REKLAMA




Narkotyki a współczesny ruch wolnościowy

Istnieją różne powody, dla których ludzie powstrzymują się od używania środków toksykujących i wszelkich narkotyków.

Tagi

Źródło

most.org.pl
Ronnie Lee

Odsłony

2721
Podstawową przyczyną jest fakt wyniszczania swego ciała poprzez jego zatruwanie. Organizm w naturalny sposób odrzuca przyjęcie wielu narkotyków. Początkujący palacz musi dużo ćwiczyć zanim przyzwyczai swój organizm do tego by nie odrzucał dymu poprzez kaszel. Alkohol pali w gardło, a do jego smaku większość osób musi się przyzwyczaić. Naturalną reakcją na twojego ciała na nadmiar szkodliwych substancji jest ich automatyczne wydalanie np. poprzez wymioty. Twoje zdrowie nie jest jednak aspektem na który chcemy zwrócić twoją uwagę. Ten temat był i w dalszym ciągu jest szeroko poruszany przez organizacje zajmujące się zwalczaniem uzależnień. Zostałeś ostrzeżony co do wpływu narkotyków na swój organizm i jeżeli wciąż chcesz płacić za swoją powolną śmierć, to jest to twój wybór. Naszym zamiarem nie jest błaganie Cię, byś przestał.

Wymienione wcześniej substancje, jak także inne, które ze względu na swoje lekkie działanie nie są zwykle uznawane za narkotyki (np. kofeina), są społecznie akceptowane, niektóre akceptowane są nie do końca, jak marihuana. Używane są one w szerszych kręgach ze względu na ich mniejszy wpływ na używającego oraz na jego zdolność funkcjonowania w społeczeństwie. Czasami funkcjonowanie to jest na najniższym poziomie: pijane osoby opuszczające bar ledwie zdolne do utrzymania samochodu na jezdni, wielokrotnie udowodniły, że mają zmniejszoną zdolność reakcji, przystosowania i świadomości tego, co się wokół nich dzieje. Jednakże jest jeszcze inny poziom, na który trzeba zwrócić uwagę, poza zmniejszoną zdolnością funkcjonowania jako trybik w machinie społecznej. Jest to kwestia rewolucyjnego myślenia i działania osób, które starają się wywołać jakiekolwiek społeczne zmiany. Czy to na poziomie umiarkowanych działań, bardziej aktywnego zaangażowania, czy też bezpośrednich akcji rewolucyjnych, rekreacyjne używanie narkotyków tłumi możliwości oraz świadomość aktywistów.

Jeżeli jesteś dobrym obserwatorem tego, co wokół ciebie się dzieje, to niewątpliwie dostrzegasz, iż obecna sytuacja świata jest nie do przyjęcia. Ogólna degradacja posunęła się tak daleko, że prawie nikt nie jest w stanie radzić sobie z rzeczywistością. Doskonałym rozwiązaniem wydaję się więc być eskapizm – ucieczka od rzeczywistości. Niektórzy realizują ją poprzez dostosowanie się do społeczeństwa, wtopienie się w kulturę masową, skrajnie egoistyczne dążenie do zapewnienia sobie jak najwięcej dóbr, czy w końcu branie wszelkiego rodzaju środków odurzających. Każdy jednak z tych przypadków to zwykłe oszukiwanie się – bowiem jeżeli zauważasz na świecie wiele aspektów wymagających według Ciebie większych lub mniejszych zmian, to logiczną konsekwencją takiego toku myślenia będzie wzniesienie się ponad swą dekadencję i apatię oraz zaangażowanie się w poczynienie jakichkolwiek zmian. Dla niektórych będzie to polepszenie warunków pracy lub podwyższenie płac. Dla innych może to być wolność dla ludzi, z którymi czują się spokrewnieni (z powodu wspólnego dziedzictwa kulturowo – etnicznego czy też współczucia dla ubogich segmentów społeczeństwa). Inni natomiast walczą o wolność dla wszystkich uciskanych (niezależnie od przynależności etnicznej, płci, gatunku, itp.). Takie jednostki dążyć powinny do samooczyszczenia dla dobra osiągnięcia celu, który uważają za ważny. Używanie środków toksykujących jest zapewnieniem ich porażki (jeżeli nie całej ich pracy, to przynajmniej jej efektywności bądź trwałości).

