Ciekawy tekst - opis dzialania ayahuascy.
Aż do 1851 roku, kiedy Richard Spruce w ramach swoich badań wziął udział w ceremonii Indian Tukanoa, nie uczyniono żadnego kroku w celu przeprowadzenia naukowych badań dotyczących ayahuasca. Spruce nie wypił wystarczająco dużo 'mdłego napoju', aby odczuć jego działanie, ale opisał wpływ, jaki miał on na zachowanie Indian. Pokazali mu również roślinę, z której był przyrządzany. Próbki zabrał ze sobą do Kew Gardens, gdzie odłożono je na półkę i zapomniano o nich na około 90 lat.
W naszym wieku plemiona amazońskie coraz rzadziej używały ayahuasca, aby
kontaktować się z Sacha Runa ('człowiekiem dżungli'). W miarę jak trzebiono dżunglę tropikalną, malała liczba ośrodków tubylczej kultury. Niszczyła je także pogoń za zyskiem i ciągły napływ biednych imigrantów. Jednym z nich był zwracający na siebie uwagę 198-centymetrowym wzrostem afrobrazylijczyk Raimundo Irineu Serra. W 1912 roku przybył do Acre z północno-wschodniej części kraju. Został zatrudniony jako zbieracz kauczuku (seringuero).
Mestre ('mistrz') Irineu dotarł do Indian peruwiańskich, którzy zaprosili go do udziału w uroczystościach (feitio) spożywania napoju, a następnie zapoznali z recepturą. W czasie jednej z sesji wstrząsnęła nim wizja, miracio, bytu żeńskiego - Królowej Lasu, Białego Księżyca lub Niepokalanej Marii. Skarciła go za używanie zdegenerowanej odmiany świętego napoju. Nauczyła go jak sporządzać środek silniej działający z dużych liści rośliny, która stanowi przeciwwagę dla posiadającej męską energię winorośli jagube. Irineu nazwał ten napój Daime, co po portugalsku znaczy 'daj mi'. Wyznawcy (daimistas) śpiewają : 'daj mi siłę, daj mi światło, daj mi miłość'. Irineu zaczął miewać wizje Królowej, której nauki zawarł potem w swoich hymnach.
Santo Daime początkowo przykuło uwagę inteligencji - naukowców, psychologów, prawników, artystów, piosenkarzy i aktorów. W końcu stało się obiektem niezdrowego zainteresowania wywołanego przez sensacyjne plotki. Krążyły pogłoski o uczestniczących w kulcie dzieciach, rozpadających się rodzinach, a nawet samobójstwach popełnianych w wyniku złych doświadczeń z narkotykiem.
W 1988 roku CONEMA, brazylijska rządowa komisja do spraw narkotyków, zainspirowana atakami mediów i anonimowymi agresywnymi telefonami wysłała do Mapii komisję interdyscyplinarną składającą się z antropologów, specjalistów od spraw narkotyków, socjologów i psychologów. Werdykt był jednomyślny : 'Nie stwierdzono anomalii społecznych, normy etyczne i modele zachowania mogą służyć za wzór'. Nie stwierdzono również występowania uzależnień. Przeciwnie, spożycie narkotyków wśród członków grupy równało się zeru, mimo że wielu z nich w przeszłości ich nadużywało, miało problemy z alienacją i agresją. Po latach represji Daime zalegalizowano.
Według psychologów jest możliwe, aby napój jako taki miał bezpośredni dobroczynny wpływ. Próbowali oszacować długoterminowe działanie na cały układ nerwowy, ale nie doszli do jednoznacznych wyników. W każdym razie utrzymują, że w wyniku spożycia Daime nie występują żadne przypadki 'niepożądanych objawów psychicznych czy neurologicznych'. Wręcz przeciwnie - użycie ayahuasca w Brazylii do celów religijnych jest chronione prawem ze względu na oczywiste korzyści, jakie przynosi jednostce, rodzinie i społeczeństwu.
Autor tekstu: Pastooh
Z jednej strony się bałem, ale z drugiej miałem ogromne nadzieje wobec tej rośliny, a raczej jej nasion. Nastawienie miałem zdecydowanie pozytywne.
Jest godzina 16:24. Właśnie wypiłem cały kubek wodnej zawiesiny magicznych nasion. Zawartość kubka ma mętno-zieloną barwę. W smaku i konsystencji jest bardzo zbliżone do siemienia lnianego, albo krochmalu. Postaram się pisać raport na bieżąco. Z ledwością przełknąłem oślizgłą końcówkę. Mimo że zmieliłem wszystko na proszek i przed wypiciem zamieszałem, to całość od razu opadła na dno, formując kleistą, rzadką kluchę, która z ledwością przeszła mi przez gardło.
Podróż z dwoma bliskimi przyjaciółmi i zarazem współlokatorami biorącymi kwas po raz pierwszy - S i P, słoneczny styczniowy dzień, obecny przez większość czasu opiekun - J (też współlokator). Dobre nastroje, długo wyczekiwany trip. Sporo zmian otoczenia - plaża w ciągu dnia, ulice miasta, blokowisko w nocy, mieszkanie kumpla, samochód, jeszcze raz plaża w nocy i na koniec nasze mieszkanie. Mieliśmy do dyspozycji także ostatnią już osobę z mieszkania - H, który podjął się roli kierowcy.
Trip opisywany po upływie długiego czasu. Podawane czasy są więc raczej orientacyjne. Podobnie jak z poprzednimi moimi TR - będzie długo i szczegółowo (tym razem naprawdę aż do przesady). Chcę spisać jak najwięcej z tego, co zapamiętałem. Rola którą staram się spełnić to raczej bycie dobrym kronikarzem niż gawędziarzem. Każdy kto nie poczuł się odstraszony powyższą zapowiedzią jest mile widziany w drugim akapicie, oraz każdym następnym.
by Black Panther
Udało mi się pozyskać 2C-T2, byłem bardzo podniecony, że mogę spróbować tej substancji. Był piątek, wybrałem się z kumplem do pubu na imprezę techno. Muszę tutaj zaznaczyć, że pierwszy raz wybrałem się na taką imprezkę, do tej pory zazwyczaj obracałem się w metalowych klimatach. Warto także zanotować, że nigdy nie brałem ekstazy - prawdopodobnie dlatego, że nie wchodziłem w te klimaty, a poza tym nie jest ona popularna w moim mieście - tak więc była to moja pierwsza fenetylamina.
Komentarze
czy ktos kiedys wyprobowal osobiscie na swoim ciele?
czy ktos kiedys wyprobowal osobiscie na swoim ciele?
czy ktos kiedys wyprobowal osobiscie na swoim ciele?
czy ktos kiedys wyprobowal osobiscie na swoim ciele?
czy ktos kiedys wyprobowal osobiscie na swoim ciele?
http://www.shayanashop.com
Odpowiedzi i wiele ciekawych informacji znalazłam na stronie www.ayahuasca.info.pl