Kamil Sipowicz. Bierzcie i palcie wszyscy

"Archipelag Gułag, Holocaust, dwie wojny światowe - to zawdzięczamy cywilizacjom alkoholowym. Czy sytuacja na świecie nie wymaga, żebyśmy zastąpili agresywne używki psychodelikami?".

Tagi

Źródło

Duży Format / wyborcza.pl

Odsłony

5948

"Archipelag Gułag, Holocaust, dwie wojny światowe - to zawdzięczamy cywilizacjom alkoholowym. Czy sytuacja na świecie nie wymaga, żebyśmy zastąpili agresywne używki psychodelikami?". Rozmowa z Kamilem Sipowiczem, autorem książki "Czy marihuana jest z konopi?"

Zacznijmy od Adama i Ewy. Czy Ewa poczęstowała go marihuaną?

- Bardzo prawdopodobne, że pod tym jabłkiem kryje się jakiś silny psychodelik. Substancja, która pozwoliła temu androidowi uruchomić nowe partie w mózgu. Może w ten właśnie sposób powstała świadomość, doszło do mutacji genu odpowiedzialnego za mowę. Oczywiście to spekulacja, z której można się śmiać. Ale antropologowie alternatywni jak Terence McKenna uważają, że mogły być to cannabis, bieluń, muchomor, ruta syryjska, substancja zawierająca DMT, czyli tzw. molekułę Boga.

Co to jest "molekuła Boga"?

- To psychodelik stosowany w Ameryce Południowej. Występuje w roślinach - w rucie syryjskiej, ayahuasce oraz akacji synajskiej. Niektórzy twierdzą, że Mojżesz spożywał akację synajską i stąd miał wizje. DMT wywołuje stan podobny do stanów opisywanych przez proroków, mistyków i twórców religii.

Jest w tym jakaś celowość, że pewne rośliny zostały skonstruowane tak - przez Boga, przez naturę, przez jakąś energię - by w zderzeniu z człowiekiem następowała wymiana molekularna, która umożliwia osiągnięcie transcendencji.

Jedną z cech ludzkości jest używanie substancji zmieniających świadomość. Zwierzęta ich nie używają.

- Praczłowiek musiał eksperymentować na ślepo, wiele używek go zabijało. Aż znalazł te, które go wprowadzały w wyższy stan. Między innymi marihuanę.

Czy marihuana jest z konopi?

- Tytuł mojej książki - "Czy marihuana jest z konopi?" - to słynne pytanie zadane kiedyś przez Jarosława Kaczyńskiego. Żeby było jasne: każda marihuana jest z konopi, ale nie każde konopie są marihuaną.

W książce pokazuję, jak przez ostatnie 12 tysięcy lat - tyle, ile sięga historia - używano produktów z konopi. I w sensie przemysłowym - do produkcji lin, tkanin, sieci, ubrań. I jako lekarstw. I jako środka do kontaktu z bogami czy Bogiem. Bo na początku psychodeliki z marihuaną na czele zarówno w animizmie, politeizmie, jak i monoteizmie były używane przez szamanów

i proroków do kontaktów z istotą wyższą.

Pytia ze świątyni Apollina była upalona?

- Tylko nie wiadomo, co paliła. Są też spekulacje, że tam się z ziemi wydobywał gaz halucynogenny. Albo że były to halucynogenne liście laurowe lub mimozy.

A apostołowie, jak sugerowała Doda, byli upaleni?

- W judaizmie i chrześcijaństwie też stosowano psychodeliki. Mojżesz i Ezechiel prawdopodobnie używali akacji synajskich i ruty syryjskiej, stąd ich wizje. A manna, która spadła z nieba, mogła być zbożem zawierającym sporysz, czyli odpowiednik LSD. Pisał o tym Majmonides oraz Filon Aleksandryjski.

Niemożliwe, żeby Palestyna, otoczona przez społeczeństwa używające marihuany, była pozbawiona tych środków. Teraz powstała dziedzina nazwana archeobotaniką, która może to rozwikłać. Ale wiele wskazuje na to, że Doda miała genialną intuicję.

Psychodeliki mogą wywołać stany mistyczne. Widać wtedy względność, złudność, ulotność rzeczywistości. I pojawia się poczucie, że za tą rzeczywistością istnieje inna, prawdziwa.

Oczywiście u niektórych, bo u większości to niczego nie wywołuje oprócz chichotu. Nie chcę z marihuany robić bożka.

Konopie były używane we wszystkich cywilizacjach: Indie, Chiny, Japonia, Egipt, Babilon, Grecja, Asyria. W jednych mniej intensywnie, w innych bardziej.

A tam gdzie bardziej, to co?

- Społeczeństwa cannabisowe, jak np. w Indiach, są bardziej pacyfistyczne niż społeczeństwa alkoholowe. Nietzsche powiedział, że "Azjatów od Europejczyków różni może właśnie zdolność do dłuższego, głębszego zażywania spokoju. Nawet ich narkotyki działają powoli i wymagają cierpliwości. W przeciwieństwie do obrzydliwie nagłego działania europejskiej trucizny - alkoholu". To motto mojej książki.

Nie znam wojen, które wywołały Indie. Obie wojny światowe wywołały społeczeństwa alkoholowe. Kraje arabskie, tureckie, perskie, Indie, Pakistan przez całe wieki były społecznościami tolerancyjnymi wobec chrześcijan i Żydów. Agresja zaczęła się tam pojawiać dopiero wtedy, kiedy zaczęto delegalizację marihuany i opium.

A społeczeństwa używające w nadmiarze alkoholu - Niemcy, Rosjanie, Brytyjczycy, Japończycy - były siłą napędową destrukcji w świecie.

Chyba nie tylko destrukcji? W końcu maszynę parową, prąd elektryczny, silnik benzynowy wymyślono na alkoholowym Zachodzie, nie na marihuanowym Wschodzie.

- Umysłowość zachodnia jest szybka, agresywna, wymaga szybszego niwelowania czasu i przestrzeni. Ale czy powinniśmy tak dalej żyć? Archipelag Gułag, Holocaust, dwie wojny światowe zawdzięczamy cywilizacjom alkoholowym. Czy sytuacja nie wymaga, byśmy zastąpili agresywne używki psychodelikami? Czytałem u Tony'ego Judta, że wzrost ekonomiczny i rozwój za wszelką cenę prowadzą do odczucia nieszczęśliwego życia i okaleczają naszą planetę.

Politycy w Polsce nie widzą żadnej wartości w przyrodzie. Duże partie są np. za zmniejszeniem Białowieskiego Parku Narodowego. A przyroda jest jedynym skarbem, jaki Polska ma. Gdyby zapalili marihuanę, może by dostrzegli, jaką piękną mamy przyrodę. A jak oni jadą na polowanie, jedzą bigos i piją wódę, to tego nie widzą.

