Outdoor Guide

Poradnik uprawy konopki pod polskim słoneczkiem (c) Leyus.

Tagi

Źródło

[h]

Odsłony

79403
Poradnik uprawy konopki pod polskim słoneczkiem (c) Leyus. Wersja 2.0

Wprowadzenie

Ponownie siadam przed komputerem, kolejny sezon za mną, bogatszy w doświadczenia i zatory w mózgu wywołane paleniem MJ, postanowiłem napisać drugą wersję mojego poradnika. Mam nadzieję że jeszcze lepszą, jeszcze dokladniejsza i tym razem bezbłędną (nie chodzi mi o ortografię :). Co do wszelkich błędów typu mylenie gatunku z odmianą itd. to proszę Was: chrzańcie to. Chyba nie o to chodzi żeby spierać się o techniczne szczegóły i nazewnictwo tylko mieć wiedzę praktyczną i wyhodować dzięki niej wspaniałą, zdrową i mocną roślinę. Nie ukrywam, że ten poradnik chyba najbardziej łopatologicznie i banalnie tłumaczy niektóre rzeczy ze wszystkich poradników w Polsce, ale o to mi chodziło. Osoba która sadzi pierwszy raz, gubi się w poradnikach, które są sprzeczne i zbyt ogólne. Dopiero rok lub dwa praktyki daje wiedzę odpowiednią by, uzupełniona przez różne materiały, była wystarczająca do wyhodowania zajebistych krzaczorów, a ten poradnik nie ma być przepisaniem setek innych, nudnych i średnio przydatnych, tylko odzwierciedleniem wiedzy praktycznej. Dedykuję ten poradnik tym, którzy cenią właśnie takie podejście najbardziej, a nie poraz kolejny przetworzone informacje typowo biologiczne dotyczące konopi, które nic nie pomagają nam w hodowli.

I niech Jah blogosławi was i wasze krzaki :)

Wstęp

Poprawki tu zawarte dotyczą głównie kilku drobiazgów, kilku rzeczy które były niedopowiedziane i kilku które były słabo powiedziane, nie oczekujcie zbyt dużych nowości.

1. Dlaczego warto sadzić?

Myślę, że to jest przyjemność sama w sobie i sadzenie uzależnia bardziej niż palenie, ale raczej ciężko wytłumaczyć osobie, która nigdy nie sadziła, że plątanie się po krzaczyskach i bezludziach, tachanie wody i martwienie się czy nie za wolno rosną i czemu żółkną może być przyjemne. Postaram się to przełożyć na bardziej materialne korzyści. Z jednego żeńskiego krzaka jest około 1-500g towaru zależnie od gatunku hodowanej przez nas marihuany, czyli plantacja składająca się z około 10 krzaczków da nam (licząc, że średnio połowa osobników jest męskich) od 10g do 2,5 kg(!!) dobrego zioła, co powinno zaspokoić roczną potrzebę nawet osób palących cały czas (średnio, u początkującego hodowcy osiąga się 100g z krzaka, czyli 500g z plantacji 10-krzakowej, ale doświadczeni hodowcy mogą uzyskać dużo więcej, natomiast jak masz zły gatunek, to może być po 50g z krzaka). Posiadanie własnego towaru powoduje oszczędność kasy i pewność tego co palimy; czasem dochodzą do mnie pogłoski o nasączaniu przez dilerów towaru rozpuszczalnikami, eterem, opiatami czy dodawaniem bieluni. Pewnie dużo z nich jest przesadzonych, ale lepiej wiedzieć co się pali. Tak więc, jeśli jest to dla ciebie wystarczająca zachęta, to bierz się do dzieła.

2. Znalezienie odpowiedniego miejsca

Moim zdaniem jest to najtrudniejsza część całej pracy. Po prostu nie ma miejsc idealnych, zawsze istnieje ryzyko, że ktoś je znajdzie. Przy szukaniu miejsca należy kierować się następującymi kryteriami:

  • zamaskowanie - miejsce musi być z dala od osiedli, między krzakami albo gdzieś na uboczu, sami pewnie wiecie gdzie rzadko ktoś chodzi. Pamiętaj, im trudniej tobie się tam dostać tym mniejsza szansa, że ktoś niepowołany się tam dostanie - "gliny" albo amatorzy cudzych krzaków.

    Komary, osy, kleszcze to przyjaciele każdego hodowcy :), no bo kto się niby chce pchać w chaszcze pełne tego paskudztwa? Jeśli ty przebrniesz, chociaż sprawi ci to wiele trudu, to powiększa szansę, na nie znalezienie twojego miejsca. Musisz także pamiętać o podstawowych zasadach, czyli chodzeniu różnymi drogami na miejsce plantacji, żeby nie wydeptywać ścieżki, nie chodzenie w więcej niż 3 osoby, bo takie tłumy zwracają uwagę przypadkowych przechodniów, nie pokazywanie absolutnie nikomu plantacji poza osobami z którymi sadzisz, jeśli nie robisz tego sam. Najlepiej jak krzaczek posadzony jest na tle roślin z którymi się komponuje i się w nie wtapia. Tej umiejętności niestety nabywa sie z wiekiem :). Miejsca które spełaniają to kryterium znajdują sie najczęściej na wioskach, więc lepiej wydać raz na dwa tygodnie parę złotych na pociąg i podjechać do najbliższej wiochy niż sadzić w mieście. Trzeba też pamiętać aby nie była to wielka pusta łąka bo albo będzie bradzo ładnie widać krzaki albo zjedzą je krowy, konie, sarny i inne pasące się tam nosorożce kłapouche :) Pamiętajcie też żeby stwarzać na wsi pozory a nie łazić z łopatą przez pół wsi, bo tam to się szybko rozchodzi. Mnie kamuflaż podsunęli wieśniacy kiedy pewnego razu z wielką torbą pełną sprzętu zatrzymałem się przy sklepie, podszedł do mnie pewien wieśniak trochę zalany i pyta: "Co, na ryby???" ;)

  • nasłonecznienie - miejsce nie może być zaciemnione, roślinki rosnące w cieniu po prostu będą cherlawe, im więcej słońca tym mocniejszy towar. Uważaj, gdyż przy poszukiwaniu miejsca wszelkie drzewa mogą mieć jeszcze mało liści a potem jak "zarosną" na nasze roślinki, mogą mieć za mało słońca. Wbrew temu co napisał kolega w komentarzu poprzedniej części roslinki najlepiej lubią poranne słońce więc miejsce musi być otwarte na wschód i faktycznie na conajmniej 6h słońca ale im więcej tym lepiej.

  • wilgotność - dobre jest sadzenie koło rzek lub innych zbiorników wodnych, niestety istnieje ryzyko sadzenia przy rzekach, gdyż może przy powodzi zniszczyć nasze roślinki, ale sadzenie na miejscach gdzie bardzo daleko jest do wody spowoduje, że w suche lato będziesz musiał donosić bardzo dużo wody w butelkach, a utrzymanie w ten sposób większej plantacji jest wręcz niemożliwe. Koło rzek dobrze jest sadzić, ponieważ z reguły jest tam dużo zarośniętych krzakami miejsc; można przedrzeć się przez nie i wykarczować, pozostawiając krzaki przy brzegach, co osłoni nasze roślinki przed ciekawskimi i zapewni im w środku wystarczająco słońca. Jeśli wykarczujemy dużo krzaków, np. kwadrat wielkości 4x4m w gąszczu powinien spokojnie wystarczyć pod warunkiem, że w pobliżu nie ma żadnych większych drzew.

  • gleba - podobno dobre miejsce na sadzenie zioła jest tam gdzie rosną duże pokrzywy , ale w moim przypadku to się nie sprawdziło. Posadziłem tam, gdzie pokrzywy były niemal do szyi, a roślinki żółkły i trzeba było ciągle nawozić i nawapniać glebę. Dobrym testem jest też podobno wpuszczenie garści dżdżownic i jeśli wchodzą w glebę i robią swoje to ziemia jest dobrej pulchności. W przyszłym roku nie będę patrzył na glebę, tylko wykopię dołek i wsypię ziemi ogrodniczej i na takiej posadzę krzaki, albo 50% ziemi z danego miejsca 50% ogrodniczej, bo taka mieszanka też jest ponoć dobra. Bardzo dobra gleba jest w pobliżu rzek - jest pulchna i bogata we wszystkie potrzebne roślinie składniki. Podsumowując... jak nie sadzicie przy rzece to walcie wszystkie sposoby sprawdzania czy gleba jest dobra, wymieńcie glebę. 10 l na krzaka styknie, albo 5l jeśli wymieszacie ją z ziemią już obecną.

