Jak zmieniły się dopalacze przez 23 lata, gdy je sprzedawałem?

By poznać kulisy wzlotu i upadku tego kontrowersyjnego sektora rynku, reporter Vice UK odbył rozmowę z właścicielem Herbal Highs, Donalem O'Dwyerem, który twierdzi, że na delegalizacji zyskają ostatecznie te same osoby, które stworzyły problemy, na które jest ona odpowiedzią.

Tagi

Źródło

Vice UK
Max Daly

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Odsłony

3218

Od 26.05 dopalacze nie są już w UK legalne. Ustawa o Substancjach Psychoaktywnych – spreparowana przez Home Office regulacja zakazująca sprzedaży wszystkich tych pakowanych próżniowo syntetycznych dragów opatrzonych dziwacznymi nazwami — weszła w życie o północy, będąc wyrazem nadzwyczaj optymistycznych przewidywań, że zakazanie tych substancji w jakiś sposób powstrzyma ludzi przed ich przyjmowaniem. Bo w końcu, historycznie patrząc, prohibicja zawsze była przecież tak skuteczna...

Razem z setkami sklepów internetowych i stacjonarnych, zamknięty został na dobre jeden z największych i najstarszych sklepów z dopalaczami w Wielkiej Brytanii, o nazwie Herbal Highs. 23 lat temu Herbal Highs zaczął sprzedawać w Glastonbury ziołową ecstasy, grzyby halucynogenne i inne specyfiki, z czasem stając się największym dopalaczowym hurtownikiem i dystrybutorem w Wielkiej Brytanii.

By poznać kulisy wzlotu i upadku tego kontrowersyjnego sektora rynku, odbyłem rozmowę z właścicielem Herbal Highs, Donalem O'Dwyerem, który twierdzi, że na delegalizacji zyskają ostatecznie te same osoby, które stworzyły problemy, na które jest ona odpowiedzią.

VICE: Cześć Donal. Zauważyłem na Twojej stronie informacje o "Wyprzedaży" i "Ostatnich zamówieniach". Czy to naprawdę już koniec?

Donal O'Dwyer: Home Office ponownie popełniło ogromny błąd, wprowadzając całkowity zakaz sprzedaży dopalaczy, zamykając wszystkie legalne firmy i dając wolną rękę pozbawionym skrupułów przestępcom. Kiedy się nauczą, że zakazy po prostu nie działają?

Sprzedawałeś dopalacze przez 23 lata — musiałeś być jednym z pierwszych na scenie?

Kiedy zacząłem sprzedawać dopalacze z namiotu ustawionego w Glastonbury na początku lat 90., to był inny świat: otwarcie wypożyczalni wideo wydawało się świetnym pomysłem, internet był tylko ideą, festiwale zaś były organizowane w miejscach pełnych śmierdzących hipisów.

Co sprzedawaliście?

Oferowaliśmy szeroką gamę produktów etnobotanicznych oraz tynktury z khatu. Wszystkie nasze produkty, jak Druids Fantsy, EX-1 i Bliss, były ziołowe, zawierały nasiona powoju, ma-huang i wiele innych ekstraktów roślinnych. Sprzedawaliśmy również ziołowe tabletki ecstasy, niebieskie z symbolem motyla, zawierające Sida cordifolia, robione przez [filmowca i zielarza] Shaahina Cheyene'a. Produkty ziołowe miały jednak renomę niedziałających. Podobnie jak wiele innych dobrych pomysłów, syntetyczne i roślinne dopalacze wydają się teraz czymś bardzo oczywistym, ale musiało minąć sporo czasu, by chwyciły. Prawdę mówiąc, w tych pierwszych dniach ludzie przystawali, patrzyli na nasze stoisko i wybuchali śmiechem. Przez pierwsze 10 lat najczęściej zadawanym pytaniem było: "I co, to niby naprawdę działa?"

Ty jednak wiedziałeś, że coś jest na rzeczy?

Krótko po tym, jak uruchomiliśmy sprzedaż wysyłkową, w epoce "Proszę czekać 28 dni na dostawę", wydrukowaliśmy coś około 10.000 ulotek, rozprowadziliśmy je na festiwalu w Reading i zarobiliśmy w pierwszym miesiącu tylko 28 £. Mało imponujący początek, ale był to jednak dopiero rozruch i wierzyliśmy, że świat to w końcu podchwyci. Ponieważ bywaliśmy na festiwalach, naszych produkty przyciągały ludzi, którzy posiadali pewną wiedzę: zielarzy, chemików - ludzi, których interesowało testowanie próbek i czytanie o różnych chemikaliach. Nasz biznes tak naprawdę nie odnotował większych sukcesów do czasu popularyzacji połączeń szerokopasmowych w latach 2000., kiedy wszyscy mogli wreszcie bez problemu kupować towar online.

