Życie na narkotykowym głodzie

Po narkotyki sięgają coraz młodsze dzieci. Czy to właśnie one najszybciej się uzależniają?

Tagi

Źródło

Ewa Kopcik

Odsłony

7878

*Po narkotyki sięgają coraz młodsze dzieci. Czy to właśnie one najszybciej się uzależniają?

- Najczęściej i najgłębiej uzależniają się osoby, które w dzieciństwie przeżyły głęboką traumę. Terapeuci twierdzą, że prawie 100 proc. ludzi uzależnia się od środków psychoaktywnych w wyniku samoleczenia. Tym lekarstwem zazwyczaj najpierw jest alkohol, potem narkotyki. Dzieci, które więcej czasu spędzają na ulicy niż we własnym domu - bo tam jest bicie, picie i przemoc seksualna - na pewno mają większe szanse na uzależnienie. Jeśli taki skrzywdzony młody człowiek na dyskotece wypali dżojnta, po którym poczuje rozluźnienie, nie będzie się bał zatańczyć z dziewczyną i rozmawiać w towarzystwie, w którym dotychczas nie miał odwagi się odezwać; jeśli chociaż na chwilę przestanie cierpieć z powodu swojej skrywanej tajemnicy, po powrocie do domu będzie myślał jedynie o tym, żeby to powtórzyć. Ale jeśli po tę samą marihuanę sięgnie ktoś, kto nie ma traumatycznych doświadczeń, to wypalenie skręta najwyżej go rozweseli i nie będzie czul potrzeby, by znowu zapalić.

 

*Dzieci z tzw. dobrych domów też jednak padają ofiarą nałogu...

- Tzw. dobry dom to jedynie etykietka. Wielu naszych pacjentów zaczęło ćpać, gdy byli dziećmi, ponieważ rodzicom zabrakło czasu, żeby się nimi zająć. To właśnie dorośli przysposabiają dzieci do narkomanii. Przestańmy je bić, uwierzmy w ich wartość i znajdźmy dla nich dużo czasu, a przynajmniej tyle, żeby czuły się niezbędne, kochane i akceptowane. Wtedy będą sobie lepiej radzić ze wszystkim i nawet jeśli kiedyś sięgną po narkotyk, to po zaspokojeniu ciekawości już do niego nie wrócą.

 

*Kiedy najtrudniej wychodzi się z uzależnienia?

- Bardzo wiele osób głęboko uzależnionych ma w przeszłości epizody związane ze sferą seksualną. Zostali wykorzystani w dzieciństwie, cierpią z tego powodu przez całe życie, choć rzadko o tym mówią. Jeden z naszych pacjentów odważył się o tym opowiedzieć dopiero po kilkudziesięciu latach ćpania i którejś z kolei terapii. Ich najtrudniej się leczy. Mają poczucie piętna, stąd cały ten "program autoterapii", jakim są narkotyki. Nic w tym dziwnego, wszyscy przecież sięgamy po proszek przeciwbólowy, jak boli ząb. Wszyscy chcemy czuć się lepiej.

 

*Od jakiego narkotyku najtrudniej się uwolnić?

- Mechanizm uzależnienia od różnych środków psychoaktywnych jest bardzo podobny, bo zmiany świadomości, które powodują, są bardzo atrakcyjne i kuszące. Żeby się wyleczyć, trzeba bardzo wiele zmienić w swym życiu. Przede wszystkim - odzyskać poczucie własnej wartości. Trzeba "rozbroić" tzw. ćpuńskie mechanizmy, które pojawiają się w trakcie uzależnienia, np. kontrolowanie własnych uczuć. W czasie terapii uczymy sztuki rozwiązywania problemów, tworzymy systemy wsparcia. W ośrodkach Monaru pacjenci sami przygotowują dla siebie posiłki, choć często wcześniej nigdy niczego nie ugotowali. Wszystko jest ważne, bo muszą uwierzyć w siebie.

 

*Leczenie w zamkniętym ośrodku zawsze jest konieczne?

- Nie zawsze. Jeśli pacjent nie mieszka w środowisku, które stymuluje nawrót choroby, może leczyć się ambulatoryjnie. Sęk w tym, że bardzo rzadko zażywa się narkotyki w samotności, a "branie" w grupie jest bardziej bezpieczne (łatwiej wezwać pogotowie przy przedawkowaniu). Niedawno rozmawiałem z młodym chłopakiem, który był uzależniony od marihuany. Chciał to przerwać, mówił mi, że nie chce już brać, ale nie jest w stanie - gdy po odrobieniu lekcji wychodzi przed blok i spotyka kolegów, nie ma mowy, żeby odmówił. Opowiadał: "Jak się wychylę, to uznają mnie za zdrajcę i zaczną podejrzewać, że mogę na nich donieść". Środowiska blokowisk są pod tym względem bardzo niebezpieczne, zwłaszcza dla młodych ludzi. Narkotyki prowadzą do zależności społecznej, czyli uzależnienia od środowiska, w którym się je przyjmuje.

