REKLAMA




Śmierć z nadmiaru przyjemności

Są obecne w życiu wielu ludzi. Młodzież, biznesmeni, aktorzy, dziennikarze coraz częściej sięgają po narkotyki nowej generacji. Jak działają i dlaczego są tak popularne?

Tagi

Źródło

Razem
Aldona Kaszubska, Ewa Opiela

Odsłony

8350

Są obecne w życiu wielu ludzi. Młodzież, biznesmeni, aktorzy, dziennikarze coraz częściej sięgają po narkotyki nowej generacji. Jak działają i dlaczego są tak popularne?

Narkotyki są na świecie tak długo jak człowiek i jego chęć ucieczki w świat raju. Na przestrzeni wieków zmieniały się jedynie drogi osiągania owego stanu uszczęśliwienia. W Polsce pierwsze wzmianki o narkomanii pojawiły się w latach 20. XX wieku, kiedy znano tylko morfinę i kokainę, a w 1934 r. opublikowana została praca, napisana przez nauczyciela, o rozmiarach i skutkach spożycia eteru w populacji młodzieży szkolnej. Na początku lat 70. polska młodzież zaczęła, podobnie jak ich koledzy z Zachodu, traktować narkotyki jako styl bycia. Dla Hippisów narkotyki stały się sposobem na wolność. Próbowali oni zmienić świat na lepszy, buntowali się przeciwko wojnie i przemocy, szukali odmiennych stanów świadomości. To epoka marihuany, haszyszu, LSD i środków halucynogennych z gospodarstwa domowego (jak słynny usunięty ze sprzedaży wywabiacz plam "tri").

Problem narkomanii w naszym kraju pojawił się tak naprawdę w roku 1976, kiedy studenci chemii z Gdańska opracowali technologię pozyskiwania polskiej heroiny, zwanej popularnie "kompotem". Wizerunek narkomana, z pokojowo nastawionego hippisa na agresywnego złodzieja, zmienił się w latach 80., kiedy polska heroina była produkowana na masową skalę, a liczba uzależnionych sięgnęła kilkuset tysięcy. - Narkotyki stały się lekiem na całe zło i beznadzieję szarego socjalistycznego świata, ucieczką od rzeczywistości stanu wojennego i kryzysu. Mówiono wówczas, że jeden narkoman wciąga kolejnych dziesięciu. Ludzie zaczęli umierać z powodu przedawkowania - wspomina Jolanta Koczurowska, psycholog i szefowa Monaru.

Liczy się zabawa

Kolejną przemianę przyniosły lata 90., gdy kiwający się na dworcach i błagający o pomoc narkomani odeszli w niepamięć, a narkotyki stały się sposobem na dobrą zabawę. Pojawiły się drogie środki odurzające nazywane często elitarnymi, jak kokaina czy jej silniejsza odmiana crack, cieszące się dużą popularnością wśród ludzi dobrze sytuowanych, znudzonych życiem, poszukujących silnych wrażeń i ucieczki od nudy.

Przełom wieków to czas amfetaminy i jej pochodnych np. ecstazy, nieodłącznie związanych z muzyką techno i ruchem rave. Dzięki nim młodzi ludzie mogą przetańczyć całą noc na pełnych obrotach bez nie czując naturalnego zmęczenia. Dziś młodzież przestała szukać usprawiedliwienia dla zażywania narkotyków w ideologii, buncie, ucieczce od rzeczywistości. Liczą się tylko mocne wrażenia. - To środki psychostymulujące, które w mniejszym stopniu ograniczają percepcję zmysłów, a w pewien sposób zmieniają pojmowanie świata. Nie powodują, tak jak np. Heroina, objawów zamroczenia, spowolnienia psychoruchowego, a wręcz przeciwnie - poprawiają ostrość myślenia, dają poczucie siły, inteligencji, własnej wartości, umożliwiają nawet jej przecenienie. W większych dawkach powodują działanie halucynogenne. Wówczas człowiek pojmuje pewne fakty w nieracjonalny sposób - mówi dr Wojciech Waldman z Kliniki Ostrych Zatruć Akademii Medycznej w Gdańsku.