Zatem to internet podziałał jak katalizator?

Era cyfrowa pozwoliła na łatwą wymianę informacji, co oznaczało również dostęp do wielu trudno wcześniej dostępnych bądź ukrytych dokumentów i pism, które zostały opracowane i odłożone do szafy przez firmy farmaceutyczne, niektóre datowane nawet na okolice roku 1910. Teraz ludzie, włączając nas, przymierzali się do tego, by substancje te produkować i rozprowadzać. Było już wtedy wiele osób, które wypróbowywały nowe substancje chemiczne, a Internet pozwalał im pisać blogi i dzielić się swoimi osobistymi doświadczeniami.

Zmieniły się nie tylko produkty, ale także sposób ich przyjmowania. Ludzie czytali opinie i przeglądali fora, zdobywając wiedzę, której potrzebowali. Oczekiwali wysokiej jakości, nie jak za dawnych czasów, kiedy człowiek po prostu kupował coś w brudnej toalecie publicznej i mógł mieć tylko nadzieję, że to coś dobrego. Nasza firma została zbudowana na zadowolonych klientach i powtarzalności, a że przepisy zmieniały się codziennie, musieliśmy trzymać rękę na pulsie, by mieć pewność, że wszystkie nasze produkty w naszej ofercie są legalne.

To wtedy pojawiło się syntetyczne zioło i stymulanty. Jak je robiliście?

Około połowy lat 2000., szukaliśmy czegoś, co mogłoby zastąpić bardzo popularny i kosztowny proszek sprzedawany na ulicach, z którym w pakiecie szło łamanie praw człowieka, związane z łańcuchem jego produkcji i importu. W miarę rozszerzania się naszego środowiska, spotykaliśmy ludzi takich jak dr Zee z Izraela, który pomógł w zaprojektowaniu jednego z naszych najbardziej popularnych produktów, Charge, które zawierał katynon – była to zatem syntetyczna wersja khatu.

Jeśli chodzi o syntetyczne kannabinoidy, to eksperymentowaliśmy z tysiącami związków i ekstraktów i przeprowadziliśmy ogromną ilość badań. Wiedzieliśmy już, gdzie się zaopatrywać w potrzebny materiał roślinny oraz substancje czynne, które do niego dodawaliśmy. Były one syntetyzowane w laboratoriach w Chinach i Indiach, z którymi nawiązaliśmy współpracę.

Mieliśmy zespół ludzi, którzy robili badania kliniczne, pisali raporty na temat działania produktów, a był to długi, rozciągnięty w czasie proces. Ostatecznie zaczęliśmy produkować wspaniałe, bezpieczne produkty, takie jak Green DreamSkunk i Big Buddha. Były one produkowane w laboratoryjnych warunkach, a kiedy otrzymaliśmy surowe produkty, przekazywaliśmy je do kontrahentów w Wielkiej Brytanii, którzy porcjowali je i pakowali.

I w taki sposób staliście się największym dostawcą dopalaczy w Wielkiej Brytanii?

Do 2009 roku herbalhighs.co.uk został w dokumentalnym filmie BBC porównany do Amazon; to była dla nas wielka chwila. Nigdy nie sprzedawaliśmy mefedronu, który nie pasował do naszego etosu, ponieważ uważaliśmy go za towar brudny i niebezpieczny. Charge okazało się niemal natychmiastowym sukcesem, nie nadążaliśmy z produkcją.

W 2010 roku obroty firmy wzrastały o 10 000% w ciągu sześciu miesięcy, co tydzień mieliśmy do czynienia z ogromnymi dostawami. W związku z dynamicznym rozwojem firmy zautomatyzowaliśmy większość procesu pakowania, wciąż jednak z zespołem 20-30 pakowaczy wykańczających wszystko ręcznie. W związku z brakiem czasu, aby przeprowadzać wywiady czy weryfikację pracowników, zatrudnialiśmy wszystkich niezależnie od umiejętności i sprawności umysłowej. To były emocjonujące, szalone czasy.

