Odurzeni fikcją

Nauka dowodzi, że dla przeciętnego konsumenta narkotyki są mniej szkodliwe od alkoholu i papierosów. Wypowiedzmy konwencję zakazującą handlu nimi i traktujmy je jak inne używki - argumentuje niemiecki kryminolog, Sebastian Scheerer. Artykuł z Die Woche.

Anonim

Kategorie

Źródło

Die Woche/Tygodnik Forum
SEBASTIAN SCHEERER

Odsłony

3895
Jak bardzo ustawodawstwo dotyczące narkotyków pozostaje w tyle za poglądami na życie we współczesnym społeczeństwie, pokazuje spojrzenie na ich konsumpcję. Mamy junkies na dworcu i osoby używające kokainy oraz heroiny w warstwie średniej i wyższej społeczeństwa. Tak samo jak z alkoholem: tutaj pijacy, tam goście winiarni. Podobne zasady, ale zupełnie inne granice między tym, co legalne, a tym, co kryminalne.

Osobliwością polityki narkotykowej jest to, że odcina ona pewną grupę substancji od rynku i pozbawia obywateli samodzielnego dostępu do nich. Rzecz to szczególna, ponieważ w społeczeństwie otwartym wolność jest zdefiniowana między innymi poprzez prawo do produkowania rzeczy i oferowania ich jako towarów. Istnieją wyjątki od tej reguły, ale muszą być one dobrze uzasadnione.

Bastion gospodarki planowej

Międzynarodowa Konwencja o Opium, podpisana w Hadze w 1912 roku, była pierwszym rezultatem zglobalizowanej strategii przeciwdziałania narkomanii i do dzisiaj pozostaje "matką" wszystkich ustaw na temat środków odurzających na świecie. Podpisana w 1931 roku w Genewie konwencja na rzecz ograniczenia produkcji i regulacji rozprowadzania leków narkotycznych zobowiązała państwa do zaspokajania potrzeb na te środki w Stałym Centralnym Organie Ligi Narodów w Genewie. Był to system gospodarki planowej, normalnie lekceważony w wolnym świecie.

Liga Narodów to dziś Organizacja Narodów Zjednoczonych, a miejsce Stałego Centralnego Organu zajęła Międzynarodowa Rada Kontroli Środków Narkotycznych (International Narcotics Control Board) z siedzibą w Wiedniu. W 1988 roku powitano Andorę jako 153 członka Konwencji antynarkotycznej. Termin "gospodarka planowa" zniknął, ale system jest ten sam. Kraje zgłaszają swoje zapotrzebowanie: i tak na rok 2001 Niemcy chciały 10 000 gramów kokainy dla celów medycznych. Towar dostarczany jest punktualnie, kompletnie i w dobrej jakości.

Z doświadczeń byłych państw socjalistycznych wiemy, że każda gospodarka planowa posiada młodszego brata, który ją szybko usuwa w cień. To czarny rynek. Wyobrażenie, że obywatele NRD nie potrzebują do szczęścia dżinsów, zachodniej muzyki, 20 rodzajów sera czy 15 rodzajów rajstop, doprowadziło do rozkwitu czarnego rynku, na którym po szalonych cenach można było kupić wszystko.

Planową gospodarkę środkami narkotycznymi można śmiało porównać z planową gospodarką socjalistyczną niedawnej przeszłości. Zgłoszone w jej ramach zapotrzebowanie niemieckiej ludności na marihuanę jest równe zeru, chociaż zapotrzebowanie społeczne wygląda zupełnie inaczej. Corocznie konfiskuje się około sześciu ton marihuany. To, czego nie przechwycą policja i straż graniczna, nadal jednak wystarcza na zaspokojenie potrzeb około 2 milionów jej konsumentów.

Panuje opinia, że uboczne konsekwencje prohibicji nie powinny być powodem kwestionowania samej zasady, ponieważ każde jej złagodzenie miałoby katastrofalne skutki. Przekonanie to opiera się na konwencjonalnej wiedzy o niszczeniu osobowości przez "środki powodujące powstawanie przyzwyczajenia". Również tak przez dziesięciolecia postrzegała to nauka, zajmując się w setkach badań prawie wyłącznie ekstremalnymi formami nałogu. Gdy w latach 30. panowało przekonanie o niebezpieczeństwie, jakie niosą z sobą narkotyki wytwarzane z konopi (Cannabis), nazywając je "zielem zabójcą" (killer weed), koncentrowano się na opisywaniu i analizie pojedynczych przypadków nadużywania narkotyków. Nigdy nie zbadano, co dzieje się z ogółem konsumentów narkotyków.

Bunt przez ekscytację

Dzisiaj rysuje się zupełnie inny obraz. Rezultaty najnowszych badań można sprowadzić do jednej tezy: posługiwanie się wszystkimi znanymi środkami narkotycznymi może być bezpieczne dla większości konsumentów. Dotyczy to nie tylko haszyszu i heroiny, ale także kokainy i prawdopodobnie nawet cracku.