Jeżeli już mamy odpowiednie miejsce możemy przejść do punktu kolejnego:

3. Skąd wziąć nasiona?

Przede wszystkim chcę zaznaczyć, żeby nie wierzyć w cudowne nawozy, cudowne techniki hodowli i temu podobne techniki, które rzekomo poprawiają nawet kilkukrotnie moc towaru. Brednie. Jedyna prawda jest taka: z dobrych nasiona bez większego wysiłku będzie dobry towar, ze słabych nasion choćbyśmy wybulili grubą forsę na nawozy, glebę, nawadnianie itp. nie będzie mocnego towaru. Moc towaru zależy od gatunku marihuany jaką sadzimy. Teraz pozostaje pytanie skąd wziąć nasiona??? Stary palacz pewnie powie: "Żaden problem często jak kupię towar to są w nim nasiona i mogę wyjąć je, a jak nie, to wiem kto sprzedaje taniutko nasiona i kupię". Otóż jest to mało profesjonalne podejście, z towaru kupionego nie ma z reguły wystarczającej ilości nasion (nasiona białe, bladozielone są zazwyczaj niedojrzałe i nic z nich raczej nie będzie), a z kupowaniem od hodowców nasion miałem taką przygodę: Kupiliśmy po 20gr od nasionka około 100 nasion - towar z tego gatunku wcześniej już paliliśmy więc wiedzieliśmy, że efekt nie będzie słaby i towar będzie niezły. Zasadziliśmy i wyrosło nam z tego około 20 roślin. Kilka zdechło, 15 sztuk zniszczyła powódź, a 2 pozostałe na nasze nieszczęście okazały się męskie. Tak więc nic z tego nie było, ale jak macie kogoś zaufanego z dobrymi nasionami to możecie od niego kupić, wasz wybór. Tak więc, co ja polecam, dla osób które dopiero chcą spróbować zioła i chcą to zrobić z własnej plantacji albo nie wiedzą skąd kupić nasiona lub nie ufają dilerom. Sprawa jest bardzo prosta, można je zamówić z jednej z holenderskich stron. Ja polecam następujące gatunki (a może odmiany?? co za różnica, nie??? grunt, że rośnie :) do polskich warunków: Hollands Hope, Early Girl, Early Bud, Durban Poison. Tutaj postanowilem raz na zawsze rozprawić się z zakupami przez internet i ze wszystkimi znanymi mi seed-bankami, a więc pokolei:

Pierwszy zarzut dotyczy wszystkich seed-banków holenderskich. Pieprzcie je jak nie chcecie mieć kłopotów z policją. Urząd celny już się wycwanił i na wyrywki przetrzepuje paczki z Holandii, potem daje znać policji do kogo szły i już ktoś inny (niebieskie gnidy) wyjara Twój towar. Jak juz koniecznie chcesz z Holandii i bezpośrednio z holenderskiego seedbanku to zamawiaj na skrytkę pocztową, mniejsza szansa, że bęzie się glinom chcialo pofatygować na pocztę.

  • www.seedsdirect.to - ostanio najbardziej polecany sklepik, osobiście nie korzystałem ale następnym razem właśnie od nich zamówię, podobno, szybko przychodzi, duże bonusy. Co jest na pewno, to: niskie ceny (najniższe z Nirvany), mała szansa wjazdu na chatę bo nasiona przychodzą z Angli.
  • www.cannabisseedbank.com - Pierwszy raz kiedy kupiłem od nich nasiona byłem zadwowolny, nawet bardzo, a w tym roku wysłali mi nasiona które były identyczne (pomimo zamówienia 3 różnych gatunków) i zaczęły kwitnąć dopiero w połowie września mimo iż zamówiłem wczesne odmiany i w najgorszym wypadku powinny się już zbliżać zbiory. A ten seedbank ma dobrą opinię i nie powinny się zdarzać takie akcje, więcej od nich nie kupię.
  • homegrown-fantaseeds.com - podobno niezły, niskie ceny, ale ten sam problem... Holenderski.
  • www.nirvana-shop.com - najlepszy a ceny nie są niskie... są najniższe, najstarszy holenderski seed-bank (o ile się nie mylę :), polecam.Niestety holenderski (więc jest duze ryzyko ze urzad celny wyczai ze tams a nasiona i wrzuci nam gliny na kark), ale nasiona tego seed-banku można zamówić przez www.seedsdirect.to i tam już nie ma takiego problemu (z policja i urzędem celnym).

Polskie stronki z nasionkami: www.cannabisseeds.prv.pl; www.nasionka.com i kilka innych - Ja korzystalem z tego pierwszego, moje doświadczenie wygląda tak: za pierwszym razme przyslali mi nasiona, niezłe, z bonusem tylko z dużym opóźnieniem. Ogolnie bylem zadowolony. Za drugim przysłali po roku, zamiast trzech gatunków - jeden, któtko mówiąc oszuści. Zdarzalem im się też nie wysyłać. A co do reszty polskich stronek z nasionami to równie dobrze mogą (zresztą tak jak cannabisseeds) zmienić domenę na www.Polaktozlodziej.pl albo www.chcemy_Cie_wyruchac_i_okrasc.pl. Nie zamawiajcie od nich. Albo nie przyślą w ogóle albo nie to co obiecują. Cannabisseeds było jedynym średnio (powtarzam średnio) uczciwym polskim seedbankiem, reszta to śmiecie.

Pamiętajmy, że należy wybrać odmianę typu "outdoor", czyli do hodowli na zewnątrz, bo "indoor" nie zdążą zakwitnąć przed mrozami i zbierzmy z krzaka ledwo co). Pamiętajcie dobre miejsce i dobre nasiona to 90% sukcesu, reszta zależy od tego czy nikt nie znajdzie naszego miejsca i warunków atmosferycznych.

Jeśli wykonacie to co jest napisane powyżej, to macie za sobą już 50%-90% roboty związanej z hodowlą cudownej rośliny jaką jest marihuana. Piszę 50%-90% bo wszystko zależy od tego jak bardzo będziecie dbać potem o swoją roślinkę. Znam osoby które po posadzeniu do ziemi nasion nawet ich nie podlewają tylko liczą na dobre deszcze i też nieźle im idzie, znam też osoby (np. siebie :), które chodzą odwiedzić krzaka przynajmniej raz w tygodniu, podlewają, nawożą, odchwaszczają itp. Zakładam, że mamy już dobre miejsce i dobre nasiona.

4. W jakim okresie najlepiej sadzić?

Najlepiej tuż po ostatnich przymrozkach. Mróz bowiem może zniszczyć nasze krzaki, chociaż to zależy bo jeżeli gatunek który wybraliśmy jest skrzyżowany z rosyjską odmianą marihuany (C. Ruderalis), to będzie on stosunkowo odporny na lekkie (albo i mocniejsze, nie wiem nie sadziłem krzyżówek Ruderalis) mrozy (podobno małe roślinki rudelisu wcale nie są bardziej odporne tylko dopiero dorosłe - tak wyczytałem w komentarzach jednego kolegi co faktycznie ma wiedzę ale też i zdolności do czepiania się nie tylko faktycznych błędów ale i stylistycznych pierdół, mimo to pozdrawiam i dziękuję za wszelkie uwagi, niech Jah bęzie z Tobą). Najlepszy okres to od końcowych dni kwietnia (przy dobrej pogodzie) do połowy maja, zależnie od techniki wysadzania (ważne, żeby waszym krzakom było ciepło w "stópki" - ziemia ma być dostatecznie nagrzana; jeżeli uważasz, że to już czas na wysadzanie, wraz z pojawieniem się cieplejszych dni, poczekaj jeszcze tydzień).