Dyskotekowy luz i przekroczenie bariery lęku przed działaniem narkotyków, spowodowało, że nastolatki chętnie sięgają po coraz silniejsze środki, które oferuje rynek. Ostatnio pojawiły się narkotyki wpływające ekstremalnie na organizm - zamiast oczekiwanych pozytywnych doznań mogą spowodować poważne zaburzenia świadomości połączone z utratą pamięci, zaburzenia pracy serca, niewydolność oddechową, a nawet śmierć.

Doświadczenia na ludziach

Z badań wykonanych w ubiegłym roku przez Janusza Sierosławskiego z Instytutu Psychiatrii Neurologii na zlecenie warszawskiego Urzędu Miejskiego wynika, że ponad 16% młodzieży ze szkół ponadgimnazjalnych w Warszawie miało styczność z amfetaminą (a z jej pochodną ecstazy - 10%). Prawie 6% jest uzależnionych od tego narkotyku. Producenci pochodnych amfetaminy nie prowadzą żadnych badań klinicznych. Są one po prostu testowane na ludziach, co jak w przypadku osławionego UFO, często kończyło się tragicznie. W roku 2000 dilerzy zaczęli oferować nowy produkt, który miał działać silnie pobudzająco, uwalniać od bólu i zmęczenia, wywoływać niezapomniane przeżycia i wizje, po promocyjnej cenie 5,5 zł. Tymczasem "cudowny środek" okazał się śmiercionośnym bublem. Od sierpnia do grudnia tylko w woj. Pomorskim stwierdzono 7 nagłych zgonów spowodowanych ostrym zatruciem tabletkami UFO. Wśród zatrutych były 2 kobiety w wieku od 20 do 29 lat. Jedną z nich próbowano bezskutecznie reanimować ponad półtorej godziny.

Po tych wydarzeniach producenci narkotyku przestraszyli się skutku, jaki wywołał i prawdopodobnie zaniechali jego produkcji. W tym samym okresie,w Gdańsku, 7 osób zmarło z powodu zatrucia amfetaminą lub jej pochodnymi. - Bywa, że tabletki mają opóźnione działanie, nieraz o pół godziny. Zanim to oczekiwane działanie nadejdzie, nieświadomy tego młody człowiek sięga po następną pigułę, często też popitą alkoholem. To może skończyć się, jak w przypadku UFO i innych pochodnych amfetaminy, nawet śmiercią - wyjaśnia Jacek Charmast, kierownik Centrum Redukcji Szkód Monar w Warszawie.

Szybciej i mocniej

Problem ze współczesnymi narkotykami polega na tym, że większość młodzieży uważa, że "branie" okazjonalne nie prowadzi do uzależnienia. Jak mówią nieoficjalne statystyki nielegalnego rynku, w okresie sesji sprzedaż amfetaminy rośnie dziesięciokrotnie. Studenci chcąc przez kilka dni opanować zaległości całego semestru, sięgają po coraz silniejsze środki. Z tego powodu producenci zwiększają ich moc. - Początkowo braliśmy amfetaminę z kolegami na wakacjach, na ławce, w parku, było rewelacyjnie, zapominaliśmy o wszystkim i mieliśmy tysiąc pomysłów na resztę dnia. Kiedy brałem dużo łatwiej mi się żyło. Gdy przestawały działać - świat stawał się nie do zniesienia. Wtedy pojawiało się tyle problemów, wszyscy czegoś ode mnie chcieli, mieli pretensje o kradzieże, o znikanie z domu. Jedynym sposobem na zapomnienie było brać non stop. Wpadłem w ciąg - wspomina 16-letni Maciek, który kończy leczenie po 4 latach uzależnienia.

Niemal regułą stało się, że młodzież zażywająca amfetaminę po jakimś czasie zaczyna szukać czegoś mocniejszego i sięga np. po Brown Sugar - wziewną postać heroiny. A potem heroinę podawaną dożylnie. Przyczyną takich poszukiwań są głównie względy ekonomiczne.

Działka dożylna heroiny kosztuje ok. 5 zł, równoważna dawka Browna kosztuje sześć razy więcej. Mówi się, że przejście z Brauna na heroinę dożylną zajmuje od 6 miesięcy do 1,5 roku. Naukowcy przewidują, że lada moment pojawi się kolejna fala narkomanów dożylnych. Starzy heroiniści wymierają. W związku z boomem na amfetaminę, wiele osób równolegle z tym narkotykiem, kokainą i marihuaną pali Brauna lub czystą heroinę. - Zaczynałam od amfetaminy, po roku brałam już kompot, a potem było mi wszystko jedno, próbowałam chyba wszystkich możliwych narkotyków, byle więcej poczuć i doznać. Wtedy było mi dobrze, nic nie czułam, nikt nie mógł mnie zranić - wspomina 20-letnia Zuzia, uzależniona od 7 lat.

