*Nazwa substancji: klonazepam, alprazolam, diazepam, estazolam....
*Doświadczenie: niemałe
Częste skutki uboczne antydepresantów i konieczność ich codziennego zażywania skłaniają naukowców do poszukiwania nowych generacji leków. Obiecującym kierunkiem są niektóre psychodeliki, jednak długość utrzymującej się remisji po ich przyjęciu do niedawna nie była znana. W "Nature Medicine" ukazały się tymczasem wyniki przełomowego badania klinicznego, które pokazało, że jednorazowe zażycie DMT, nazywanego "molekułą duszy", u części pacjentów może pokonać depresję na pół roku. Ile jeszcze może potrwać remisja?
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz zawartych tez.
Częste skutki uboczne antydepresantów i konieczność ich codziennego zażywania skłaniają naukowców do poszukiwania nowych generacji leków. Obiecującym kierunkiem są niektóre psychodeliki, jednak długość utrzymującej się remisji po ich przyjęciu do niedawna nie była znana. W "Nature Medicine" ukazały się tymczasem wyniki przełomowego badania klinicznego, które pokazało, że jednorazowe zażycie DMT, nazywanego "molekułą duszy", u części pacjentów może pokonać depresję na pół roku. Ile jeszcze może potrwać remisja?
Syntetyczne antydepresanty, które od lat 50. XX wieku leczą objawy depresji u milionów ludzi, mają swoje wady i zalety. Te pierwsze bywają na tyle uciążliwe, że farmaceuci nieustannie szukają sposobów na ich wyeliminowanie, tworząc nowe generacje leków. Równolegle prowadzone są badania nad psychodelikami w leczeniu depresji. W ciągu tylko ostatniego roku dostarczyły one wyniki o dużym znaczeniu dla nauki.
Na łamach GeekWeeka omawialiśmy m.in. wyniki badania osób cierpiących na depresję, poddanych terapii psychodelicznej. Okazało się, że po 5 latach od zakończenia terapii z psylocybiną 2/3 pacjentów pozostawało w remisji. U wielu osób doszło też do długotrwałej poprawy nastroju, spadku poziomu lęku i nie tylko.
O ile na temat długości trwania efektu przeciwdepresyjnego po przyjęciu substancji zawartej w "magicznych grzybach" wiadomo z badań już sporo, o tyle w przypadku DMT do niedawna stanowiło to niewiadomą. Nowe badanie w końcu wypełniło tę lukę w wiedzy. Publikacja, która ukazała się 16 lutego w prestiżowym czasopiśmie "Nature Medicine", omawia etap IIa w randomizowanych, kontrolowanych badaniach klinicznych z podwójnie ślepą próbą i placebo, sprawdzających skutki krótkotrwałej "interwencji psychodelicznej" na ciężkie zaburzenie depresyjne. Świadczy to o tym, że prace są już na zaawansowanym etapie, a badanie zostało przeprowadzone zgodnie z tzw. złotym standardem klinicznym i przyjęte przez jeden z najbardziej wpływowych journali medycznych na świecie. Co dokładnie ono wykazało?
Zanim przejdziemy do wyników badań, wyjaśnijmy w ogóle, czym jest DMT i gdzie ono występuje. O potencjale tej tajemniczej substancji do zmiany świadomości ludzie zdawali sobie sprawę od wieków, a być może nawet od tysiącleci. Jest ona zawarta w dość dużych stężeniach w kilku roślinach z dżungli amazońskiej, gdzie służy do przygotowywania wywaru Ayahuasca używanego w celach terapeutycznych, duchowych i rozwojowych, pomagającego wielu osobom pokonać depresję, lęki i inne przeszkody psychiczne.
W rzeczywistości jednak ów związek jest dość powszechnie występujący w naturze, wliczając w to wiele gatunków roślin i zwierząt, a nawet grzybów.
N,N-Dimetylotryptamina to także naturalny, endogenny związek chemiczny wytwarzany przez ludzi. W śladowych ilościach znajduje się w naszej krwi, moczu oraz płynie mózgowo-rdzeniowym. Nie jest do końca jasne, który organ lub układ go syntezuje, a hipoteza wskazująca na szyszynkę nie znalazła potwierdzenia. Wiadomo jednak, że aby mógł on zapewnić efekt psychodeliczny, czyli stanu rozszerzonej świadomości, potrzebna jest jego większa ilość, którą zapewnić może wspomniany wywar lub bardziej skoncentrowana forma wolnej zasady (nie zachęcamy do jej przyjmowania na własną rękę). Warto odnotować, że prawdopodobnie w trakcie umierania ciało człowieka wytwarza duże ilości tego związku, co może wyjaśniać pochodzenie wizji osób u progu śmierci.