5. Różne techniki wysadzania.

  1. Średnią metodą jest wrzucenie nasionek na wilgotną gazę (musimy pilnować aby cały czas miały mokro) i zaczekanie aż zaczną kiełkować (1 dzień do 2 tygodni), kiedy już wykiełkują wsadzamy je na głębokość 0,5-1cm do wcześniej przygotowanej doniczki z ziemią (ważne!! nie zaglądać do roślinek częściej niż raz na 12 h), chociaż lepiej zastosować mały papierowy albo plastikowy kubeczek. Nasionka sadzimy tak w połowie kwietnia, a młodą roślinę najlepiej wysadzać na zewnątrz 5-15 maja. Oczywiście taka mała roślinka musi stać na parapecie albo innym naświetlonym miejscu (pod lampą sodową, albo paroma świetlówkami też może być, najlepsze będą świetlówki). Przy przesadzaniu naszej roślinki należy pamiętać o dwóch rzeczach: pierwsza, ta ważniejsza, to przesadzanie o wschodzie (komu się chce tak wcześnie wstawać :) albo o zachodzie (o tak lepsza pora :) słońca żeby światło słoneczne nie uszkodziło korzeni. Jeżeli chcesz wysadzać nocą, radzę wziąć latarkę, tylko nie normalną bo takie światło też prawdopodobnie może uszkodzić korzenie tylko przesłoniętą jakąś zieloną szybką albo czymś w tym rodzaju. Sami pomyślcie, bo ja nie wiem czego użyć. Przesadzałem w nocy bez latarki i zmarnowaliśmy 3 zapalniczki, którymi przyświecaliśmy sobie (kamień wyskoczył od nagrzania), podeptaliśmy 1 roślinkę a pozostałym 6 fizycznie uszkodziliśmy korzenie przy wykopywaniu (nie przesadzałem zaszczepek w ziemię tylko około 10 cm krzaki z jednego miejsca w drugie) i w ten sposób zmarnowaliśmy 7 krzaków. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że w przypadku uszkodzenia fizycznego korzenia należy, roślinę podlać obficie i podlewać trochę codziennie przez około tydzień. Druga rzecz, o której nie koniecznie musicie pamiętać, to kupienie w ogrodniczym środka, który łagodzi roślinom wstrząs związany z przesadzaniem. Nie pamiętam jak się nazywa, spytajcie w ogrodniczym - na pewno go mają. Przy przesadzaniu okazuje się jak przydatne było zastosowanie papierowego kubeczka. Odrywamy teraz tylko dno i razem z kubeczkiem zakopujemy w ziemi (nie robić tego z plastikowym kubeczkiem, z doniczką też nie polecam). Oczywiste jest, mam nadzieję, że roślinkę przesadzamy razem z ziemią w której rosła sobie w kubeczku/doniczce i podlewamy.
  2. Druga technika jest moim zdaniem łatwiejsza i ma duży plus, nie trzeba mieć miejsca w którym mogłyby stać sadzonki. Pierwszy wariant to najzwyczajniejsze wrzucenie nasionek do szklanki z wodą na 12-24 h (powinno stać w ciemnym miejscu) a następnie tak "odleżałe" nasionka powinny być umieszczone w ziemi na zewnątrz na głębokości ok. 1cm. Drugi wariant to zaczekanie aż nasionka zaczną kiełkować i dopiero wsadzenie ich do ziemi (z reguły kiełkują 1-5 dni, ale niektóre mogą dłużej - nawet do 2 tygodni). Wysadzanie takie należy zacząć pod koniec kwietnia lub w pierwszych dniach maja. Jeżeli jednak zagapiłeś się, to pamiętaj, że roślina powinna zdążyć dojrzeć przed mrozami, nawet jeżeli posadzisz ją na początku czerwca (chociaż to zależy od gatunku), ale jak wiadomo im wcześniej tym lepiej (byle nie za wcześnie). Lepiej stosuj się do zasady sadzenia na początku maja. Ta metoda jest przeze mnie przetestowana i spotkałem się z wieloma opiniami już po ukazaniu się tego poradnika, że metoda {1} jest do bani bo kiepsko kiełkują; lepiej je wrzucić do szklanki z wodą na 12-24h jak pisałem wyżej.

6. Koniec czy dopiero początek?

Właśnie teraz musisz postawić sobie to ważne pytanie. Jeżeli wysadziłeś już nasiona do gleby to spokojnie możesz sobie olać tą plantację, przyjść w okresie wrzesień-październik, zależnie od gatunku (jedne dojrzewają już na początku września inne pod koniec października), i o ile ktoś ich nie ukradł, zastać swoje krzaki pełne nasion i towaru, zebrać co trzeba i palić. To pójście na łatwiznę, jeżeli do nich nie będziesz zaglądał, bez problemu wyrosną same, to mocne roślinki (i duże 1-3m w polskich warunkach) ale pamiętaj, że krzaki, które nie były nawożone, podlewane, odchwaszczane i w odpowiednim momencie nie zostały wyrwane męskie osobniki (i powstały na skutek tego nasiona) pewnie w 50% zdechną i będą miały dużo mniejszą moc niż te, na których te zabiegi były stosowane. Wybór należy do ciebie: mniej towaru i niższej jakości bez wysiłku czy więcej towaru, lepszej jakości, co zależy od dozy włożonego wysiłku. Właśnie zabiegami nadprogramowymi zajmiemy się w następnych działach tego poradnika.

7. Podlewanie

Może się zdziwisz (a może nie :) ale podlewanie też nie jest konieczne, krzaki posadzone koło rzeki, stawu, jeziora itp. nie potrzebują prawie w ogóle podlewania, a nawet krzaki nie posadzone w takich miejscach też wymagają go jak z tydzień do dwóch nie pada deszcz. Początkowo, kiedy roślinki są małe lubią być podlewane 2-3 razy w tygodniu (jak pada to nie podlewać, to chyba oczywiste, ale piszę na wszelki wypadek), starsze roślinki nie ma sensu podlewać częściej niż raz na tydzień (jeżeli nie padało, jak padało w danym tygodniu to nawet raz na tydzień nie podlewać). Pewnie zastanawiacie się ile podlewać???? Z tym miałem największy problem, bo jestem dość skrupulatny a nigdzie nie było podane ile, wszyscy podlewali "na oko". Koleś powiedział mi kiedyś tak: "Byle nie podlać za mało, nie da się za dużo bo gleba to nie doniczka i nadmiar wody pójdzie w glebę, lej nawet i półtora litra na krzaka byle nie za często". I myślę, że to dobra definicja, ale jak kto chce dokładności to proszę bardzo. Małe roślinki podlewać około 0,12 l (pół szklanki), średnie około 0,25 l (jedna szklanka) i stopniowo zwiększać wraz ze wzrostem rośliny (tylko nie zwiększać co tydzień, powiedzmy 0,25l co miesiąc) aż do 1 litra (4 szklanki, chociaż kto to będzie odmierzał, z butli się leje solidnie i starcza, chyba nikt ze szklanką na plantację nie chodzi, nie? :). Ale najlepiej, mimo wszystko, posadzić koło wody i nie podlewać w ogóle. Chyba, że przy nawożeniu nawozami chemicznymi (wtedy obowiązkowo), albo jak jest wielka susza (przez 2-3 tygodnie). Bardzo ważne: krzaki przeżyją nawet bardzo dużą suszę ale nieprzeżyją nadmiernego podlewania.

8. Nawożenie

Nawozy naturalne - wbrew pozorom są bardzo dobre i początkującym hodowcom i osobom którym zależy na dobrym (niechemicznym) smaku zioła polecałbym stosowanie tylko tych nawozów. Nawóz, który zastosowałem to "biohumus". Moim zdaniem to najlepszy nawóz na rynku i najbezpieczniejszy. Po pierwsze nie da się go przedawkować, ja lałem nierozcieńczony z butelki w kilkukrotnie większej dawce niż powinienem i wszystko było OK. Im więcej go lejesz tym lepiej. Poza tym jest doskonały i tani (chyba 4 zł czy jakoś tak). Można go stosować jak często chcesz i efekty są doskonałe. Dobry jest też podobno tzw. "kurzak", który jest poprostu zeschniętym gówienkiem kurzym a można go dostać w ogrodniczych, ja go nie stosowałem i nie pamiętam już jak to robić ale zapytajcie w sklepie. W ogóle dużo informacji po prostu otrzymywałem pytając sprzedawczynię w ogrodniczym, w większości naprawdę znają się na rzeczy, a jak was spyta o jaką roślinę chodzi to ściemniajcie, że paprocie w ogródku :)))) ale mnie nigdy nie spytała :))). Nawozy naturalne mają jedną wadę - działają wolno (chyba nawet do kilku tygodni), więc jeśli roślina żółknie albo coś w tym stylu lepiej natychmiast zastosować nawóz chemiczny. Z tego powodu nawet jak się nie używa nawozów chemicznych, warto mieć mały zapasik takowego w piwnicy na awaryjną sytuację.

Nawozy sztuczne - nie polecam ich początkującym, niedokładnym i zapominalskim hodowcom. Wogóle ich nie polecam chyba, że mamy sytuację awaryjną i roślinka więdnie to wtedy zdecydowanie. Osobiście nie jestem zdania, że lepiej ich niestosować bo po co ulepszać matkę naturę bo gdyby faktycznie was to obchodziło to byście wszyscy sieję sadzili a nie holenderskie, sztucznie stworzone mutanty. Ja poprostu lubię swoje zdrowie i jestem niedokładnym i zapominalskim hodowcą ;). Jak raz na przykład załatwiłem od kumpla saletrę amonową (na wsi mają jej na potęgę) bo nie warto mi było kupować w ogrodniczym worka, który kosztował kilkadziesiąt złotych a starczył by mi chyba na resztę życia, gdyż tych nawozów używa się naprawdę mało i rzadko, ale ja podsypałem solidnie i podlałem obficie wszystkie oprócz jednego. Nie starczyło mi na niego wody ( a sypnąłem mu chyba najwięcej saletry) i dostał tylko parę kropel i zdechł. Tak więc należy ich używać ostrożnie, zgodnie z tym co piszą na pudełku (ja takiego nie miałem do saletry). Z sztucznych nawozów polecam przede wszystkim nawóz do surfini. Przy stosowaniu tych nawozów należy pamiętać, żeby zacząć ich używać kiedy roślinka ma 3-4 tygodnie i stosować raz na dwa tygodnie a maksimum raz na tydzień i na dwa tygodnie przed zebraniem plonów przestać nawozić bo towar będzie miał beznadziejny smak (okropnie chemiczny, zresztą i tak będzie gorszy smak niż na nawozach naturalnych). Trzeba też pamiętać żeby nawozić regularnie i podlać obficie po każdym nawożeniu.