Relaks i zadowolenie za wszelką cenę

Skąd ów pęd do wzmacniania narkotycznych wrażeń? Dlaczego młodzi ludzie tak często zaczynają balansować na granicy życia i śmierci? Zdaniem terapeutów przyczyną już nie jest zwykła młodzieńcza chęć poznawania i eksperymentowania na własnym ciele oraz bunt przeciwko dorosłym. - Młodzi ludzie nie czują się na siłach, żeby wziąć odpowiedzialność za własne życie, są słabi psychicznie i głęboko samotni. W pędzie życia, zabieganiu i zapracowaniu są pozostawieni sami sobie, bez ciepłego słowa, wsparcia, zaufania do bliskiej osoby. Wierzą, że narkotyki ochronią ich przed stresem, dadzą poczucie luzu i pewności siebie, którego tak bardzo im brakuje - mówi Jolanta Koczurowska.

Jako kolejną przyczynę psychologowie podają deprecjację dotychczasowych wartości i lęk przed szkołą, wygórowanymi wymaganiami rodziców i agresją rówieśników. - Rodzice oczekiwali ode mnie, żebym była najlepsza. Miałam realizować ich ambicje. Tymczasem nie dawali mi niczego w zamian. Jestem typowym przykładem tzw. bananowej młodzieży - miałam wszystko, czego zapragnęłam z wyjątkiem uczucia rodziców - mówi Zuzia. Podobnie, jak wielu młodych ludzi sięgnęła po narkotyk już jako trzynastolatka, żeby uciec od obowiązków, poczuć spokój i zapomnieć o samotności. Podejmuje leczenie po raz trzeci, marzy, żeby wrócić do "normalnego" życia.

Yuppies w ciągu

Amfetamina stała się nie tylko narkotykiem sfrustrowanej, samotnej młodzieży. Coraz częściej sięgają po nią dorośli ludzie, którzy na pozór mają ustabilizowane życie np. tzw. yuppies - ambitni biznesmeni, dla których treścią egzystencji jest robienie kariery zawodowej, a najważniejszym celem utrzymanie się na topie. Dla nich amfetamina stała się sposobem na utrzymanie wysokich obrotów i szczytowej formy przez 24 godziny. Narkotyk pomaga im w przygotowaniu się do ważnego spotkania, poprowadzeniu konferencji, negocjowaniu lepszych warunków kontraktu. Problem ten dotyczy nie tylko środowiska biznesmenów, ale również aktorów, dziennikarzy, osób, których praca wymaga maksymalnego zaangażowania, odporności na stres i pełnej dyspozycyjności. Po pewnym czasie jednak dochodzi do tego, że aby być wydolnym trzeba amfetaminę brać codziennie w coraz większych dawkach.

- Pracowałam po kilkanaście godzin na dobę, z jednej pracy jechałam do drugie. Kawa przestała skutkować, więc sięgnęłam po amfetaminę. Przebudzenie nastąpiło po roku w szpitalu, do którego trafiłam w stanie skrajnego wycieńczenia - mówi jedna ze znanych aktorek. Większość z tych dobrze sytuowanych osób nie może uwierzyć, że mają problem narkotykowy. Doskonale maskują się przed znajomymi i pracodawcami. Potrafią w takim stanie trwać latami, dopóki organizm nie odmówi im posłuszeństwa.

Narkotyk gwałtu

Podczas ostatnich dwóch lat pojawiło się inne niepokojące zjawisko - silnie działające narkotyki, podawane bez wiedzy "ofiary". Mowa o wyjątkowo niebezpiecznym gammahydroksymaślanie, zwanym inaczej pigułką gwałtu. Jest bez smaku i zapachu, za to dobrze rozpuszczalny w wodzie. Dlatego można łatwo dodać go do jakiegoś napoju czy potrawy. Wywołuje stan skrajnego uspokojenia, częściową lub całkowitą utratę przytomności, niezdolność podejmowania decyzji oraz utratę pamięci. Po ok. 60 min. od zażycia substancja całkowicie rozkłada się w organizmie i nie ma możliwości jej wykrycia. Dlatego policji tak trudno udowodnić winę np. potencjalnemu sprawcy gwałtu. Przypadki wykorzystywań seksualnych nieprzytomnych dziewczyn zdarzały się w województwie śląskim i pomorskim. W każdym z nich pokrzywdzone nie pamiętały, co wydarzyło się poprzedniego wieczora, po wypiciu drinka.

