Alkohol bez kaca. Naukowcy wynaleźli syntetyczny odpowiednik

Tak, znów chodzi o Alcosynth. Tym razem jednak mamy odrobinę więcej konkretów.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

aktivist.pl

Odsłony

273

Zajmujący się badaniami na lekami profesor z londyńskiego Imperial College, David Nutt, postanowił wypowiedzieć wojnę alkoholowi i tzw. dolegliwościom dnia następnego. Chce zastąpić zwykły alkohol syntetyczną substancją, zwaną „Alcosynth„.

Alternatywa dla alkoholu ma naśladować wszystkie euforyczne efekty, towarzyszące piciu normalnego alkoholu, a wyeliminować występujące często przykre skutki, takie jak bóle głowy, nudności i bóle mięśniowe. Jak? Substancja ma być pozbawiona aldehydu octowego, który wymieniany jest często jako główna przyczyna kaca.

Alcosynth nie pojawił się przypadkiem – badania nad nim trwały 10 lat, a Nutt i jego zespół przeanalizował działanie 80 różnych substancji. Ostatecznie wybrano 5, ale to właśnie alcosynth zostanie przedstawiony brytyjskiej Agencji Żywności i Leków, jako ta stanowiąca dla organizmu najmniejsze zagrożenie.

Jeśli wszystko pójdzie po myśli naukowca i Agencja wyda zgodę, Alcosynth zacznie pojawiać się w brytyjskich barach. Do 2020 roku ma być dostępny w 100 miejscach, sam Nutt ma nadzieję, że do 2050 roku substancja całkowicie wyprze normalny alkohol.

"Alcosynth będzie dostępny w lokalach obok szkockiej czy ginu. Barmani będą robić z niego drinki, a wy będziecie się dobrze bawić, nie szkodząc swojej wątrobie czy sercu. Substancja świetnie nadaje się np. do mojito. Są różne rodzaje – np. jeden z nich praktycznie nie ma smaku, a drugi jest trochę gorzkawy" – zachwala swój wynalazek profesor Nutt.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Gałka muszkatołowa

Set: Niby w porządku, bo wyniki badań lekarskich wykluczyły wszystkie "złe rzeczy", ale ponad miesiąc potężnego stresu jednak został w ciele i głowie... "Coś" mi mówiło, że to zły pomysł, ale nie - ja zawsze wiem lepiej... Chciałam zabawy, relaksu, fajnych wkrętów przy mantrach. Pozytywne nastawienie po lekturze fajnych raportów. Setting: mój pokój, zapas Coli i jedzenia - łóżko, kocyk, lapek, muza - wszystko co do przeżycia potrzebne. W razie czego - Z. przybiegnie na pomoc.

* tytuł raportu wymyśliła dla jaj kumpela (nazwijmy ją Z.). Wtedy jeszcze nas bawił… Drugą część dopisałam już post factum.

Kończę ten opis przeżycia 21.10.14., po powrocie z toksykologii, w 65 godzinie od zażycia – ciągle lekko rozbita, wystraszona, pokłuta, z przykurczami mięśni i chyba na kacu po klonazepamie. Zimno.

Tylko wątki od 17.46 do 22.00 pisałam na bieżąco, czyli 18.10. Reszta powstaje tej chwili.

So, 18.10.14…

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Nie bałem się kwasu. Okoliczności były piękne, pogoda sprzyjała, towarzystwo tylko jednej skwaszonej osoby.

Vitam, z góry narzucmy mi imię Maciek a mojej dziewczynie Wioletta. Tak więc postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę, taką psychodeliczna, planowaliśmy to od dawna a jednak ona miala z tym styczność 1szy raz, ja trzeci ale po ponad rocznym detoxie, nie wiedziałem czego mam się spodziewać. Nie uważam siebie za doświadczonego w psychodelikach. Same kartony które mieliśmy to byly hoffmany, ona miala takie piękne słoneczko, ja trójkąt illuminati, świetne blottery i nawet one miały te symboliczne znaczenie.. :)

  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

Nastawienie bardzo pozytywne, gralnia i dużo więcej ludzi (praktycznie sami artyści) niż się spodziewałem.

Witam. Przedstawiam krótką relację z pewnego hipotetycznego wydarzenia. Zapraszam wszystkich ciekawskich, ale nie wścibskich do lektury.

 

   Zakupione 100 świeżutkich grzybków od pewnego podróżnika czekało 2 dni na weekend, bym wyruszył na spotkanie z kosmicznym duchem zaklętym w tych szczuplutkich, wysokich, ale jakże malutkich istotach rodzaju nijakiego, bądź takowego. Plan był na 50 Łysiczek, jednak podróżnik ów powiedział, że 20 już robi magię. Ok, - pomyślałem - więc wrzucę 30. W końcu to pierwsze spotkanie z naszym polskim dobrem psychodelicznym. 

 

  • Efedryna

Moja przygoda z Tussim zaczęła się wczoraj :) Wcześniej wyżerałam tylko Tramal, pozostawiony przez babcię w spadku :), ale Tramal się skończył i zmuszona zostałam do szukania innych tableteczek. Poczytałam sobie trochę waszych tekstów i postanowiłam następnego dnia wybrać się na spacer po aptekach, aby kupić Antidol i Tussipect. Niestety Antidolu nigdzie mi nie sprzedali ("lek z kodeiną bez recepty Pani chciała?"), no więc kupiłam 3 opakowania Tussiego. Jedno dla mnie, pozostałe 2 dla dwóch kumpeli.

randomness