Trudno sobie wyobrazić dziś premiera z jointem.

- W różnych kwestiach premier wzbudza moje zaufanie, ale nie w kwestii legalizacji marihuany. Tu jest populistyczny; wie, że konserwatywne społeczeństwo jest przeciwko temu. W Polsce najłatwiej się politykuje, strasząc ludzi, więc nazywa się marihuanę strasznym narkotykiem.

Masowa hodowla marihuany mogłaby uratować całą ścianę wschodnią. Waldemar Pawlak mógłby się tu popisać, ale on ma chyba zbyt wąskie horyzonty. Z konopi można robić papier, lekarstwa, oleje, tkaniny... Kalifornia i Izrael już masowo hodują konopie.

Czarujesz. Nie chodzi przecież o papier i lekarstwa, tylko o legalizację używki.

- Można przyzwyczaić społeczeństwo do przemysłu konopnego, przypomnieć sobie stare techniki przetwarzania. A kiedyś sprzedawać marihuanę jak alkohol w sklepach monopolowych.

Marihuana dostępna w Polsce to trujące świństwo. Nie daje haju, tylko uzależnienie. Jest zanieczyszczona dodatkami, żeby trzeba było do niej wracać. To tak jakby sprzedawać piwo z dodatkiem spirytusu metylowego. Państwo by sobie na to nie mogło pozwolić.

Właśnie nie pozwala!

- Tylko przymyka oko. Politycy puszą się, że póki oni będą premierami, to narkotyków w Polsce nie będzie. A przecież są!

Inna rzecz, kiedy my sobie tu debatujemy, a inna jest sytuacja polityka, który miałby powiedzieć: bierzcie i palcie.

- Potrzebujemy polityka na miarę Piłsudskiego, który będzie chciał wykonać duży skok. Trzeba patrzeć na kontekst. Czy premier wie, że na rynku jest zatruta marihuana, która nie daje haju, tylko uzależnia? Czy zastanawia się nad tym? Nie, on ma to gdzieś.

Podobnie jest z aborcją i podziemiem aborcyjnym. To polityka hasłowa i ideologiczna, bez głębszej refleksji i de facto irracjonalna. Do PO jest mi zdecydowanie bliżej niż do PiS-u, ale w polityce Platformy również odnajduję tę irracjonalność.

Jak Kaczyński pyta, czy marihuana jest z konopi, to wiem, że to jest szczere, bo on rzeczywiście nie ma o tym pojęcia, tak jak o prowadzeniu samochodu. Gorzej, jak Tusk mówi, że nie zgodzi się na narkotyki, bo ja wiem, że on wie, o co chodzi.

Każda partia, która powie inaczej, przegra wybory.

- Niech nie legalizuje, ale niech zdekryminalizuje. Trzeba się zastanowić, co można zrobić, a nie udawać, że się walczy.

Mamy związane ręce konwencjami oenzetowskimi.

- Konwencje można obejść. W Holandii się sprzedaje marihuanę. W Czechach za używanie nie wsadza się do więzienia. Jak się chce, to można.

Kiedy się zaczęła ta zła legenda? Od asasynów?

- Sektę asasynów opisał podróżnik Marco Polo, który w swoich relacjach wymieniał np. olbrzymie potwory albo ludzi z głowami żab. Według niego przywódca sekty tworzył swoim wyznawcom raj - dawał haszysz, zapraszał hurysy. A kiedy haszysz przestawał działać, mówił, że będą mogli wrócić do raju, jeśli będą wykonywać jego polecenia, skrytobójstwa polityczne. Ta legenda wywołała fałszywe skojarzenie cannabis z agresją. Jeśli on rzeczywiście miałby im dawać haszysz, to żeby ich zanęcić do raju, a nie do zbrodni.

Legenda jednak przetrwała i odżyła w latach 20. XX wieku. Wtedy w Stanach Zjednoczonych marihuana stała się bardzo popularna, w każdej aptece było mnóstwo produktów. Nawet cukierki dla dzieci na kaszel zawierające cannabis. W pewnym momencie zaczęto się zastanawiać, czy konopie nie mogą zastąpić bawełny. A nawet czy nie da się produkować oleju napędowego do samochodów z masy konopnej. Ford produkował już takie prototypy.

Wtedy przerazili się potężni ludzie, jak William Hearst, ten, który stanowił pierwowzór postaci obywatela Kane'a w filmie Orsona Wellesa. Miał gigantyczne papiernie, zakłady chemiczne, 20 gazet, a na dodatek meksykańska rewolucja zabrała mu kilkadziesiąt tysięcy hektarów ziemi. Czuł przez to ogromną nienawiść do Meksykanów i czarnych.

Hearst zaczął w swoich gazetach produkować artykuły o zbrodniach dokonanych po marihuanie. Uruchomił psychozę, a dzięki prasie można manipulować ludźmi. Stworzył z niej potworny narkotyk.

Brzmi jak teoria spiskowa.

- To potwierdzają źródła. Pamiętaj też, jaki był wtedy klimat: straszny rasizm, a marihuanę palili głównie Meksykanie i czarni. Po wprowadzeniu zakazu były wielkie protesty farmerów.

To ogromne pieniądze. Całe lobby, biznes naftowy, bankowy, medialny.

Szefem amerykańskiego Biura ds. Narkotyków został Harry Anslinger, krewny Hearsta. I doprowadził stopniowo do delegalizacji marihuany.

To może brzmieć jak teoria spiskowa, ale jeśli chodzi o marihuanę, nie ma żadnego powodu, żeby była zakazana. Jednak dlatego, że jest zakazana, obracają nią grupy przestępcze. Czy część tych gigantycznych pieniędzy nie jest wstrzykiwana w system polityczny? CIA udowodniono, że finansowała Contras z pieniędzy z handlu narkotykami.

Co daje marihuana?

- W tej chwili nie palę, bo mi to nie jest potrzebne. Ale paliłem intensywnie marihuanę i haszysz 30 lat temu, pomagało mi to w studiach filozoficznych, poezji, literaturze, w rozwoju duchowym i intelektualnym.

Byłem w latach 70. w ruchu hipisowskim. Jeśli była marihuana, słuchaliśmy przy tym muzyki, dyskutowaliśmy o filozofii. To był rytuał - siedzieliśmy w kółku, przekazywaliśmy sobie jointa, dla nas było to święte ziele, które wprowadzało nas w wyższy stan świadomości.

Nie w śmiechawkę?

