REKLAMA




Historia pozamedycznego używania narkotyków w USA

Referat wygłoszony na dorocznej konferencji Stowarzyszenia Sędziów w Kalifornii (California Judges Association) w 1995 roku przez Charlesa Whitebreada, profesora prawa, USC Law School

Tagi

Źródło

Charles Whitebread
druglibrary.org

Odsłony

7994
Wstęp

Ten referat będzie o historii pozamedycznego używania narkotyków. Mogę go tak nazwać, ponieważ będzie to pewna historia, która, myślę, że będzie dla Was całkiem interesująca. Tematem jest historia pozamedycznego używania narkotyków i myślę, że powinniście wiedzieć jakie są moje kwalifikacje do tego, abym wypowiadał się w tej sprawie. Jak być może wiecie, zanim zacząłem wykładać na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, wykładałem przez piętnaście lat na Uniwersytecie Stanu Wirginia od roku 1968 do 1981. W tym czasie pierwszym większym opracowaniem jakie napisałem było „Zakazany owoc i drzewo wiedzy – prawna historia marihuany w Stanach Zjednoczonych Ameryki” ("The Forbidden Fruit and the Tree of Knowledge - The Legal History of Marihuana in the United States"). Napisałem je wspólnie z profesorem Richardem Bonnie, który pracuje nadal na Uniwersytecie Stanu Wirginia. Opracowanie to zostało opublikowane w Virginia Law Review w październiku 1970 r. i zajęło całe wydanie Virginia Law Rewiew z października 1970 r. Miało 450 stron. Poświęcono mu dużo uwagi w całym kraju, ponieważ nikt wcześniej nie zajmował się historią marihuany od strony prawnej. W wyniku tego prof. Bonnie został Zastępcą Dyrektora Krajowej Komisji ds. Nadużywania Marihuany i Narkotyków, a ja jej konsultantem.

W wyniku dwuletniego współzarządzania przez Richarda Krajową Komisją w 1971 i 1972 roku otrzymaliśmy obaj dostęp do zarówno otwartych jak i zamkniętych archiwów ówczesnego Biura ds. Narkotyków i Niebezpiecznych Leków, które wcześniej nazywało się Federalnym Biurem ds. Narkotyków (Federal Bureau of Narcotics), a obecnie nosi nazwę Drug Enforcement Agency. W oparciu o dostęp do tych archiwów, zarówno otwartych jak i zamkniętych, napisaliśmy książkę pt. „The Marihuana Conviction- The Legal History of Drugs in the United States” („Skazanie marihuany lub Wyrok za marihuanę – Prawna historia narkotyków w USA”), książka ta była sześciokrotnie wydawana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Stanu Wirginia, zanim przez kilka lat została wyprzedana, głównie wśród moich przyjaciół w FBI. Niniejsza opowieść oparta jest właśnie na tym opracowaniu.

Sytuacja w roku 1900

Jeżeli interesuje was pozamedyczne używanie narkotyków w tym kraju, czas, do którego musimy się cofnąć to rok 1900 i w pewnym sensie najważniejszą rzecz, jaką miałem wam powiedzieć powiem na początku. Tak więc, w 1900 roku w kraju tym było o wiele więcej osób uzależnionych od narkotyków, niż jest obecnie. W zależności od różnych ocen i szacunków, przyjmijcie, że około 2 do 5 procent całej dorosłej populacji Stanów Zjednoczonych było w 1900 roku uzależnionych od narkotyków.

Istniały dwie główne przyczyny tego dramatycznego poziomu uzależnienia od narkotyków na przełomie wieków. Pierwszym z nich było używanie morfiny i jej różnych pochodnych w legalnych operacjach medycznych. Jeszcze w 1900 roku, szczególnie na obszarach, gdzie opieka medyczna była kiepska, wcale nie były rzadkie przypadki, że mając zapalenie wyrostka szło się do szpitala i otrzymywało tam morfinę jako środek przeciwbólowy podczas operacji, później dostawało się morfinę po operacji i wychodziło się ze szpitala bez wyrostka, ale za to w stanie uzależnienia od morfiny.

Użycie morfiny w czasie polowych operacji podczas Wojny Secesyjnej było tak rozpowszechnione, że do roku 1880 uzależnionych od morfiny była taka liczba weteranów wojennych, iż popularna prasa określała morfinizm jako „chorobę żołnierzy”. Powiem teraz, że weterani Konfederacji pochodzący jak ja z Wirginii nie mieli żadnych problemów z uzależnieniem od morfiny, ponieważ Południe było zbyt biedne, aby jej używać, dlatego polowe operacje w Armii Konfederacji polegały po prostu na odcięciu odpowiedniej kończyny po wypiciu przez pacjenta trochę whisky. Jednak oddziały wojsk Północy stały się niestety, w wyniku operacji polowych i używania morfiny, uzależnione od morfiny.

Innym, moim zdaniem ciekawym, faktem dotyczącym uzależnienia od narkotyków na przełomie wieków, jest to, kim, inaczej niż w obecnych czasach, były ówczesne osoby uzależnione, ponieważ było to dokładne przeciwieństwo tych osób, o których myślicie, że z największym prawdopodobieństwem są uzależnione dzisiaj. Gdybym miał zapytać was o grupy statystyczne, które najprawdopodobniej mogą dzisiaj mieć kontakt z narkotykami, odpowiedzielibyście: młoda osoba, mężczyzna, mieszkający w mieście, prawdopodobnie członek mniejszości etnicznej. To dokładne przeciwieństwo tych osób, które z największym prawdopodobieństwem mogły być uzależnione od narkotyków na przełomie wieków.

Jaka grupa statystyczna mogła z największym prawdopodobieństwem być uzależniona od narkotyków na przełomie wieków? Mieszkające na terenie wiejskim białe kobiety w średnim wieku. Używanie morfiny w operacjach medycznych nie tłumaczy tak częstego uzależnienia od narkotyków wśród kobiet. Tłumaczy je druga przyczyna wysokiego poziomu uzależnień na przełomie wieków – rozrost i rozwój tego, co dzisiaj określamy jako przemysł „leków opatentowanych”.

Myślę, że niektórzy z was być może są świadomi, choćby przez oglądanie westernów w telewizji, że jeszcze w 1900 roku na terenach, szczególnie wiejskich, gdzie brakowało opieki medycznej, typowe było, że wędrowni sprzedawcy, sami nie będący lekarzami, podróżowali przez kraj oferując różnego rodzaju nalewki i eliksiry zachwalane za pomocą najbardziej wymyślnych określeń. „Olejek doktora Smitha, dobry na wszystkie dolegliwości”, lub „Olejek doktora Smitha, dobry dla ludzi i dla zwierząt”.

Cóż, dostawcy tych leków nie mówili swoim klientom o tym, co odkryto później, kiedy te opatentowane leki zostały przetestowane – okazało się, że wiele z nich zawierało do 50% morfiny.

Oznaczało to, jak zawsze mi się wydawało, że najbardziej widocznym efektem wysokiej zawartości morfiny w opatentowanych lekach było to, że zwykle działały one tak, jak zachwalali sprzedawcy. Ponieważ niezależnie od tego, co dolega nam, lub naszemu zwierzęciu, poczujemy się o wiele lepiej po kilku łykach eliksiru składającego się w 50% z morfiny. Była więc tendencja do tego, aby myśleć „Ojej! To działa”. Szło się do sklepu i kupowało tego więcej, a można było to kupić bez recepty.

Teraz przejdźmy do powodu, którego nie mogliśmy w pełni zbadać, ale jest to powód, który moim zdaniem jest związany z rolą wiejskich towarzystw kobiecych – opatentowane leki były znacznie bardziej atrakcyjne dla kobiet niż dla mężczyzn, co tłumaczyłoby większą liczbę przypadków uzależnienia od narkotyków wśród kobiet niż wśród mężczyzn w roku 1900.

Jeśli chcecie zobaczyć względnie aktualny portret kobiety uzależnionej od opatentowanego leku, możecie pomyśleć o sztuce Eugene O’Neil „A long day’s journey into night”. Postać matki, grana w kinie przez Katherine Hepburn, była uzależniona od opatentowanych leków.

Tak czy inaczej, używanie morfiny w operacjach medycznych i sprzedaż opatentowanych leków przyczyniały się do dramatycznie wysokiego poziomu uzależnienia. Powtórzmy raz jeszcze, w roku 1900 od 2 a 5 procent całej dorosłej populacji Stanów Zjednoczonych było uzależnionych od narkotyków.

Skoro pierwsza kwestia dotyczyła tego, że w 1900 roku było więcej osób uzależnionych niż teraz i że ludzie, którzy byli uzależnieni są zupełnie inną grupą społeczną niż grupa, o której myślelibyśmy obecnie, kolejną kwestią jest to, że jeżeli spojrzymy na problem uzależnienia od narkotyków w roku 1900, to czym przede wszystkim różni się on od stanu obecnego? Odpowiedź: prawie wszystkie uzależnienia na przełomie wieków były przypadkowe.

Ludzie mieli kontakt z narkotykami, nie wiedząc, że je biorą, nie znali też ich działania. Podstawową sprawą jest więc to, że było więcej uzależnień niż obecnie i że większość ich była przypadkowa.

The Pure Food and Drug Act

Pierwszym prawem, które uczyniło w tym kraju najwięcej, aby zredukować poziom uzależnień nie było żadne z uchwalonych przez nas kiedykolwiek praw kryminalnych. Prawem, które zredukowało poziom uzależnień była ustawa z 1906 roku Pure Food and Drug Act.

Ustawa ta spowodowała trzy rzeczy:
1) Utworzyła urząd administracji żywności i leków w Waszyngtonie, który musi zaaprobować wszelką żywność i leki przeznaczone do użycia przez ludzi. Pierwszym tego efektem było to, że opatentowane leki po ich przetestowaniu nie zostały zaaprobowane do użycia przez ludzi.
2) Ustawa mówiła o tym, że pewne leki mogą być sprzedawane wyłącznie na receptę.
3) Ustawa wymagała (jak wiecie, jest tak do dzisiaj, sprawdźcie w swojej apteczce), aby wszelkie leki, które mogą potencjalnie powodować uzależnienie były odpowiednio oznaczone. „Uwaga – może powodować uzależnienie”.