Zmieniła się też wiedza na temat motywów i warunków zażywania narkotyków. Z reguły po narkotyki sięgają ludzie "normalni" kierujący się "normalnymi" motywami. Najczęściej chodzi o świadomą decyzję organizacji czasu wolnego. Większość tych użytkowników w żadnym razie nie zarzuciła swoich planów życiowych i zawodowych. Gdy biorą narkotyki, obchodzą wspólnie z innymi, to co jest do uczczenia: koniec męczącego tygodnia pracy, możliwość przeżycia nowych i interesujących doświadczeń w kręgu przyjaciół i znajomych.

Odurzanie się jest tylko jedną z wielu możliwości poszukiwania ekscytacji, przyjemności i zabawy. Jak wyjaśnić dzisiaj człowiekowi, który używa substancji psychoaktywnych dla celów rekreacji, że wprawdzie może on dostać się na każdy alpejski szczyt i zjechać w brawurowym stylu najtrudniejszą trasą na sam dół, ale nie powinien wąchać kokainy po odpięciu nart?

Zasada równego dostępu

Przyszła polityka narkotykowa musiałaby przede wszystkim uznać legalność popytu na substancje psychoaktywne. Tak, jak prawo legitymizuje dzisiaj orientację homoseksualną. Handlarze narkotyków nie musieliby się obawiać, że zostaną zabici lub wydani przez konkurentów, skazani na więzienie lub na śmierć - przez powieszenie (w Azji Południowej) lub strzał w kark (jak w Chinach). Istotne jest przeforsowanie podstawowych praw w ważnym zakresie naszej egzystencji, w którym idea otwartego społeczeństwa nie jest jeszcze przyjęta.

Państwa nie mogą przeorientować swojej polityki, póki zobowiązane są do gospodarki planowej na podstawie układów międzynarodowych. Podlegają one jednak wypowiedzeniu. Główną konwencję ONZ (Single Convention) można wypowiedzieć do 1 lipca każdego roku, a konwencję wiedeńską w każdej chwili. Przyszłe ustawodawstwo narkotykowe, podobnie jak stare, powinno być ukształtowane w oparciu o najlepszy możliwy poziom wiedzy na temat normalnych przypadków konsumpcji narkotyków. Ta wiedza diametralnie się zmieniła: narkotyki są - obok innych sposobów i celów wykorzystania - przede wszystkim używkami.

SEBASTIAN SCHEERER (51) profesor kryminologii uniwersytetu w Hamburgu, autor prac "Narkotyki i polityka dotycząca narkotyków" oraz "Uzależnienie".

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MIPT


4-HO-MIPT to stosunkowo nieznany i mało popularny psychedelik. Budową i właściwościami bardzo zbliżony do psylocyny. Ludzie w reportach na erowidzie odnoszą się do niego per Miprocin i określają jego działanie jako prawie identyczne jak grzyby, tyle że mniej \'przymulające\' i nie powodujące nieprzyjemnych efektów cielesnych. Moje doznania nie różnią się wiele.


  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Nastawienie psychiczne: pozytywne, ciekawość, podekscytowanie, nutka poddenerwowania. Padał deszcz. Paliliśmy trawę u Ernesta w oczekiwaniu na wolną chatę u Ludwika. Wszystko bezstresowo, bezprzypałowo, beztrosko. Słyszałam wiele dobrego o grzybkach, więc i oczekiwania były wysokie. Ernest zapewniał, że na pewno nieźle poklepią. Miałam pewne obawy, ponieważ przez ostatnie 2 tygodnie 2 razy zajadaliśmy LSD. Jednak tolerancja krzyżowa (o ile to nie ściema) nie nie dała o sobie znać.

  • 20.00 - Zasiedliśmy wygodnie u Ludwika, otwieramy piwka, palimy strzałki, Ernest rozdziela porcje grzybków. Psylocybki jem ja oraz Ernest, Brook i Ludwik. Kondoriano nam towarzyszy, ale tylko pije piwa i pali strzałki. Niestety, biedak ma alergię na grzyby.
  • 20.30 - Zjedliśmy, czekamy na efekty. Osobiście spodziewałam się czekać około godziny, lecz smakołyki dały o sobie znać szybciej.

    • Etanol (alkohol)
    • Mefedron

    Piątkowy wieczór, wynajmowane mieszkanie, grupa znajomych, zero zmartwień, posiadówa na dużym balkonie pod szaroczarnym, miejskim niebem.

    Na pierwszy kontakt z dostarczonym przez pana listonosza mefedronem, nałożyła się wizyta dobrego, starego znajomego z HR i nowego kolegi z hajpowego irca. Spędziliśmy noc na gorączkowych rozmowach na balkonie, nie wychodziliśmy z domu. Wszyscy uczestnicy przyjęcia, w chwili jego rozpoczęcia byli pełnoletni. Podczas imprezowania, jak i pisania niniejszego tekstu nie ucierpiały żadne zwierzęta.

    • LSD-25






    Wstęp


    Uważam się za dość uduchowioną osobę, zawsze też fascynowały mnie psychodeliki.

    Niemal "od zawsze" chciałem spróbować kwasa, w międzyczasie miałem styczność z

    zielskiem (miłe), amfetaminą (niezbyt miłe) i ecstasy (dość miłe). Ale tak naprawdę,

    naczywaszy się trip reportów, zawsze czekałem na okazję, by zjeść kwarka. I mimo,

    że wszyscy mówili mi, jak potężna to rzecz, nic, kompletnie nic nie mogło w pełni

    przygotować mnie na to, co przeżyłem.

    randomness