Nawapnianie - jeżeli gleba pod krzakami jest za kwaśna, będą wolno rosnąć i będą żółknąć, wtedy trzeba ją nawapnić. Tylko nie stosujcie wapna gaszonego bo jego nieumiejętne stosowanie może zniszczyć wasze "zielone dzieci". Poza tym jak się nie mylę trzeba je zastosować na jakiś czas przed posadzeniem w takiej glebie krzaka i nie można go stosować później bo żre korzenie. Czyli jak na wiosnę z góry nie walniesz to już za późno. Polecam drobno zmielone skorupki od jajek i pokruszoną kredę, to na pewno nie zaszkodzi ale wolno dosyć działa i trzeba często stosować. Cóż, tak to jest jak się nie wykopało dołka i nie zastosowało ziemi ogrodniczej. Powtarzam jeszcze raz, pomęczcie się i wybulcie parę złotych na ziemię torfową (można taką specjalną do paproci kupić, na tym będzie dobrze rosło) i wymieńcie a nie potem bawcie się w głupoty z nawapnianiem.

9. Szkodniki

Jest to bardzo rozległy problem i nie dam rady go w pełni omówić ale gwarantuję wam, że jeśli pójdziecie do ogrodniczego i powiecie, że takie czy takie coś łazi po waszej "paprotce" ;) to sprzedawczyni da wam coś dobrego na te paskudztwa. Teraz omówię te na które wam nic nikt raczej nie zaradzi albo które są tak powszechne, że muszę je omówić.

Ślimaki - uwierzcie mi co byście nie robili te małe s********y i tak dobiorą się do waszego cudownego krzaczka. To istny koszmar, szczególnie w pewnych okresach, dosłownie nie wiadomo jak one tak szybko do niego dochodzą ;) ale chyba są ostro uzależnione bo tempo w jakim potrafią zjadać krzaczki jest naprawdę przerażające. Małemu krzaczkowi potrafią nawet przegryźć łodygę. Na szczęście możecie wyeliminować 95% z nich (wszystkich raczej się nie uda, chyba że macie naprawdę świetne miejsce, czyli mało zaślimaczone). Dobrym sposobem jest obsypanie trocinami miejsca, gdzie rośnie krzaczek (można je kupić w zoologicznym), ślimaczek jest śliski i lepliwy, oblepi się cały i nie przejdzie. Chyba, że zaraz po deszczu kiedy trociny są mokre, ale to co najwyżej jeden, dwa ślimaki zdążą - w końcu znacie ich prędkość nie??? :)). Drugim dobrym sposobem jest ponoć (ja nie testowałem, miałem masę trocin i tak je podsypałem, że chyba tylko raz zrzucałem ślimaka z krzaczora) kupienie browarka ślimakom ;). Nie śmiejcie się, te ślimaki nie dość, że ćpuny to zagorzali alkoholicy. Bierzecie małą doniczkę i zakopujecie w ziemi żeby jej brzegi były równo z podłożem (tak żeby ślimaki mogły tam wejść) i wlewacie do niej browar, podobno będą ściągać do niej jak głupie i topić się w piwie. Ja miałem godzinę drogi do plantacji, więc ile bym nie kupił browarów (czyli ile mogłem unieść) to jakoś żaden nigdy nie został dla ślimaków :)), znikały po drodze :)), ale jak macie bardzo zaślimaczone miejsce to zastosujcie połączenie obu metod.

Sarny - tak sarny i jelenie to też narkomani i gwarantuję, że już dużemu krzakowi ślimaki co najwyżej zjedzą kilka liści zanim zdążysz je dorwać, a sarna wetnie cały i jeszcze ci pierdnie przed nosem jak ją będziesz gonił (no chyba, że dostanie takiej fazy, że będzie leżeć i brechtać, ale jeszcze nie widziałem brechtającej sarny :). Gdzie byś nie sadził, jeżeli nawet w dość dużej odległości jest las albo jest mały, to są sarny. Ja sadziłem w takim lasku, że przeszedłbym go wzdłuż i wszerz w 2h, a widziałem dwie. Sadziłem nad rzeką i w ostatniej chwili przepędziłem sarnę, która już zabierała się za krzaka. Wiadomo, że takie zwierzątka płoszy intensywny ludzki zapach w pobliżu, więc są dwa sposoby (nie wymyślać własnych głupich sposobów na zostawianie swojego zapachu, bo albo będą nieskuteczne albo obrzydliwe :), Pierwszy sposób to bierzesz nóż do ręki i odcinasz sobie trochę włosów (najlepiej z głowy ale jak wolicie :) i zostawiasz koło krzaczka, drugi jest boleśniejszy. Bierzesz nóż i tniesz się gdzie ci się podoba, ja to bym polecał serdeczny palec bo mało boli a wystarczająco krwawi, ale jak ktoś jest masochistą to pewnie znajdzie jeszcze jakiś sposób ;). Potem kilka kropli krwi na krzaka i po sprawie (ten sposób jest lepszy bo włosy może wiatr rozwalić albo co a krew gdzieś pod liściem jest najlepsza). I nie radzę podcinać żył bo nie spalicie towaru :). Nawiązując do komentarzy kolegi bLNt-a: wbrew pozorom nie jestem masochistą, i faktycznie sikanie dookoła krzaków to też dobry sposób, nawet chyba najlepszy. Tylko nie sikajcie na krzaki bo amoniak z moczu może je zniszczyć, raczej obok. Ja np. przyprowadzam psa i on załatwia się w pobliżu (poję go mlekiem będąc już na plantacji tak długo aż mu sie lać zachce :), ten sposób wydaje mi się nawet lepszy niż samodzielne sikanie, jakby zapach psa bardziej odstrasza zwierzątka. A co do uwagi, że krew może zwabić mięsożerców i padlinożerców to w Polsce tychh drugich chyba zbytnio nie ma a Ci pierwsi, jeśli nie są z małymi albo zapędzenie w kozi róg zawsze uciekną w konfrontacji z człowiekiem (chyba, że trafisz na niedźwiedzia lub wilki - jak nie sadzisz w bieszczadach to szansa zerowa).

Mrówki - ja miałem plantację koło mrowiska, więc to był dla mnie problem - mrówki zjadły kilka liści w sumie. "Gościówa" dała mi w ogrodniczym preparat, ale działał on tylko około miesiąca a potem znowu atakowały. Dobrym sposobem jest posypanie mrowiska solą (podobno, bo ja nie testowałem).

Pajączki - miałem ich dziesiątki jak nie setki na krzakach, swoimi pajęczynami zaginają liście, ale ja je olałem i nic się nie stało, uznałem, że nie widzę mrówek łażących po krzaku odkąd one na nim są (a pojawiły się późno) więc zostawiłem je w spokoju, ale jak ktoś martwi się, że zagięte liście łapią za mało słońca to ponoć jest na nie jakiś preparat, radzę zapytać w ogrodniczym, ale ja tam je lubię :)

10. Przycinanie

Przycinać należy 1-2 razy (maximum 3), zbyt częste przycinanie może zahamować (nawet bardzo poważnie) wzrost rośliny. Pierwszego przycięcia dokonąc gdy roślina ma conajmniej 3 partie liści a najlepiej kiedy osiągnie około 50 cm wzrostu, a drugiego gdy osiągnie 1 m (nie obrywać liści i pamiętać ze obrywa się tylko sam czubeczek, jak najmniej, a nie pół gałęzi - najlepiej jest obciąć końcówkę mniej więcej 1cm nad ostatnimi liśćmi). Do przycianania lepiej stosować żyletkę, ale myślę, zę to nie aż taka duża różnica. Jak przycinacie nożyczkami to tylko złotymi, przy pełni księżyca kiedy zawyje wilk i zaśpiewa pstrąg ;) Przycinanie powoduje większe rozgałęzianie się krzaków i zdaniem większości hodowców jest wtedy więcej towaru . Dużym plusem jest to, że osiągają wtedy mniejsza wysokość i nie są aż tak widoczne, co powoduje, że "mendy" mają mniejszą szansę na ich znalezienie, a my mamy mniejszą szanse na grzywnę lub "odsiadkę" :)

11. Męskie i żeńskie

Zależnie od gatunku marihuany przez nas posadzonej w okresie miedzy lipcem-sierpniem krzaki zaczynają kwitnąć. Wtedy można rozpoznać które krzaki są męskie a które żeńskie. Tutaj decyzję musicie podjąć wy, czy wyrwać męskie krzaki i mieć dobry towar, czy zostawić je żeby zapłodniły żeńskie i mieć tysiące nasion ale trochę słabszy materiał. Ja jestem zwolennikiem wyrywania męskich i robienia z nich "makumby" :)) albo skrętów palonych raczej dla smaku i przyjemności niż jakiegoś odurzenia się, bo jak wiadomo męskie krzaki maja za mało THC (Uwaga!!!! Dotyczy tylko krzaków hodowanych z ciul wie czego, jak mieliście nasiona z Holandii to i męskie i liście żeńskich będą trochę słabsze od topów ale też zajebiste).