Wymagania dotyczące etykiet i recept oraz odmowa dopuszczenia opatentowanych leków praktycznie wyeliminowały przemysł leków opatentowanych z interesu i zredukowały to dramatyczne źródło przypadkowych uzależnień. Ustawa z roku 1906, nie będąca prawem karnym, zrobiła więcej dla obniżenia poziomu uzależnień, niż jakakolwiek inna pojedyncza ustawa uchwalona od tej pory aż do dzisiaj.

The Harrison Act

Pierwsza ustawa karna na szczeblu federalnym w tym kraju kryminalizująca pozamedyczne używanie narkotyków została uchwalona w roku 1914. Nazwano ją Harrison Act i dzisiaj skupimy się tylko na trzech jej aspektach. Aspekt pierwszy to data. Czy słyszeliście tę datę, 1914? Niektórzy z was być może przyszli tu dziś rano z przekonaniem, że prawo kryminalne regulowało pozamedyczne używanie narkotyków od samego początku istnienia Republiki, czy coś w tym rodzaju. To nieprawda. Cały ten eksperyment z użyciem sankcji karnych do uregulowania pozamedycznego używania narkotyków naprawdę rozpoczął się w tym kraju w roku 1914 od ustawy Harrison Act.

Kolejna interesująca sprawa związana z Harrison Act to narkotyki, których ustawa ta dotyczyła, ponieważ nie dotyczyła ona prawie żadnych narkotyków, którymi przejmowalibyśmy się dzisiaj. Ustawa Harrison Act dotyczyła opium, morfiny i jej różnych pochodnych oraz produktów z liści coca, takich jak kokaina. Nie ma w niej żadnych wzmianek o amfetaminach, barbituratach, marihuanie, haszyszu, ani żadnego rodzaju halucynogenach. Harrison Act dotyczył wyłącznie opium, morfiny i jej różnych pochodnych oraz produktów z liści coca, takich jak kokaina.

Trzecim i najciekawszym dla was wszystkich, jako sędziów, aspektem Harrison Act była jego struktura, ponieważ struktura tej ustawy była bardzo szczególna i stała się wzorem dla każdego innego prawa federalnego począwszy od 1914 roku aż do roku 1969. Jaki to wzór?

Nazywał się on Harrison Tax Act. Otóż twórcy Harrison Act powiedzieli w Kongresie bardzo jasno co chcą osiągnąć. Mieli dwa cele. Pragnęli uregulować medyczne użycie tych narkotyków i dokonać kryminalizacji pozamedycznego ich użycia. Mieli jednak pewien problem. Spójrzcie na datę – rok 1914. Rok 1914 to najprawdopodobniej okres największej popularności doktryny konstytucyjnej, którą dziś nazywamy „prawami stanów” i dlatego powszechnie sądzono, że Kongres nie ma prawa, po pierwsze, regulować działań określonej grupy zawodowej, i po drugie, że Kongres nie ma prawa uchwalić czegoś, co było, i wciąż jest uważane, za ogólne prawo kryminalne. Dlatego jeszcze do niedawna istniało tak niewiele przestępstw uznanych za przestępstwa federalne.

W obliczu możliwej opozycji konstytucyjnej w stosunku do tego, co członkowie Kongresu pragnęli osiągnąć, wpadli oni na nowatorski pomysł. Mianowicie, chcieli zamaskować to pod płaszczykiem podatku. Aby zademonstrować wam jak to działało, użyję pewnych hipotetycznych liczb. Istniały dwa podatki. Pierwszy z nich (liczby nie są dokładne, ale wystarczą, aby przekazać tę ideę) był płacony przez lekarzy. Wynosił jednego dolara rocznie i lekarze, w zamian za płatność tego podatku w wysokości jednego dolara, otrzymywali pieczęć od rządu, która pozwalała im przepisywać te narkotyki swoim pacjentom, jeśli tylko przestrzegali regulacji zawartych w statucie. Czy widzicie, że przez płacenie tego podatku w wysokości jednego dolara mamy uregulowaną sprawę lekarzy? Lekarze muszą przestrzegać regulacji zawartych w statucie.

Był jeszcze drugi podatek (i znów są to liczby hipotetyczne, ale zademonstrują wam na czym to polegało) w wysokości tysiąca dolarów od każdego obrotu tymi lekami dla celów pozamedycznych. Ponieważ nikt nie miał zamiaru płacić tysiąca dolarów jako podatku od obrotu czymś, co w 1914 roku było nawet w dużych ilościach warte około 5 dolarów, ten drugi podatek nie był wcale podatkiem, był zakazem. Żeby upewnić się, że to zrozumieliście, powiedzmy że w 1915 roku złapano kogoś gdzieś na ulicy np. na posiadaniu jednej uncji kokainy. Jakie było popełnione przez niego przestępstwo federalne? Nie było nim posiadanie uncji kokainy, czy posiadanie substancji kontrolowanej. Jakie było przestępstwo? Unikanie płacenia podatków.

Widzicie jakie to sprytne? A gdzie umieścimy teraz ramię egzekucji prawa dla kryminalizacji narkotyków na ponad 40 lat – w którym departamencie? W departamencie skarbu. Przecież tylko zbieramy podatki, za chwilę pokażę wam jak to działa. Jeżeli znacie schemat opodatkowania, zrozumiecie dlaczego ogólnokrajową prohibicję marihuany w 1937 roku nazwano Marihuana Tax Act (Ustawa o podatku od marihuany).

Wczesne prawa stanowe dotyczące marihuany

Zanim jednak przejdziemy do następnej wielkiej ustawy federalnej, prohibicji marihuany z 1937 roku, chciałbym skręcić nieco w bok, aby przeanalizować wcześniejsze stanowe prawa dotyczące marihuany uchwalone w tym kraju w latach 1915-1937.

Kiedy profesor Bonnie i ja zaczęliśmy śledzić prawną historię marihuany w tym kraju, byliśmy zszokowani, że nikt przed nami się tym nie zajmował. I po drugie, nieliczne osoby, które kiedykolwiek się nad tym zastanawiały, dotarły do Ustawy Federalnej z 1937 roku i stwierdziły „Tu się to wszystko zaczyna”. Nie. Jeśli cofniecie się tylko do roku 1937, nie zauważycie tego, że w latach 1915-37 dwadzieścia siedem stanów uchwaliło prawa kryminalne przeciwko używaniu marihuany. Wraz z profesorem Bonnie, co jest raczej nietypowe dla naszej pracy, musieliśmy cofnąć się do zapisów prawnych w tych stanach i przejrzeć gazety zgromadzone w archiwach stanowych z okresu, gdy prawa te były uchwalane, aby dowiedzieć się jakie były przyczyny tego, że te 27 stanów uchwaliło prawa kryminalne przeciwko używaniu marihuany. Odkryliśmy, że te 27 stanów można by podzielić na trzy grupy wg kryterium umotywowania tej decyzji.

Pierwsza grupa stanów, które miały w tym okresie prawa dotyczące marihuany to stany położone w Górach Skalistych i na południowym zachodzie. Mam na myśli Teksas, Nowy Meksyk, Kolorado i Montanę. Nie trzeba sięgać dalej niż do zapisów prawnych, aby dowiedzieć się, co było przyczyną uchwalenia tych praw. Aby zrozumieć przyczynę uchwalenia w stanach ma południowym zachodzie i w Górach Skalistych, wystarczy wiedzieć, że w okresie zaraz po roku 1914 wszystkie te obszary nawiedziła znaczna migracja Meksykanów. Przekraczali oni granicę w poszukiwaniu lepszych warunków ekonomicznych, ciężko pracowali jako robotnicy rolni, pracowali na polach buraków, jako zbieracze bawełny, itp. A przywieźli ze sobą marihuanę.

Zasadniczo nikt z białych ludzi w tych stanach nie wiedział nic na temat marihuany, a robię tu rozgraniczenie pomiędzy białymi a Meksykanami, aby odzwierciedlić to rozgraniczenie, którego dokonałby każdy ustawodawca w tych stanach w tym okresie. A więc żeby sprawdzić co spowodowało uchwalenie tych praw w tych stanach wystarczy zajrzeć do samych zapisów prawnych. Chyba najlepszym pojedynczym oświadczeniem jest oświadczenie zwolennika pierwszego prawa dotyczącego marihuany w Teksasie. Stwierdził on na posiedzeniu Senatu stanu Teksas, że, cytuję: „Wszyscy Meksykanie są szaleni, i to właśnie to coś (czyli marihuana) sprawia, że są szaleni”. Z kolei zwolennik pierwszego prawa dotyczącego marihuany w Montanie powiedział (wyobraźcie sobie, że działo się to na posiedzeniu parlamentu stanowego), cytuję: „Dajcie jednemu z tych Meksykańskich robotników na polu buraczanym parę machów papierosa z marihuaną, a wydaje mu się, że jest na rodeo w Barcelonie”. No właśnie, nie trzeba było nawet wychodzić poza zapisy z posiedzeń parlamentów stanowych w kolejnych stanach. A więc jaka była geneza wczesnych praw dotyczących marihuany w stanach położonych w Górach Skalistych i na południowym zachodzie? Nie była to wrogość wobec samego narkotyku, ale wrogość wobec nowo przybyłej społeczności meksykańskiej, która go używała.

Druga grupa stanów, które uchwaliły prawa kryminalne przeciwko używaniu marihuany to te, które znajdowały się na północnym wschodzie kraju, Connecticut, Rhode Island, Nowy Jork – który miał takie prawo, później je zniósł i uchwalił je na nowo – oraz New Jersey. Genezy uchwalenia tych praw zdecydowanie nie wyjaśni hipoteza o imigrantach z Meksyku, ponieważ, jak wiecie, na północnym zachodzie nigdy nie było, a i teraz w zasadzie nie ma, żadnej większej populacji pochodzenia meksykańskiego. Musieliśmy więc pogrzebać niego głębiej, aby odkryć genezę tych praw. Musieliśmy nie tylko zajrzeć do zapisów z posiedzeń parlamentów, ale i do gazet w archiwach stanowych z czasu kiedy te prawa uchwalano, i odkryliśmy coś, co nazwaliśmy „lękiem przed zastąpieniem”. Chciałbym sparafrazować artykuł redakcyjny z New York Timesa z 1919 roku, a zrozumiemy na czym polegał ów lęk przed zastąpieniem.