Do Gdańskiej Akademii Medycznej trafiły 2 osoby, które prawdopodobnie uległy zatruciu GHB. Jednym z pacjentów był młody mężczyzna, który z trzema kolegami pojechał do jednego z lokali w pobliżu Gdańska, gdzie poczęstowano ich drinkami z rozpuszczonym w nich GHB. Prawdopodobnie chodziło o jakieś porachunki między grupami przestępczymi. Po "toaście" wszyscy czterej panowie zostali przywiezieni karetkami reanimacyjnymi do Gdańska w stanie totalnej bezwolności. Każdy z mężczyzn miał zwolnioną akcję serca i zaburzenia oddechowe. Kolejną ofiarą był biznesmen, którego w jednym z sopockich lokali "uraczono" drinkiem ze słomką zawierającą dawkę GHB. Znaleziono go później leżącego koło toalety, okradzionego i oszołomionego całym zdarzeniem.

Jak wynika z danych policyjnych w żadnym z tych przypadków sprawcom nie można udowodnić winy. Policjanci są specjalnie szkoleni i uczulani na tego typu przypadki, co nie zmienia faktu, że używanie GHB przez przestępców i gwałcicieli zdarza się coraz częściej.

Grzybki dla ubogich

Inne, nie mniej niepokojące zjawisko można zaobserwować w małych miasteczkach. Tam mniej zamożna młodzież poszukuje tańszych środków odurzających. Do szpitali trafiają 13-latki z objawami zatrucia oparami rozpuszczalników, klejów i innych środków chemicznych z domowego gospodarstwa. Niedawno w pomorskim zmarła 19 letnia dziewczyna, która od trzech lat wąchała rozpuszczalnik nitro.

"Na nowo" zostały też odkryte grzyby halucynogenne oraz ziarna bielunia dziędzierzawy - rośliny popularnie rosnącej przy domach, na nieużytkach i śmietniskach. Dwa lata temu nastolatkowie z Mrągowa i okolic, zrywali ziarna rośliny i chętnie użyczali ich kolegom. Sprawa wyszła na jaw, kiedy do szpitala trafiło pięciu młodych ludzi z objawami zatrucia, lekarzom ledwo udało się ich uratować. Uświadamiająca akcja policji zahamowała co prawda falę zatruć na tym terenie, ale wieść o bieluniu już dotarła do województwa pomorskiego - w ubiegłym roku tylko do gdańskiej AMG trafiło kilkanaście osób ciężko zatrutych ziarnami, większość nie przekraczała 13 lat.

"Porady" w Internecie

Przestaje dziwić taka skala eksperymentów z narkotykami i szybkość, z jaką się rozprzestrzeniają niebezpieczne "nowinki odurzające", kiedy pełną informację na ten temat można znaleźć w wyszukiwarce znanych portali internetowych. Są tam adresy stron, na których szczegółowo opisane jest nie tylko działanie narkotyków - odjazdy jakie powodują, ale jest też szczegółową "instrukcja obsługi" - jak brać, a w jakich ilościach, w jakich warunkach, by poczuć pełnię działania, z czym nie mieszać, jak zachować się w przypadku zatrucia. Są również dokładne przepisy, z jakich składników zrobić samorobną mieszankę. Choć autor strony o GHB przestrzega, że np. zażycie potrójnej dawki narkotyku powoduje śmierć, nie przeszkadza mu to kilka linijek niżej zachęcać do spróbowania "pigułki gwałtu" w co najmniej średniej dawce, aby zwiększyć doznania. Na innej stronie można znaleźć zalecenia dotyczące hodowli bielunia, czasu zbioru nasion, sposobu ich używania oraz jak się zachować, kiedy zaczyna się "jazda bez trzymanki". Portale nastolatków stanowią także forum do dzielenia się opiniami o odczuciach po zażyciu narkotyków.