"WOLNY WYBÓR"

Osoby pijące alkohol, zażywające narkotyki, itd. Najczęściej usprawiedliwiają swoje postępowanie wolnością jednostki do podejmowania decyzji o własnym życiu. Nie trzeba jednak przypominać, że wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna się życie drugiej. W dzisiejszym przeludnionym świecie rzeczywista autonomia, jaka jest nam pozostawiona jest znacznie ograniczona i na każdym kroku przenika się z autonomią innej osoby. Musimy pogodzić się z tym, że niemal wszystko co robimy, co kupujemy itd. wpływa w jakiś sposób na otoczenie. Dlatego też chcemy podać kilka przykładów powiązań narkotyków z nierównościami społecznymi, wyzyskiem, itd.

Olbrzymie koszty spożywania alkoholu

Departament zdrowia Stanów Zjednoczonych odbył w listopadzie 1987 roku konferencję dotyczącą alkoholu. Thomas Burke, przewodniczący, złożył raport szacujący koszt nadużywania alkoholu na 117 miliardów dolarów rocznie, z czego bezpośrednie koszty medyczne wynoszą jedynie 15 miliardów. Burke przewidywał, że koszty wzrosną do 150 miliardów dolarów przed rokiem 1995. Suma ta została przekroczona. Pieniądze te wydawane na niepotrzebny eskapizm mogłyby być przeznaczone bezpośrednio na pomoc potrzebującym.

Alkohol a statystyki

Alkohol jest częściowo lub całkowicie odpowiedzialny za 100.000 zgonów rocznie. Jest również zamieszany w ogromną część wypadków samochodowych, przypadków pobicia, gwałtu, molestowania, morderstwa. Gdyby przyjrzeć się temu zjawisku bliżej, to można by zaryzykować stwierdzenie, iż znaczna część sprawców przestępstw przeciwko zdrowiu i życiu znajdowała się w trakcie popełniania czynu pod wpływem alkoholu. W okresie nawoływania do powszechnego bojkotu produktów chińskich (ze względu na karygodne traktowanie ludzi w tym kraju) warto byłoby zastanowić się nad wycofaniem swoich pieniędzy z przemysłu monopolowego, powodującego z pewnością o wiele więcej cierpienia niż rząd Chin, bo na skalę światową.

Wspieranie rządu i wielkich korporacji

Kierunki dzisiejszego świata wyznaczają przenikające się wzajemnie polityka i ekonomia. Z tego powodu wiele osób sprzeciwiających się istniejącemu stanu rzeczy stara się zdystansować lub zwalczać rządy i międzynarodowe koncerny, reprezentujące dwie siły mające największy wpływ na życie współczesnego człowieka. Takie osoby często zdają się nie dostrzegać oczywistego faktu monopolizacji tzw. "legalnych narkotyków" – alkoholu oraz nikotyny; oznaczającego, iż spora część pieniędzy z każdej kupowanej przez ciebie paczki papierosów lub butelki wódki odprowadzana jest do budżetu państwa, a później wykorzystywana w celach, z którymi możesz się nie zgadzać (np. zbrojenie). Pozostała część twoich pieniędzy wpływa wprost do kasy koncernu, który również może ją spożytkować w sposób, który ci się nie spodoba (np. wiele firm czynnie angażuje się w dewastację środowiska, głośna jest również sprawa sponsorowanie przez producentów Marllboro – firmę Philip Morris Ku Klux Klanu).