New York Times w swym artykule redakcyjnym z 1919 roku stwierdził „Nikt tutaj w Nowym Jorku nie używa tego narkotyku, marihuany. Słyszeliśmy tylko o nim z południowego zachodu. Jednak,” pisze New York Times,” lepiej zabrońmy jego używania zanim tutaj do nas dotrze. Inaczej” – i tu mamy koncepcję zastąpienia – „wszyscy narkomani uzależnieni od heroiny i twardych narkotyków odcięci od dostępu do nich przez ustawę Harrison Act i wszystkie osoby pijące alkohol przestaną używać swoich narkotyków, zgodnie z prohibicją alkoholową z 1919 roku, i zastąpią te narkotyki, których wcześniej używali nowym i nieznanym narkotykiem, marihuaną”.

Ta teoria, że nowo napotkany narkotyk, marihuana, zastąpi narkomanom uzależnionym od narkotyków twardych i osobom pijącym alkohol ich wcześniej używane narkotyki, które zostały zakazane, ów lęk przed zastąpieniem, przenosiła się od stanu do stanu i łącznie mamy 26 stanów – tych z anty-meksykańskimi uprzedzeniami, położonych na południowym zachodzie i w Górach Skalistych, i tych z lękiem przed zastąpieniem na północnym wschodzie. Łącznie daje to 26 z 27 stanów i został nam tylko jeden. To najważniejszy stan dla nas, ponieważ był to pierwszy stan, który wprowadził prawo kryminalne zabraniające używania marihuany, był to stan Utah.

Teraz, gdy usłyszeliście tę historię i słuchaliście mnie, myślicie pewnie „zaraz zaraz, Whitebread, przecież Utah pasuje idealnie do Kolorado, Montany – to na pewno przez Meksykanów”. Ja też z początku tak myślałem. Ale dokonaliśmy dokładnych badań rzeczywistych typowych migracji i odkryliśmy, ku swemu zdziwieniu, że Utah nie posiadał wówczas, i nie posiada dzisiaj, żadnej naprawdę znaczącej populacji pochodzenia meksykańskiego. Więc musiało to być coś innego.

No dobrze, jeśli musiało to być coś innego, co waszym zdaniem mogłoby to być? Czy myślicie o tym samym co ja – że to musiało mieć coś wspólnego z tą jedną rzeczą, która czyni stan Utah szczególnym w historii Ameryki – jego powiązania z kościołem mormońskim.

Z pomocą paru osób w Salt Lake City, związanych z kościołem mormońskim i Krajowym Zborem Mormońskim w Waszyngtonie – z ich pomocą i po wykonaniu dużej ilości pracy odkryliśmy jaka była geneza pierwszego prawa przeciwko marihuanie w tym kraju. Tak, była ona bezpośrednio związana z historią stanu Utah i mormonizmu i była następująca.

Myślę, że wielu z was wie, że w swoich najwcześniejszych czasach, kościół mormoński zezwalał należącym do niego mężczyznom na posiadanie więcej niż jednej żony – poligamię. Czy wiecie, że w roku 1876, w sprawie nazwanej Reynolds przeciwko Stanom Zjednoczonym, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że Mormoni mogą wierzyć w co chcą, ale nie mogą w tym kraju praktykować poligamii? A kto waszym zdaniem pilnował przestrzegania tego postanowienia Sądu Najwyższego w 1876 roku? Kto nadzoruje przestrzeganie wszystkich postanowień Sądu Najwyższego? Odpowiedź: konkretny stan i lokalna policja. A kim była lokalna policja w Utah? Byli to sami Mormoni, więc nic się nie działo przez wiele lat. Ci, którzy chcieli żyć w poligamii robili to nadal.

W 1910 roku kościół mormoński podczas synodu w Salt Lake City wydał dekret uznający poligamię za błąd religijny i została ona zakazana w religii Mormonów. Gdy to się stało, podjęte zostały działania przeciwko ludziom, którzy chcieli żyć w, jak to nazywali „tradycyjny sposób”. A więc po roku 1910 dość duża liczba Mormonów opuściła stan Utah i Stany Zjednoczone i przeniosła się do północno-zachodniego Meksyku. Pisali wiele o tym, co chcą osiągnąć w Meksyku. Chcieli założyć społeczności, które miały po prostu nawracać Indian, Meksykanów i tych, których określali jako „pogan”, na mormonizm. Do roku 1914 osiągnęli oni bardzo niewiele w dziedzinie nawracaniu pogan, jednak nasze badania wykazują ponad wszelką wątpliwość, że sami zostali w pewnym stopniu nawróceni przez pogan. Najwyraźniej stało się tak – być może niektórzy z was są członkami kościoła mormońskiego, wiedzą więc, że wciąż istnieją spore społeczności mormońskie w północno-zachodnim Meksyku – że większość Mormonów nie była tam szczęśliwa, religia niezbyt dobrze się tam rozwijała, nie czuli się tam dobrze, chcieli wrócić z powrotem do Utah, gdzie żyli ich przyjaciele, i po roku 1914 tak zrobili.

A na drogę Indianie dali im marihuanę. Teraz, gdy zobaczymy kogoś z powrotem w stanie Utah z marihuaną, wszystko staje się proste, prawda? Jak wiecie, kościół mormoński zawsze sprzeciwiał się używaniu wszelkich substancji pobudzających. A więc, ktoś zobaczył ich z marihuaną i w sierpniu 1915 roku kościół, na kolejnym synodzie w Salt Lake City wydał rozporządzenie o tym, że używanie marihuany jest sprzeczne z religią Mormonów i wówczas – tak to wyglądało w stanie Utah w tych czasach – w październiku 1915 roku parlament stanowy zebrał się i uchwalił przepis, że każdy zakaz religijny jest zakazem kryminalnym i oto mieliśmy pierwsze w historii tego kraju kryminalne prawo zabraniające używania marihuany.

Zostawmy teraz na boku tę dygresję na temat stanowych praw dotyczących marihuany i powróćmy do praw federalnych, mamy rok 1937 i mamy krajową prohibicję marihuany – Marihuana Tax Act.

The Marihuana Tax Act z roku 1937

A teraz znów najpierw spójrzmy na datę, 1937 rok. Myśleliście może, że ogólnokrajową prohibicję marihuany mamy od bardzo długiego czasu. Szczerze mówiąc, tak nie jest.

Prohibicja marihuany jest integralną częścią tych czasów, które obecnie ogólnie raczej się odrzuca – czasów Nowego Porządku w Waszyngtonie w końcu lat 30-tych.

Po drugie, jak wiecie, zawsze, gdy Kongres uchwala jakieś prawo, odbywają się przesłuchania (hearings). Widzieliście jak wyglądają te przesłuchania. Mogą one być niezwykle obszerne, trwają i trwają, mogą trwać wiele dni. Cóż, powiedziałbym, że przesłuchania do krajowej ustawy o prohibicji marihuany trwały naprawdę niezwykle krótko. Przesłuchania do krajowej ustawy o prohibicji marihuany trwały po jednej godzinie każdego z dwóch dni, a ponieważ były tak krótkie, mogę powiedzieć wam prawie dosłownie co zostało powiedziane, aby poprzeć ogólnokrajowy zakaz marihuany.

Gdy wygłaszałem ten referat w Akademii FBI, nie opowiedziałem im tej historii, ale wam ją opowiem. Czy chcecie wiedzieć jak krótkie były przesłuchania do ustawy o zakazie marihuany?

Kiedy poprosiliśmy w Bibliotece Kongresu o kopię tych przesłuchań, ku zdziwieniu pracowników Biblioteki, nie można było ich znaleźć. „Co takiego?” – zapytaliśmy. Spełnienie naszej prośby zajęło im cztery miesiące, ponieważ – uwierzylibyście w to? Musieli wyłamać półkę, bo tekst przesłuchań zsunął się do środka.

Na przesłuchaniach do krajowej prohibicji marihuany wygłoszono trzy zeznania. Pierwsze zeznanie złożył komisarz Harry Anslinger, nowo mianowany Komisarz Federalnego Biura ds. Narkotyków (Federal Bureau of Narcotics). Myślę, że niektórzy z was wiedzą, że pod koniec lat 20-tych i na początku lat 30-tych utworzono dwie federalne agencje policyjne, FBI i FBN – Federalne Biuro Śledcze i Federalne Biuro ds. Narkotyków.

W naszej książce wypowiadam się obszernie na temat tego jak różna była historia tych dwu instytucji. Ale obie instytucje, FBI i FBN miały pewne powierzchowne podobieństwa i jednym z nich było to, że pojedyncza osoba rządziła każdą z nich przez bardzo długi czas. W przypadku FBI był to J. Edgar Hoover a w przypadku FBN był to Harry Anslinger, który pozostawał na stanowisku Komistarza Federalnego Biura ds. Narkotyków od roku 1930 do 1962. Komisarz Anslinger złożył rządowi swoje zeznanie i zacytuję je bezpośrednio. Tak na marginesie, nie przygotował go na podstawie tekstu, który sam napisał, ale na podstawie tekstu, który został dla niego napisany przez Adwokata Okręgowego w Nowym Orleanie, człowieka nazwiskiem Stanley. Czytając bezpośrednio z opracowania Stanleya, komisarz Anslinger powiedział kongresmenom podczas przesłuchań, cytuję: „Marihuana jest uzależniającym narkotykiem, który powoduje u używających go osób szaleństwo, skłonność do popełniania przestępstw i śmierć” ("Marihuana is an addictive drug which produces in its users insanity, criminality, and death."). Takie było zeznanie rządu popierające prohibicję marihuany, złożone przez komisarza.

Kolejne zeznanie – pamiętajcie, że wszystko to zajęło łącznie dwie godziny – rozumiecie jaki był zamysł, prawda? Zamysł był taki, aby zabronić uprawy konopi w Ameryce. Wiecie to, ponieważ tu w Kalifornii powstała pewna inicjatywa, że konopie mają też inne zastosowania niż jako środek pobudzający. Po pierwsze, konopi od zawsze używano do produkcji lin. Po drugie, żywice konopi są używane jako osnowa farb i lakierów. I wreszcie, nasiona konopi są powszechnie używane jako karma dla ptaków. Ponieważ zakaz miał dotknąć te gałęzie przemysłu, kolejne zeznanie pochodziło od przemysłowców, którzy je reprezentowali.

Pierwszą osobą był producent lin. Opowiedział on fascynującą historię – naprawdę fascynującą – uprawa konopi do produkcji lin była podstawowym źródłem dochodu z rolnictwa na terenie, z którego pochodzę, w Północnej Wirginii i południowym Maryland w czasie Wojny o Niepodległość. Jednak, jak powiedział producent lin, do około roku 1820 stało się tak, że taniej było sprowadzać konopie potrzebne do produkcji lin z Dalekiego Wschodu, więc teraz w 1937 roku nie uprawiamy już konopi w celu produkcji lin – nie ma już takiej potrzeby.

