ONZ uznaje, że marihuana ma właściwości lecznicze. To przełom?

ONZ zmieniła klasyfikację marihuany i w końcu uznała jej właściwości lecznice, a Izba Reprezentantów amerykańskiego Kongresu przegłosowała ustawę dekryminalizującą posiadanie konopi i wymazującą wyroki za to przestępstwo. Ostatnie tygodnie to dobre wieści dla działaczy na rzecz racjonalnego podejścia do marihuany.

Tagi

Źródło

Krytyka Polityczna, Jan Smoleński

Komentarz [H]yperreala

Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

413

ONZ zmieniła klasyfikację marihuany i w końcu uznała jej właściwości lecznice, a Izba Reprezentantów amerykańskiego Kongresu przegłosowała ustawę dekryminalizującą posiadanie konopi i wymazującą wyroki za to przestępstwo. Ostatnie tygodnie to dobre wieści dla działaczy na rzecz racjonalnego podejścia do marihuany.

Dobre informacje zaczęły spływać w środę, 2 grudnia. Wtedy to oenzetowska Komisja ds. Środków Odurzających (CND) przegłosowała decyzję, zgodnie z którą marihuana została usunięta z wykazu IV jednolitej konwencji o środkach odurzających. W tym wykazie znajdują się substancje uchodzące za wyjątkowo groźne – wysoce uzależniające i niemające żadnego zastosowania medycznego.

Kolejna dobra wiadomość pojawiła się dwa dni później. 4 grudnia kontrolowana przez demokratów Izba Reprezentantów przegłosowała ustawę legalizującą marihuanę na poziomie federalnym.

Ostrożny optymizm

Decyzje te są powodem do ostrożnego optymizmu.

CND uchodzi za jedno z najbardziej konserwatywnych ciał w Organizacji Narodów Zjednoczonych, a największy wpływ w niej miały do tej pory państwa, które opowiadały się za restrykcyjną polityką narkotykową. Tworzyły one dość nietypową koalicję, bo w jej skład wchodziły takie kraje jak Arabia Saudyjska, Chiny, Rosja czy Szwecja.

Zaskakujące jest to, że za zmianą klasyfikacji zagłosowały Stany Zjednoczone, dotychczas jeden z największych zwolenników prohibicyjnego podejścia do międzynarodowego reżimu regulacji substancji psychoaktywnych.

Zmiana stanowiska USA – i to pomimo faktu, że Donald Trump wciąż formalnie jest prezydentem – może wiązać się z faktem, że same Stany coraz odważniej odchodzą od prohibicyjnego modeli regulacji konopi. Historyczna decyzja Izby Reprezentantów nastąpiła niecałe dwa miesiące po wyborach prezydenckich, w których Arizona, Montana, New Jersey, Missisipi i Południowa Dakota zalegalizowały marihuanę, a w Oregonie zdekryminalizowano posiadanie niewielkich ilości jakichkolwiek substancji psychoaktywnych.

Przegłosowany projekt jest dość ambitny. Po pierwsze, legalizuje konopie i wprowadza pięcioprocentowy federalny podatek od jej obrotu, który w części miałby wspomóc ofiary wojny z narkotykami. Pieniądze miałyby wesprzeć na przykład programy szkoleniowe po to, żeby ułatwić byłym skazańcom odnalezienie się na rynku pracy. Po drugie, wszelkie federalne wyroki za posiadanie marihuany miałyby zostać wykreślone, a skazani za te przestępstwa zwolnieni z więzień (nie dotyczyłoby to innych przestępstw – mający na koncie na przykład rozboje kontynuowaliby odsiadkę, ale już tylko za rozboje). Po trzecie, dawne federalne wyroki za posiadanie konopi nie mogłyby być podstawą do odmowy federalnych świadczeń lub koniecznego do wykonywania niektórych zawodów security clearance.

Zielone światło dla zmian

Szansa na to, że zdominowany przez konserwatystów Senat amerykański poprze propozycję Izby Reprezentantów, jest niewielka. Tutaj progresywna zmiana najpewniej padnie ofiarą partyjnej polityki: republikanie od jakiegoś czasu torpedują większość wysiłków demokratów, chyba że są postawieni pod ścianą. W tym wypadku tak raczej nie jest.

Nie zmienia to jednak dwóch podstawowych faktów. Pierwszy to taki, że instytucje federalne w końcu zaczynają doganiać poszczególne stany, które od ponad dekady liberalizują prawo dotyczące marihuany. Drugi, że zmiany te wprowadzają nie tylko stany pod kontrolą demokratów. 3 października konopie zalegalizowały bardzo konserwatywne Montana, Dakota Południowa i Missisipi, w których zdecydowanie wygrał Donald Trump. Innymi słowy, oddolna zmiana nie ma bar partyjnych.