Wspieranie grup przestępczych

Alternatywą dla osób, które nie chcą wspierać wyżej wymienionych molochów, wydaję się być zaopatrywanie w narkotyki u nielegalnych dealerów. Jest to jednak wybór wyłącznie między przemocą zinstytucjonalizowaną a pospolitą. Kupując marihuanę bądź amfetaminę finansujesz bowiem grupy, które gotowe są zabić każdego, kto mógłby stanowić zagrożenie dla ich interesów (np. niewypłacalnych dłużników czy donosicieli).

Degradacja środowiska

Przemysł nikotynowy zużywa niewyobrażalną wręcz ilość drewna. Począwszy od karczowania lasu pod uprawy tytoniu, a skończywszy na wykorzystaniu drewna w procesie produkcji – szacuje się, że w celu otrzymania ok. 300 papierosów ścina się jedno drzewo. Nieobojętny dla środowiska pozostaje również wydychany przez palaczy dym (nie wspominając już o truciu osób przebywających w pobliżu palacza).

Eksperymenty na zwierzętach

Wszystkie środki odurzające testowane są na zwierzętach. Testy nikotyny i alkoholu zlecane instytutom przez koncerny oraz nielegalnych narkotyków przez rządy nie są żadną tajemnicą. Nie jest także prawdą, że to tylko kwestia kilku firm –niemal wszystkie to robią, bowiem każda substancja przed dopuszczeniem do spożycia przez człowieka musi wcześniej przejść etap badań, a wykorzystywanie w tym celu zwierząt jest po prostu najtańsze.

Być może przedstawione powyżej kwestie nie leżą w zakresie twoich zmartwień. Być może nie uznajesz ich za ważne, a zmian wymagają według ciebie zupełnie inne problemy. Wymienione sprawy stanowią jednak tylko wybrane przykłady potwierdzające tezę, iż narkotyki nie są wyłącznie twoim osobistym wyborem, a decydując się na ich używanie w mniejszym lub większym stopniu wpływasz nie tylko na własne życie.

BUNT

Wiele osób zażywających narkotyki uważa się za politycznych dysydentów, odrzucający ogólnie przyjęte normy kulturalne i stanowiących przeciwwagę dla istniejącego stanu rzeczy. Przyglądając się temu zjawisku bliżej, staje się oczywiste, że nie stanowią oni żadnego zagrożenia dla systemu, dopóki pozwalają na marnowanie swojej energii i potencjału oraz uciekanie od rzeczywistości. Sama świadomość problemów nie wystarcza. Do jakichkolwiek zmian konieczne jest działanie, a ono jest skutecznie ograniczane wraz z każdym wypalanym przez ciebie skrętem, wraz z każdą butelką piwa. Obserwując panującą kulturę dochodzimy do wniosku, że jest ona w znacznym stopniu oparta na wygodnictwie i bierności, które wyrażają się między innymi (a może głównie) w upodobaniu do używek. Jedną z najbardziej znaczących części składowych powszechnego stereotypu "prawdziwego Polaka", czy też bardziej "prawdziwego mężczyzny" jest spożywanie dużych ilości alkoholu. Większość imprez kulturalnych czy przedsięwzięć rozrywkowych nie może się dzisiaj odbyć bez hektolitrów piwa, wszechobecnego dymu tytoniowego lub browaru jako sponsora. Każdy kto rzeczywiście stara się kwestionować dzisiejszą konsumpcyjną kulturę, nie będzie powielał powyższych schematów. W latach 60-tych w Stanach Zjednoczonych FBI przeprowadzało operacje "Cointelpro", mająca na celu rozbijanie od środka ruchów praw obywatelskich, grup uznanych przez władze za "komunistyczne" oraz tłumienie wszelkich masowych protestów społecznych. W ramach tej operacji FBI zwiększało napływ narkotyków wiedząc, że trafiają one głównie do "niezadowolonych": buntujących się młodych afroamerykan oraz przeciwników wojny w Wietnamie. Umożliwiało to zduszenie protestów w zarodku i w znacznym stopniu przyczyniło się do pacyfikacji owych ruchów (wystarczy prześledzić historie ruchu hipisowskiego lub spojrzeć ilu członków Czarnych Panter zostało wyniszczonych przez narkotyki). Ten przykład ilustruje jak skutecznym narzędziem w rękach władzy i stróżów porządku są środki odurzające. Nie jest to zresztą odosobniony przypadek, ta sama polityka funkcjonowała zawsze w murzyńskich gettach czy indiańskich rezerwatach. Wszelkie próby zwalczania narkomanii przez system trącą oczywistą hipokryzją – w USA podejmowano je tylko wśród białej klasy średniej, która jako siła podtrzymująca status quo nigdy nie stanowiła celu pacyfikacji (przenikanie intoksykantów do tej części społeczeństwa było raczej niezamierzonym efektem ubocznym ich upowszechnienia). To samo zaobserwować można w naszym kraju, gdzie najgłośniejsze akcje "antynarkotykowe" opierają się głównie na rozklejaniu plakatów i wyświetlaniu w telewizji bajek dla kilkuletnich dzieci (stanowią jedną z grup najniższego ryzyka). Żadna "wojna z narkotykami" w rzeczywistości nie ma miejsca. Zdając sobie sprawę z tego, jakimi środkami dysponuje system, wojna taka byłaby wygrana jeszcze przed jej rozpoczęciem. Władze, wychodząc naprzeciw społecznym oczekiwaniom, podejmują jedynie mało znaczące, ale publicznie widoczne kroki w celu zachowania pozorów (reklamy, postulaty, zaostrzenia kar za posiadanie, doniesienia o aresztowaniach narkotykowych "płotek").