Jeśli słyszeliście tę opowieść, są w niej dwie rzeczy, które wydały mi się fascynujące. Po pierwsze, tłumaczy ona istniejącą od lat plotkę o tym, że nasi przodkowie mieli do czynienia z marihuaną. Owszem, mieli – uprawiali ją. Konopie były główną uprawą w Mount Vernon. Były też drugorzędną uprawą w Monticello. Oczywiście, podczas naszych badań nie znaleźliśmy żadnych dowodów na to, że jacyś nasi przodkowie używali konopi do celów wprowadzenia się w stan pobudzenia, ale jednak je uprawiali. Druga część tej opowieści, która dla mnie jest nawet jeszcze ciekawsza, to – czy widzieliście datę – rok 1937? Co powiedział człowiek od lin? Wszystkie konopie, których potrzebujemy do produkcji lin możemy sprowadzić z Dalekiego Wschodu, nie uprawiamy ich już tutaj, bo nie ma takiej potrzeby.

Pięć lat później, w roku 1942, jesteśmy odcięci od źródeł dostaw konopi na Dalekim Wschodzie. Potrzebujemy dużo konopi, aby wyposażyć nasze okręty na wojnę, lin dla okrętów, i dlatego Rząd Federalny, jak niektórzy z was być może wiedzą, zaczął uprawiać konopie na gigantycznych farmach na całym Środkowym Zachodzie i na Południu, aby produkować liny do wyposażenia okrętów na wojnę.

Tak więc, nawet jeszcze dzisiaj, jeśli pochodzicie ze Środkowego Zachodu, możecie zawsze spotkać ludzi, którzy powiedzą: „O kurczę, konopie rosną wszędzie przy torach kolejowych”. Tak, rosną. Dlaczego? Bo te wielkie farmy istniały tam przez cały czas II wojny światowej.

Jednak producenci lin nie przejmowali się tym. Producenci farb i lakierów powiedzieli „możemy używać czegoś innego”. I ze wszystkich przedstawicieli przemysłu, tylko ludzie od nasion dla ptaków byli niechętni zakazowi. Ludzie on nasion dla ptaków byli tymi, którzy zaprotestowali i ich przedstawiciela zapytano: „Czy nie możecie używać jakichś innych ziaren?”

Tak na marginesie, to wszystko są dokładne cytaty z przesłuchań. Odpowiedź faceta od ziaren brzmiała: „Nie, panowie Kongresmeni, nie możemy. Nigdy nie znaleźliśmy żadnych innych ziaren, które sprawiałyby, że piórka ptaków będą tak błyszczące i że ptaki tak dużo śpiewają”.

Tak więc, na podstawie tego, że konopie były potrzebne ludziom od produkcji ziaren dla ptaków – czy wiedzieliście, że producenci ziaren dla ptaków otrzymali i mają aż po dziś dzień zwolnienie z Marihuana Tax Act dotyczące tzw. „oczyszczanych ziaren” (denaturated seeds)?

Tak czy inaczej, było zeznanie Anslingera, było zeznanie przemysłowców – zostało jeszcze jedno, które zostało wygłoszone podczas tych krótkich przesłuchań i było to zeznanie lekarzy. Dołączono dwie części dowodów medycznych dotyczących prohibicji marihuany.

Pierwsza część pochodziła od farmakologa z Temple University, który twierdził, że wstrzyknął aktywny składnik marihuany do mózgów 300 psów i dwa z tych psów zdechły. Kiedy kongresmeni zapytali go, cytuję: „Doktorze, czy wybrał pan psy dlatego, że ich reakcje są podobne do ludzkich?” odpowiedź farmakologa brzmiała: „Tego nie wiem, nie jestem psim psychologiem”.

Aktywny składnik obecny w marihuanie został po raz pierwszy otrzymany w laboratorium w Holandii po II wojnie światowej. Tak więc nigdy się nie dowiemy co takiego farmakolog ów wstrzyknął tym psom, ale prawie na pewno nie był to aktywny składnik marihuany.

Druga część zeznania medycznego pochodziła od człowieka nazwiskiem Dr. William C. Woodward. Dr Woodward był zarówno prawnikiem jak i lekarzem, był też Głównym Doradcą Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego. Dr Woodward przybył, aby zeznawać na prośbę Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego i powiedział, cytuję: „Amerykańskie Towarzystwo Medyczne nie zna żadnych dowodów na to, że marihuana jest niebezpiecznym narkotykiem”.

Nie to jest zadziwiające, czy jest to prawda, czy też nie. Zadziwiające jest to, co odpowiedzieli mu kongresmeni. Zaraz, gdy to powiedział, cytuję raz jeszcze: „Amerykańskie Towarzystwo Medyczne nie zna żadnych dowodów na to, że marihuana jest niebezpiecznym narkotykiem”, jeden z kongresmenów powiedział: „Doktorze, jeśli nie ma pan nic dobrego do powiedzenia na temat tego, co próbujemy zrobić, wracaj pan do domu” ("Doctor, if you can't say something good about what we are trying to do, why don't you go home?"). To dosłowny cytat. Inny kongresman powiedział: „Doktorze, jeśli nie ma pan nic lepszego do powiedzenia niż to, mamy dość słuchania pana” ("Doctor, if you haven't got something better to say than that, we are sick of hearing you.").

Interesującym dla nas pytaniem nie jest pytanie o dowody medyczne. Najbardziej fascynującym pytaniem jest to, dlaczego doradca prawny najbardziej prestiżowej organizacji lekarzy w Stanach Zjednoczonych został potraktowany w tak arogancki sposób. Odpowiedź stanowi główna teza mojego opracowania – a mianowicie to, że historia narkotyków w tym kraju doskonale odzwierciedla historię samego kraju.

A więc spójrzcie na datę – rok 1937 – co się dzieje w kraju? Wiele rzeczy, ale przede wszystkim to, że w 1936 roku prezydent Franklin Roosevelt zostaje ponownie wybrany najbardziej przytłaczającą większością głosów w całej historii kraju. Ze sobą przywiózł dwu demokratów w miejsce każdego republikanina, wszyscy oni, lub prawie wszyscy byli zagorzałymi zwolennikami pakietu reform ekonomicznych i socjalnych, który dziś zwany jest Nowym Porządkiem.

A czy wiedzieliście, że Amerykańskie Towarzystwo Medyczne, od roku 1932 aż do 1937 systematycznie oponowało przeciwko każdej ustawie Nowego Porządku? Tak więc, do roku 1937, komisja ta, w dużej części złożona z demokratów Nowego Porządku, miała już po prostu dość słuchania jego przedstawicieli: „Doktorze, jeśli nie ma pan nic dobrego do powiedzenia na temat tego, co próbujemy zrobić, wracaj pan do domu”.

I tak oto, mimo sprzeciwu Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego, komisja Kongresu przepuściła projekt ustawy i przekazała go do Kongresu. Teraz pewnie niektórym z was wydaje się, że debata w Kongresie dotycząca prohibicji marihuany była bardziej obszerna. Wcale nie była. Trwała, wg moich obliczeń, jedną minutę i trzydzieści dwie sekundy i, jako taką, zacytuję ją wam dosłownie.

Cała debata na temat krajowej prohibicji marihuany wyglądała następująco – a tak na marginesie, jeśli dorastaliście w Waszyngtonie, tak jak ja, spodoba wam się ta data. Projekt ustawy został wniesiony do Izby Reprezentantów – nigdy nie było żadnej debaty Senatu na ten temat, ani słowa – o godzinie 5.45 po południu w piątek, 20 sierpnia. W Waszyngtonie, w dobie przed wprowadzeniem klimatyzacji, kto był wtedy na sali obrad? Niezbyt wiele osób.

Prowadzący posiedzenie Sam Rayburn zgłosił wniosek, aby przegłosować projekt ustawy „on tellers”. Czy wszyscy wiedzą na czym to polega? Czy wiedzieliście, że większość ustaw w tym kraju nie jest normalnie przegłosowywana z zapisem głosów? Po prostu, do jednego punktu przechodzi więcej osób niż do drugiego i ustawa zostaje uchwalona – nazywa się to „tellers”. Izba przygotowywała się do tego, aby przegłosować ten projekt „on tellers” bez dyskusji i bez zapisu głosów, kiedy jeden z republikanów, którzy pozostali w Kongresie, facet z krańców stanu Nowy Jork, wstał i zadał dwa pytania, które stanowiły całą debatę na temat krajowej prohibicji marihuany.
„Panie Prowadzący, o czym jest ten projekt ustawy?” ("Mr. Speaker, what is this bill about?")
Na co Prowadzący Rayburn odpowiedział: „Nie wiem. To ma coś wspólnego z jakąś marihuaną. Zdaje się, że to jakiś narkotyk” ("I don't know. It has something to do with a thing called marihuana. I think it's a narcotic of some kind.").
Nie zrażony tym, facet zadał drugie pytanie, które było równie ważne dla republikanów jak nieistotne dla demokratów. „Panie Prowadzący, czy Amerykańskie Towarzystwo Medyczne popiera ten projekt?” ("Mr. Speaker, does the American Medical Association support this bill?")

Oto jeden z najbardziej niezwykłych szczegółów, jakie kiedykolwiek napotkałem w swoich badaniach. Wstał jeden z członków komisji, który później został mianowany sędzią Sądu Najwyższego, i – pamiętacie? facet z Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego nazywał się William C. Woodward – a członek komisji, który popierał projekt ustawy wstał i powiedział: „Przyjechał tu od nich doktor Wentworth. Popierają ten projekt na 100 procent”. ("Their Doctor Wentworth came down here. They support this bill 100 percent."). Nie było to prawdą, ale dla republikanów było to wystarczające. Usiedli i ustawa przeszła „on tellers”, bez zapisywania głosów.

W Senacie nigdy nie było żadnej debaty, ani głosowania z zapisywaniem głosów, projekt ustawy trafił na biurko prezydenta Roosevelta, a on go podpisał i odtąd mieliśmy ogólnokrajowy zakaz marihuany.