- Oczywiście była radość i wesołość. Ale pisaliś-my wiersze, malowaliśmy obrazy, robiliśmy teatr. Nie paliliśmy rekreacyjnie, dla polepszenia nastroju, jak ludzie dziś. Tylko w sensie kognitywnym, lepszego poznania, kontaktu ze sztuką, z przyrodą.

W Maanamie się paliło?

- Oczywiście. Kora może ci zaraz potwierdzić, że bardzo dużo tekstów napisała po marihuanie. Na pewno "Paradę słoni". Marihuana potrafiła ją skupić na słowie, na pracy, pozwalała się odciąć od innych bodźców.

Seks po marihuanie jest rzeczywiście taki odlotowy, jak piszesz w książce?

- Tak. Wzmacniają się doznania zmysłowe i estetyczne. Akty zjednoczenia z drugą osobą są pełniejsze i głębsze. Marihuana nie tyle jest afrodyzjakiem, ile intensyfikuje doznania.

Charles Baudelaire mówił, że po marihuanie poeta będzie bardziej poetą , a przed handlarzem bydłem pojawią się stada bydła. Ona nie przynosi nic nowego, tylko intensyfikuje to, co w tobie jest.

W historii, którą pokazujesz w swojej książce, marihuana cały czas przeplata się z haszyszem, opium. Czy legalizując marihuanę, nie otworzymy furtki dla fury mocno szkodliwych narkotyków?

- Świat niedługo odejdzie od walki z narkotykami, bo ona jest przegrana. Mafia jest zbyt potężna. W Meksyku powstała armia silniejsza od armii rządowej, ma własne łodzie podwodne, samoloty.

Tylko czy poddając się, nie strzelimy sobie w stopę?

- Gdy opium było dostępne w aptece, narkomania nie była większa niż dzisiaj. Skąd Witkacy miał meskalinę? Z apteki. Coca-cola przed wojną zawierała kokainę. Były papierosy, które zawierały opium.

Kiedy w Indiach starzy ludzie palili sobie fajeczkę opium, nie było to plagą społeczną. Nie było zagrożenia, póki biały człowiek nie wyekstraktował z tego jednego mocnego alkaloidu - morfiny, a później jeszcze mocniejszego - heroiny. Dopiero kiedy heroina i morfina wróciły do tych krajów, powstał problem. Podobnie z kokainą. Kiedy wieśniacy żuli sobie liście koki, to nikomu nie szkodziło. Dopiero kiedy wyekstraktowano z tego kokainę, powstał problem.

Biały człowiek przynosi światu zło. Powstaje diabelski węzeł, którego nie można rozwiązać. Więc trzeba go przeciąć.

Przejdę na drugą stronę: to dlaczego ludziom zabraniać używania czegokolwiek?

- Ja dzielę substancje na psychodeliki i inne euforyki. Zgodnie z klasyfikacją szkodliwych substancji Leopolda Lewina produkty cannabisowe to nie to samo co bardzo silne opiaty czy pobudzające amfetamina i kokaina. Należałoby znaleźć rozwiązanie - może sprzedawać je w sklepach monopolowych, może aptekach, ale na pewno nie zostawiać w rękach gangów.

A co z twardymi narkotykami? Dlaczego mamy czegokolwiek ludziom zabraniać? Czegokolwiek, co nie narusza dobra drugiego człowieka?

- Całkowita wolność w społeczeństwie nie jest możliwa. Na tym polega umowa między człowiekiem a państwem, przez którą człowiek staje się obywatelem i przyjmuje na siebie pewnego rodzaju ograniczenia. Tak samo, jak kryzys pokazał, że całkowicie wolny rynek się nie sprawdza, że gdyby nie interwencje państwa, to wolność ekonomiczna ludzi doprowadziłaby do zagłady społeczeństw. Dlatego państwo musi tę wolność w pewien sposób ograniczać.

Podobnie jest z używkami, narkotykami - pewne granice muszą istnieć. Inaczej może zbyt duża liczba ludzi zaczęłaby używać tych środków i społeczeństwo by stanęło.

Dlatego państwo musi mieć pewną kontrolę.

Jaką?

- Alkoholu nie sprzedaje się nieletnim i nie reklamuje w telewizji. Na papierosach pisze się, że powodują raka. Gdyby zezwolono na marihuanę, powinna za tym iść edukacja, informacja. Powinno to zostać poprzedzone rzetelnymi badaniami psychologicznymi, medycznymi. Może lepiej tego nie palić, tylko jeść, żeby nie szkodziło na płuca. Tu powinny racjonalnie interweniować ministerstwa zdrowia i edukacji.

Napisałem moją książkę, żeby ludzie zobaczyli związki człowieka z tą rośliną. I żeby politycy po przeczytaniu tej książki powiedzieli, jakie widzą argumenty za kryminalizacją marihuany.

Bo taka jest umowa społeczna.


- Dlaczego politycy mają stawać między mną a rośliną? I ja, i ta roślina jesteśmy mieszkańcami kosmosu. Ja nie chcę propagować marihuany tą książką. Ja się pytam, dlaczego to jest karalne.

Kokaina, heroina to chemiczne wytwory z roślin. A marihuana to przydrożna roślina. Z niej się nie da zrobić ekstraktu, czystego THC. To cudowny, harmonijny związek wielu alkaloidów.

Marihuaną mocno interesuje się ostatnio medycyna. W Kalifornii i Izraelu robi się leki na bóle, których nie można zwalczyć opiatami, na stwardnienie rozsiane, jaskrę, brak łaknienia. Marihuana ma też silne działanie antydepresyjne.

Ja walczę o to, żeby marihuana nie była traktowana w sposób irracjonalny. Nie dla siebie; nie trzeba być Murzynem, żeby walczyć o prawa czarnych. Żal mi młodych ludzi, którzy przez ciekawość, chęć eksperymentu mieli zniszczone życie, byli zagrożeni więzieniem. Będą to mieli w aktach, nie dostaną wizy amerykańskiej, nie zostaną politykami.

Gdyby dzisiejsi politycy byli konsekwentni, powinni zdelegalizować tataraki, wilcze jagody, muchomory i jeszcze pół zielnika. Doprowadziłoby to do sytuacji absurdalnej, że policja musiałaby obstawić wszystkie jeziora, bo rośnie tam tatarak.

Co przyniesie w tej kwestii XXI wiek?

- Przywróci związek człowieka z roślinami. Marihuana będzie legalna, bo coraz bardziej popularne będą substancje ułatwiające medytację. Wywołujący agresję alkohol będzie w odwrocie, bo ludzie już mają dosyć ciągłej gonitwy, będą się chcieli na chwilę zatrzymać.