  1. Jak rozróżnić czy krzak jest męski czy żeński?

    I tu będziecie mieć duży problem.... a nawet bardzo duży (za pierwszym razem, jak się już raz zobaczy to już się potem zawsze wie, chyba, że w bardzo wczesnym stadium kwitnienia, wtedy też może być trudno). Najlepiej proponuję poszukanie na storonkach o marihuanie. Na 100% jest na www.cannabis-seedbank.com. W ogóle jest tam dużo informacji o hodowli, niestety w języku angielskim, więc niektórzy mogą mieć problemy . No ale słownik do ręki i jazda. W zarysie wygląda to tak, że męskie krzaki mają małe kuleczki, a żeńskie coś jakby włoski. Na początku pojawia się to na samym szczycie rośliny, wyrasta tuż nad najwyższymi listkami. W tym okresie jak chcemy mieć dobry "siuwax" musimy często odwiedzać krzaki, tak długo aż będziemy mieć 100% pewność, że ten to męski a ten to żeński i że wyrwaliśmy tego co trzeba. Do tego trzeba mieć trochę praktyki, dopiero wtedy będziecie do końca czaić o co chodzi, jak tylko zobaczycie krzaki takie i takie, i będziecie potrafili rozróżnić co trzeba wyrwać.

  2. Co zrobić z męskim krzakiem?

    W sumie ma to mało wspólnego z hodowaniem, ale dam wam dobrą radę - wyrwijcie cały (korzenie zdecydowanie można sobie darować. Umyjcie zimną wodą (chyba, że chcecie jeść z kurzem, i piachem, to polecam inny przepis, zalać gruzem, przysypać piaskiem, będzie zioło po Gruzińsku ;). Wrzućcie do garczka, zalejcie 1-2 litrami mleka (na jedną szklankę zioła - 1 litr mleczka, dodajcie trochę tłuszczu (np. masła). Gotujcie to ciągle mieszając przez 30 min. Odcedźcie i wyrzućcie wygotowaną ganje. Z mleka które zostało (sporo się wygotowuje od 25-50%) zróbcie kakao (pyszny czekoladowo-marihuanowy smak, mniam, mniam) lub budyń (też ponoć pyszny, ale ja nigdy nie miałem cierpliwości żeby zrobić budyń tylko od razu piłem kakao bo szybciej się to robi). Wypijcie lub zjedzcie i zaczekajcie 1-2 h. Kop niesamowity, czegoś takiego nawet się nie spodziewacie. Oczywiście wszystko zależy od waszej kreatywności, możecie z tego mleka zrobić ciasto (i poczęstować rodzinkę ;) albo cokolwiek co robi się z mleka. Wiem, że dużo z was znało ten sposób, ale to dla początkujących, więc napisałem.

  3. Jak mieć trochę nasion a nie zniszczyć towaru?

    Kiedy już widzisz, że jakiś krzaczek jest męski, a nie chcesz zepsuć całego towaru nasionami, to lecisz do sklepu i kupujesz jedwab lub nylon (biały obowiązkowo bo przepuszcza on dużo światła), robisz z niego worek (sklejając silikonem) tylko szczelny żeby nic nie wyleciało i przykrywasz nim gałązki krzaka na których są męskie kwiaty albo nakładając je na same kwiaty. Męskie kwiaty pękają i wylatuje ten pyłek. Następnie osadza się on na jedwabiu i nie zapładnia roślin. Wyrywasz wtedy całego męskiego (nie zdejmując jedwabiu!) i wynosisz gdzieś dalej od krzaków. Potem obcinasz czubek jedwabiu tak żeby zmieścił się na gałązkę i nakładasz na jedną gałązkę żeńskiego (tylko uważaj żeby nie zsypać z niego pyłku na inne gałązki). Dzięki temu będziesz miał nasiona tylko na jednej gałązce i będzie ich wystarczająco a nie zmarnujesz reszty towaru. Możesz też nałożyć ten pyłek pędzelkiem itp. ale pamiętaj, że trzeba być ostrożnym, żeby nie zasypać całego krzaka.

12. Zbiory (nareszcie :)

To chyba najprzyjemniejsza część hodowli marihuany i myślę, że wszyscy się ze mną zgodzą :) Przeważnie towarek jest gotowy zależnie od gatunku hodowanego przez nas zioła we wrześniu lub październiku. W tym okresie uważnie obserwujemy krzaki, kiedy więcej kwiatów zakwitło (zmieniło kolor), niż pojawia się nowych (na początku są białe a potem zależnie od gatunku zmieniają kolor), przystępujemy do zbiorów. Wyrywamy wszystkie liście i albo:

  • jak nasiona były z Holandii to suszymy i jaramy
  • rozdajemy je przyjaciołom :)
  • wyrzucamy :(
  • robimy tak jak w punkcie 11b z męskim :))
  • zostawiamy sobie na pamiątkę (i idziemy siedzieć za posiadanie prawie nic nie wartych liści :)

Tak więc robicie z tym co chcecie, bo to nie liście są ważne a kwiaty, które zostały na łodydze bo zebraniu liści (wiem, że 95% z was to wie, ale zawsze jest ktoś początkujący). Te wieszacie, razem z łodygą, w przewiewnym miejscu i suszycie. Są też inne metody suszenia jak np. w mikrofali (może się zapalić a wtedy łeb do mikrofali i wdychanie na miejscu, nie polecam), w piekarniku (strasznie suche wychodzi i do bani w smaku) itp. ale ja nie polecam bo każda inna metoda ma mnóstwo wad. Pamiętajcie o oberwaniu liści przed suszeniem bo poprzyklejają się do topów i syf będzie. Liście mają baaaaardzo mało THC, jeśli krzaki wasze nie są rasy wyższej :) czytaj Holenderskiej, cholera okaże się, że ja tu wśród krzaków faszyzm i rasizm propaguję, nie daj Boże. Konopie nawet słabe i gówno warte, są piękne i każdy hodowca kocha swoje krzaki i z tym się chyba wszyscy zgodzą prawda??? A teraz siądźcie i zaplacie blanta z własnej plantacji albo o takim pomarzcie :)


autor: Lejus [leyus /at/ o2.pl]

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

MarekJurasik (niezweryfikowany)

No nareszcie.
porządne opracowanie o uprawie pod słoneczkiem. wszystko prosto i dla ludzi wyłozone.

Nich żyje Hyperreal !!

RzeznIk (niezweryfikowany)

Ostatnio slyszalem od kolegi ze marie mozna wzmocnic przez roznego rodzaju namaczanie jej w np. Spirytusie , Rozpuszczalniku , Acze , Eterze. Czy to prawda??? czym jeszcze ja sie nakrapia???

Anonim (niezweryfikowany)
nie nakrapjajcie swojch dzieci bo puziniej banika bedzie was boleci a przedewszystkim katujecie swoje zdrowje palcie naturale
Anonim (niezweryfikowany)
Nie rob z ziola kupy....
Anonim (niezweryfikowany)

Nie wiem czy mozna ale slyszałem ze tak robia z acze itp ale napewno bym tego nie palil i odradzam wam  :) nie ma to jk naruralna roslina :))

[prophet] (niezweryfikowany)

...i faktycznie w koncu
cos sie moze ruszy
heh, moze nawet w dziedzinie
upraw indooruff ;-P

milego czytania

śliczne (niezweryfikowany)

...i faktycznie w koncu
cos sie moze ruszy
heh, moze nawet w dziedzinie
upraw indooruff ;-P

milego czytania

bLNt (niezweryfikowany)

-na poczatku rozbawil mnie blad stylistyczny czay jakis tam. brzmialo to mniej wiecej tak: "nasiona sa dobre a ceny jeszcze mniejsze " hahaha!!!

-co do komentarza propheta.... lepsze sa miejsca otwarte na wschod niz na zachod - poranna slonce jest duzo bardziej uzyteszna dla krzakow niz wieczorne.

-czasem w stuffie mozna znalesc zajebiste nasiona!! jak sa ciemnobrazowe i w miare duze to mozna spokojnie sadzic, a przynajmniej probowac!

-smieszne komentarze sa co do cannabisseeds.prv.pl na wstepnie mowia ze to zlodzieje, ze nasiona nie przychodza i sa do dupy. a kilka linijej dalej ze nasiona sa zajebiste, genialnie kielkuja a stuff jest nieziemnski!!

-pisza ze krzyzowki ruderalisu sa bardziej odporna na mroz jak sie je sadzi - bullshit! - one sa bardziej odporne jak sa dorosle ale jak sa male to i tak sa tak slabe jak wiekszosc odmian

-chociaz sam stosuje metode "na parapet " to jezeli ktom ma dostep do swietlowek albo HIDow to goraco polecam - wbrew temu co pisze w guidzie. krzaki na parapecie moga sie strasznie wyciagac w strone swiatla...

-myli sie tam pojecie gatunku z odmiana co jest dosc istotne

-strasznie rozbawil mnie dzial o podlewaniu!! pisza zeby podlewac jak jest sucho ale zeby ni podlewac jak padalo chyba ze nie padalo i jest sucho (czy jakos tak) i o tym jest caly paragraf, chyba z 15 linijek!