Lata 1938 - 1951

Kolejny krok w naszej opowieści to okres od roku 1938 do 1951. Mam do opowiedzenia trzy historie z tego okresu. Oto pierwsza z nich. Zaraz po przegłosowaniu ogólnokrajowego zakazu marihuany, komisarz Anslinger zdecydował się na zwołanie konferencji wszystkich ludzi, którzy wiedzieli coś na temat marihuany – wielkiej, ogólnokrajowej konferencji. Zaprosił na tę konferencję 42 osoby. Jako część pracy badawczej przy pisaniu książki, znaleźliśmy dokładny zapis z tej konferencji.

Pierwszego dnia konferencji z 42 osób, które komisarz Anslinger zaprosił, aby wypowiedziały się na temat marihuany, 39 osób wstało i powiedziało coś w stylu „Ojej, komisarzu Anslinger, nie wiem dlaczego zaprosił mnie pan na tę konferencję, nie wiem nic na temat marihuany”.

Zostały trzy osoby. Dr Woodward i jego asystent – znacie już ich punkt widzenia. Została więc jedna osoba – farmakolog z Temple University – ten facet od psów.

I co waszym zdaniem wydarzyło się po tej konferencji? Komisarz Anslinger mianował farmakologa z Temple University Oficjalnym Ekspertem FBN do spraw marihuany, które to stanowisko gość ten sprawował do roku 1962. Ironia tego, że próbowano dowiedzieć się czegoś o narkotyku dopiero po tym, jak został on zakazany – dowiadując się, że tylko jedna osoba się z nami zgadza – i mianowanie tej osoby Oficjalnym Ekspertem, mówi sama za siebie.

Kolejna historia z tego samego okresu to ulubiona historia grup policyjnych, którym opowiadałem ją w Akademii FBI, ponieważ jest to historia związana z egzekwowaniem prawa.

Po wprowadzeniu ogólnokrajowego zakazu marihuany, komisarz Anslinger dowiedział się, lub doniesiono mu, że pewni ludzie łamią przepis o krajowej prohibicji marihuany i używają marihuany, a do tego, na swoje nieszczęście, należeli oni do konkretnej grupy zawodowej. Kto nie respektował prohibicji marihuany? Muzycy jazzowi. A więc w 1947 roku komisarz Anslinger wysłał pismo, zacytuję je dosłownie: „Szanowny Agencie taki i taki, Proszę o przygotowanie wszystkich spraw w pana rewirze dotyczących muzyków łamiących prawo dotyczące marihuany. Będziemy przeprowadzać zbiorczą, ogólnokrajową akcję aresztowania wszystkich takich osób w jeden dzień. Poinformuję pana, w który dzień.”

Pismo to zostało wysłane, zdaje się, 24 października 1947 roku. Odpowiedzi od agentów-rezydentów znajdowały się wszystkie w jednym pliku. Moja ulubiona odpowiedź – tak a propos, nie było ani jednego agenta, który nie miałby jakichś zastrzeżeń do tego pomysłu – nadeszła od agenta w Hollywood. Oto dokładna treść pisma od agenta FBN w Hollywood.

„Szanowny Komisarzu Anslinger, Otrzymałem Pańskie pismo z 24 października. Proszę przyjąć do wiadomości, że społeczność muzyków tu, w Hollywood jest solidarna i bardzo hermetyczna i nie byliśmy w stanie uzyskać wśród niej żadnego informatora. Dlatego w chwili obecnej nie mamy żadnych spraw związanych z muzykami łamiącymi prawa dotyczące marihuany”.

Przez następne półtora roku komisarz Anslinger otrzymywał tego rodzaju pisma. Nigdy nie przyjął do wiadomości żadnych problemów związanych z tym pomysłem, które zgłaszali mu agenci i ciągle wysyłał do nich to samo pismo.

„Szanowny Agencie, taki i taki, Miło mi słyszeć, że ciężko pan pracuje, aby moja dyrektywa z 24 października 1947 roku przyniosła efekty. Będziemy (zawsze podkreślał słowo ‘będziemy’) przeprowadzać zbiorczą, ogólnokrajową akcję aresztowania wszystkich takich osób w jeden dzień. Proszę się nie martwić, poinformuję pana, w który dzień.”

I tak to trwało – i oczywiście wiecie o tym, że kilku muzyków jazzowych rzeczywiście zostało aresztowanych pod koniec lat 40-tych – wszystko to trwało, aż skończyło się tak samo jak się zaczęło – czymś co powiedział Anslinger. Nie widzę tu na sali nikogo, kto by to pamiętał, ale komisarz Anslinger zeznawał przed Komisją Senatu w 1948 roku. Powiedział: „Potrzebuję więcej agentów”. Senatorowie oczywiście zapytali go dlaczego. „Ponieważ są ludzie, którzy łamią prawa dotyczące marihuany”. Wiecie już, jakie pytanie zadali senatorowie – „Kto taki?”. I w momencie, którego każdy pracownik rządowy powinien unikać jak zarazy, Anslinger najpierw powiedział: „Muzycy”. Ale wtedy spojrzał na komisję i dał upust swoim uczuciom, wypowiadając jedno zdanie, które spowodowało największy odzew w historii tego kraju dotyczący pozamedycznego używania narkotyków. Anslinger powiedział: „I nie mam na myśli dobrych muzyków, mam na myśli muzyków jazzowych”.

Koledzy, żadnymi słowami nie mogę opowiedzieć wam jaka burzę to wywołało. W ciągu 24 godzin artykuły redakcyjne w 76 gazetach zmieszały go z błotem, w tym specjalne wydania rozwijającej się w tym czasie gwałtownie prasy muzycznej związanej z jazzowym przemysłem muzycznym. W ciągu trzech dni Departament Skarbu otrzymał 15 000 listów. Całe wiązki tych listów znajdowały się wciąż w workach, kiedy otrzymałem do nich dostęp – nigdy wcześniej nie były otwierane. Otworzyłem kilka z nich. Oto taki typowy list, ten jest naprawdę czarujący.

„Szanowny Komisarzu Anslinger, Pochwalam Pańskie wysiłki mające na celu oczyszczenie Ameryki z plagi uzależnienia od narkotyków. Jeżeli jednak jest pan o tym tak samo źle poinformowany, jak o muzyce, nigdy się to Panu nie uda.”

Jedną z najbardziej zabawnych rzeczy, do których uzyskaliśmy dostęp był prywatny kalendarz komisarza z tych lat. Pięć dni po tym, jak powiedział „Nie mam na myśli dobrych muzyków, mam na myśli muzyków jazzowych” jest notatka: 10 rano – spotkanie z Sekretarzem Skarbu”. No cóż, nie wiem co się wydarzyło podczas tego spotkania, ale w każdym razie począwszy od tego spotkania nie było już nigdy żadnej wzmianki o zbiorczej, ogólnokrajowej akcji aresztowania muzyków łamiących prawa dotyczące marihuany w jeden dzień, zresztą ku dużemu zadowoleniu agentów, którzy i tak nigdy nie mieli przekonania do takiej akcji.

Ostatnia opowieść z tego okresu to zdecydowanie moja ulubiona historia z tych lat, i znowu nie ma tu na sali nikogo, kto byłby na tyle stary, aby ją docenić. Jeśli porozmawiacie ze swoimi rodzicami – to pokolenie, z którym naprawdę powinniśmy rozmawiać – ludzie, którzy byli dorośli w latach 30-tych i 40-tych. I szczególnie jeśli porozmawiacie z nimi na temat marihuany, zdziwicie się, jak zadziwiającą reputację ma marihuana wśród pokolenia poprzedzającego wasze, jeśli chodzi o to, co powoduje u osób, które jej używają.

W końcu lat 30-tych i 40-tych marihuanę rutynowo określano jako „narkotyk-zabójcę”, „mordercę młodzieży”. Wszyscy znacie pojęcie „reefer madness” (szał po wypaleniu papierosa z marihuaną), prawda? Skąd wzięły się te wszystkie nadzwyczajne opowieści o marihuanie, krążące w tym kraju i dotyczące tego co powoduje ona u osób ją zażywających?

Konwencjonalny pogląd jest taki, że Anslinger narzucił je Amerykanom w swoich wysiłkach konkurowania z Hooverem w budowie swego imperium, itp. Muszę powiedzieć, aby oddać trochę sprawiedliwości, że jedną z rzeczy, które dokonały nasze badania była, w pewnym sensie, rehabilitacja komisarza Anslingera. Tak, trochę było w tym prawdy, ale właściwie nie chodziło tylko o to, że Anslinger próbował oszukać ludzi.

Okropna reputacja, którą marihuana zyskała w końcu lat 30-tych i na początku lat 40-tych wzięła się z czegoś, co Anslinger powiedział. Czy wszyscy pamiętają, co powiedział Anslinger o tym narkotyku? „Marihuana jest uzależniającym narkotykiem, który powoduje u używających go osób szaleństwo, skłonność do popełniania przestępstw i śmierć”.

I tu mamy to magiczne słowo – no dalej, prawnicy, gdzie jest to magiczne słowo? – Szaleństwo. Używanie marihuany, mówi rząd, powoduje szaleństwo. I z pewnością w końcu lat 30-tych i na początku lat 40-tych w pięciu naprawdę głośnych procesach o morderstwo jedyną obroną było to, że oskarżony – lub w najsławniejszym z tych procesów, oskarżona – zostali uznani za niewinnych z powodu szaleństwa spowodowanego przez użycie marihuany przed popełnieniem przestępstwa.

Dobra, chłopcy, czas wrócić do klasy. Jeśli mamy wykorzystać szaleństwo oskarżonego w jego obronie, to czego potrzebujemy? Potrzebujemy dwu rzeczy, prawda? Po pierwsze, potrzebujemy świadka biegłego. Gdzie w tej historii znajdziemy świadka biegłego? Oto i on – z pewnością – facet z Temple University – facet od psów. Obiecuję wam, nie będziecie chcieli w to uwierzyć.