Używanie marihuany nie będzie jednak permanentne. Upojenie tylko wtedy ma sens, kiedy jest rzadkie i odświętne.

Do kościoła będziemy chodzili wyłącznie upaleni?

- Nie wiem, do jakiego kościoła będą ludzie chodzili. W Ameryce Południowej istnieją już dziś kościoły ayahuascowe. To ten psychodelik od "molekuły Boga".

Ludzie zawsze będą konsumować jakieś używki, więc dobrze zmienić ich przyzwyczajenia konsumenckie na bezpieczniejsze. Myślenie polityków mogą zmienić nie argumenty zdrowotne, tylko ekonomiczne.

Jak to ekonomiczne?

- Uważam, że ludzie używający produktów cannabisowych nie będą doprowadzać do destrukcji społecznej. A alkohol powoduje agresję. W Polsce ciągle czytamy o historiach, że ktoś pijany zamordował rodzinę albo przejechał kogoś na pasach. Marihuana bardziej tonizuje zachowanie człowieka. Od marihuany w człowieku rośnie tolerancja.

Alkohol pewnie nie zniknie. Ale kto powiedział, że alkohol musi być pierwszą używką? 

Oceń treść:

Average: 6 (2 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

1) tytuł: nakłanianie do używania środków nielegalnych jest przestępstwem i podlega karze więzienia.

2) odnośnie wojen. hitler nie pijał alkoholu.

3) adam i ewa to parafraza, nie było jabłka. zresztą gdyby istniał adam i ewa, jak nazywał się koleś, który to wszystko widział i opisał ?

4) mckenna nie był antropologiem. chyba że antropolog alternatywny to z definicji ktoś kto chciałby coś robić, ale nikt mu nie dał papierów. tak jak medycyna alternatywna i leczenie mrożonym moczem.

5) "substancja zawierająca DMT" masło maślane. Nie przystoi pisarzowi nie znać ojczystego języka.

6) DMT nie wystepuje w rucie.

7) Jest w tym jakaś celowość, że niektóre rośliny zostały skonstruowane przez Boga tak, że ma się po nich sraczkę (kruszyna), niszczy wątrobę (m. sromotnikowy), czy uszkadza mózg. Antropocentryczne podejście do świata obalono kilkaset lat temu, Bóg, czy jak tam autor to nazywa nie stworzył świata by człowiekowi się lepiej żyło (co zresztą dobitnie widać na przestrzeni dziejów).

8) Zwierzęta _używają_ substancji psychoaktywnych. Kiedyś przed świętami pojawił się na hyperrealu artykuł o tym. Renifery lubią sobie np zlizywać mocz człowieka który jadł muchomora czerwonego, a jaguary smoktają lniany zaw. dmt i dziwnie się po tym tarzają.

9) Nie wiem którzy szamani wyznawali monoteizm. To chyba dość sprzeczne.

10) naturalnie występujący gaz halucynogenny ? To bardzo interesujące!

11) Sporysz jest takim odpowiednikiem jak moje bokserki odpowiednikiem garnituru. Poza tym sporysz wywołuje silne zatrucia.

12) Społeczeństwa indyjskie są bardziej pacyfistyczne. Chyba ktoś podaje się za historyka, ale nie czytał za wiele o Azji. Ani o regionach, gdzie "paliło się marihuanę".

13) Co do tych agresywnych społeczeństw to jest to po prostu śmieszne. Zło i agresję rodzi rządza władzy i bogactwa (czy tam bieda). Może następną książką Sipowicza będzie "wpływ sernika na postrzeganie świata", w której zauważy że społeczności nie znające serników są w jakimś względzie upośledzon. Zabawne też jest to, że najpierw twierdzi, że marihuana tworzy społeczności pacyfistyczne, a później wspomina sektę asasynów :))

14) Wielu polityków pali, czy paliło trawkę (chociażby Tusk). W Indiach, tych pacyfistycznych ohh ahh też stawia się beton. Baa - w Brazylii, kolebce ayahuasci, rżnie się dżunglę każdego dnia. To czy ktoś pali, czy pije nie znaczy że będzie coś kumał, czy przestanie kumać. Weźmy pod uwagę palących dresiarzy, którzy z chęcią obiliby mordę Sipowiczowi po wspólnie wypalonym blancie.

15) Teoria, że polska trawka jest zanieczyszczona czymś co uzależnia to dla mnie nowość (czyt. chłop nie wie co pisze).

16) Potrzebujemy polityka na miarę Piłsudskiego . Hahahahaha najpierw biedak ubolewał nad agresywnymi społeczeństwami, a teraz brakuje mu dyktatora na miarę Piłsudskiego. Chyba za dużo chłop jara, albo coś mu się zblokowało w głowie.

17) Tekst "niech nie legalizuje, niech dykryminalizuje" pokazuje, że Sipowiczowi chodzi jedynie o bezpieczne najebanie się. Czcze gadanie o linach i papierze konopnym. Depenalizacja wiele nie zmieni, nadal będzie to zakazany owoc napychający kieszenie mafii.

18) witkacy nie miał meskaliny z apteki, a heroinę wycofano ze sprzedaży bo zbyt wiele "kur domowych" wpadało w uzależnienie.

19) Co do opium niechby sobie Sipowicz poczytał Wyznania angielskiego opiumisty. Nie trzeba było nic ekstrahować by się wjebać w uzależnienie.

20) "Całkowita wolność w społeczeństwie nie jest możliwa." wypowiuedział się były hipis na temat legalizacji wszystkich narkotyków, wspominając chwilę wcześniej że kiedy rzekomo opium było dostępne w aptekach, nie rósł odsetek uzależnionych.

21) Nigdy jako nieletni nie miałem problemu z dostępem do alkoholu. Tekst o raku na papierosach widnieje od kilku lat. Czy takie zakazy kogoś odstraszają? Śmiem wątpić.

22) Odnośnie chemicznych wytworów - właściwie cała roślina to chemiczny wytwór.

21) Z marihuany _da się_ uzyskać ekstrakt (np ekstrakcja butanem), czy czyste THC (chromatoraficznie).

22) Zawartość muchomora sromotnikowego to cudowny i harmonijny związek kilku trucizn. W sam raz dla takiego ignoranta :)

23) Te leki przeciwbólowe na bazie kanabinoli są dostępne w większości krajów. To prawda, że bada się to nadal, ale istnieją już gotowe preparaty w handlu.

24) Tatarak nie rośnie nad każdym jeziorem, co więcej jest to raczej rzadka roślina.

 

24 argumenty na to, że Sipowicz nie wie o czym pisze. Przez takich jak on pisarzy padają niepotrzebnie lasy...

