Jedna działka bez kary

"Tylko strach może młodzież powstrzymać przed narkotykami"

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Poznańska

Odsłony

3717

Dzisiaj każda osoba złapana nawet z niewielką ilością narkotyku może pójść za kratki, albo na przymusowe leczenie. Minister zdrowia proponuje, aby za posiadanie jednej tzw. działki nie wyciągano kodeksu karnego.

Matka Marcina, który walczy z nałogiem od siedmiu lat, uważa, że nie można karać osoby uzależnionej: – Pakowanie do więzienia chorego człowieka bez pomocy jest okrucieństwem. Ale już Maria Cz., matka Norberta, który tylko otarł się o narkotyki, jest odmiennego zdania: – Tylko strach może młodzież powstrzymać przed narkotykami.

Leczyć, nie karać

– Przeważnie łapie się płotki i wsadza do więzienia, a prawdziwi przestępcy - dealerzy nadal chodzą po ulicy. Jestem za niekaraniem, ale pod warunkiem, że taka osoba zostanie skierowana na rozmowę z pedagogiem lub psychologiem – mówi Grażyna Semik-Schwede, która kieruje oddziałem młodzieży uzależnionej w gnieźnieńskiej Dziekance.

Popiera ją w tym cały oddział zajmujący się młodocianymi narkomanami i alkoholikami, który jest przeciwny leczeniu na podstawie postanowienia sądowego:

– Musi być dobra wola i motywacja uzależnionego, bo młody człowiek podpisuje z nami kontrakt, a na siłę wysiłku nie podejmie.

Gnieźnieńscy specjaliści są przekonani, że nastolatek przyłapany z działką marihuany musi być skierowany do poradni (np. w Dziekance), aby ustalić, czy jest tylko eksperymentatorem, czy kwalifikuje się do leczenia. Tylko w ten sposób można mu pomóc. Przeciwna jest karze także Hanna Nowik z tej samej lecznicy, która jest kierownikiem oddziału leczącego dorosłych z uzależnienia: – Tak, taką osobę przyciągnąć do terapeuty, jeżeli ma przy sobie nawet niewielką ilość. Na oko nie można ustalić, czy jest sprzedawcą działek, czy sam bierze. Należy przy tym określić, jaki to jest typ dzieciaka: – W Stanach Zjednoczonych wyłapuje się osoby w pierwszej fazie ostrzegawczej po to, aby je obserwować – dodaje Hanna Nowik, chcąc tym przykładem podkreślić, że legalizowanie samo w sobie nie jest dobre, jeżeli później nic się nie zrobi w tej sprawie. Nawet jedna działka w kieszeni niewiniątka to także swoiste ostrzeżenie: – Powinien być obowiązek rozmowy, która wyjaśni, co się dzieje z nieletnim.

Zapis tylko na papierze

Renata ma 36 lat, z czego połowę przeżyła z narkotykami. Dla jej matki, samotnie walczącej z uzależnieniem córki od kokainy, mniej ważne jest dzisiaj, jak będą traktowane osoby z "jointem": – Pogodziłam się z tym, co spotkało moją córkę, ale wiem, że gdyby państwu zależało na wyrwaniu dzieci z nałogu, to starałoby się bardziej niż dotychczas.

Według niej zniesienie kary nie ma większego znaczenia, bo w naszym kraju nie ma prawidłowej profilaktyki zwalczającej zagrożenie narkomanią: – Twierdzę, a wiem, co mówię, że w każdej szkole bez trudu można kupić narkotyki, a dlaczego nic się z tym nie robi? Kiedy jej córka potrzebowała leczenia najbardziej i kiedy była jeszcze nadzieja, że można ją z tego wyrwać, na miejsce w ośrodku kazano jej czekać miesiącami. Teraz nie jest lepiej: – Nie popieram karania za posiadanie jednej działki narkotyku, ale nie podoba mi się również, że ministerstwo zdrowia tylko tyle ma do zaoferowania tym dzieciom – mówi matka narkomanki.

W gnieźnieńskim szpitalu, gdzie przebywają uzależnione dzieciaki na leczeniu, terapeuci mają niewiele czasu, aby przygotować je do nowego życia za szpitalnymi murami. Dopiero oni uczą nastolatków, jak radzić sobie ze stresem i jak się podporządkować, co jest dla nich bardzo trudne, regulaminom, których dotąd żaden nie przestrzegał. Po wyjściu ze szpitala nie wiadomo, kto się nimi zajmie: – Ignoruje się problemy młodych ludzi – mówi Grażyna Semik-Schwede.

Zniesienie kary za posiadanie działki jest więc sprawą drugorzędną. Bez specjalnego entuzjazmu do projektu ministra podchodzi też Barbara Kęszycka, dyrektor Centrum Profilaktyki Uzależnień przy al. Marcinkowskiego w Poznaniu: – Karanie za jednego "jointa" było prawem na papierze i podnosiło jedynie statystykę, a grube ryby od sprzedaży narkotyków nadal były na wolności. Przed poprzednią nowelizacją, która zaostrzała karę, była dyskusja, ale chęć zmiany była tak silna, że nikt nie słuchał krytycznych głosów. Teraz proponuje się powrót do przeszłości, ale nie oferuje się nic więcej poza zniesieniem martwego przepisu.