System oparty jest na wyzysku i przemocy. Jego ofiary nie wybierają ucisku. Ty masz wybór i to zobowiązuje cię do walki w ich imieniu. Zastanów się jak skuteczna będzie to walka.

"W tym co robię dla zwierząt chcę być tak efektywny, jak to tylko możliwe. Czuję, że gdybym robił rzeczy niszczące moje zdrowie, ograniczałoby to moje możliwości w walce o wyzwolenie zwierząt".
Ronnie Lee, założyciel A.L.F (Front Wyzwolenia Zwierząt)


Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Armageddon (niezweryfikowany)

Ha!! !!

Ale z jedny się nie zgodzę napewno. Może taka manipulacja możliwa byłaby w Ameryce. Chłodno myślące, autorytarne jednostki skryte przed odpowiedzialnością snujące plany zniewolenia swojego narodu albo jego części - tak to sobie wyobrażam ale w Polsce?? W Polsce opieszałość władz w walce z narkotykami spowodowana jest raczej małymi finansami, nieudolnością brakiem wyobraźni a może raczej zdrowym rozsądkiem, który neguje właściwość zbytniego naciskania na ludzi pod tym względem. A środków aby sobie poradzić z problemem narkotykowym państwo naprawdę ma mało i nie ważne czy p[olskie czy amerykańskie. Nie wierzę aby jakiekolwiek demokratyczne państwo potrafiło zwalczyć problem narkotyków na dzisiejszy dzień. I nie jest to wynikiem celowego działania jakiejś tajemniczej, niszczycielskiej i zniewalającej świadomości siły lecz dziełem zbiegu okoliczności - nie zawsze prawdziwym we wszystkich przypadkach. Gdyby nie mj być może w USA ruch dzieci kwiatów skończyłby się krwawą i wyniszczającą wojną domową, która wywołana została przez chorobliwie pobudzonych do działania kolesi.. W miarę pisania zauważam, że coraz bardziej wydaje mi się ten tekst napisany przez człowieka inteligentnego lecz przy okazji paranoidalnego i megalomanostycznego

mivan (niezweryfikowany)

Nie da się wiernie opisać rzeczywistości (uporządkowanego chaosu) nawet najlepiej dobranymi słowami.. Gdyby gościu użył wzorów, mogłoby mu się udać. :)

A tak szczerze, to nikt nie wie wszystkiego...