DMT nazywane jest "molekułą duszy" głównie za sprawą książki Ricka Strassmana, który spopularyzował to określenie. Chodzi o wyjątkowo głębokie, duchowe czy mistyczne doznania, jaki wywołuje ona u użytkowników. Mogą one dalece wykraczać ponad możliwości psylocybiny, całkowicie dysocjując pacjenta od otoczenia na kilka minut i przenosząc jego umysł do innego wymiaru. Z relacji wynika, że doświadczenie to jest niezwykle trudne do opisania językiem, gdyż umysł operuje w jego trakcie na o wiele wyższym poziomie. Środek ten bywa określany jako jedna z najsilniejszych substancji psychoaktywnych znanych ludzkości. Rywalizować z nią może jedynie 5-meo-DMT, pokrewna substancja występująca m.in. w jadzie meksykańskiej ropuchy Bufo alvarius. Ciekawostką jest to, że wielu ludzi z różnych czasów i miejsc na świecie w swoich wizjach obserwuje i wchodzi w interakcje z dokładnie tymi samymi istotami, które bywają nazywane bytami, kosmitami czy mechanicznymi elfami. Fenomen tego zjawiska nie został jeszcze satysfakcjonująco wyjaśniony przez naukę. W grę może wchodzić połączenie z hipotetyczną nieświadomością zbiorową dającą dostęp do archetypów wspólnych całemu naszemu gatunkowi bądź faktyczne odłączenie umysłu od ciała (ang. out of body experience) i jego podróż do innego wymiaru czy warstwy rzeczywistości. Nauka wyjaśnia póki co jedynie chemiczną stronę tych doświadczeń. Wydaje się jednak, że nieuprawniona jest ich redukcja jedynie do tej części.
Co ciekawe, substancja ta jest w Polsce nielegalna, mimo że każdy człowiek ją posiada wewnątrz swojego ciała. Ten status prawny uzasadniono wysokim potencjałem uzależniającym (nieprawda) lub znacznym potencjałem nadużywania (częściowo prawda) oraz brakiem wykorzystywania w celach medycznych (jak pokazuje omawiane dziś badanie - nieprawda).
Problematyka związana z tą tajemniczą substancją jest niezwykle szeroka. Można ją zgłębić, sprawdzając publikacje, które ukazały się na polskim rynku, takie jak wspomniana DMT: Molekuła Duszy Ricka Strassmana, Ayahuasca. Święte pnącze duchów pod red. Ralpha Metznera, Psychodeliki i psychoterapia. Uzdrawiający potencjał poszerzonych stanów świadomości pod red. Tima Reada i Marii Papaspyrou, a także Ajałaska. To się zdarzyło w Amazonii Agni Vedyy.
Wróćmy teraz do wspomnianego badania. Pokazało ono ogromny potencjał "molekuły duszy" jako nowoczesnego środka przeciwdepresyjnego w kontekście poszukiwań nowych metod walki z depresją oporną na leczenie i ciężkim zaburzeniem depresyjnym (MDD). Jego autorzy zauważają, że wielu pacjentów nie reaguje w sposób wystarczający na tradycyjne leki z grupy SSRI. Na tym etapie badań oceniano skuteczność i bezpieczeństwo związku SPL026, czyli fumaranu DMT, podawanego dożylnie poprzez kroplówkę w kontrolowanym środowisku terapeutycznym.
W badaniu wzięło udział 34 dorosłych pacjentów cierpiących na umiarkowaną lub ciężką postać depresji, którzy nie podejmowali w przeszłości prób samobójczych. Zostali oni losowo podzieleni na dwie 17-osobowe grupy: jedna otrzymała pojedynczą dawkę 21,5 mg DMT w formie 10-minutowej infuzji, a druga placebo. Obu grupom towarzyszyło wsparcie psychoterapeutyczne, niezwykle ważne dla bezpieczeństwa osób w odmiennych stanach świadomości.
Głównym punktem odniesienia była zmiana w skali oceny depresji Montgomery'ego-Åsberga (MADRS) po dwóch tygodniach od podania substancji. Wyniki okazały się jednoznaczne - u osób, którym podano DMT, odnotowano znacznie większą redukcję objawów depresyjnych w porównaniu z grupą kontrolną (średnia różnica wyniosła -7,35 pkt na korzyść DMT). Różnica była statystycznie istotna i widoczna już po pierwszym tygodniu od zabiegu (odpowiedź w MADRS u 44% uczestników, którzy przyjęli lek, i 6% w grupie z placebo). Wskazuje to na błyskawiczne działanie tej substancji w porównaniu do klasycznych leków antydepresyjnych, na których efekty trzeba czekać tygodniami.
A co z długotrwałym działaniem? Po pierwszej fazie badania wszyscy uczestnicy weszli w etap otwarty, w którym każdy mógł otrzymać dawkę leku. Obserwacje trwały do 3 miesięcy i wykazały, że efekty przeciwdepresyjne utrzymywały się przez cały ten czas. Co ciekawe, naukowcy nie zauważyli znaczących różnic w poprawie stanu zdrowia między osobami, które przyjęły tylko jedną dawkę psychodelika, a tymi, które otrzymały dwie. Sugeruje to, że nawet pojedyncza sesja z tym środkiem może wystarczyć do uzyskania długotrwałej remisji. Wskaźniki remisji i odpowiedzi na leczenie po 6 miesiącach wyniosły odpowiednio 40% i 44% dla całej badanej grupy, co uznaje się za wynik bardzo obiecujący.
