Monar potrzebuje nowego lokalu, bo brakuje miejsca na terapię

Sytuacja jest żenująca — mówi załamana Anna Sikorska, kierownik Monaru w Olsztynie, która od czterech lat bezskutecznie zabiega o nowy lokal.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

olsztyn.wm.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

400

Sytuacja jest żenująca — mówi załamana Anna Sikorska, kierownik Monaru w Olsztynie, która od czterech lat bezskutecznie zabiega o nowy lokal.

W tej chwili w budynku Monaru znajduje się jeden przejściowy pokój, jedna salka i jedno biuro, które wykorzystywane są w trakcie terapii indywidualnej. Pacjenci i pracownicy mają do dyspozycji tylko jedną wspólną toaletę. Brakuje pomieszczenia gospodarczego czy socjalnego. Okna z drewnianymi futrynami są stare i nieszczelne. Jak przyznaje kierownik placówki, najgorzej jest jesienią i zimą. — Jest tak zimno, że podłogę musimy wykładać kartonami i skracać spotkania z pacjentami.

Jak powinien wyglądać nowy lokal? Przede wszystkim musi być większy, jaśniejszy i cieplejszy. Powinien mieć także dwie łazienki, pomieszczenie socjalne, podjazdy dla osób niepełnosprawnych i przynajmniej trzy sale do terapii indywidualnej.

— Zgłasza się do nas bardzo dużo osób z uzależnieniami. Ale w związku z tą sytuacją jesteśmy zmuszeni odsyłać ich na ul. Metalową lub na Puszkina. Nie jesteśmy w stanie ich wszystkich przyjąć. Tak na siłę w ciągu godziny możemy przyjąć tylko dwóch pacjentów, a chętnych jest kilkudziesięciu — opowiada.

Anna Sikorska pukała o pomoc do wszystkich drzwi w Olsztynie. Wspierali ją w tym dyrektor zarządu głównego oraz pracownik zarządu. Bezskutecznie. — Jeżeli chodzi o lokal to nic się nie zmieniło. Ciągle jesteśmy w tym samym miejscu, w tym samym punkcie. Jedyne, co się zmieni, to okna, które wymienią nam w tym roku — mówi. — Ciągle jestem odsyłana od jednego do drugiego miejsca. Prezydent nawet się ze mną nie spotkał.

W ubiegłym roku otrzymała propozycję nowego lokalu od Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych. — Byłam u dyrektora Karpowicza, aby go obejrzeć. Niestety musiałam wyjść i podziękować, ponieważ kompletnie nie nadawał się do użytku. Był w jeszcze gorszym stanie niż obecny. Całe szczęście, że pan Karpowicz zaproponował wymianę okien. Mam wrażenie, że w naszym mieście osoby uzależnione od narkotyków są traktowane po macoszemu i nikomu na nich nie zależy — komentuje kierownik Monaru.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza

Set & Setting:

Paliłem w domu rodzinnym. Byłem bardzo pozytywnie nastawiony do tej roślinki. Długo przygotowywałem sie do spotkania z czymś niesamowitym, mającym większa nawet moc niż grzyby. Sporo czytałem o szałwii wieszczej. Przed seansem starałem się uspokoić oddech i myśli. Byłem również wierny poprzednim naukom szałwii, bowiem nie był to mój pierwszy raz. nauki szałwii było podobne, jak u innych osób próbujących ekstraktów z niej. Ich treść sprowadzała sie do zachowania swoistej tajemnicy i nierozpowiadania o niej osobom nieprzygotowanym.

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Popołudniowy, czwartkowy chillout. Jutro tylko dwie informatyki w szkole więc postanowiłem zaszaleć. Miejsce: Miasto (apteka), mieszkanie przyjaciela 'H', mój pokój.

Tak więc szperając od paru dni na neuro o kodeinie postanowiłem w końcu się przełamać i zajrzeć do "aptekowej oferty".
18:30 wkraczam do apteki, rzucam krótkie acz stanowcze "Poproszę Antidol 15, 2 paczki". Kobieta nic nie mówiąc położyła na ladę dwie zgrabne paczuszki szczęścia. Zapłaciłem 14zł, włożyłem paczki do prawej kieszeni dresu oraz opuściłem to kliniczne miejsce.

  • Marihuana
  • Uzależnienie

Pierwszy raz

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Przyjemne wakacyjne popołudnie. Nic nie zapowiadało jednego z najważniejszych wydarzeń w moim życiu

8 lat temu, a ja i tak pamiętam to jakby było wczoraj.