AleX (niezweryfikowany)

Nie da się wiernie opisać rzeczywistości (uporządkowanego chaosu) nawet najlepiej dobranymi słowami.. Gdyby gościu użył wzorów, mogłoby mu się udać. :)

A tak szczerze, to nikt nie wie wszystkiego...

szatanowski buddysta (niezweryfikowany)

Nie da się wiernie opisać rzeczywistości (uporządkowanego chaosu) nawet najlepiej dobranymi słowami.. Gdyby gościu użył wzorów, mogłoby mu się udać. :)

A tak szczerze, to nikt nie wie wszystkiego...

Armageddon (niezweryfikowany)

Nie da się wiernie opisać rzeczywistości (uporządkowanego chaosu) nawet najlepiej dobranymi słowami.. Gdyby gościu użył wzorów, mogłoby mu się udać. :)

A tak szczerze, to nikt nie wie wszystkiego...

szatanowski buddysta (niezweryfikowany)

Nie da się wiernie opisać rzeczywistości (uporządkowanego chaosu) nawet najlepiej dobranymi słowami.. Gdyby gościu użył wzorów, mogłoby mu się udać. :)

A tak szczerze, to nikt nie wie wszystkiego...

Armageddon (niezweryfikowany)

Nie da się wiernie opisać rzeczywistości (uporządkowanego chaosu) nawet najlepiej dobranymi słowami.. Gdyby gościu użył wzorów, mogłoby mu się udać. :)

A tak szczerze, to nikt nie wie wszystkiego...

Armageddon (niezweryfikowany)

Nie da się wiernie opisać rzeczywistości (uporządkowanego chaosu) nawet najlepiej dobranymi słowami.. Gdyby gościu użył wzorów, mogłoby mu się udać. :)

A tak szczerze, to nikt nie wie wszystkiego...

Armageddon (niezweryfikowany)

Nie da się wiernie opisać rzeczywistości (uporządkowanego chaosu) nawet najlepiej dobranymi słowami.. Gdyby gościu użył wzorów, mogłoby mu się udać. :)

A tak szczerze, to nikt nie wie wszystkiego...

szatanowski buddysta (niezweryfikowany)

Nie da się wiernie opisać rzeczywistości (uporządkowanego chaosu) nawet najlepiej dobranymi słowami.. Gdyby gościu użył wzorów, mogłoby mu się udać. :)

A tak szczerze, to nikt nie wie wszystkiego...

Misiek (niezweryfikowany)

Nie da się wiernie opisać rzeczywistości (uporządkowanego chaosu) nawet najlepiej dobranymi słowami.. Gdyby gościu użył wzorów, mogłoby mu się udać. :)

A tak szczerze, to nikt nie wie wszystkiego...

ASheh (niezweryfikowany)

niestety, autor chyba nie dostrzega jawnych paradoksow swojego rozumowania wzgledem dragow... wladza zawsze byla pod katem realizacji swoich pragnien sprzeczna wewnetrznie. historia kontrkultury pokazuje zas cos wrecz odwrotnego... jest to przyklad "eksperymentu ", ktory wyrwal sie spod kontroli i gdyby nie nagla rzadowa kontrpropaganda niszczaca pozytywny obraz psychedelicznych dragow, doszloby do zalamania sie konsensusu spolecznego opartego na kontroli informacji. niestety, naplyw mocniejszych narkotykow tj. kokaina czy heroina byl juz rzeczywiscie sponsorowany przez amerykanski rzad i obliczony na rozbicie wytworzonej w latach 60 kultury ekstazy...

konradino (niezweryfikowany)

niestety, autor chyba nie dostrzega jawnych paradoksow swojego rozumowania wzgledem dragow... wladza zawsze byla pod katem realizacji swoich pragnien sprzeczna wewnetrznie. historia kontrkultury pokazuje zas cos wrecz odwrotnego... jest to przyklad "eksperymentu ", ktory wyrwal sie spod kontroli i gdyby nie nagla rzadowa kontrpropaganda niszczaca pozytywny obraz psychedelicznych dragow, doszloby do zalamania sie konsensusu spolecznego opartego na kontroli informacji. niestety, naplyw mocniejszych narkotykow tj. kokaina czy heroina byl juz rzeczywiscie sponsorowany przez amerykanski rzad i obliczony na rozbicie wytworzonej w latach 60 kultury ekstazy...

Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)
  • Mieszanki "ziołowe"

Doświadczenie - mieszanki ziołowe, pixy na piperazynach i ketonach, dekstrometorfan, salvia divinorum, azotyn amylu, dimenhydrynat, amanita muscaria, zioła etnobotaniczne, marihuana, bromo-DragonFLY, mefedron, haszysz, 2C-C, 2C-E, LSA, pFPP, metedron, kodeina, 4-HO-MET, bufedron

Info o mnie - 21 lat, 74 kg, 176 cm

S&S – ogród znajomego przed domem, ławeczka, grill i te sprawy, następnie szalona podróż samochodem po mieście by zakończyć cały trip nad stawem. Czas akcji 31 Lipiec/1 Sierpień

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

na tą podróż przygotowywałem się od długiego czasu, wstałem o godzinie 7.00 nic nie jadłem, umyłem się, założyłem czyste ubranie i poszedłem do piwnicy po "kapelusze wolności" , byłem bardzo pozytywnie nastawiony do tego dnia, wypoczęty, czyściutki za oknem super pogoda, mieszkanie posprzątane, czyli wszystko cud miód tylko kolega który przyszedł musiał szybko iść do domu :( grzyby już leżą na małym talerzyku, obok nich paczka laysów, kolega siedzi na fotelu i ogląda jakieś japońskie kreskówki :P wydawało mi się że tych grzybów jest bardzo mało, na początku miałem zjeść około 30 ale chuj zjadłem wszystko, bo myślałem że to mało, no to zaczynamy grzyby zjadłem na 2 podejścia zagryzając czipsami i zapijając wodą, spodziewałem się że będą niedobre ale w smaku nawet nawet tylko ziemia i trawa zgrzytająca w zębach (czytałem gdzieś że psylocybina dobrze rozpuszcza się w wodzie, więc wolałem nie ryzykować) trochę odrzucał ale gorsze rzeczy się jadło, no cóż teraz relaks i czekać na efekty :)

Już po około 15 min. wszystko wydawało się ciekawsze i obraz lekko falował było to bardzo przyjemne, z kolegą nadal oglądaliśmy japońskie kreskówki i śmialiśmy się jacy japońcy są pojebani żeby takie coś wymyślić :) 

po około 30 min. faza zaczęła się już porządnie rozkręcać, spanikowałem, kolega powiedział że niedługo musi spadać.

  • Muchomor czerwony


Poniższy rysunek i tekst został stworzony pod wpływem muchomora czerwonego.



  • 2C-P
  • Tripraport

spotkanie ze zdołowanym znajomym, z którym znamy się jak stare konie. Chęć otwarcia się na niecodzienność, wyabstrahowanie się z zelżałych wglądów. Całość tripa: bezpiecznie mieszkanie, dobra muzyka, park nocą.

Shulgin pisał, że 8 mg to mało, że się wymęczył fizycznie, ale zaskoczony był łatwością komunikacji z drugą osobą w trakcie tripa. Z grubsza potwierdzam.

Spotkaliśmy się wieczorem, zrobiliśmy zakupy, w tym jakiś nabiał na czas "po". Od znajomego dostaliśmy wcześniej 32 mg 2-CP. Proszek w domu rozpuściliśmy zgodnie z regułami sztuki w małej wódeczce, podzieliliśmy na pół, i znów na pół, co dawało 8 mg w ćwiartce płynu (nie w ćwierce wódki, bo nie chcieliśmy się najebać, tylko w jednej czwartej tego, co było, a było jakieś 100 ml). W smaku wódka oczywiście obrzydliwa.