-pisze zeby nie stosowac wapna gaszonego - na opakowaniu powinno cos pisac w jakich ilosciach to podawac a jak nie to jest pelno opracowa w sieci. osobiscie polecam dolomit

-ten gosc co to pisal jest masochista!! namawia ludzi zeby sie chlastali i lali krwia po krzakach!! pojebane!! to nie dosc ze jest choe to moze przyciagac drapiezniki (i padlinozercow) lepiej szczac dookola krzakow - bezbolesne i za pewne bardziej skuteczne

-nie pozwalac pajaka atakowac krzaka (jak ten pan zrobil) zamiast rosnac bedzie sie bronil przed pajakami!!

-za duzo przycina - zbyt duzy stres

-strasznie podkresla jakie to rozpoznanie plci jest trudne... proste - kulki na meskiej a biale wlosy na zenskiej!

-to o tej makumbie tez jest chore - kaze gosc lodygi i korzenie gotowac!! poza tym kaze plukac krzaka zimna woda co moze go tak naprawde pozbawic trichomow (takie wloski gdzie thc sobie siedzi... :)

scr (niezweryfikowany)

-na poczatku rozbawil mnie blad stylistyczny czay jakis tam. brzmialo to mniej wiecej tak: "nasiona sa dobre a ceny jeszcze mniejsze " hahaha!!!

-co do komentarza propheta.... lepsze sa miejsca otwarte na wschod niz na zachod - poranna slonce jest duzo bardziej uzyteszna dla krzakow niz wieczorne.

-czasem w stuffie mozna znalesc zajebiste nasiona!! jak sa ciemnobrazowe i w miare duze to mozna spokojnie sadzic, a przynajmniej probowac!

-smieszne komentarze sa co do cannabisseeds.prv.pl na wstepnie mowia ze to zlodzieje, ze nasiona nie przychodza i sa do dupy. a kilka linijej dalej ze nasiona sa zajebiste, genialnie kielkuja a stuff jest nieziemnski!!

-pisza ze krzyzowki ruderalisu sa bardziej odporna na mroz jak sie je sadzi - bullshit! - one sa bardziej odporne jak sa dorosle ale jak sa male to i tak sa tak slabe jak wiekszosc odmian

-chociaz sam stosuje metode "na parapet " to jezeli ktom ma dostep do swietlowek albo HIDow to goraco polecam - wbrew temu co pisze w guidzie. krzaki na parapecie moga sie strasznie wyciagac w strone swiatla...

-myli sie tam pojecie gatunku z odmiana co jest dosc istotne

-strasznie rozbawil mnie dzial o podlewaniu!! pisza zeby podlewac jak jest sucho ale zeby ni podlewac jak padalo chyba ze nie padalo i jest sucho (czy jakos tak) i o tym jest caly paragraf, chyba z 15 linijek!

-pisze zeby nie stosowac wapna gaszonego - na opakowaniu powinno cos pisac w jakich ilosciach to podawac a jak nie to jest pelno opracowa w sieci. osobiscie polecam dolomit

-ten gosc co to pisal jest masochista!! namawia ludzi zeby sie chlastali i lali krwia po krzakach!! pojebane!! to nie dosc ze jest choe to moze przyciagac drapiezniki (i padlinozercow) lepiej szczac dookola krzakow - bezbolesne i za pewne bardziej skuteczne

-nie pozwalac pajaka atakowac krzaka (jak ten pan zrobil) zamiast rosnac bedzie sie bronil przed pajakami!!

-za duzo przycina - zbyt duzy stres

-strasznie podkresla jakie to rozpoznanie plci jest trudne... proste - kulki na meskiej a biale wlosy na zenskiej!

-to o tej makumbie tez jest chore - kaze gosc lodygi i korzenie gotowac!! poza tym kaze plukac krzaka zimna woda co moze go tak naprawde pozbawic trichomow (takie wloski gdzie thc sobie siedzi... :)

skrent (niezweryfikowany)

mam takie pytanko czy ktos zamawial z www.sensiseeds.com bo tam sa dopiero niskie ceny w sumie i wyglada profesjonalnie.

el ninjo (niezweryfikowany)

Witam Serdecznie:))
Z tych kilkudziesięciu nasion w szklance wody DWA mają już KIEŁKI (praktycznie nie widać już, że to nasionko tylko jakby pływający listek) i teraz NIE WIEM: czekać aż większość będzie taka czy co???:))) A może te dwa nasionko-listki tak sobie na próbę do doniczki i na balkon (niestety na przeciw mam też blok i tam kilka pał mieszka:(
I jeszcze jedno pytanie jako TOTAL AMATORA w ogrodnictwie MJ: czy muszę te wykiełkowane nasiona wsadzać do doniczki i na balkon czy od razu do gleby docelowej czyli koło rzeki???
aha: i co to znaczy "blisko rzeki "? 2metry, 5m a może 100? Bardzo prosze o pomoc bo serce się już tak raduje, że masakra:))))
GOD is a DJ:))))

leyus (niezweryfikowany)

A co jakby posadzic po prostu normalne konopie siewne? Ja kiedys posadzilem, wyrosl z niego krzaczek i jak wypalilem sobie tego ziela to tak mnie scielo, ze nie wiedzialem gdzie jestem.....

winooki (niezweryfikowany)

mam takie pytanko czy ktos zamawial z www.sensiseeds.com bo tam sa dopiero niskie ceny w sumie i wyglada profesjonalnie.

esemes (niezweryfikowany)

mam takie pytanko czy ktos zamawial z www.sensiseeds.com bo tam sa dopiero niskie ceny w sumie i wyglada profesjonalnie.

bLNt (niezweryfikowany)

kupujcie nasiona z www.seedsdirect.to zapomnialem dodac do poprzedniego komentarza.

sa tanie, bazpieczne (z angli, maja po prostu biale koperty bez napisow) zajebiscie wieki wybor i dostaje sie darmowe nasiona

golo (niezweryfikowany)

wystarczy tylko dorwać nasionkajak będziesz je mniałto napewno ci coś wyrośnie i napewno będzie kopało

sesemes (niezweryfikowany)

wystarczy tylko dorwać nasionkajak będziesz je mniałto napewno ci coś wyrośnie i napewno będzie kopało

AleX (niezweryfikowany)

zmiencie natychmiast to marihuana na konopie , bo zaraz oslepne.. jak na hypciu moze taki byk sie pojawic?

hmmmm (niezweryfikowany)

A co jakby posadzic po prostu normalne konopie siewne? Ja kiedys posadzilem, wyrosl z niego krzaczek i jak wypalilem sobie tego ziela to tak mnie scielo, ze nie wiedzialem gdzie jestem.....

Anonim (niezweryfikowany)
Psów się nie powinno poić mlekiem...nie trawią laktozy:)
xwojtasx (niezweryfikowany)
dzieki wielkie stary dla mnie jestes Bogiem,niemiałem pojecia gdzie sadzić i kiedy, a teraz wiem juz wszystko, jak czytałem ten opis to wyobraziło mi sie miejsce idealne do uprawy nasiona juz sie moczą po Ziemie lece jutro naprawde dzięki men, że cos takiego dla nas zrobiłeś, mimo ze ucze sie w technikum rolniczym ;p (chociaz niechciałem sie tam uczyć ale cóż życie) to potrzebowałem pomocy takiej jak twoja niech Jah bedzie z Tobą
Anonim (niezweryfikowany)
Mianowicie mam pytanie dotyczace suszenia, nie mam na tyle odpowiednich warunkow na to aby moja roslinka mogla sobie swobodnie wisiec i schac, slyszalem o pewnej metodzie: a) na poczatek oczywiscie powiesic nasze skarby do gory nogami aby zywica splynela w topy b) po okolo tyg. umiescic topy w sloikach zawiniete w papierowe torebki lub chusteczki, aby pochlonely zalegajaca wilgoc,a w nakretce zrobic dziurke (najlepiej gwozdziem aby nie byla za duza) c) uwaznie sledzic proces suszenia i gdy nasze papierowe torebki(husteczki) sa mocno wilgotne wymienic je.Uwaznie sledzic przbieg suszenia a gdy nadejdzie odpowiedni czas zaczac konsumować nasza Marie. Zaleta jest to ze nie jest tak widoczna nasza roslina i nie zajmuje duzo miejsca. Czy to jest odpowiedni sposob??
Ganja farmer (niezweryfikowany)

dorwalem wlasnie pokarm dla : (teraz uwaga ) "Żeberki i małych egzotycznych ptaków "
.w skladzie napisan ze sa nasiona konopi no i sa ;] tyle ze mogl by ktos w koncu wyrazic ostateczna opinie czy takie nasiona dla ptakow sa dobre czy zle bo ja juz nie wiem.

ringos (niezweryfikowany)

