REKLAMA




Narkotyki nigdy nie miały się lepiej

Na wojnie z narkotykami bez zmian. Wygrywają narkotyki.

Tagi

Źródło

Krytyka Polityczna
Jerzy Afanasjew

Komentarz [H]yperreala

Tekst staowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy!!!

Odsłony

1990

Czytamy unijny raport z wojny z narkotykami w Europie. Wniosek: czarny rynek kwitnie. Zdziwieni?

Na wojnie z narkotykami bez zmian. Wygrywają narkotyki. Taka teza narzuca się po lekturze najnowszej publikacji Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA) – Europejskiego raportu narkotykowego na rok 2019. To kolejny druzgocący raport po zeszłorocznym podsumowaniu ostatniego dziesięciolecia polityki narkotykowej ONZ. Cel, który przed laty postawiły sobie Narody Zjednoczone, nie został osiągnięty: świat nie jest „wolny od narkotyków”. Dominująca polityka narkotykowa prowadzi raczej do wzrostu czarnego rynku i nie zanosi się na to, żeby miała się zmienić.

Z IGŁY WIDŁY

EMCDDA szacuje, że w ostatnim roku aż 24,7 mln mieszkańców Unii użyło przetworów konopi, takich jak marihuana lub haszysz. Ilość głównej psychoaktywnej substancji obecnej w kwiatach konopi, THC, rośnie, ale z powodu dużej konkurencji na rynku ceny pozostają na tym samym poziomie. Innymi słowy, gram marihuany jest coraz mocniejszy. Dzięki nowym krzyżówkom odmian i coraz lepszym technikom uprawy dla haszyszu typowa zawartość THC to obecnie pomiędzy 15–22%, a dla suszu 9–12%.

W związku z popularnością konopi i surowymi karami, które grożą za ich posiadanie, rozpowszechniły się śmiertelnie niebezpieczne zamienniki: syntetyczne kannabinoidy. Co to? Na przykład bohater tabloidów: Mocarz – suszone liście nasączone psychoaktywnym olejem. Chociaż w małych dawkach ich efekty są podobne do „trawki”, działają znacznie mocniej na organizm i mogą doprowadzić do uszkodzenia nerek lub nawet śmierci. Są tak tanie, że mimo powszechnej świadomości poważnego ryzyka zadomowiły się na dobre, zwłaszcza wśród osób bezdomnych i najuboższych.

Konopie w wyścigu o najpopularniejszą substancję psychoaktywną ery współczesnej prohibicji niezmiennie zajmują pierwsze miejsce.

UMARŁ KRÓL, NIECH ŻYJE KRÓL

Srebrny medal przypada MDMA, stymulującego i empatogennego [wzmagającego empatię – przyp. red.] środka przyjmowanego najczęściej w tabletkach. Ceny za kilogram spadły sześcio–ośmiokrotnie w ostatnich 10 latach. Dziś typowa pigułka „ekstazy” ma ponad 2 przeciętne dawki, czyli dwa razy więcej niż 10 lat temu, kiedy zawierały około 70–80 mg. W Belgii w zeszłym roku padł rekord: przeciętna „piguła” miała tam aż 182 mg MDMA, czyli 2–3 typowe dawki. Przypominam, że mówimy tu o dawce przeciętnej. Na rynku dostępne są piguły o ekstremalnych dawkach. Silna konkurencja wśród hurtowników skłania producentów do rywalizacji, „kto da więcej”, co drastycznie zwiększa ryzyko przedawkowania. Hasło „weź pół” szybko się zdezaktualizowało, teraz edukuje się, by zaczynać od ćwiartki. W Wielkiej Brytanii odnotowano 65 zgonów związanych z MDMA w 2016 roku. Pięć lat wcześniej było ich 13.

Dostępność MDMA rośnie, ponieważ w Chinach na skalę przemysłową produkowany jest nowy i prostszy prekursor potrzebny do wytworzenia narkotyku. Tradycyjnie do produkcji używano safrolu, oleju z egzotycznego drzewa sasafrasu. Kiedy w 2008 roku w Kambodży władze spaliły 33 tony safrolu, już dwa lata później pojawił się w pełni syntetyczny i legalny zamiennik. Zanim jednak zdążył się rozpowszechnić, źródła w Europie wyschły.

W konsekwencji w 2009 roku niemal połowa tabletek „ekstazy” w Wielkiej Brytanii zawierała inne substancje niż oczekiwane MDMA. W sumie w ciągu dekady na rynek trafiły 803 nowe substancje psychoaktywne w 111 krajach, w znacznej mierze stymulanty, takie jak mefedron i jego pochodne.

Dziś jedynie 10% przebadanych próbek kupionych jako MDMA nie zawiera MDMA. Skala produkcji jest tak duża, że tylko w tym roku holenderska policja wypuściła specjalne perfumy, które mają pomóc w wykryciu nielegalnych producentów MDMA. Belgijski Netflix wyprodukował na ten temat serial fabularny Undercover. Nie wystarczy zakazać nowej substancji, bo jak się uprzeć, to nawet z oleju z goździków można opłacalnie robić „ekstazę”.