- Dla mieszkańców małych miasteczek i wsi Internet to wciąż wielka tajemnica. Stopień wiedzy rodziców i opiekunów na temat narkotyków często jest zerowy. Pewna babcia na wsi pomagała wnuczkowi hodować konopie indyjskie opowiadając sąsiadkom, jaki rośnie z niego wspaniały botanik. Takie przypadki zdarzają się często - mówi Marcin Szyndler z Wydziału Prasowego Komendy Głównej Policji w Warszawie.

Czas przemiany

Chociaż zmieniły się metody zapobiegania narkomanii, zarówno policja, jak i terapeuci starają się iść z duchem czasu, być bliżej młodzieży, nie dawać im dobrych rad, ale pokazywać pozytywne wzorce, narkomania jest coraz poważniejszym problemem. Liczba narkomanów co prawda nie rośnie w zastraszającym tempie, ale zmienia się ich charakter - są zdeterminowani, otwarci na eksperymenty i szalenie samotni. - Nie potrzebowałam bliskich, kiedy zażywałam narkotyki, ale dopiero po pierwszym leczeniu. Żeby zacząć nowe życie, potrzebowałam ich wsparcia. Oni dali mi jedynie pieniądze na wynajem mieszkania i powiedzieli, że nie chcą mieć ze mną nic wspólnego. Znowu zaczęłam grzać - wspomina ze smutkiem Zuzia.

Większość młodych narkomanów, którzy podjęli leczenie chce wrócić do dawnego trybu życia, uczyć się, chodzić do kina, spotykać się ze znajomymi, realizować marzenia. Nie wszystkim to się udaje.

Aldona Kaszubska, Ewa Opiela

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

xil (niezweryfikowany)

typowy artykulik, tylko tu mala roznica, nie od trawy do hery a od speeda do hery... to jest ciekawe przejscie od przyspieszacza do zamulacza.. :D

btw. czemu oni pisza ze GHB nie ma smaku? z tego co pamietam to ma smak i do tego niezbyt dobry

umberto eco (niezweryfikowany)

niezły artykuł, co drugi akapit wywołuje we mnie śmiechowe konwulsje :)
"wyjątkowo niebezpieczny" GHB, nowa teoria przejścia od amfy do hery, wspaniały młody botanik, amfetaminy nieodłączne z techno, aaaa hahaha hahahaha :)))))))

AfgaN (niezweryfikowany)

- Dla mieszkańców małych miasteczek i wsi Internet to wciąż wielka tajemnica. Stopień wiedzy rodziców i opiekunów na temat narkotyków często jest zerowy. Pewna babcia na wsi pomagała wnuczkowi hodować konopie indyjskie opowiadając sąsiadkom, jaki rośnie z niego wspaniały botanik.

HEHE mi mamusia pomagała,ale po 4 miesiącach kapneła się co to jest i cały misterny plan i 2 krzewy szlag trafił :(

scr (niezweryfikowany)

niezły artykuł, co drugi akapit wywołuje we mnie śmiechowe konwulsje :)
"wyjątkowo niebezpieczny" GHB, nowa teoria przejścia od amfy do hery, wspaniały młody botanik, amfetaminy nieodłączne z techno, aaaa hahaha hahahaha :)))))))

fajeczka (niezweryfikowany)

a te portale z instrukcjami i opisami jak brac gdzie i w jakim klimacie to pewnie..../?????

NASZ KOCHANY Hyperreal!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

ten artykul jest dla ludzi co potrafia wąchac amfe 4 lata ja moglbym 2-3 dni max i wysiadam.ten artykul to wiesniactwo(nie obrazajac wsi)dla latwowiernych ludzi bez mozgu co potrafia pierdolic ze trawa zabija
buahahahahahaahhaahh

fajeczka (niezweryfikowany)

a tak wogole to jest po 5 am i zaraz ide na grzyby hheeheheh lecz niestety nie na halucynogenne bo u mnie takie nie rosna.choc jak znajde amanita muscaria to napewno go zabiore.wogole wszyscy ludzie powinni kochac to co natura stworzyla.

pozdrawiam wszystkich botanikow i pozytywnie pojebanych:)
HEJ!!!!!!!!!

