REKLAMA




Niewielka sprawa w Hiszpanii - znaczące zwycięstwo rozsądniejszej polityki narkotykowej

Rzecz szczególna: hiszpański sąd przyjął racjonalne argumenty i całkowicie oddalił zarzuty przemytu narkotyków postawione człowiekowi, który sprowadził sobie dwa kilogramy sproszkowanych liści koki.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TalkingDrugs
Andrea Langlois & Constanza Sánchez Avilés

Odsłony

170

Ze względu na swoje powiązania zarówno z handlem kokainą, jak i pradawnymi andyjskimi tradycjami, legislacyjne podejście do koki jest jedną z najbardziej złożonych kwestii, z jakimi musi się uporać międzynarodowy system kontroli narkotyków. Pomimo to, sprawy związane z liśćmi koki niezmiernie rzadko stają się przedmiotem rozważań sądów w Europie, w efekcie czego w tym regionie świata tradycje związane z koką rzadko są przywoływane.

To właśnie dlatego niedawne sądowe zwycięstwo w Hiszpanii tak mile zaskakuje. Sprawa, która odbyła się w małym, katalońskim mieście Gironie, dotyczyła liści koki w postaci proszku (znanego również jako mambe). Oskarżonemu, obywatelowi Kolumbii mieszkającemu w Hiszpanii od 10 lat, postawiono zarzut próby przemytu narkotyków po tym, jak został aresztowany w 2014 roku za wysłanie do siebie paczki zawierającej dwa kilogramy sproszkowanych liści koki.

Kolumbijczycy mieszkający w Hiszpanii są często napiętnowani i kojarzeni z handlem narkotykami, toteż pozwany stał się prawdopodobnie ofiarą profilowania. Ponadto systemy karne w wielu częściach świata mają tendencję do polegania na idei „chemicznego redukcjonizmu”, z zasady wyłączającej czynniki kulturowe bądź kontekstowe w sytuacji, gdy w grę wchodzą rośliny zawierające składniki psychoaktywne.

Z kolei zespół obrońców prowadzony przez Roberto Castro i wspierany przez Międzynarodowe Centrum Etnobotanicznej Edukacji, Badań i Usług (International Center for Ethnobotanical Education, Research & Service, ICEERS) oraz Instytut Ponadnarodowy (Transnational Institute) w dużym stopniu oparł się na opiniach biegłego na temat związanych z koką pradawnych praktyk kulturowych.

W andyjskich i amazońskich regionach Ameryki Południowej liście są szeroko — i przeważnie legalnie — wykorzystywany do różnych celów ceremonialnych, leczniczych i żywieniowych. Obrona położyła jednak również nacisk na fakt obecnego odrodzenia używania koki, wybiegającego poza granice tego, co można, w kategoriach traktowanych rygorystycznie, uznać za tradycyjne lub tubylcze.

„Obecnie użycie liści koki w postaci nieprzetworzonej nie jest już ograniczone do tubylczych terytoriów i populacji. Praktyki te zyskują na popularności za sprawą stymulujących, odżywczych i leczniczych właściwościach koki” - wyjaśniał po procesie Pien Metaal.

Prokuratorzy domagali się kary czterech lat więzienia, twierdząc, że pozwany miał na celu uzyskanie 6,3 gramów „kokainy” - i to pomimo określenia przez hiszpański Sąd Najwyższy progu karalności za posiadanie kokainy przeznaczonej do osobistego spożycia w wymiarze 7,5 grama.

Obrona odpierała ponadto zarzuty, wskazując, że importowanie dwóch kilogramów ziemi liści w celu ekstrakcji kokainy do późniejszego rozprowadzania byłoby absurdem — opinia potwierdzona przez Narodowy Instytut Toksykologii w trakcie procesu. Gdyby taka była rzeczywista intencja, czarny rynek byłby znacznie bardziej wydajnym źródłem. Wyodrębnianie kokainy wymaga przeprowadzenia wysoce wyrafinowanych procedur chemicznych – czyli czegoś pozostającego poza zasięgiem możliwości oskarżonego oraz, w rzeczy samej, większości ludzi.

„Używania liści koki nie można porównywać do używania kokainy”- powiedział dr José Carlos Bouso, dyrektor naukowy ICEERS. „Nie ma dowodów naukowych, że żucie liści koki jest szkodliwe dla zdrowia. Przeciwnie, pojawia się coraz więcej dowodów, że jest odwrotnie. Badania wykazały na przykład, że koka jest stabilizatorem poziomu glukozy we krwi, dobroczynną substancją […] o wielu zastosowaniach medycznych.”

Z biegiem długiego procesu stawało się jasne, że fakty przemawiają na korzyść obrony — i że represyjne podejście państwa do tradycyjnej rośliny opiera się na niewiedzy. Proces zakończył się w zeszłym miesiącu porzuceniem przez prokuratora wszystkich zarzutów i pełnym uniewinnieniem. Po ogłoszeniu takiego finału sprawy, w sądzie pełnym osób wpierających oskarżonego nastąpił wybuch wyrazów radości.

Werdykt wykazał nie tylko niewinność pojedynczego człowieka, ale również szerszą historyczną błędność obejmowania zakazami liści koki. Skutecznej reformy polityki narkotykowej nie można jednak dokonać w ramach jednego kraju, a nawet regionu; tym, co to sądowe zwycięstwo faktycznie reprezentuje, jest obiecujący pierwszy krok na drodze do uprawomocnienia pradawnych zastosowań liści koki na całym świecie.

Oceń treść:

Average: 8.8 (4 votes)