Sprzedawaliśmy nasze produkty do coraz większej liczby sklepów internetowych i stacjonarnych, dzięki czemu wielu uprzednio biednych ludzi bardzo się wzbogaciło; wielu ludzi kupiło sobie domy dzięki naszemu towarowi; powiedziano mi też, że nasz model biznesowy zainspirował wiele osób do wejścia w ten biznes, wspomagałem zatem radą każdego, kogo mogłem.

Czy to nie wtedy rynek zalały tanie podróbki?

Niestety – to, co tak dobrym skutkiem pracowało wcześniej na nasz sukces, w pewnym momencie obróciło się przeciwko nam. Na każde opakowanie Charge, które wyprodukowaliśmy, przypadało na rynku co najmniej pięć fałszywek. Staliśmy się ofiarą własnego sukcesu, ale — w przeciwieństwie do Nike — organy kontroli handlu nie wydawały się tym zainteresowane. Bardzo niepokoiło nas, że ludzie będą kupować produkty złej jakości lub niebezpieczne, biorąc je za nasze. Szukaliśmy etycznych i legalnych sposobów, aby pomóc klientom odróżnić produkty spełniającenasze standardy, z wprowadzeniem hologramów włącznie.

Była próba zorganizowania stowarzyszenia, celem monitorowania jakości dopalaczy, ale ludzie w branży mieli swoje własne, rozbieżne cele i ostatecznie nie udało się nawet porozumieć co do miejsca ewentualnego spotkania, nie mówiąc już o ustaleniu czegokolwiek.

Jak byś porównał syntetyczne zioło, które sprzedawałeś, do rzeczy, które teraz powodują u ludzi zapaści i wpędzają ich w uzależnianie?

Stałość składu i siła produktu. Nasze produkty były znacznie słabsze. Mieliśmy gwarantujących powtarzalność dostawców i taki sam proces produkcyjny. Będziesz się musiał napocić, by znaleźć w internecie negatywny komentarz na temat Herbal High Company. Ludzie mogli mówić, że nasze produkty były nie dość silne, ale nigdy, że złe. Ale  o, co oni teraz sprzedają, to nonsens, to jak sprzedaż 1000-procentowego piwa. Nie będzie ci po tym przyjemnie, będziesz po prostu całkowicie odurzony.

Syntetyczne kannabinoidy nigdy nie były problemem; problemem stał się fakt, ludzie sprzedają coraz silniejsze produkty, by wyprzedzić swoich konkurentów. Nasze produkty były łagodne.

Czy to zatem konkurencja, starania, by uczynić dopalacze tak silnymi, jak to tylko możliwe, doprowadziła ostatecznie wszystkich do ruiny?

Wielu mało znanych sprzedawców to ex-dilerzy nielegalnych narkotyków, którzy po zmianie prawa po prostu powrócą do poprzedniej profesji. Ironią jest, że to właśnie ci, którzy stworzyli te problemy, są tymi, którzy skorzystają z nowego prawa. To tak, jak z kryzysem bankowym, na którym zarabiają ludzie, którzy go spowodowali.

Oceń treść:

Average: 8.8 (15 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina


Tekst jest trochę długi. Ale moja faza była dla mnie tak długa

jak ten opis.




Jazda


  • 1P-LSD
  • Inne
  • Marihuana
  • Miks

Ponury lipcowy wieczór w środku tygodnia, deszczowo. Wnętrze mieszkania.

– To w końcu bierzemy dwa papiery czy jeden? – dopytuje się F.

– Bierzemy dwa. Ja się nie boję. – odpowiadam.

– Dobra, to po jednym z każdego.

  • GBL (gamma-Butyrolakton)

Gbl - Gamma-Butyrolakton - postac oleista w buteleczce po kroplach zoladkowych...

Zapach... gbl pachnie tak jakby odstawic wode w konewce na sloncu i po paru godzinach

ja powachac. Nic specjalnego. Skad wzialem gbl ? Zamowilem od pewnej osoby, do ktorej

mam zaufanie (nawet nie znam jej z reala...)




Jak pilem gbl ?




  • LSD-25


Start :



Wieczor zapowiadal sie mily i spokojny, ksiezyc na niebie jasno swiecil i "nadszedl czas aby dotknac nieznanego"
.... to znaczy moze lekko znanego / ale z cala pewnoscia byl to moj 1-szy kwasik i zdecydowalem
dobrze sie nastawic do niego ...



Byla pelnia, poswiata ksiezycowa dawala jasne i wyrazne swiatlo, chociaz wokol "zaroweczki nocnej"
piekne swiatlo sie rozpraszalo dajac naprawde niesamowity efekt lekko rozmytej bialej poswiaty.



Otoczenie :