Mimo wielu faz jest to mój pierwszy trip raport. Wcześniej zdawałem tylko gdzieś po forach zdawkowe informacje. No ale lepiej napisać porządną powieść dla potomnych i dla siebie...
Nauka dowodzi, że dla przeciętnego konsumenta narkotyki są mniej szkodliwe od alkoholu i papierosów. Wypowiedzmy konwencję zakazującą handlu nimi i traktujmy je jak inne używki - argumentuje niemiecki kryminolog, Sebastian Scheerer. Artykuł z Die Woche.
Osobliwością polityki narkotykowej jest to, że odcina ona pewną grupę substancji od rynku i pozbawia obywateli samodzielnego dostępu do nich. Rzecz to szczególna, ponieważ w społeczeństwie otwartym wolność jest zdefiniowana między innymi poprzez prawo do produkowania rzeczy i oferowania ich jako towarów. Istnieją wyjątki od tej reguły, ale muszą być one dobrze uzasadnione.
Bastion gospodarki planowej
Międzynarodowa Konwencja o Opium, podpisana w Hadze w 1912 roku, była pierwszym rezultatem zglobalizowanej strategii przeciwdziałania narkomanii i do dzisiaj pozostaje "matką" wszystkich ustaw na temat środków odurzających na świecie. Podpisana w 1931 roku w Genewie konwencja na rzecz ograniczenia produkcji i regulacji rozprowadzania leków narkotycznych zobowiązała państwa do zaspokajania potrzeb na te środki w Stałym Centralnym Organie Ligi Narodów w Genewie. Był to system gospodarki planowej, normalnie lekceważony w wolnym świecie.
Liga Narodów to dziś Organizacja Narodów Zjednoczonych, a miejsce Stałego Centralnego Organu zajęła Międzynarodowa Rada Kontroli Środków Narkotycznych (International Narcotics Control Board) z siedzibą w Wiedniu. W 1988 roku powitano Andorę jako 153 członka Konwencji antynarkotycznej. Termin "gospodarka planowa" zniknął, ale system jest ten sam. Kraje zgłaszają swoje zapotrzebowanie: i tak na rok 2001 Niemcy chciały 10 000 gramów kokainy dla celów medycznych. Towar dostarczany jest punktualnie, kompletnie i w dobrej jakości.
Z doświadczeń byłych państw socjalistycznych wiemy, że każda gospodarka planowa posiada młodszego brata, który ją szybko usuwa w cień. To czarny rynek. Wyobrażenie, że obywatele NRD nie potrzebują do szczęścia dżinsów, zachodniej muzyki, 20 rodzajów sera czy 15 rodzajów rajstop, doprowadziło do rozkwitu czarnego rynku, na którym po szalonych cenach można było kupić wszystko.
Planową gospodarkę środkami narkotycznymi można śmiało porównać z planową gospodarką socjalistyczną niedawnej przeszłości. Zgłoszone w jej ramach zapotrzebowanie niemieckiej ludności na marihuanę jest równe zeru, chociaż zapotrzebowanie społeczne wygląda zupełnie inaczej. Corocznie konfiskuje się około sześciu ton marihuany. To, czego nie przechwycą policja i straż graniczna, nadal jednak wystarcza na zaspokojenie potrzeb około 2 milionów jej konsumentów.
Panuje opinia, że uboczne konsekwencje prohibicji nie powinny być powodem kwestionowania samej zasady, ponieważ każde jej złagodzenie miałoby katastrofalne skutki. Przekonanie to opiera się na konwencjonalnej wiedzy o niszczeniu osobowości przez "środki powodujące powstawanie przyzwyczajenia". Również tak przez dziesięciolecia postrzegała to nauka, zajmując się w setkach badań prawie wyłącznie ekstremalnymi formami nałogu. Gdy w latach 30. panowało przekonanie o niebezpieczeństwie, jakie niosą z sobą narkotyki wytwarzane z konopi (Cannabis), nazywając je "zielem zabójcą" (killer weed), koncentrowano się na opisywaniu i analizie pojedynczych przypadków nadużywania narkotyków. Nigdy nie zbadano, co dzieje się z ogółem konsumentów narkotyków.