Anonim (niezweryfikowany)

fap fap fap fap

4 argumenty na twoje 24

Anonim (niezweryfikowany)

rzeczowe! :)

Anonim (niezweryfikowany)

I co to było śmieciu?

Sipowicz wykazał się całkowitym brakiem wiedzy. Gość chyba nawet nie wie o co walczy.

Kolega w pierwszym poście świetnie go wypunktował.

Natomiast ty dzieciaku napiszesz "fap fap" i czujesz się królem dyskusji, a nie potrafisz racjonalnie odeprzeć chociażby jednego argumentu.

Anonim (niezweryfikowany)

w takim razie błagam - oświeć mnie, powiedz co czytać i kogo słuchać? bo sam juz nie wiem

Anonim (niezweryfikowany)

To chyba sam Sipowicz napisał, ten sam poziom intelektualny :)

Anonim (niezweryfikowany)

Drogi społeczniaku tytuł książki to ''czy marihuana jest z konopi'' wiec raczej nie podlega karze wiezienia... co do reszty to nie mam zamiaru marnowac czasu. pozdrawiam

Anonim (niezweryfikowany)

pisałem to odnośnie tytułu artykułu "bierzcie i palcie wszyscy" :)

Anonim (niezweryfikowany)

Kolejny kretyn, który wierzy w debilizmy Sipowicza.

Anonim (niezweryfikowany)

Bardzo ciekawy artykuł, jest w nim kilka niedociągnięć, ale czy one  jest najważniejsze?

Do kolegi od 24 argumentów:

Kamil mówi to co myśli, jest on folozofem nie matematykiem.

Jeśli nie interesuje mnie jakis temat, artykuł albo ktoś pisze głupoty, to poprostu tego nie  czytam, zamykam stronę i zapominam o tym.

Nie każdemu musi sie podobać podejście Kamila do tematu używania substancji psychoaktywnych  , ale po jaką cholerę ta  szopka ?

Przykro mi że my polacy, zbyt często czepiamy  się jakiś drobiazgów, za wszelką cenę staramy  się kogoś zgnoić, pokazać ze nie ma racji.Czyli im gorzej tym lepiej. Brrrrrrrrrrr koszmar.

Mam nadzieję kolego ze kiedyś Ci minie to niepozytywne nastawienie i doświadczysz pełni radości :)

Pozdrawiam :)

 

 

 

 

 

Anonim (niezweryfikowany)
"Kamil mówi to co myśli" Widocznie bardzo głupio myśli. "jest on folozofem nie matematykiem." Folozofem to może i jest, filozofem na pewno nie. A do bycia matematykiem trzeba posiąść zdolność logicznego myślenia, o to nie można go oskarżać. "Jeśli nie interesuje mnie jakis temat, artykuł albo ktoś pisze głupoty, to poprostu tego nie czytam, zamykam stronę i zapominam o tym." Przyznaj się - jesteś tępy i nie zauważyłeś, że Sipowicz pierdoli głupoty. Jeśli ktoś publicznie wprowadza ludzi w błąd, to należy go poprawiać - powinieneś podziękować kolesiowi od argumentów, bo gdyby nie on byłbyś jeszcze głupszy niż jesteś i rozpowszechniałbyś te debilizmy. "Przykro mi że my polacy, zbyt często czepiamy się jakiś drobiazgów, za wszelką cenę staramy się kogoś zgnoić, pokazać ze nie ma racji.Czyli im gorzej tym lepiej. Brrrrrrrrrrr koszmar." O czym ty chrzanisz? Gdyby ludzkość składała się tylko z takich jak ty, to wciąż żylibyśmy w średniowieczu. Pewnie uważasz, że Kopernik niepotrzebnie się czepiał teorii geocentrycznej, a Darwin niepotrzebnie starał się zgnoić chrześcijańską mitologię. Nie masz pojęcia o krytycznym myśleniu, nie obchodzi cię prawda, popierasz propagowanie mitów, nie potrafisz odróżnić merytorycznej krytyki od krytykanctwa. Jesteś głupcem.
Anonim (niezweryfikowany)

1) Nie jest to żadne nakłanianie i podejrzewam, że dobrze o tym wiesz....(a nawet jakby było nie świadczy to o niekompetencji)

2) Hitler nie pijał alkoholu, ale nie tylko on był odpowiedzialny za wojnę a wychowany został w kulturze alkoholowej.

3) Historia Adama i Ewy (tak jak w Bibli) jest metaforą.

4) Czyli to kim się jest zależy tylko i wyłącznie od wykształcenia?

5) Ja tam nie widzę tu błędu, jedna substancja może zawierać inną

6) Hmm no faktycznie ;-)

7) Co nie zmienia tego, że można wierzyć, że konopie indyjskie zostały specjalnie dla nas stworzene przez kogoś albo coś

8) Prawda, piją też i narkotyzują się na wiele różnych sposobów

9) Nie koniecznie - szamanizm jest dość szerokim pojęciem i bardzo różnorodnie jest praktykowany

10) "Są też spekulacje, że tam się z ziemi wydobywał gaz halucynogenny." różni się trochę od "mam teorię" a narkotyzować mniej lub bardziej można by było się różnymi gazami trującymi

11) Powoduje zatrucie, ale powoduje też stany halucynogenne.

12) Zostało udowodnione, że palenie uspokaja, "rozleniwia" i działa raczej antyagresywnie. Faktycznie THC pod tym względem nie czyni cudów i nie ma co tworzyć mitów, wśród plemion indianskich używa się psychodelików jako środków potęgujących wściekłość i wprowadzających w szał przed bitwą.

13) Ludzie palący (jeśli palą w kontekście religijno-mistycznym) często mniej łakną władzy i bogactwa, co za tym idzie są mniej agrsywni. Moim zdaniem to jak zmienia człowieka cannabis w dużej mierze zależy od kontekstu i interpretacji. Asasyni byli wspomnieni tuż obok ludzi z żabimi głowami i ogramnych potworów.

14) Jak już pisałem - ważny jest kontekst i interpretacja, zresztą w Brazylii wycinają lasy Amerykanie albo ludzie z wielkich miast, raczej nie indianie spożywający ayahuaskę, w Indiach też nie wszyscy palą a ludzie, którzy używają marihuany często osuwają się politycznych gierek i walki o władzę (patrz punkt 13.)

15) Dla mnie nie nowość, pełno jest takich plotek i pełno jest dziwnej marihuany na rynku, co nie zmienia tego, że w dużej mierze jest to bzdura lub nie-tak-szkodliwe wzmacniacze.

16) Faktycznie niekonsekwentnie, aczkolwiek postać Piłsudskiego została przywołana w kontekście polityka nie bojącego się wprowadzania zmian.