Radosław Dukat
pedagog
Centrum Wspierania Rozwoju Dzieci i Młodzieży
- KLUB ul. Sienkiewicza w Poznaniu

To jest zły pomysł, bo daje przyzwolenie na posiadanie i zażywanie narkotyków. Minister mówi o niewielkiej ilości, zapominając, że alkoholik też zaczyna od jednego kieliszka, a kończy na uzależnieniu. Jeżeli młoda osoba ma przy sobie jedną działkę, to także jest prawdopodobne, że w przyszłości może się uzależnić.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Wierzacy (niezweryfikowany)

&quot;alkoholik też zaczyna od jednego kieliszka, a kończy na uzależnieniu. Jeżeli młoda osoba ma przy sobie jedną działkę, to także jest prawdopodobne, że w przyszłości może się uzależnić. &quot; <br> <br>Zabronić sprzedaży alkoholu!
mam lepszy pomysl (niezweryfikowany)

po prostu brak slow
eRha (niezweryfikowany)

&quot;Tylko strach może młodzież powstrzymać przed narkotykami &quot; <br> <br>oooo no niewiem &quot;zakazany owoc samkuje lepiej &quot; ....to jest tak jak z malowaniem pociągów ;)
Misiek (niezweryfikowany)

Durna baba się na Stany powołuje, przecież w USA to barbarzyństwo i chrześcijanizm wojujący - oni jeszcze stosują metody &quot;oko za oko &quot;
artur (niezweryfikowany)

&gt; Karanie za jednego &quot;jointa &quot; było prawem na papierze i podnosiło jedynie statystykę, a grube ryby od sprzedaży narkotyków nadal były na wolności. <br> <br> <br>niezle mi martwe prawo, kilka tysiecy ludzi siedzi przez te Pani martwe prawo w wiezieniach, znacznie wiecej w aresztach, nie wspomne od dziesiatkach spraw ktore zapychaja polskie sady, martwe prawo, dobre kur.... <br> <br>&gt; Przed poprzednią nowelizacją, która zaostrzała karę, była dyskusja, ale chęć zmiany była tak silna, że nikt nie słuchał krytycznych głosów. Teraz proponuje się powrót do przeszłości, ale nie oferuje się nic więcej poza zniesieniem martwego przepisu. <br> <br>RTFUSTAWA!!!! Tylko osoba ktora nie przeczytala ustawy moze twierdzic ze nie proonuje sie nic wiecej!
u (niezweryfikowany)

po prostu brak slow
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Jakis czas temu , zdaje sie ze z rok postanowilem zrobic sobie uczte,

kupilem 2 kwasy, mialem je zarzucic z kumplem ale zdaje sie ze mial

jakies egzaminy, wiec przelezaly jakis tydzien, az pewnego wieczoru cos

mnie podkusilo i zjadlem je sam. zaczelo sie jak zwykle ,lekkie

naspidowanie itd. , puscilem pink floyd i po jakims czasie wszystko

wygladalo jak choinka na boze narodzenie , cienie tanczyly, wzorki na

tapecie i wykladzinie przesuwaly sie i zmienialy kolory, muzyka plynela

  • GBL (gamma-Butyrolakton)
  • Retrospekcja

Zmienny.

Wstęp.

GBL to dziwna substancja. Jedni zachwycają się jej działaniem, na innych nie robi ona wrażenia.
W UK osoby cierpiące na fobię społeczną próbowały się leczyć GBL'em i to całkiem skutecznie.
Bo narkotyk ten rzeczywiście poprawia jakość interakcji społecznych. Pomysł ten okazał się na tyle zgubny, że środek ten uzależnia fizycznie i to bardzo silnie.

  • Bad trip
  • LSD-25
  • Marihuana

Dobre nastawienie, trip z ziomkami w moim własnym domu. Wakacje

Na początku warto by było wspomnieć, że pomimo tego, że mam obecnie 19 lat to sporo przeżyłem, w ostatnich latach „tylko” depresję, próby samobójcze, szpitale psychiatryczne, bezustanne używanie substancji (wszystko co było, głównie stymulanty, alkohol, benzo, kodeina oraz oczywiście marihuana której używam właściwie codziennie od 14/15 roku życia). Przez używki i moją psychikę zacząłem łamać prawo, co ciągnie się za mną do dziś. Jednak gdy byłem młodszy (14 lat) trafiłem do szpitala na prawie tydzień pod kroplówkę ze względu na zatrucie atropiną.

  • Grzyby halucynogenne

substancja/dawka: 125 grzybków na każdego z nas.


uczestnicy: Ja, czyli Error78 oraz -P- i -S-, trzech kolesi z jednej

ekipy :)