ODROBACZANIE ZWIERZĄT

W „kokainie” też jest więcej kokainy. Z raportu wynika, że czystość przeciętnej działki to 70%. W porównaniu z zeszłą dekadą to poprawa aż o 30%. Za wzrostem czystości nie idzie jednak poprawa jakości. Ten pseudoekskluzywny narkotyk wciąż jest najbardziej zanieczyszczony na rynku, często zawiera więcej niż jedną domieszkę. Już w Ameryce Południowej, w celu zwiększenia masy proszku, na ogół dodaje się środek do odrobaczania zwierząt: lewamizol. To niebezpieczna substancja, która z jednej strony wygląda i błyszczy się podobnie do kokainy, a z drugiej metabolizuje się do aminoreksu, rzadkiego stymulanta. Niesie poważne ryzyko, ponieważ regularnie używany lewamizol może powodować martwicę tkanek. Inne typowe domieszki to kofeina, fenacetyna – środek przeciwbólowy i używane w anestezjologii miejscowej lidokaina i tetrakaina.

Tylko 6% próbek „koksu” przebadanych w Europie w 2018 roku nie zawierało kokainy w ogóle. Skąd wzrost czystości? Nie bez znaczenia jest konkurencja ze strony mefedronu i innych nowych substancji psychoaktywnych, ale duże zmiany zaszły w samej Kolumbii. Zawieszono program oprysków lotniczych pestycydami, ponieważ dowiedziono ich szkodliwości dla zdrowia ludzi. Wzrosła więc powierzchnia upraw koki, aż czterokrotnie od 2012 roku, sięgając rekordowych 209 tys. hektarów w 2018. Produkcja kokainy w samej Kolumbii według władz wzrosła tylko w ciągu roku aż o 19%, z 772 ton do około 921 w 2017. Nie bez znaczenia jest również to, że siły rewolucyjne FARC złożyły broń i opuściły dżunglę – do niedawna to one kontrolowały część narkobiznesu. Teraz to niemal wyłącznie domena karteli.

KRAJOWA LEGENDA

Amfetamina, niegdyś najbardziej znany polski towar eksportowy, jest jedynie cieniem swojej dawnej legendy. Jej czystość w Europie Zachodniej sięga średnio 34%, reszta to wypełniacze, w dużej mierze kofeina. Ale w Polsce jest lepiej, prawda? Nieprawda. Z danych polskiej policji wynika, że już od 2005 roku „feta” nie zawiera nawet w połowie amfetaminy. Od 2010 roku średnia czystość „krajówki” nie przekracza 20%.

W Szwajcarii jednak, gdzie dostępne są szczegółowe dane laboratorium saferparty.ch, trend jest wzrostowy. To kolejny dowód na to, że czarny rynek się adaptuje. Niższa dostępność sprawia, że handel staje się bardziej lukratywny. Pojawia się więc więcej handlarzy i ilość substancji na rynku z powrotem rośnie. W Polsce jeszcze nie obserwujemy takiego trendu. Dlaczego? Nowe substancje psychoaktywne, „dopalacze” takie jak mefedron i klefedron, podobne w działaniu do amfetaminy, zadomowiły się na naszym rynku na dobre.

BŁĘDNE KOŁO

Porażkę prohibicji narkotykowej najlepiej obrazuje to, jak na przestrzeni lat zmienia się heroina. W ciągu ostatniej dekady starania o likwidację upraw maku wysokomorfinowego nie przyniosły żadnych trwałych rezultatów. Globalna produkcja wzrosła o 125%. Wprawdzie w Europie w ostatnich latach ani ilość, ani czystość heroiny nie rosły, ale to tylko część globalnego obrazu sytuacji narkotykowej. Z raportu wynika, że zwiększyła się skala przemytu innych opioidów, takich jak znacznie mocniejszy od heroiny fentanyl i jego pochodne, jak również buprefonorfiny, tramadolu czy metadonu, których szlak prowadził z Francji.

Tylko jeden raz w historii władzy udało się niemal zupełnie powstrzymać produkcję opium. Zrobili to gwałtem talibowie, kiedy na przełomie 2000 i 2001 roku starali się w ONZ o uznanie swojej władzy w Kabulu. Przekupstwo nie podziałało i wróciliśmy do klasycznego błędnego koła. Wolny rynek działa nieubłaganie – jak tylko uda się ograniczyć produkcję słomy makowej, cena jej skupu rośnie na tyle, że przyciąga nowych chętnych. W Afganistanie około 1,6 mln rolników żyje z produkcji opium. Subsydia do zastępczych plonów, takich jak szafran, nie rozwiązują wszystkich problemów.

A GDYBY TAK…

Skoro dotychczasowe podejście nie działa, czas rozważyć inne kroki. Większość osób, które próbują substancji psychoaktywnych, nie jest od nich uzależniona. Po co straszyć ich prohibicyjnymi plakatami z kostuchą? Lepiej zareagują na rzetelną i uczciwą edukację. W Holandii od 20 lat funkcjonują rządowe punkty sprawdzania składu i bezpieczeństwa substancji (w Polsce można liczyć na testy kolorymetryczne od SIN). Czas również skończyć z karaniem za posiadanie. Prezydent Meksyku, Andrés Manuel López Obrador, zapowiedział pełną dekryminalizację posiadania narkotyków i dostarczanie ich osobom uzależnionym na receptę. W ten sposób opieka zdrowotna będzie tańsza i skuteczniejsza, a narkobiznes straci źródło dochodów.

Holandia, Meksyk, niektóre stany USA, Portugalia, Czechy, Urugwaj – przykładów krajów odchodzących od twardogłowej prohibicji jest coraz więcej, ale to wciąż wyjątki. W ogromnej większości państw, zamiast uregulować substancje psychoaktywne, wydaje się miliardy na wojnę z narkotykami. Dobrze wiemy, że prohibicja tworzy dochodowy czarny rynek, wzmaga przemoc i owocuje coraz to nowymi „dopalaczami”. A mimo to brniemy w tę ślepą uliczką, wierząc, że może tym razem się uda.

Oceń treść:

Average: 9.9 (16 votes)