17) Ale ludzie nie będą za to siedzieli, zresztą to dobry początek. Czcze gadanie? Jest pełno rzeczy, które można zrobić z konopii ze świetnymi skutkami, gdybyśmy używali papieru konopnego (dużo trwalszego i nie żółknącego) na książkę Sipowicza padały by tylko szybko rosnące pola konopne.

18) Z Witkacym to faktycznie pomyłka, co do kur domowych to jak wszyscy wiemy, lepiej żeby uzależniały się od alkoholu.

19) Od wszystkiego da się uzależnić, ośrodki terapi uzależnień pełne są ludzi nie mogących żyć bez marihuany a 600-700 tys. Polaków jest uzależnionych od alkoholu. Aczkolwiek oczywiście nie każda substacja uzależnia tak samo mocno i łatwo, nie da się ukryć, że heroina i morfina są bardziej, mają większy potencjał uzależniający niż opium, a THC mniejszy od alkoholu i opium.

20) Znów racja ;)

21) No da się, da.

22) Naprawdę nie ma co się czepiać tego w co człowiek wierzy.

23) Sipowicz mówił, że już są, faktycznie mówił tylko o Ameryce i Izraelu ale, też wcale nie są one dostępne w większości państw.

24) Bez różnicy, fakt delegalizacji roślin rosnących naturalnie w naszym środowisku jest śmieszne i przykre na ras.

 

Jak widać nie staram się na siłę bronić wszystkiego co powiedział Sipowicz, faktycznie brak mu niekiedy wiedzy i nie wszystko się zkleja, ale jestem też przeciwny takiemu skrajnemu krytycyzmowi oraz wynajdowanie błędów na siłę. Ponadto Sipowicz powiedział tu kilka cenych przemyśleń i iformacji co też trzeba docenić.
pozdrawiam :)

 

Anonim (niezweryfikowany)

wystarczyło by wymienić choć jeden punkt z tej listy (najlepiej ten dot. narkotyków, pomińmy już piłsudskiego ;) ), by zdać sobie sprawę że książki nie warto kupować.

2) nie przemawia do mnie argument wychowania w kulturze alkoholu. Niektóre arabskie kraje nie są wychowane w k. alkoholu, a jednak są agresywne. Jeśli Hitler nie pijał alkoholu, a mimo to miał fioła na punkcie Żydów to może jednak picie alkoholu nie ma większego związku na to kim się jest. Wg mnie to trochę jakby powiedzieć, że miłośnicy ogórków kiszonych to nieudacznicy (biorąc pod wagę, że większość Polaków je jada ;) ).

3) tak, szukałem tego słowa. Mimo wszystko powoływanie się na tę historię i twierdzenie, że jabłko było halucynogenem jest trochę śmieszne.

4) jest się chyba tylko sobą, reszta to etykiety. Nie wiem, czy nazwałbym kogoś chemikiem, kto smażył naleśniki (a podczas tego procesu zachodziły by jakieś reakcje chemiczne). Posiłkowanie się terminem "antropolog" jakby wspiera wypowiedź mckenny - zwykły człowiek pomyśli "aha, antropolog = specjalista = wie co mówi". Z drugiej strony można rzec, że każdy jest antropologiem, bo chcąc-niechcąc jakaś wiedza o kulturze człowieka (historie babci ze wsi, obserwowanie żuli pod budą z piwem, etc.) przechodziła przez jego głowę.

5) Ja może jestem wypaczony chemicznie. Substancja dla mnie to substancja chemiczna. Chyba jednak niektórzy inaczej to postrzegają, np. w filozofii. Przyznaj jednak szczerze - czy nazywanie rośliny substancją brzmi normalnie?

7) Można, można też wierzyć, że HIV został stworzony by eliminować gejów, a głód na świecie - bo ludzie Ci są źli i muszą cierpieć. Do mnie to nie przemawia; imho świat nie jest stworzony z myślą o człowieku.

9) Znasz jakiś przykład szamanizmu monoteistycznego? Pytam, bo nie wiem, ja szamanizm kojarzę głównie z wierzeniami ludów Syberii.

10) Wydaje mi się, że jeśli wydobywał się wtedy halucynogenny gaz z ziemi to musiałby być to gaz, który wydobywałby się i później (np. dziś). Z tego co wiem nic co siedzi w ziemi nie wytwarza halucynogennych gazów. Można by to podciągnąć pod "wydobywał się dwutlenek węgla, laska się poddusiła i miała tripa jak po butaprenie" - może i tak Jednak nazywanie dwutlenku węgla gazem halucynogennym jest dość kontrowersyjne. Może gdyby autor powiedział "ten a ten twierdzi, że wydobywał się tam gaz halucynogenny" można by poszukać i poczytać na czym się opiera ta teza. Może w książce są odnośniki literaturowe. W każdym razie jak dla mnie to kolejny strzał w stopę.

11) cytat z http://luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/p19.htm:

Zatrucia sporyszem maja dwie formy:

  1. Postać skurczowa (dawniej taniec św. Wita) – zaburzenia czucia, drżenie mięśni, drgawki kloniczne, ból głowy i brzucha, wymioty (często brunatne wymiociny), biegunka, przeczulica kończyn, rozszerzenie źrenic, sinica, zwolnienie akcji serca, podniecenie nerwowe, gonitwa myśli, niekiedy halucynacje.
  2. Postać zgorzelinowa (dawniej ogień św. Antoniego - Ignis sancti Antoni): zaburzenia czucia, zwolnienie akcji serca, ataki duszności, niedokrwienie tkanek na skutek nadmiernego i długotrwałego obkurczenia naczyń krwionośnych, zakrzepy, martwica tkanek – zgorzel sucha tkanek niedokrwionych, porażenie ośrodka oddechowego, śmierć. 

jeśli ktoś w takim stanie potrafiłby jeszcze osiągnąć poszerzenie świadomości jak po kwasie to ja mu gratuluję. Ciekawe tylko, czy zdążyłby cokolwiek przekazać zanim by umarł.

12) wypicie jednego browara również uspokaja. Po prostu ta teoria społeczności używkujących substancją X albo Y jest nietrafiona.

13) Asasyni, w przeciwieństwie do żabich głów, istnieli - na co są dowody. Wiadomo też że palili hasz i brutalnie wyżynali swych wrogów.

14) Masz rację - ważny jest kontekst i interpretacja. Dlatego uogólnianie, że grupa która używa trawki będzie lepsza od tej, która popija wódkę jest chybione. Co do ćpających polityków - podejrzewam że jest/było ich sporo, chociażby B. Clinton przyznawał się, że kiedyś palił. Jedni palą trawkę by się wyluzować, inni by cośtam sobie wytłumaczyć. Autor jednak twiedzi, że europa jest zalana betonem przez to, że ludzie tu pijają alkohol. A to - jak zauważyłeś - jednak nie zależy od substancji, a od człowieka.

