Cannabis - legalny znak towarowy

Wytwórcy produktów z konopiami indyjskimi mają powód do szerokiego uśmiechu.

Koka

Kategorie

Źródło

newsweek.pl

Odsłony

1563

Wytwórcy produktów z konopiami indyjskimi mają powód do szerokiego uśmiechu. Pod koniec listopada unijny sąd orzekł, że na terenie Wspólnoty każdy ma prawo używać na swoich towarach nazwy tej używki.

Sprawa wcale nie była oczywista. W 2003 r. Biuro Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) zastrzegło napis „Cannabis” jako unijny znak towarowy – własność Szwajcara Giampietra Torresana, producenta piwa o nazwie kojarzącej się z kontrowersyjną rośliną. Na skutek apelacji wspólnotowy urząd zmienił jednak decyzję. Przychylił się do argumentacji, że nazwa odwołuje się do substancji dostępnej w wielu produktach, m.in. w trunkach warzonych przez konkurencję. Piwowara aż skręciło ze złości, jednak jego sześcioletnie starania o korzystne rozstrzygnięcie nie przyniosły rezultatu. Sąd podtrzymał decyzję OHIM.

– Wyrok nie wyklucza sprzedaży produktów z charakterystycznym liściem niezależnie, czy z konopiami mają coś wspólnego, czy nie. Mówi tylko, że znak towarowy „Cannabis” nie może być używany wyłącznie przez jedną firmę – tłumaczy Ireneusz Kolowca z biura prasowego sądu I instancji. I dodaje, że kierując się przyjętą przez Szwajcara logiką, ktoś mógłby zastrzec słowo „bawełna”, bo drukuje je na bawełnianych koszulach.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Ketamina
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Nastawienie na przeżycie mistyczne, ciemny pokój, stan psychiczny pozytywny

Pewnego piątkowego wieczoru siedząc w swoim pokoju postanowiłem poszerzyć swoje horyzonty o przeżycie z ketaminą,

kiedy nadszedł wieczór ok. godziny 21 wysypałem zawartość woreczka z K (ok. 350mg),

1/3 zawartości zagarnąłem i wciągnąłem, a resztę schowałem, odrazu zaznaczę, że czas podczas podróży

przestał dla mnie istnieć więc nie określe go dokładnie.

 

Po 10 minutach od zażycia K zaczęło mnie lekko wgniatać w sofę, na której się rozłożyłem,

  • 4-HO-DET
  • Pozytywne przeżycie

Miałem dłuższą przerwę od psychodelików. Mój stosunek do nich przez ten czas mocno się zmienił, tak jak sporo zmieniło się w moim życiu. Jakaś część mnie wypatrywała tego dnia z nutką nostalgii. Od razu po powrocie z pracy skierowałem się ku szafce gdzie miałem schowanego 4-ho-det'a. Koleżanka mówiła, że 25 mg.
Zważyć? - zapytał się zdrowy rozsądek.
Nie no ona jest odpowiedzialna, zresztą tego proszku jest tak malutko, że wydaje się być raczej mniej niż 25 mg, szkoda czasu. - odpowiedziałem sobie w myślach niczym rasowy wygłodzony narkus.

  • 2C-E
  • Dekstrometorfan
  • Katastrofa

Sam w domu. Nastawienie na silne doświadczenie psychodeliczne.

 

Około 3 w nocy spożyłem 450mg DXM. Pół godziny wcześniej zjadłem także 3 ząbki czosnku i 7,2 gram lecytyny. Faza była lekka, brak OEV i lekkie CEVy. Prawdziwa faza zaczęła się dopiero później.

O 7 rano tego samego dnia wziąłem kolejne 300mg DXM, poprzedziłem to zjedzeniem 3 ząbków czosnku i 3,6 gram lecytyny. Odczekałem dwie godziny i spożyłem 40mg 2C-E. Była godzina 9 rano i to uznaje za początek tripa.

  • MDMA (Ecstasy)
  • Pozytywne przeżycie

Miła atmosfera, pozytywne nastawienie z mojej strony, piękny lasek i najlepsi towarzysze

Przygotowania:

Razem z 2 osobami utworzyliśmy małą ekipę do tripu z pigułkami (ona G, on K i ja).

Któregoś dnia umówiliśmy się że weźmiemy owe cukiereczki, które niestety albo stety mi pozostały z holandii, z której wróciłem. Miałem TYLKO 2  zielone heinekeny (które szczerze mógłbym brać codziennie) i 1 niebieską WB, która była dla mnie bardzo słaba bo pamiętam,  że musiałem wziąć 1.5 by poczuć cząstkę działania jak w heinekenie ale mniejsza :P 

Generalnie na całą zabawę umówiliśmy się po lekcjach :D

Zabawa... AKCJA?