W najsłynniejszym z tych procesów, gdzie dwie kobiety wskoczyły do autobusu w Newark w stanie New Jersey i śmiertelnie postrzeliły i obrabowały jego kierowcę, jako linii obrony użyto szaleństwa spowodowanego przez marihuanę. Obrona powołała tego farmakologa, i wy oczywiście wiecie co dalej, mówicie: „Doktorze, czy wykonał pan te wszystkie eksperymenty, itd.?” Zatwierdzacie eksperta. „Czy napisał pan wszystko na ten temat?” „Tak, i jeszcze zbadałem te psy”. No i mamy eksperta. A teraz o co go zapytacie? Zapytacie go: „Co pan robił z tym narkotykiem?”. A on odpowiada, cytuję: „Dokonałem eksperymentu z psami, napisałem coś o tym i” – uwaga – „i sam używałem narkotyku”. O co następnie go zapytacie? „Doktorze, kiedy użył pan narkotyku, co się wydarzyło?”. W obecności całej prasy na tym głośnym procesie o morderstwo w Newark w New Jersey, w 1938 roku, na pytanie „Kiedy użył pan narkotyku, co się wydarzyło?” farmakolog odpowiedział dokładnie tak: „Po dwukrotnym zaciągnięciu się papierosem z marihuaną, zamieniłem się w nietoperza”. To jeszcze nie koniec. Zeznał, że fruwał po pokoju przez piętnaście minut, a potem znalazł się na dnie studni z atramentem o głębokości dwustu stóp.

No, koledzy, to pozwala sprzedać dużo gazet. Jak się wam wydaje, jakie były nagłówki w Newark Star Ledger następnego dnia, czyli 12 października 1938 roku? „Narkotyk-zabójca zamienia doktora w nietoperza!”

Co jeszcze potrzebujemy, aby użyć szaleństwa jako linii obrony oskarżonego? Potrzebujemy zeznania ostkarżonego. OK., wprowadzamy oskarżonego, o co go spytamy? „Co się stało w nocy z ...”
„Och, używałem/am marihuany”
„I co się wtedy stało?”
I jeśli oskarżony chce, żeby mu się upiekło, to co powie? „Marihuana sprawiła, że oszalałem”.
Czy wiecie, co zeznały te kobiety? W Newark zeznały, cytuję: „Po dwukrotnym zaciągnięciu się papierosem z marihuaną moje siekacze urosły na sześć cali i zaczęły ociekać krwią”.
To najbardziej szalone, co kiedykolwiek widziano. Wszystkie linie obrony, w których wykorzystano szaleństwo po użyciu marihuany były skuteczne.

Proces w Nowym Jorku był po prostu niesamowity. Dwóch policjantów zostało zastrzelonych z zimną krwią. Oskarżony powołał się na szaleństwo po użyciu marihuany i, w tej sprawie, nie było nawet zeznania o tym, że oskarżony kiedykolwiek używał marihuany. W zeznaniu w sprawie w Nowym Jorku mówi on, że od czasu do czasu woreczek marihuany pojawiał się w jego pokoju i emitował „mordercze wibracje”, więc zaczął on zabijać psy, koty, a w końcu zabił dwu policjantów.

Komisarz Anslinger, siedząc w swym biurze w Waszyngtonie, widząc jedną skuteczną obronę po drugiej, gdzie powoływano się na szaleństwo po użyciu marihuany, napisał do farmakologa z Temple University: „Jeśli nie przestanie pan zeznawać dla obrony w takich sprawach, zawiesimy panu status Oficjalnego Eksperta Federalnego Biura ds. Narkotyków.” Nie chciał on stracić swego statusu, więc przestał zeznawać, nikt więcej nie mógł zeznać, że marihuana zmieniła go w nietoperza, więc linie obrony z wykorzystaniem szaleństwa skończyły się, ale do tego czasu marihuana rzeczywiście zyskała całkiem niezłą reputację.

The Boggs Act

Teraz kolejny krok – teraz będziemy poruszać się bardzo szybko – rok 1951. Mamy zupełnie nowe prawo dotyczące narkotyków zwane Boggs Act i jest ono dla nas ważne tylko z dwu powodów. Po pierwsze, odzwierciedla to, co nazwę wzorem na ustawodawstwo narkotykowe w tym kraju. Oto ten wzór. Ten wzór jest naprawdę zawsze taki sam, miejcie to na uwadze przez całe życie. Wzór wygląda tak, że ktoś (ten „ktoś” to zwykle media) zauważa wzrost użycia narkotyków. Jaka jest odpowiedź? Odpowiedź w historii tego kraju jest zawsze taka sama – nowe prawo kryminalne z ostrzejszymi karami w każdej kategorii przewinień.

Kto tym razem dostrzegł ten wzrost? Otóż jeśli widzieliście kiedykolwiek filmy z tego okresu, jak np. „High School Confidential”, dostrzeżono, że dzieciaki w szkołach średnich zaczynają używać narkotyków. Jaka jest odpowiedź? Odpowiedź jest zawsze taka sama. Boggs Act z 1951 roku zwiększył czterokrotnie kary w każdej kategorii przewinień i, poza tym, Boggs Act miał zupełnie nowe racjonalne uzasadnienie dla prohibicji marihuany.

Pamiętacie wcześniejsze racjonalne uzasadnienie – że marihuana jest uzależniającym narkotykiem, który powoduje u używających go osób szaleństwo, skłonność do popełniania przestępstw i śmierć? W zeznaniach przed komisją Senatu przed uchwaleniem Boggs Act, przed Anslinerem zeznawał doktor, który prowadził rządową klinikę rehabilitacyjną dla narkomanów w Lexington w stanie Kentucky. Doktor zeznał, że środowisko medyczne wie, że marihuana nie jest uzależniającym narkotykiem. Nie powoduje śmierci, ani szaleństwa, a zamiast powodować skłonność do popełniania przestępstw, prawdopodobnie powoduje pasywność.

Kim był następny świadek? Anslinger. I, jak widzicie, wszystko, co ten człowiek powiedział podczas przesłuchań w 1937 roku, aby poprzeć prohibicję marihuany, zostało właśnie zdyskredytowane. Dokonując czegoś, co nazywam naprawdę zręcznym federalnym wykrętem – Anslinger, jak wiecie, dostał już wcześniej niezłe cięgi za to, co powiedział, i nie chciał, aby to się powtórzyło – stwierdził, że doktor ma rację, marihuana – Anslinger i tak zawsze wierzył, że jest w marihuanie coś, co powoduje skłonność do popełniania przestępstw – nie jest narkotykiem uzależniającym, nie powoduje szaleństwa ani śmierci, ale jest „pewnym pierwszym krokiem na drodze do uzależnienia od heroiny”. A wyobrażenie, że marihuana jest pierwszym stopniem do uzależnienia od heroiny, stało się w 1951 roku jedynym racjonalnym uzasadnieniem krajowej prohibicji marihuany. To był pierwszy raz, kiedy marihuanę wrzucono do jednego worka razem z innymi narkotykami, zamiast traktować ją oddzielnie, i po raz kolejny zwielokrotniono kary w każdej kategorii przewinień.

Wspomniałem wam już, że historia ustawodawstwa narkotykowego odzwierciedla historię kraju. Rok 1951, co się wtedy dzieje? Mamy wojnę koreańską, Zimną Wojnę. Prasie wystarczyła tylko chwila, żeby stwierdzić, że ten zauważony wzrost użycia narkotyków przez dzieciaki ze szkół średnich to wina naszych „wrogów z zagranicy”, którzy wykorzystują narkotyki, aby wykoleić amerykańską młodzież. W naszej książce zamieściliśmy dziesięć czy piętnaście fajnych politycznych komiksów. Mój ulubiony jest o facecie z wielkimi Fu Man Chu (wąsami) opisanym jako „Wschodni Komunizm”. Trzyma on wielką strzykawkę z napisem „Narkotyki” a obok leżą amerykańskie dzieciaki – komiks zatytułowany jest „Wolny świat”. O to chodziło – że nasi wrogowie z zagranicy mieli wykorzystywać narkotyki, aby wykoleić amerykańską młodzież. Co zrobiliśmy? Uchwaliliśmy nowe prawo, które czterokrotnie zwiększało kary w każdej kategorii przestępstw. Teraz, gdy tylko to się przyjęło, kula zaczyna się toczyć w dół jak szalona.

Rok 1956 i Daniel Act

Rok 1956, mamy nowe prawo dotyczące narkotyków, zwane Daniel Act od nazwiska senatora Price Daniela z Teksasu. Jest ono dla nas ważne tylko z dwu powodów. Po pierwsze, znów idealnie odzwierciedla wspomniany wyżej wzór. Jaki wzór? Że ktoś zauważa wzrost użycia narkotyków w tym kraju i odpowiedzią na to jest zawsze nowe prawo kryminalne z ostrzejszymi karami we wszystkich kategoriach przewinień.

Kto zauważył w 1956 roku, że nastąpił wzrost użycia narkotyków? Odpowiedź: czy ktoś pamięta rok 1956? W 1956 roku mieliśmy pierwsze w historii telewizyjne transmisje z przesłuchań w Senacie. Czyich przesłuchań? Przesłuchań senatora Estesa Kefauvera z Tennessee o zorganizowanej przestępczości w Ameryce.

Przesłuchania te, które wszyscy oglądali na swoich małych telewizorkach, uświadomiły ludziom dwie rzeczy, o których wiemy dzisiaj, ale które w tamtym czasie musiały nieźle wszystkich zaszokować. Po pierwsze, że w Ameryce istnieje zorganizowana przestępczość, i po drugie, że wszystkie swoje pieniądze zarabia ona na sprzedaży narkotyków. O to chodzi, takiego właśnie spostrzeżenia było nam trzeba. Uchwaliliśmy ustawę Daniel Act, która zwiększyła dopiero co podniesione czterokrotnie kary we wszystkich kategoriach przewinień – ośmiokrotnie.

Wraz z uchwaleniem tych ustaw, poszczególne stany uchwaliły swoje odpowiedniki - „little Boggs Acts” i „;little Daniel Acts”, przez co w okresie od roku 1958 do 1969, w stanie Wirginia, a Wirginia była typowym przykładem, posiadanie marihuany lub dowolnego innego narkotyku było najciężej karanym przestępstwem.

Doprowadziło to do takiej sytuacji, że obowiązkowy minimalny wyrok wynosił dwadzieścia lat, a na żadną jego część nie przysługiwało zwolnienie za poręczeniem ani zawieszenie, i którego żadnej części nie można było objąć zawieszeniem wykonania wyroku.

Tylko dla porównania podam, że w tym samym okresie za morderstwo pierwszego stopnia w Wirginii obowiązkowy minimalny wyrok wynosił piętnaście lat. Za gwałt, obowiązkowy minimalny wyrok dziesięciu lat. Posiadanie marihuany – nie mówiąc już o jej sprzedaży, która objęta była obowiązkowym minimalnym wyrokiem czterdziestu lat – minimalny wyrok dwudziestu lat.