15) dodawanie heroiny do trawki jest bzdurą z ekonomicznego punktu widzenia. Powiedzmy masz gram trawki który możesz sprzedać za 30zł i masz ileśtam heroiny, którą możesz sprzedać za X (nie znam się na cenie heroiny, ale to raczej tanie nie jest). Powiedzmy że teraz nasączasz trawkę herą i to w takiej ilości, by heroina z wypalonej lufki skuna działała i miała potencjał uzależniający (no bo jednak by uzależnić - klepać musi, musi połechtać i wprowadzić w nieziemski stan, by się w to wciągnąć). No i teraz diler sprzedaje ten gram trawki za 30zł nasączony heroiną za X. Zarabia 30zł mając nadzieję, że stworzy sobie stałego klienta (nie wiem czy w fachu dilerów jest w ogóle myślenie o stałym kliencie). Gdyby nie kombinował, zarobiłby 30+X. Jak dla mnie to się nie kalkuluje.

Trawkę można nasączać PCP (działa w ilościach kilkunastomiligramowych i trip jest lekko podobny), ale PCP z kolei nie działa tak, że użytkownik się uzależni od trawki danego dilera

17) Pewnie że tak! Nie bez powodu kiedyś ćwierć Polski była obsiana konopiami. Co więcej - również i dziś istnieją takie pola. Co prawda trzeba mieć koncesję (jak w przypadku maku) i zakontraktować odbiór i można hodować, produkować liny, olej, papier! Dlatego argumenty zwolenników palenia które zahaczają o to przemysłowe wykorzystanie trawki są wg mnie naciągane (który z nich tak naprawdę chciałby produkować papier?).

18) Co do kur domowych - przypadkiem oglądałem kiedyś program o historii dragów w USA i podobno właśnie dlatego wycofano opiaty z aptek. Kury domowe powinny szydełkować, a nie tam jakieś używki ;-) W każdym razie chodziło mi o to, że nieprawdą jest że nie wzrosła liczba uzależnionych kiedy opiaty były dostępne w aptekach.

19) Dokładnie, autor natomiast twierdzi, że opium palono na luzie, a ludzie zaczęli się uzależniać dopiero kiedy na rynek weszły ekstrakty z opium (czysta morfina itp).

22) Brakuje jednak na polskim rynku rzeczowych publikacji na temat narkotyków. Przecież ktoś kto przeczyta książkę dot. marihuany, gdzie będzie o tym, że trawka jest OK bo rośnie przy drodze (btw kartofle i pszenicę do produkcji wódy też można posiać przy drodze) nie potraktuje jej poważnie.

23) AFAIK w większości krajów Europy (poza Polską:) ) można dostać te preparaty na stwardnienie rozsiane produkowane z konopi. Był kilka miesięcy temu o tym artykuł (chyba w wyborczej, jakieś takie historie polaków ze s. r.) .

24) To prawda, jest to chore.

 

Pozdrowienia! :)

Anonim (niezweryfikowany)

Znów mógłbym się przyczepić do paru rzeczy, ale nie o to chodzi, w kóńcu moję 24 argumenty w cale nie miały ukazać autora jako kompetentnego, celem mojej wypowiedzi było ukazać Ci, że trochę przeasadziłeś z krytyką a niektóre argumenty były dobierane na siłę. Sam uważam, że autor na tyle siedzi w temacie, żeby wypowiadać się na forum a nie pisać książki.

Szamanizm monoteistyczny może występować, jeśli weźmiemy definicje szamanizmu stosowaną przez takich nieprofesjonalnych antropologów jak McKenna (szaman = osoba łącząca się z duchami) i w tedy mamy indian wierzących np. w Wielkiego Ducha.

A koncesja na konopie jest bezsensowa, z tego co wiem nie tak łatwo ją uzyskać a inicjatywy rozpowszechnienia tego przemyszłu są tłamszone, ja bym obstawiał spisek ;)

No i sprawa Adama i Ewy, mieszanie psychodelika do tej histori-metafory nie jest pomysłem samego Sipowicza i moim zdaniem jest całkiem logiczne, nieświadome zwierzęta natykają się na środki rozszerzające świadomość przez co widzą, że są nagie ale również odczuwają charakterystyczny dla naszej rasy ból egzystencji.

No ale to już po prostu różnica poglądów.

Pozdrawiam :))

 

Anonim (niezweryfikowany)

prowadzenie rozmowy w formie podpunktów jest świetne. Nie byłoby to możliwe bez internetu ;-).

Masz rację - trochę przesadzałem, jednak im bardziej to czytałem tym bardziej się denerwowałem (a ja popijam alkohol, a trawki nie lubię - pewnie dlatego się denerwuję) i wyszło co wyszło ;-). Koncesja jest bezsensowna, acz wiele rzeczy dzisiaj jest objęte jakimiś regulacjami - nie można np. sprzedawać polopiryny, czy mydła wyprodukowanych w piwnicy, czy na produktach spożywczych trzeba dodawać info o kaloryczności i mikroelementach. Jest to uciążliwe, ale jednak da się do tego zastosować (trzeba być wytrwałym). No ale to już inny temat.

Podejrzewam, że pomysł psychedelika u Adama i Ewy wziął się od McKenny ? On bodaj twierdził, że małpy zeżarły coś psychodelicznego i tak narodził się człowiek (czy język?). Jeśli tak i jeśli JAH wywalił ich przez to z raju to ten argument na pewno w dzisiejszej katolickiej Polsce nie bedzie pro-legalizacyjny ;-))). Można też przeprowadzić taki sam eksperyment dziś - podając np. szympansom grzyby psylocybinowe. Nie sądzę, by lepiej rozwinął im się język (sposób komunikowacji). Bo chyba o to chodzi, podobno samoświadomość jest dość powszechna u wyższych ssaków (były na wired.com albo nature.com w ciągu ostatnich dwóch lat opisane jakieś badania jak do tego doszli).

Anonim (niezweryfikowany)

Zgadzam się z każdym argumentem, ponieważ sam chciałem je wymienić ;)
Niestety, ten Pan jest zbyt mało kompetentny, z całym szacunkiem dla niego, bo chce działać w dobrej sprawie. Niestety, do tego potrzeba wiedzy interdyscyplinarnej i to dokładnej, a do zaufanych źródeł takiemu człowiekowi nie trudno dotrzeć.