fajeczka (niezweryfikowany)

a tak wogole to jest po 5 am i zaraz ide na grzyby hheeheheh lecz niestety nie na halucynogenne bo u mnie takie nie rosna.choc jak znajde amanita muscaria to napewno go zabiore.wogole wszyscy ludzie powinni kochac to co natura stworzyla.

pozdrawiam wszystkich botanikow i pozytywnie pojebanych:)
HEJ!!!!!!!!!

maro (niezweryfikowany)

kolejny artykul w klimacie reefer madnes, tylko w stanach takie zeczy powstawaly 50 lat tem a u nas to jest na topie :)

behem0t (niezweryfikowany)

debili nie sieja sami sie rodza, jak mozna byc takim kretynem zeby brac sie za browna???? i myslec ze to to samo co zieleninka heh :> to co poturlamy kuleczke panowie? rotfl

Gerilla (niezweryfikowany)
Jeden lubi zupę pomidorową, a drugi owocową. Ja polubiłem zupkę instant i mówiąc szczerze wolałbym jej nigdy w życiu nie próbować. To stało się moim wielkim problemem. Kiedyś śmiałem się z takich artykułów, a teraz żałuje, że nie brałem ich na poważnie. Wyydaje mi się, że zioło to nic złego, ale tylko wtedy gdy używa się je w odpowiednim miejscu i czasie, i oczywiście nie traci się później hamulców. Ja je straciłem i bardzo szybko poznałem kolejną panienkę, tylko niestety nienaturalną. Popadłem w paranoje i stałem się tym kim nigdy nie chciałem się stać- ćpunem. teraz wiem jak dużo przez to straciłem. Jestem typowym przykładem książkowego narkusa. Niedojrzały, bojący się świata kawałek gówna. Spadłem na dół. Zazdroszcze tym, którzy nie mają takich problemów, ale wydaje mi się, że w końcu zrozumieją i mam nadzieję, że nie będzie za późno. Pierdolcie się wszyscy.

Możne je albo kochać albo nienawidzić. Ciężko mi sobie wyobrazić obojętny stosunek do narkotyków, zioła itp. Podobnie jak w powyższym komentarzu - ktoś może preferować zupę pomidorową, a ktoś inny owocowa, czy nawet instant (chociaż tej nigdy nie lubiłem;)) - podobnie z ziołem, nie palę, bo nie lubię i wolałbym tak nie ryzykować, ale przecież jest wielu śmiałków, którzy próbują i mogą szybko skończyć...

Bachus (niezweryfikowany)
Artykuł dobry jeżeli chodzi o rys historyczny, zdawkowo traktuje problem ale takie było pewnie zamierzenie... wiele prawdy jest w tym co pisze autor choć widać, że nie pisała tego ręka kogoś kto kiedyś doświadczył Ich działania. Dużo i długo brałem różnego rodzaju stymulantów, halucynogenów i przymulaczy. Feta potrafiła mnie trzymać parę tygodni na nogach za nim padłem tylko po to by zebrać siły na kolejny meeting. Moje życie zmieniło się z pojawieniem dziecka, już nie ćpam (naprawdę długo). Drugi odebrały mi zbyt wiele bym zaczął je nienawidzić... jednak jeszcze zbyt mało bym przestał je kochać. Najgorsze jest to, że jestem świadom jakim są gównem i jakie gówno robią z mózgu i człowieka (teraz lepiej to widzę, kiedy spoglądam wstecz i przypominam sobie tamte czasy - wtedy tego nie dostrzegałem) a tęsknie za nimi... i to kurewsko nieraz, to już nie jest "ciśnienie" jak kiedyś ale prawdziwa tęsknota do wszystkiego co je otaczało i z czym były związane. By choć jeszcze raz poczuć ciarki po świetnym białku, przeżyć całonocną imprezę na dobrej klasy kółkach, zapalić lagę mocnego sztofu lub szlachetnego ziółka siedząc przy piwku... jeszcze tylko raz... :( - wystarczyłby pewnie bym znów popłynął. Ciągłe zmaganie z samym sobą - to strasznie męczy. Ale warto żyć.
naremchyn (niezweryfikowany)
secured credit card card credit secured capital card credit one free credit check check credit free credit fedral gte union
naremchyn (niezweryfikowany)
secured credit card card credit secured capital card credit one free credit check check credit free credit fedral gte union