Taką sytuację mieliśmy w roku 1969, kiedy mamy nowe prawo dotyczące narkotyków, pierwsze w historii tego kraju, które nie spełnia wspomnianego wzoru. Jest to ustawa z 1969 roku – Dangerous Substances Act (Ustawa o niebezpiecznych substancjach). Po raz pierwszy w historii tego kraju mamy wrażenie, ze nastąpił wzrost używania narkotyków w ciągu lat 60-tych, ale zamiast podnieść kary, obniżamy je. Ponadto, w ustawie Dangerous Substances Act z 1969 roku, po raz pierwszy ostatecznie porzucamy tzw. mitologię „opodatkowania”.

W ustawie z 1969 roku prawo federalne obejmuje wszystkie znane nam narkotyki – z wyjątkiem dwu – jakich? Które dwa narkotyki nigdy nie zostaną tu wymienione? Nikotyna i alkohol. Ale poza nikotyną i alkoholem – wszystkie inne narkotyki.

Tak ma marginesie, usiłowałem powiedzieć to FBI przez 20 lat i w ogóle tego nie słuchali, a wy też nie będziecie chcieli słuchać, ale spróbuję. Jeżeli macie zamiar wystąpić i przemawiać na temat narkotyków i tego, co macie zamiar z nimi zrobić, to proszę, zapomnijcie o zupełnie archaicznym i błędnym określeniu „narkotyki” (narcotics). Narkotyki (narcotics) to leki, które służą do usypiania ludzi. Prawie żadna z substancji, którymi interesujemy się dzisiaj nie działa w ten sposób. [użyty w całym tłumaczeniu polski odpowiednik angielskiego słowa ‘drugs’ – ‘narkotyki’ pochodzi również od słowa ‘narcotics’, stąd w tłumaczeniu fragment ten może nie wydawać się do końca jasny - herbie]

A więc, w 1969 roku w Dangerous Substances Act nie podjęto wysiłku zdefiniowania czym są narkotyki (leki narkotyczne). Jednak ustawa ta, podobnie jak ma to miejsce w prawodawstwie większości stanów, dokonuje klasyfikacji wszystkich narkotyków [a w zasadzie leków – ‘drugs’ w języku angielskim ma podwójne znaczenie – herbie] z wyjątkiem nikotyny i alkoholu na podstawie dwu kryteriów. Jakie jest ich użycie medyczne? Oraz jakie są możliwości ich nadużycia?

Wszystkie narkotyki podzielono wg tych kryteriów, a następnie przyporządkowano poszczególnym kategoriom kary za posiadanie, posiadanie z zamiarem sprzedaży, sprzedaż oraz sprzedaż nieletnim. Powtarzam raz jeszcze, nie jestem już w tym dobry, nie śledziłem dalszego rozwoju prawodawstwa narkotykowego, nie wiem co obecnie należy do której kategorii, a wiele stanów w ogóle porzuciło tę klasyfikację, jednak, aby pokazać wam z grubsza jak to wyglądało: Kategoria pierwsza, narkotyki kategorii pierwszej to takie, które mają niewielkie lub żadne zastosowanie medyczne i duże możliwości nadużycia. Co się tu znajdzie? LSD, marihuana, haszysz, wszystkie one należą do Kategorii pierwszej – znikome lub żadne zastosowanie medyczne, duże możliwości nadużycia.

Następnie mamy: niewielkie zastosowanie medyczne, duże możliwości nadużycia – co chcecie, żeby się znalazło w tej kategorii? Barbituraty, amfetaminy. Co mamy następne? Duże zastosowanie medyczne i duże możliwości nadużycia. Morfina i kodeina. Kodeina jest jednym z najlepszych przykładów, ponieważ zawiera ją prawie każdy dostępny na receptę lek przeciwkaszlowy i jest uzależniająca.

Przechodzimy dalej i mamy antybiotyki – duże zastosowanie medyczne, niemal brak możliwości nadużycia, i wreszcie jesteśmy w domu. Gdy sklasyfikuje się narkotyki, przyporządkowuje się im kary, i wówczas, ponieważ w 1969 roku chciano zmniejszyć kary za marihuanę, trzeba było potraktować marihuanę oddzielnie, i tak też zrobiono.

Ustawa z 1969 roku jest jednak dla nas ważna z dwu powodów: po pierwsze, porzucono mitologię opodatkowania, i po drugie: było to pierwsze prawo w historii tego kraju, które zamiast podnieść kary we wszystkich kategoriach przewinień, obniżyło je.

A wtedy już wiecie co się wydarzyło. Mamy Wojnę z narkotykami (War on Drugs). Mieliśmy wrażenie w latach 80-tych, że nastąpił wzrost użycia narkotyków, podjęto wielką, dramatyczną decyzję wypowiedzenia wojny narkotykom, i, przede wszystkim, wypowiedzenia wojny osobom, które ich używają.

Chcę wam powiedzieć następującą rzecz, i myślę, że niektórych z was może to trochę zdziwić. Wiecie o tym procesie tyle samo co ja. Obserwowaliście go sami. Widzieliście, jak uchwalaliśmy jedno prawo za drugim, podnosząc kary, gdy tymczasem w roku 1990 w mieście Baltimore trzydzieści procent populacji mężczyzn w wieku od 20 do 29 lat należących do mniejszości znajdowało się pod nadzorem sądowym za przewinienia związane z narkotykami. Trzydzieści procent, to właśnie ta liczba. Wojna z narkotykami, bardzo ciekawa wojna, a dlaczego? Jej prowadzenie było tanie. Na początku było tanie – dlaczego? Słyszeliście mój referat pt. „Najnowsze decyzje”. Jaki był najważniejszy moment w zeszłym roku, i w roku poprzednim? Zmiana w przepisach dotyczących przepadku mienia – nie jest to już tak tanie i łatwe. Przepadek mienia przestępców sprawiał, że wojna ta nie powodowała ponoszenia kosztów. Czyli łatwy zabór mienia złapanych osób pozwalał nam na finansowanie tej wojny. Myślę, że musimy zadać sobie parę poważnych pytań na temat tego, czy ludzie chcą płacić za wojnę z narkotykami ze swoich podatków, ponieważ obecnie Sąd [Najwyższy - herbie] uczynił zastosowanie przepadku mienia o wiele, wiele trudniejszym przy w związku z troską o prawa własności.

Ale myślę, że coś może zdziwić niektórych z was. Wiecie o Wojnie z narkotykami tyle samo co ja. Nie przyjechałem tu, aby mówić o tej sprawie, krytykować ją, czy wydawać na ten temat jakieś opinie. Myślę, że to mówi samo za siebie. To porażka i myślę, że jako taka zostanie kiedyś oceniona. Zamiast mówić o tym, o czym wszyscy mówią – wy w końcu zdacie sobie sprawę, ze to wy jesteście tymi, którzy oglądają wszystkie sprawy dotyczące narkotyków, dzień po dniu, i będzie tak zawsze, dopóki to się nie zmieni. Ale pomyślałem sobie, że mogę opowiedzieć wam tę część historii, której jeszcze nie słyszeliście – jak to się stało, że doszliśmy do tego miejsca, w którym znajdowaliśmy się, gdy wypowiedziano wojnę przeciwko narkotykom.

Wniosek - Sprawa prohibicji

Inna rzecz, którą chciałbym dziś zrobić, to powiedzieć wam coś. Prawdę powiedziawszy, to co mnie interesuje, to nie narkotyki, ani ich kryminalizacja, mimo, iż uważam, że powinniśmy znieść kary kryminalne za narkotyki i potraktować tę sprawę tak jak Europejczycy, w sposób medyczny, ale kogo to obchodzi? To tylko opinia. To co mnie interesuje, to nie narkotyki. Interesuje mnie to, szersza sprawa, która była powodem napisania przeze mnie tego opracowania, a jest nią idea Prohibicji – wykorzystania prawa karnego do kryminalizacji określonych działań, które, jak się nam wydaje, wielu z nas ma zamiar wykonywać.

Profesor Bonnie został członkiem NIDA i wielu innych organizacji związanych z narkotykami i w dalszym ciągu interesuje się w prawodawstwie narkotykowym – ja już nie. Mnie interesują zakazy kryminalne i, dla moich celów, jako profesora prawa karnego, moglibyśmy rozmawiać o dowolnej prohibicji – prohibicji alkoholowej, zakazie hazardu, która wciąż istnieje w wielu stanach. A co z prohibicją w Anglii w latach 1840-1880 dotyczącą ginu? Nie picia ginu, ale samego ginu – widzicie różnicę? Moglibyśmy użyć jako przykładów wielu tych prohibicji. Nie zrobiliśmy tego. Wybraliśmy prohibicję marihuany ponieważ historii tej nikt jeszcze nie opowiedział – a jest to zadziwiająca historia.

Mogliśmy wykorzystać przykład prohibicji alkoholowej. Nie zrobiliśmy tego, ponieważ napisano o tym już tak wiele dobrych opracowań. Czy jesteście tego świadomi, że każda osoba – wiecie jakie to modne stwierdzenie, że naukowcy nigdy nie mogą się zgodzić – nie wierzcie w to – każda osoba, która kiedykolwiek napisała coś poważnego na temat ogólnokrajowej prohibicji alkoholowej zgadza się co do tego, dlaczego poniosła ona klęskę. A więc dlaczego?

Ponieważ złamała ona żelazne prawo prohibicji. Na czym polega żelazne prawo prohibicji? Prohibicje są zawsze nakładane przez państwo, w celu uregulowania postępowania ICH. Rozumiecie mnie? Weźmy prohibicję alkoholową. Każdy, kto kiedykolwiek o niej pisał zgadza się na temat tego, dlaczego poniosła klęskę.

Ideę prohibicji popierało wiele takich osób, które same nie były przeciwne piciu. Chcecie zobaczyć na czym to polega?

Pozwólcie, że dam przykład, rok 1919. Jesteś republikaninem z obrzeży stanu Nowy Jork. Niezależnie od tego, czy pijesz, czy też nie, popierasz alkoholową prohibicję, ponieważ pozwoli ona zamknąć licencjonowane saloony w mieście Nowy Jork, które uważasz za zdemoralizowane siedliska poparcia i bazę dla Partii Demokratycznej w Nowym Jorku. A więc prawie każdy republikanin w Nowym Jorku popierał krajowa prohibicję alkoholową. A gdy tylko ustawa ta przeszła, jak myślicie, co oni powiedzieli? „A co wy tam wiecie? Odnieśliśmy sukces. Napijmy się.” Oto co pomyśleli: „Napijmy się”, „Oblejmy to”. Wielki sukces, jak widzicie.
Czy mnie rozumiecie? Krajową prohibicję alkoholową popierały masy ludzi w całym kraju, którym nie przeszkadzało samo picie.