Anonim (niezweryfikowany)

10) No więc generalnie tak: (za erowidem)

800 BCE - 392 CE

Oracle at Delphi inhales what are believed to have been Ethylene vapors from fissures in the rock beneath the temple. The oracle would enter a "trance" or even "frenzy"and answer questions or make prophesies. 1  

Anonim (niezweryfikowany)

Cudowny komentarz, pięknie zniszczyłeś tego niedouczonego idiotę. Tylko jedno ale - pomyliłeś się w numeracji, zamieściłeś 26 argumentów :)

Anonim (niezweryfikowany)

Z tego co wiem to Hitler był uzależniony od metaamfetaminy, która była także podawana "niezniszczalnym" żołnierzom III Rzeszy. 

Z Marihuaną jest po prostu tak, że działa na mózg - pobudzając najbardziej te partie , które są odpowiedzialne za marzenia, "duchowość", wizje, relaks (polecam poczytać o falach Alpha). To jest ta pozytywna strona, którą mylnie postrzega się jako niezaprzeczalny plus. Wszakże podobny stan fal Alpha człowiek posiada podczas modlitwy. Oczywiście w przypadku używania Marihuany - kosztem czegoś - kosztem koncentracji (fale Betha). Długotrwałe używanie marihuany powoduje, że człowiek często gęsto staje się mało skutecznym, coraz bardziej introwertycznym, odizolowanym (z dokładnością do grupy zaufanych znajomych),  bądź nieadekwatnie "rozluźnionym" - marzycielem. Może też się stać osobnikiem aspołecznym, który przy czynnościach wymagających dłuższego skupienia szybko się męczy i zniechęca. 

Proszę mnie nie atakować na przykładach "jaram non stop i nic mi nie jest" - ponieważ odwołuję się do rosnącego problemu zwiększania się ilości jednostek aspołecznych. 

Jeśli ktoś ma skłonności to może zostać 30-letnim nieudacznikiem, któremu z trudnością przyjdzie zaparzenie herbaty bez obaw , że śledzi go policja. 

Dla naszego mózgu jest obojętne co powoduje wzrost aktywności i wytwarzanie dopaminy, bądź serotoniny , czy innych związków. Myśl o abstrakcyjnym obrazie lub zrobieniu rano kupy to na pewnym poziomie taki sam sygnał elektryczny. Jednak nasza osobowość sprawia , że łatwo jest nam sięgać po proste narzedzia podkręcania stanu , który uznajemy za pozytywny - później coraz bardziej już tylko gonimy za jego cieniem.

Sam mózg to niesamowicie sprytna maszyna - zdolna w wyniku swej plastyczności do niesamowitych przekształceń. To powoduje , że szybko się uczymy także niejako "pod spodem" poza naszą świadomością.

Nam się jednak wydaje że percepcją i wyobraźnią oraz intelektem jesteśmy w stanie wszystko zrozumieć, ogarnąć i kontrolować.

 

Legalizacja to 'NIE' dla obecnej mafii (która swoją drogą szybko się przebranżuje, ale przynajmniej zacznie płacić podatki).

Druga strona medalu jest taka, że legalizacja bez edukacji młodzieży to droga do wielu negatywnych rzeczy : z niedbalstwem umysłowym na czele.  

Zamiast sdrzeć się "palić sadzić coś tam coś tam" - najpierw zadbajmy o świadomość o czym mówimy, żeby nie pomagać w kształceniu emocjonalnych kalek. 

 

Anonim (niezweryfikowany)

jak w tytule

Anonim (niezweryfikowany)

"(...) manna, która spadła z nieba, mogła być zbożem zawierającym sporysz, czyli odpowiednik LSD."

Co za bzdura. Sporyszem można się co najwyżej zatruć, a najprawdopodobniej manna była czymś w rodzaju spadzi.

Anonim (niezweryfikowany)

"sporysz, czyli odpowiednik LSD"

 

dalej nie czytam.

Anonim (niezweryfikowany)
Czasami wydaje mi się, że niektórzy ludzie plotą na forach takie głupoty, tylko po to żeby coś gadać. Ludzie opanujcie się! Świat nie jest czarno-biały.
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

Witam! Ludziska co ja wczoraj przezylem... nie wyobrazalna faza. Zjadlem 56 sztuk. I to byl blad. Chyba za duzo jak na pierwszy raz. Zjadlem o 22.10. Do godziny 2.30 bawilem sie zajebiscie. Potem zaczal sie myslotok, lezalem sam w lozeczku i myslalem, myslalem i myslalem.... wstydze sie przyznac, ale przechodzily przez moja glowe mysli samobojcze (oczywiscie z decyzja chcialem poczekac do zejscia fazy). Pozniej tak gdzies okolo 3.20 zrobilo mi nie dobrze i ruszylem w strone lazienki. Niestety obudzilem sie na podlodze w przedpokoju, a scislej mowiac obudzil mnie stary.

  • 3-MeO-PCP
  • Przeżycie mistyczne

Jak pobity pies z syndromem sztokholmskim.

  Ciąg dalszy serii niefortunnych zdarzeń. Wlokąc się jak cień człowieka w bladym świetle poranka, nie widziałam zwisającego nad moją głową sejfu. Wielki Misiokłaczek tylko oczekiwał odpowiedniej chwili, żeby spierdolić mi go na głowę. A wydawało się, że skład i twardość gleby wystarczająco poznałam na własnej skórze w ostatnim odcinku. Nie ma tego złego, coby na gorsze nie wyszło.

  • Narkoza

Opis przeżyć z dnia 15.04.05 wywołanych za pomocą Narkozy :D




Nazwa Substancji - Narkoza Dożylnie


Poziom doświadczenia - MJ bardzo często, XTC, Narkoza drugi raz


"Set and Setting" - Lekkie poddenerwowanie, Szpital


Efekty - Dziwne uczucie braku czucia ciała, niemożność ruchowa choć umysł jeszcze nie śpi

Było to moje drugie spotkanie z Narkozą, pierwszym razem byłem po "Głupim Jasiu" wiec szybko zasnęłem i wiele niepamiętam.




  • 4-HO-MET
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Pewnego słonecznego dnia odezwała się do mnie znajoma z miejscowości obok. Usłyszałem od niej, ze zamówiła coś specjalnego i jeżeli mam dzisiejszy i kolejny dzień wolny to mam koniecznie wpadać. Po dwóch godzinach zjawiłem się u niej, było około 18. Wchodzę do mieszkania, szybkie przywitanie, patrzę na stół a tam samarka z naklejką od dobrze mi znanego RC. Uśmiechnąłem się w myślach, bo o ile znałem jej zamiłowanie do substancji mieszających percepcję to nie spodziewałem się, że będę miał tego dnia okazję znów spróbować jeden z moich ulubionych psychodelików.