Jeszcze nie wiadomo, jak długo ta remisja jest w stanie się utrzymywać. Mamy nadzieję, że autorzy badania dotrą do uczestników z kwestionariuszami po latach, by to sprawdzić.
Pod względem bezpieczeństwa terapia została oceniona jako dobrze tolerowana. Większość odnotowanych skutków ubocznych miała charakter łagodny lub umiarkowany. Najczęściej zgłaszanymi dolegliwościami były ból w miejscu podania leku (przypomnijmy, że w warunkach klinicznych stosowana jest z reguły jego iniekcja), nudności oraz przejściowy lęk, które zazwyczaj ustępowały jeszcze w trakcie wizyty w klinice.
Podczas całego procesu nie odnotowano żadnych poważnych zdarzeń niepożądanych, a parametry życiowe, takie jak ciśnienie krwi i tętno, choć wzrastały bezpośrednio po infuzji IV, szybko wracały do normy. Nie zaobserwowano również wzrostu myśli samobójczych u uczestników, do których paradoksalnie może dochodzić na początku stosowania klasycznych antydepresantów.
Autorzy badania zwracają także uwagę, że DMT jako agonista receptorów serotoninowych 5-HT2A może promować neuroplastyczność mózgu - zjawisko opisywane przez nas wcześniej w GeekWeeku. Analiza danych wykazała ponadto, że siła działania przeciwdepresyjnego była skorelowana z intensywnością tzw. doświadczeń mistycznych przeżywanych przez pacjentów podczas sesji. Może to być ważna przesłanka w kontekście prac nad "ogołoceniem" psychodelików z ich psychoaktywnego, "halucynogennego" działania, tak by leczyły depresję bez udziału świadomości pacjenta podobnie jak to robią środki farmaceutyczne.
To dowód naukowy na to, że właśnie poprzez pracę wewnętrzną na treściach świadomych (choć "mistycznych") podczas podróży psychodelicznej dochodzi do zazwyczaj pozytywnych zmian w myśleniu, które zgodnie z założeniem szkoły terapii poznawczo-beharioralnej prowadzą do wyleczenia. Nie wyklucza to jednak działania tych substancji poza świadomością, na poziomie biochemii mózgu, wliczając w to m.in. reset sieci stanu podstawowego (default mode network - DMN).
Badanie to, choć zgodne ze złotym standardem klinicznym, jak każde miało pewne ograniczenia. Autorzy wskazują na małą różnorodność etniczną grupy czy słabo rozwinięte przymierze terapeutyczne. Dostarcza ono jednak silnych dowodów na to, że krótka, zaledwie 10-minutowa sesja z DMT może przynieść rezultaty nieosiągalne nawet przez wiele tygodni lub miesięcy stosowania klasycznych antydepresantów, a także niesie ze sobą niższe ryzyko wystąpienia skutków ubocznych - przynajmniej w opisanych wcześniej warunkach. Niedozwolone zażycie rekreacyjne nie daje takiej gwarancji i je odradzamy.
Dimetylotryptamina ma potencjał stania się alternatywą dla innych psychodelików zwalczających depresję, takich jak psylocybina, wymagających znacznie dłuższych sesji klinicznych, choć przynoszących porównywalne rezultaty w perspektywie długofalowej. Wyniki te stanowią solidną podstawę do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę badań nad wykorzystaniem "molekuły duszy" w psychiatrii. Potrzebna jest choćby odpowiedź na pytanie, czy i z jaką częstotliwością należałoby powtarzać taką sesję, by depresja pozostawała w odwrocie. Jedno jest pewne - nie codziennie.
> *Nazwa substancji: klonazepam, alprazolam, diazepam, estazolam....
*Doświadczenie: niemałe
Wiek: 20 lat
Substancja: Trzy, własnoręcznie starte gałki marki kotanyi, dodam że były w środku prawie całe białe czyli dość świeże. Po trzech godzinach od zarzucenia gałki idzie 150mg DXM na "raz". To wszystko na moje skromne 65Kg. Jest to pierwszy tego typu miks, osobno z każdą substancją mam dość duże doświadczenie.
Doświadczenie: Alkohol, Amfetamina, Benzydamina, Dekstrometorfan, Gałka muszkatołowa, Kodeina, Konopie, Mieszanki "ziołowe", Szałwia wieszcza, oraz jako dodatki: Difenhydramina, Dimenhydrynat, Hydroksyzyna.
2C-I
nazwa chemiczna: 2,5-dimetoksy-4-jodofenetyloamina
W roku 2001 zainteresowały się nią wytwórnie chemiczne \'szarej strefy\' szukające legalnej substancji podobnej do 2C-B. Zaczęto ją sprzedawać na coraz wiekszą skalę, substancja zdobyła uznanie i ciągle powiększającą się popularność. Wkrótce zaczęto ją sprzedawać w duńskich smartshopach pod nazwą "Soma", co jednak spowodowało szybką delegalizację tej substancji w tym kraju.