Niedawno potraktowałem moje 5 tygodniowe roślinki auksyną - jest to hormon roslinny podobno indukujacy zmiane płci na żeńską(podobnie jak etylen), ponadto przyspiesza wzrost wierzcholkowy łodygi(idealne po przycieciu stożka wzrostu- lepsze rozkrzewianie sie roślinek). Ciekawy jestem co z tego wyniknie. Jeżeli ktos z was eksperymentowal z hormonami roślinnymi niech podzieli się swoją wiedzą.
Pozdroofka...
HODOWANIE UZALEŻNIA BARDZIEJ NIŻ PALENIE

Boba$ (niezweryfikowany)

Nie moge sie doczekac kiedy bedzie maj mam zamiar zrobic hybryde zwyklej siewki (czyli nasion sprzedawanych jako pasza dla ptakow) z nieziemsikim "Mazar ", mam nadzieje ze z tego polaczenia wyjdzie niezla mieszanaka w postaci wysokiego na 1,50-2.00m krzaka, który w dodatku bedzie mial niezla moc w postaci <19,5% THC. Napiszcie cos na temat swoich doswiadczen z tego tematu.
Respect green hills!

tak a świstak siedzi (niezweryfikowany)

Aha chciałbym jeszcze dodać słówko do przeciwników konopii siewnej ( czyli nasion które można dostać w sprzedaży ) tak więc Ci którzy sądzą że to co z nich wyrośnie to syf to mogą się niebagatelnie ździwić wystarczy tylko dobre nasłonecznienie a krzaczki rosną jak szalone ( oczywiście nie są tak dobre jak skunk na rynku ale za free można zrobić niezłe zapasy na zimę ).
Ps. Jak ktoś zechce posiać to wybierajcie południowe lub zachodnie stoki tak aby roślinki miały najwięcej światła w ciągu dnia, a zbiory to oczywiście szczyty, a z reszty można zrobić herbatkęJ

Boba$ (niezweryfikowany)

Aha chciałbym jeszcze dodać słówko do przeciwników konopii siewnej ( czyli nasion które można dostać w sprzedaży ) tak więc Ci którzy sądzą że to co z nich wyrośnie to syf to mogą się niebagatelnie ździwić wystarczy tylko dobre nasłonecznienie a krzaczki rosną jak szalone ( oczywiście nie są tak dobre jak skunk na rynku ale za free można zrobić niezłe zapasy na zimę ).
Ps. Jak ktoś zechce posiać to wybierajcie południowe lub zachodnie stoki tak aby roślinki miały najwięcej światła w ciągu dnia, a zbiory to oczywiście szczyty, a z reszty można zrobić herbatkęJ

hip hup (niezweryfikowany)

Aha chciałbym jeszcze dodać słówko do przeciwników konopii siewnej ( czyli nasion które można dostać w sprzedaży ) tak więc Ci którzy sądzą że to co z nich wyrośnie to syf to mogą się niebagatelnie ździwić wystarczy tylko dobre nasłonecznienie a krzaczki rosną jak szalone ( oczywiście nie są tak dobre jak skunk na rynku ale za free można zrobić niezłe zapasy na zimę ).
Ps. Jak ktoś zechce posiać to wybierajcie południowe lub zachodnie stoki tak aby roślinki miały najwięcej światła w ciągu dnia, a zbiory to oczywiście szczyty, a z reszty można zrobić herbatkęJ

kaczor (niezweryfikowany)

Siemka mam pytanko jak ziarenko kiełkuje to na samym początku wyrasta korzonek czy łodyszka? :P

Boba$ (niezweryfikowany)

Aha chciałbym jeszcze dodać słówko do przeciwników konopii siewnej ( czyli nasion które można dostać w sprzedaży ) tak więc Ci którzy sądzą że to co z nich wyrośnie to syf to mogą się niebagatelnie ździwić wystarczy tylko dobre nasłonecznienie a krzaczki rosną jak szalone ( oczywiście nie są tak dobre jak skunk na rynku ale za free można zrobić niezłe zapasy na zimę ).
Ps. Jak ktoś zechce posiać to wybierajcie południowe lub zachodnie stoki tak aby roślinki miały najwięcej światła w ciągu dnia, a zbiory to oczywiście szczyty, a z reszty można zrobić herbatkęJ

Łysy (niezweryfikowany)

Wytłumaczcie mi proszę jak dziecku jak to jest z nasionami w gotowym suszu o których pisze ktoś na forum. Jestem początkującym ogrodnikiem i czytam wszystko bardzo uważnie. Jeżeli w opisach dotyczących uprawy kategorycznie zaleca się usuwanie męskich osobników to skąd nasiona w suszu. Czyżby ktoś dodawał do dobrego towaru bałagan w celu zwiększenia jego masy? Szczerze mówiąc nie spotkałem się jeszcze z takimi nasionami. Czy ktoś zamawiał z www.nasionka.com ?

łysy

Marek (niezweryfikowany)

właśnie przejrzałem ciekawą stronkę i dziwi mnie
że zamiast cieszyć się z tego że wielki Jah dał nam traffkę to kłócicie się kto lepszą trafffkę wyhodował
peace love harmony
a może tylko dilerka i liczenie kaski
chyba temu kto zrobił tę stronę nie o to chodzi
i nam, wszystkim też
posłuchajcie rege albo raga a nie tylko hip hop i hiphop
henio

Mega... (niezweryfikowany)

Czy ktoś zamawiał nasiona z http://www.nirvana-shop.com.... ??

August (niezweryfikowany)

Nic tylko hodowac. w pyte. skusilem sie! proponuje hodowanie poza granicami. ja mieszkam tuz przy granicy z Czechami (ciule) i wale na piwczana dosc czesto w te stronki i tam przyhoduje. :)
pozdrowienia

narko (niezweryfikowany)

zioło jest dla ludzi ,więc w Polsce powinni wprowadzic legal , a PSY dac spokój dilusiom.

HeLLfiRe (niezweryfikowany)

jakis zjeb tam wyzej napisał tak z jednego krzaka mozemy uzyskac 100g czyli z10 okoł 500g i to jest prawda debilu bo niektórzy inteligętniejsi od ciebie przyjmuja rachunek prawdopodobienstwa ze z 10 nasion wyrosnie 5 męskich i 5 żenskich a z męskich nic nie ma oprucz zajebistego budyniu pozdrawiam ;)

ganja farmer (niezweryfikowany)

Czesto się zdarza,że po zasianiu rośliny
za wcześnie wydaje się,że będzie miała
dużo słońca jednak liście i drzewa rosną :(
Od jakiegoś czasu wysadzamy rośliny w
doniczkach to im gwarantuje dobrą ziemie
i światło bo w każdej chwili doniczkę można
przenieść :)

Pozdrawiamy 2farmers.

ganja farmer (niezweryfikowany)

siemka,a co sądzisz o nasionkach dostępnych na aukcjach allegro ?
Ja słyszałem że pały robią takie aukcje,wysyłaja nasionka wszystko jest OK a po roku robią wjazd na mieszkanie kolesia który zamówił nasiona,bo po roku już gość jest po zbiorach i siuwar ma na chacie :/

Chociaż rozmawiałem przez gg z takim jednym allegrowiczem i opowiadał że poprostu przywizózł nasiona z holandii bo tam pracował.

henio (niezweryfikowany)

właśnie przejrzałem ciekawą stronkę i dziwi mnie
że zamiast cieszyć się z tego że wielki Jah dał nam traffkę to kłócicie się kto lepszą trafffkę wyhodował
peace love harmony
a może tylko dilerka i liczenie kaski
chyba temu kto zrobił tę stronę nie o to chodzi
i nam, wszystkim też
posłuchajcie rege albo raga a nie tylko hip hop i hiphop
henio

Stefan (niezweryfikowany)

Chciałem podzielić się dwoma uwagami:
uprawialem odmianę Northern Light#Shiva z Growi.nl
niezgadzam się, z tym że liście nie działają; jest to wyjątkowo mocna odmiana, (katalogowo ok 12% THC) a liście z niej nie ustępują co niektórym topom sprzedawanym na mieście. Niezbędne są 3-4 machy zamiast 1-2 aby osiągnąć silny efekt.
Liście męskie są jeszcze słabsze, co nieznaczy, że nie działają. Należy zaznaczyć, iż mają nieco usypiające działanie.
W liściach znajduje się większa ilość CBD (o usypiającym działaniu) niż THC.
Poza tym w przypadku uprawy w przestrzeni zamknietej warto oddzielić rośliny męskie od żeńskich z dwóch powodów:
1. żeńskie nam się nie zapłodnią, będą mocniejsze (sensimilla)
2. z roślin męskich warto zebrać pyłek, obfitujący w THC, bardzo energetyzujący i mocny w działaniu (jest to w końcu jeden ze składników haszyszu)
3. można dokonać zapłodnienia w sposób kontrolowany, co zaoszczędzi nam kosztów związanych z zakupem nowych nasion (choć ten co kilka lat jest wskazany).

Pozdrawiam,

Stefan

Da BO$$ (niezweryfikowany)

A ja palę bo lubię!!!!!!
POZDRAWIAM!!!!!!!