Chciałbym wrócić do prohibicji dotyczącej picia ginu. Jak jakiś kraj mógł zabronić picia właśnie ginu, a nie czegokolwiek innego na okres czterdziestu lat? Odpowiedź: bogaci ludzie pili whisky a biedni co pili? Gin – widzicie to? Weźmy prohibicję hazardu. Kiedy przybyłem do Wirginii, zakaz hazardu był bardzo aktualnym tematem. Myślę, że wciąż jest aktualnym tematem w Kalifornii. Czy widzieliście kiedyś to, jaka retoryka wiąże się z zakazem hazardu? Wiecie jaka. OK., dobrze się bawiliśmy. Spotkaliśmy się wczoraj, spotkaliśmy się dzisiaj, wielu z was znam od lat. Może byśmy po referacie, a mamy parę chwil czasu, poszli na górę do waszego pokoju i zagrali trochę na pieniądze? Chcecie zagrać partyjkę pokera po południu? To takie fajne. Czy bylibyśmy oburzeni, gdyby nagle kalifornijska policja stanowa wyważyła drzwi i aresztowała nas za złamanie zakazu hazardu obowiązującego w Kalifornii? Oczywiście że tak. Ponieważ kto nie powinien grać na pieniądze? Och, wiecie kto nie powinien grać na pieniądze – biedacy. Mój Boże, mogliby przegrać pieniądze potrzebne na mleko dla dzieci. Oni nie wiedzą jak to kontrolować. Nie dają sobie z tym rady. Ale my? My wiemy co robimy.

O to chodzi. Każda kryminalna prohibicja ma do tego takie samo podejście, prawda? Zostaje nałożona przez państwo i zawsze reguluje ICH postępowanie. A więc, jeśli już rozumiecie na czym ta gra polega, nie musicie pytać mnie, ani nikogo innego, które zakazy zostaną zniesione, a które nie zostaną zniesione, ponieważ zawsze sami będziecie to wiedzieć. Żelazne prawo prohibicji – wszystkich prohibicji – polega na tym, że wszystkie one są nakładane przez możliwy do zidentyfikowania rząd (państwo), w celu kontrolowania postępowania możliwych do zidentyfikowania ICH.

A prohibicja jest całkowicie znoszona, gdy co się stanie? Gdy zacznie być kłopotliwa dla państwa. Jeżeli kiedykolwiek, w jakikolwiek sposób prohibicja zacznie nam przeszkadzać, z pewnością się jej pozbędziemy, w każdym przypadku. Jeśli potrzebujecie szybkiego przykładu, spójrzcie na prohibicję alkoholową. Dopóki dotyczy tylko ICH – wiecie, tych kryminalistów, tych szaleńców, tych młodych ludzi, tych członków mniejszości – wszystko jest dla nas w porządku. Ale jeśli prohibicja staje się kłopotliwa dla państwa, zostaje zniesiona.

Spójrzmy jeszcze raz szybko na prohibicję marihuany. Jak myślicie, kim jest tych ponad 650 000 osób aresztowanych dwa lata temu za złamanie praw dotyczących marihuany? Czy myślicie, że oni wszyscy byli członkami grup mniejszościowych? Nie. Nie byli. To były w pełni możliwe do zidentyfikowania dzieci naszego kraju – dzieci z klasy średniej. Nie musicie ustosunkowywać się do mojej opinii. Żadna prohibicja nie przetrwa – nigdy – jeśli zacznie karać nasze dzieci – dzieci państwa, które ją uchwaliło. Czy macie tak naprawdę co do tego jakieś prawdziwe wątpliwości? Czy wiecie jak bajkowym przypadkiem socjologicznym się staniemy, jeśli zostaniemy pierwszym społeczeństwem w historii, które karało synów i córki klasy ludzi zamożnych? Niesłychanym.

A więc tak, będziemy dalej prowadzić Wojnę z narkotykami przez jakiś czas, aż ktoś zauważy jej całkowita klęskę. Ale chciałbym powiedzieć, że nie jestem pewien, czy zdrowy rozsądek tu przeważy. Dlaczego? Ponieważ kochamy ideę prohibicji. Naprawdę ją uwielbiamy w tym kraju. A więc powiem wam co przewiduję. Będziemy mieli nową prohibicję, ponieważ kochamy tę ideę, dzięki której możemy rozwiązać trudne problemy medyczne, ekonomiczne i socjalne przez proste uchwalenie prawa kryminalnego. Uwielbiamy to, i, oczywiście to wy, sędziowie potem nad tym pracujecie, my już rozwiązaliśmy swój problem. Rozumiecie? Nasz problem przestaje istnieć w momencie uchwalenia tego prawa. To wy i policjanci nad tym pracujecie, ale my swój problem już rozwiązaliśmy.

Nadchodzi nowy problem? Co to będzie? Nie, nie będzie to broń, to coś prostszego. Chodzi o to, że co zrobił Naczelny Lekarz? – Stwierdził, zamiast powiedzieć: „chcemy bardziej przyjrzeć się temu”, „potrzebujemy jeszcze trochę programów badawczych”, „rozsądni ludzie nie zgadzają się” – „Naczelny Lekarz STWIERDZIŁ, że palenie papierosów cię zabije”.

Co jest potrzebne, wg mojego wzoru, za każdym razem dla wprowadzenia nowej prohibicji? Potrzebny nam jakiś bolesny, trudny, socjalny, ekonomiczny lub medyczny problem. Ale to nie wystarczy. Musi być jeszcze coś. Coś co rozdzieli społeczeństwo na klasy – np. socjalne lub ekonomiczne, podzieli je na NAS i ICH. Proszę bardzo.

Wiecie, że Rząd Federalny wydaje od 1968 roku mnóstwo pieniędzy na to, aby przekonać nas do niepalenia. I rzeczywiście, w liczbach całkowitych ilość osób palących spadła tylko nieznacznie. Jednak wiecie, kto przestał palić, prawda? Duża liczba jakich ludzi? Ludzi po studiach. Ludzi po studiach, to oni nie palą. Kim oni są? Kim będą jutro? Jutro będą rządzącymi. Rządzący jutra nie palą. A kto pali? Och, wiecie kto pali nieporównywalnie więcej w stosunku do ich liczby – to ludzie, którzy stoją przed wami w salach sądowych. Ci, którzy jutro będą rządzonymi. A zatem, koledzy, gdy tylko dojdzie do podziału na rządzących i rządzonych wszystko to się skończy w krótkim czasie.

Zaczyna się to od tego: „Wiecie, oni nie powinni palić, oni sami się zabijają”. Później zmienia się to, tak jak stało się to kiedyś – czy widzicie już te ogłoszenia? – „Oni nie powinni palić, oni nas zabijają”. A w krótkim czasie pojawi się podział klasowy, będziemy mieli ciała ustawodawcze pełne jutrzejszych rządzących i będą oni mówić to samo, co mówią dzisiaj. „Wiecie, to się musi skończyć, a my mamy na to rozwiązanie”. Wprowadzimy przepis kryminalny zabraniający produkcji, sprzedaży i posiadania papierosów z tytoniem oraz produktów tytoniowych, kropka.

Firmy tytoniowe już się tego spodziewają. Co robią? Przenoszą swoją działalność poza Stany Zjednoczone i staraja się jak szalone, żeby ją zróżnicować. Gdzie będą sprzedawać swoje papierosy? W Chinach. A przenoszą się już teraz, bo widzą co się dzieje, i ja też to widzę.

Co będziemy wtedy mieli? Wiecie co. Pewnego dnia – kiedy to się stanie, za dziesięć lat, może piętnaście? – jakiś ustawodawca wstanie i, jak gdyby nikt nie mówił tego wcześniej, powie: „Wiecie, musimy rozwiązać ten problem z paleniem i ja mam rozwiązanie – kryminalna prohibicja dotycząca produkcji, sprzedaży lub posiadania papierosów z tytoniem”. A wiecie co będzie się działo. Wtedy każdy, kto dzisiaj tu zapalił papierosa, jeśli jest tu ktoś, kto pali, będzie musiał chować się w toalecie. A papierosy nie będą już kosztowały trzy dolary za paczkę, ale trzy dolary za sztukę. A kto będzie je wam sprzedawał? Ci, którzy i tak zawsze je wam sprzedadzą – przestępczość zorganizowana. Macie już koncepcję, znowu będziemy przechodzić przez to wszystko, ponieważ, mówię wam, ten kraj ma fioła na punkcie pojęcia prohibicji.

Pozwólcie, że podsumuję, i będzie to znów moja prognoza – powiem wam, że nie uważam, aby była to kwestia opinii. Spójrzcie tylko, co wydarzyło się teraz i co się wydarzy. Powiem wam jak bardzo jest to nieuniknione. Jeśli spotkamy się tu znów w roku 2005, mogę się z wami założyć o to, czy posiadanie marihuany będzie wciąż karalne w tym stanie, czy też nie. Ale produkcja, sprzedaż i posiadanie tytoniu z pewnością będą karalne, a dlaczego? Bo uwielbiamy tę ideę zakazów, nie możemy bez niej żyć. Jest dla nas czymś ulubionym, ponieważ wiemy jak rozwiązywać trudne problemy socjalne, ekonomiczne i medyczne – wydając nowe prawo karne z ostrzejszymi karami w każdej kategorii dla każdego.


Tłumaczenie - Herbie (tekst z pominięciem niektórych absolutnie nic nie wnoszących wtrąceń retorycznych)

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

scr (niezweryfikowany)

super artykul - polecam wszystkim !

SonOfKyuss (niezweryfikowany)

Trafiłem na ten art dosłownie przed chwilą i po przeczytaniu... ledwo co się pozbierałem z podłogi. ABSOLUTNY MUS!
Wszyscy faszyści represjonujący, bądź popierający represjonowanie ludzi tylko za to, że bez szkody dla innych preferują używki inne niż alko i fajki powinni to dzień w dzień klepać, jak amen w pacierzu.
Może gołe fakty trafią do ich zakutych łbów, skoro argumentacja wolnościowa nie trafia.
Jeśli nie, to żyjemy w morzu skończonych idiotów.

Amen.