„Sytuacja w tej kwestii naprawdę się zmienia i myślę, że to jest coś, czego rząd federalny nie może już dłużej ignorować” – skomentowała głosowanie Martiza Perez z Drug Policy Alliance. „Kongres będzie musiał w końcu się tym zająć”.

Zmiana klasyfikacji marihuany przez ONZ nie przyczyni się najpewniej do fali legalizacji na całym świecie. A jednak jest to znaczący krok w jej stronę. Dotychczasowo progresywne zmiany – jak choćby legalizacja konopi w Urugwaju, Afryce Południowej i Kanadzie – zachodziły wbrew obowiązującym zasadom. Holandii system coffee shopów uchodził tak długo na sucho, dlatego że był on wynikiem nie prawodawstwa, ale policyjnej praktyki – na papierze trawa w Holandii wciąż jest nielegalna. Poszczególne stany w USA mogły sobie z kolei na swoje decyzje pozwolić, bo nie dotyczyły one całego kraju i z punktu widzenia prawa międzynarodowego były jedynie lokalnymi regulacjami.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że Stany Zjednoczone wciąż są najpotężniejszym państwem na świecie i nawet jeśli naruszają pisane przez siebie reguły, to nikt raczej im nic nie zrobi.

Biznes sobie ostrzy zęby

Marihuana ma wiele właściwości leczniczych. Stosuje się ją jako środek przeciwbólowy u pacjentów onkologicznych oraz jako wsparcie terapii zespołu stresu pourazowego. I choć legalizacja nie przyczyniła się do gwałtownego wzrostu konsumpcji, to rynek w obu przypadkach będzie rósł. Według niektórych szacunków ma on w samych Stanach osiągnąć 34 miliardy dolarów w 2025 roku.

Potencjał ten już dawno został dostrzeżony przez biznes. Kanadyjskie firmy już ostrzą sobie zęby na amerykański rynek. Jakie będą praktyczne efekty decyzji CND, pokaże czas, ale można się spodziewać, że poszczególne kraje będą odważniejsze w liberalizowaniu regulacji substancji psychoaktywnych.

„To może być przełomowy moment” – mówi Jessica Steinberg, dyrektorka zarządzająca Global C, międzynarodowej grupy doradczej w kwestiach konopi.

Oceń treść:

Average: 6 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Inne
  • Marihuana

Już nie pamiętam kiedy się zaczęło, jedyne co udaje mi się przypomnieć to wiatr, który zrywał czapki z głów. Halny. Niedziela była ciepła ale mglista. Zjadłem mango żeby coś się działo i dzieje się. Otwieram oczy i czuję jakbym obudził się z długiego snu. Odkładam fajkę. Pień drzewa, pod którym usiadłem oraz mój kręgosłup zlewają się w jedno. Podłączyłem się do systemu nerwowego ziemi. Czuję mądrość ale nie w wymiarze ludzkim - zrozumienie raczej.

  • 2C-P
  • Dekstrometorfan
  • Miks

Spokojnie, w domu, sami z towarzyszem P.

Jako iż dawno nie pisałem żadnego trip raporta, przystępując do tego tripu miałem zamiar zapisywać wszystko co czuje, co widzę, opisać CEV'y i OEV'y z "pierwszej ręki". Jednakże podróż tak bardzo mnie pochłąneła, że nie miałem ochoty robic nic innego niż leżej z słuchawkami na uszach i dryfować pośród fal nicości.

  • MDMA (Ecstasy)

Mnie sie sylvek zaczal dosc wczesnie, cos kolo 9 rano. co 4-5 godzin pol warszawskiego mitsu (pozdro dla tego co on juz wie :)) w sumie jakies 150-200mg w ciagu 12 godzin. wszystko na pusty zolad4k, w ciagu calego dnia nie bylo mowy o uczuciu glodu a po jakichs 16 godzinach postu poczulem ze cos tam ssie w srodku. ale nic nieprzyjemnego. z poltorej godziny od pierwszego gorzkiego przyszlo to genialne ciepelko. pani szefowa restauracji byla aniolem, teraz mi sie nasunelo zajebiste okreslenie- muminek. kobieta byla czysto muminkowa.

  • Bad trip
  • Dekstrometorfan

Dom, śpiący rodzice w pokoju obok. Świetny humor spowodowany tym, że dzień wcześniej miałem swojego tripa życia.

03.11.2008

Waga: 63 kg

Prelude

randomness