Apolionn (niezweryfikowany)

uuu moja roślinki juz mają po 3 tygodnie z 6 niasion wyrosło 4 to i tak dobrze - roślinki mają juz po 6 cm - pierwszy raz zdecydowałem sie na posadzenie - JAKA TO WIELKA RADOŚC UUU POLECAM KAŻDEMU !!!! dzień w dzień chodze - obczajam - jazda lepsza niż palenie - aż szkoda im bedze spalić to co wyrośnie pozdrawaim wszystkich plantarowów i życze żeby sie udało :)

naprawde WIELKA RADOŚC!!!!!

kokon (niezweryfikowany)

Strona bardzo interesująca i ujmująca ale i tak nic nie posieje. CZEŚĆ!

luzbluz (niezweryfikowany)

czytam czytam czytam i nie wiem co mam zrobić kupić nasionka z www.nasionka.com czy olać sprawę
pomużcie bracia
pokój

jakacizia (niezweryfikowany)

skąt bierzeta nasionaaa??

roman (niezweryfikowany)

Podana strona nie wysyla juz nasion...
Skad mozna kupic cos pewnego... w tym roku nie wypadl wyjazd do amsterdamu na majowke...

nikt (niezweryfikowany)

Podana strona nie wysyla juz nasion...
Skad mozna kupic cos pewnego... w tym roku nie wypadl wyjazd do amsterdamu na majowke...

aleXander (niezweryfikowany)

Yeah:)!!:)
Właśnie z 30 nasion włożyłem do szklanki z wodą. Jestem totalnym debiutantem jeśli chodzi o sadzenie i wielkie dzieki za info - świetnie napisane i mnie zachęciło. mam nasiona od kumpla, wiem że to nie profesjonalne, ale mamy 1maja (dzień pracy - oj tak, mój dziś jest ten dzień pracy:) i za późno na zamawianki a zresztą ani boxa na poczcie nie mam ani kaski. Nasionka są z zeszłorocznego zbioru a tamten materiał był ox (no skun to nie był) ale fajnie walił w łeb:) Postanowiłem, że pójdę metodą B czyli z wodą, ale taką, że poczekam jak mi zaczną kiełkować w szklance więc może odczekam i dłużej niż 5dni... Nieważne, ważne, że mam jazde na maxa! Uprawa kręci jak dobry spid (choć spid to gówno:). Samo wrzucenie nasionek do wody urwało mi dupe i już bym tam zaglądnął do nich! (minęło... 5minut:) Mam nadzieję, że choć kilka zakiełkuje i że kilka wyrooośnieeee:) APOLIONN Ty widze też debiutujesz i już Ci rośnie, jest jazda:))

A teraz pytania: jak zakiełkują to najpier w doniczke i jakiś czas na balkonie (tylko 4h mocnego słońca a od 13.00 cień) czy odrazu udać się nad rzekę gdzie od rana do późnego wieczora słońce? Moje miejsce nad rzeką to sama trawa, nie ma krzaków, nie ma nic! Jak zaczną rosnąć (na bank będzie je widać) ale dotarcie tam jest trudne, chyba że jakiś nadgorliwy rybak lubiący łowić w rzece, ale chyba rybak nie zerwie mi MJ choć kto go tam wie:) Pytanie: czy wyrwać wokół trawe czy wsadzać jak leci i najważniejsze pytanie: W JAKICH ODLEGŁOŚCIACH OD SIEBIE SADZIĆ NASIONA? Jak pisałem debiutuje i nie wiem czy splątanie się korzeni ma jakieś znaczenie, czy jak?:)

Ahaaa:) Nie chce mnie sie szukać na forum wiec pytam tu: czy ktoś wie jak odróżnić te męskie od żeńskich okiem debiutanta (no w sumie moge o to Was zapytać za parę m-cy)

Jest jazda z góry dzieki za odpowiedzi i... idę zobaczyć szklaneczke:)))) YEEEAHHHH:)))
ALE ZABAWA!!:)))

PEA-CE&LOVE

Apolionn (niezweryfikowany)

Yeah:)!!:)
Właśnie z 30 nasion włożyłem do szklanki z wodą. Jestem totalnym debiutantem jeśli chodzi o sadzenie i wielkie dzieki za info - świetnie napisane i mnie zachęciło. mam nasiona od kumpla, wiem że to nie profesjonalne, ale mamy 1maja (dzień pracy - oj tak, mój dziś jest ten dzień pracy:) i za późno na zamawianki a zresztą ani boxa na poczcie nie mam ani kaski. Nasionka są z zeszłorocznego zbioru a tamten materiał był ox (no skun to nie był) ale fajnie walił w łeb:) Postanowiłem, że pójdę metodą B czyli z wodą, ale taką, że poczekam jak mi zaczną kiełkować w szklance więc może odczekam i dłużej niż 5dni... Nieważne, ważne, że mam jazde na maxa! Uprawa kręci jak dobry spid (choć spid to gówno:). Samo wrzucenie nasionek do wody urwało mi dupe i już bym tam zaglądnął do nich! (minęło... 5minut:) Mam nadzieję, że choć kilka zakiełkuje i że kilka wyrooośnieeee:) APOLIONN Ty widze też debiutujesz i już Ci rośnie, jest jazda:))

A teraz pytania: jak zakiełkują to najpier w doniczke i jakiś czas na balkonie (tylko 4h mocnego słońca a od 13.00 cień) czy odrazu udać się nad rzekę gdzie od rana do późnego wieczora słońce? Moje miejsce nad rzeką to sama trawa, nie ma krzaków, nie ma nic! Jak zaczną rosnąć (na bank będzie je widać) ale dotarcie tam jest trudne, chyba że jakiś nadgorliwy rybak lubiący łowić w rzece, ale chyba rybak nie zerwie mi MJ choć kto go tam wie:) Pytanie: czy wyrwać wokół trawe czy wsadzać jak leci i najważniejsze pytanie: W JAKICH ODLEGŁOŚCIACH OD SIEBIE SADZIĆ NASIONA? Jak pisałem debiutuje i nie wiem czy splątanie się korzeni ma jakieś znaczenie, czy jak?:)

Ahaaa:) Nie chce mnie sie szukać na forum wiec pytam tu: czy ktoś wie jak odróżnić te męskie od żeńskich okiem debiutanta (no w sumie moge o to Was zapytać za parę m-cy)

Jest jazda z góry dzieki za odpowiedzi i... idę zobaczyć szklaneczke:)))) YEEEAHHHH:)))
ALE ZABAWA!!:)))

PEA-CE&LOVE

aleXander (niezweryfikowany)

Witam Serdecznie:))
Z tych kilkudziesięciu nasion w szklance wody DWA mają już KIEŁKI (praktycznie nie widać już, że to nasionko tylko jakby pływający listek) i teraz NIE WIEM: czekać aż większość będzie taka czy co???:))) A może te dwa nasionko-listki tak sobie na próbę do doniczki i na balkon (niestety na przeciw mam też blok i tam kilka pał mieszka:(
I jeszcze jedno pytanie jako TOTAL AMATORA w ogrodnictwie MJ: czy muszę te wykiełkowane nasiona wsadzać do doniczki i na balkon czy od razu do gleby docelowej czyli koło rzeki???
aha: i co to znaczy "blisko rzeki "? 2metry, 5m a może 100? Bardzo prosze o pomoc bo serce się już tak raduje, że masakra:))))
GOD is a DJ:))))

Zajawki z NeuroGroove
  • Pridinol


Substancja: Pridinol, metanosulfonian pridinolu

Lek: Polmesilat

Dawka: różne, od 8 do 32mg

Kiedy?: październik 2005

Doświadczenie: MJ, amfetamina, efedryna, DXM, benzydamina, aviomarin, allobarbital, kodeina, tramadol, clonazepam, butaprem, zolpidem, MDMA, Salvia Divinorum, Kanna i parę innych.



Notatka z pamiętnika:


  • Etanol (alkohol)
  • Gałka muszkatołowa
  • Inne
  • Pozytywne przeżycie

Set: Chęć psychodelicznego pozytywnego przeżycia, lekki smutek spowodowany wyjazdem ukochanego, zrelaksowana w domu, chęć tworzenia sztuki. Setting: Domowe zacisze, spokój, samotność.

Dnia dzisiejszego (20.09.) musiałam pożegnać mojego narzeczonego, który wyjeżdżał beze mnie do wujka. Wiele spraw się złożyło na jego samotny wyjazd, w tym także nasze kłótnie. Dzisiejsza kłótnia jednak doprowadziła nas do konsensusu, jednakże wyjazdu nie dało się odwołać, więc świeżo pogodzeni, musieliśmy się pożegnać na trzy dni. Smutek i tęsknota naprowadzały mnie na głupie myśli, ażeby znaleźć pocieszenie w PST. Jednak po dłuższym namyśle postanowiłam tego nie czynić, gdyż sobie i mojemu ukochanemu obiecałam, że będę sobie sama radziła ze złymi myślami.

  • Lorazepam

Poziom doświadczenia: spore (feta, MDMA, cała masa dziwactw z apteki)

substancje: Lorafen, Tantum Rosa, feta, i jeszcze jakieś psychotropki


  • Calea zacatechichi