 

*Wielu pacjentów przerywa leczenie?

- Wielu. Mamy w Pleszowie dwa domy Monaru, w których leczenie trwa 6 miesięcy. Jeden z nich jest przeznaczony dla osób, które albo po raz pierwszy podejmują terapię, albo mimo prób nigdy jej nie zakończyły. W tej chwili przebywa tam 55 pacjentów, od początku roku z leczenia zrezygnowało 50, a ukończyło 15. W drugim ośrodku, dla osób z nawrotami choroby, mamy 32 pacjentów. Zakończyło leczenie w tym roku tylko 8, przerwało 24. Trzeba pamiętać też o tym, że zaledwie 20 proc. uzależnionych sięga po serwisy pomocowe. Reszta jest poza naszym zasięgiem. Niektórzy w jakiś sposób radzą sobie sami, przerywając "branie", niektórzy ćpają dalej, wielu umiera - nie zawsze z przedawkowania, częściej z powodu wyniszczenia organizmu.

Oceń treść:

Average: 4.1 (9 votes)

Komentarze

kretludojad (niezweryfikowany)
Widzę że znów podnosisz poziom Hyperreala agquarx. To cieszy :o)
Anonim (niezweryfikowany)
A to może lepiej się skupić na wykluczeniu przemocy domu, niż slupiać sie na efektach tej przemocy która nie tyllko sie kończy wpadaniem w jakiekolwiek nałóg ale często czymś gorszym (lepiej zapobiegać niż leczyć)!? A poza tym od kiedy w monarze leczą? Jeżeli się nie mylę to tam jest tylko detoks i jakieś pogaduszki ze psychologiem…
Anonim (niezweryfikowany)
ja sie z tym nie zgadzam,po narkotyki siega ten kto chce i kto lubi i zawsze jest to wina tego ktory bierze i nikogo wiecej,zgadzam sie ze przemoc to poteguje ale znam mnostwo normalnych ludzi z normalnych rodzin a jednak biora bo lubia i sa uzaleznieni w roznym stupniu i juz,nie filozofuj kobieto.
Anonim (niezweryfikowany)

Coż za nie roztropność w szukaniu winnych. To jest choroba nie ma winnych choroby.

Anonim (niezweryfikowany)
Dawno nie słyszałem podobnej bzdury, jak można być uzależnionym od marihuany?? Propaganda głupiej baby i tyle
Anonim (niezweryfikowany)
Jak zawsze nawala rodzina, szkoła, polityka i my wszyscy razem.
Anonim (niezweryfikowany)
Ewa Kopcik, zasługujesz na pussy slapping.
Marenz (niezweryfikowany)

Nic dodać nic ująć

Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Marihuana

Zima, małe miasteczko w środku Polski, park i wzgórze.

Mam 17 lat i od dłuższego czasu jestem zainteresowany enteogenami, doświadczaniem stanów mistycznych. Dużo o tym czytam, zbieram informacje o przeróżnych substancjach, takich jak psylocybina, meskalina, lsd, mdma, thc, mefedron, kokaina, meta, mąka i tym podobne. Jestem zainteresowany chemią jako dyscypliną naukową. Od dawna marzy mi się spróbowanie  dietyloamidu kwasu d-lizergowego, lecz nie mam dobrych dojść, a loklanego rynku się boję zwłaszcza po czytaniu niektórych raportów na Neuro Groove, w których często ludzie na początku myślą, że dostali kwas, a potem okazuje się, że to np.

  • Marihuana
  • Miks

Rzecz była dużo wcześniej zaplanowana, a więc była ekscytacja, i przygotowanie na niezwykłe doświadczenie koncertu, na który się wybieraliśmy. Atmosfera pozytywnego otwarcia na bodźce, warunki zewnętrzne zmienne.

Wejście.

  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

Wieczór, własny pokój, pozytywny nastrój, cisza i spokój, chęć spróbowania czegoś nowego

Jest grudzień, drugi dzień świąt. Od kilku dni planuję swoją pierwszą przygodę z DXM. Chcę to zrobić w jakiś dzień wolny, kiedy będzie jasno, by maksymalnie doświadczyć tego przeżycia w jakimś cichym otoczeniu przyrody, jednak postanawiam zrobić to pod wpływem impulsu w tym momencie. Jest 16:15, wrzucam magiczną liczbę 6,66 mg substancji na 1 kg masy ciała, zapijając zieloną herbatą. To Dexacaps, więc obawiam się, że dodatek melisy może mnie zamulić. Chodzę po domu oddając się codziennym czynnościom i czekam na efekty.

  • Kodeina



Nazwa substancji: Fosforan Kodeiny




Poziom doświadczenia użytkownika: THC, benzydamina, tramal, aviomarin, gałka muszkatołowa, grzybensy, efedryna, DXM. Kodeina pierwszy raz




Dawka, metoda zażycia: 300 mg fosforanu kodeiny, doustnie ;)