Bunt przez ekscytację
Dzisiaj rysuje się zupełnie inny obraz. Rezultaty najnowszych badań można sprowadzić do jednej tezy: posługiwanie się wszystkimi znanymi środkami narkotycznymi może być bezpieczne dla większości konsumentów. Dotyczy to nie tylko haszyszu i heroiny, ale także kokainy i prawdopodobnie nawet cracku.
Zmieniła się też wiedza na temat motywów i warunków zażywania narkotyków. Z reguły po narkotyki sięgają ludzie "normalni" kierujący się "normalnymi" motywami. Najczęściej chodzi o świadomą decyzję organizacji czasu wolnego. Większość tych użytkowników w żadnym razie nie zarzuciła swoich planów życiowych i zawodowych. Gdy biorą narkotyki, obchodzą wspólnie z innymi, to co jest do uczczenia: koniec męczącego tygodnia pracy, możliwość przeżycia nowych i interesujących doświadczeń w kręgu przyjaciół i znajomych.
Odurzanie się jest tylko jedną z wielu możliwości poszukiwania ekscytacji, przyjemności i zabawy. Jak wyjaśnić dzisiaj człowiekowi, który używa substancji psychoaktywnych dla celów rekreacji, że wprawdzie może on dostać się na każdy alpejski szczyt i zjechać w brawurowym stylu najtrudniejszą trasą na sam dół, ale nie powinien wąchać kokainy po odpięciu nart?
Zasada równego dostępu
Przyszła polityka narkotykowa musiałaby przede wszystkim uznać legalność popytu na substancje psychoaktywne. Tak, jak prawo legitymizuje dzisiaj orientację homoseksualną. Handlarze narkotyków nie musieliby się obawiać, że zostaną zabici lub wydani przez konkurentów, skazani na więzienie lub na śmierć - przez powieszenie (w Azji Południowej) lub strzał w kark (jak w Chinach). Istotne jest przeforsowanie podstawowych praw w ważnym zakresie naszej egzystencji, w którym idea otwartego społeczeństwa nie jest jeszcze przyjęta.
Państwa nie mogą przeorientować swojej polityki, póki zobowiązane są do gospodarki planowej na podstawie układów międzynarodowych. Podlegają one jednak wypowiedzeniu. Główną konwencję ONZ (Single Convention) można wypowiedzieć do 1 lipca każdego roku, a konwencję wiedeńską w każdej chwili. Przyszłe ustawodawstwo narkotykowe, podobnie jak stare, powinno być ukształtowane w oparciu o najlepszy możliwy poziom wiedzy na temat normalnych przypadków konsumpcji narkotyków. Ta wiedza diametralnie się zmieniła: narkotyki są - obok innych sposobów i celów wykorzystania - przede wszystkim używkami.
SEBASTIAN SCHEERER (51) profesor kryminologii uniwersytetu w Hamburgu, autor prac "Narkotyki i polityka dotycząca narkotyków" oraz "Uzależnienie".
Poranek, na wakacjach u brata, który był w pracy do 17 tego dnia. Przyjechałem do niego dnia poprzedniego i piliśmy piwa, paliliśmy też MJ a ja byłem dodatkowo wspomagany przez MXE na którym byłem w kilkudniowym ciągu. Kilka dni wcześniej szły różne fenylo, metkat, ur-144 i dużo DXMu więc już byłem w politoksykomańskim ciągu.
Mimo wielu faz jest to mój pierwszy trip raport. Wcześniej zdawałem tylko gdzieś po forach zdawkowe informacje. No ale lepiej napisać porządną powieść dla potomnych i dla siebie...
Kameralny zlot psychonautów, których poznałem na forum internetowym dla nastolatków. W nocy cierpiałem z bliżej mi nieznanych powodów na bezsenność, przez co miałem trochę obniżone samopoczucie. Bałem się, że wpłynie to źle na mój eksperyment z LSD, jednak zupełnie niepotrzebnie.
12.20
Cała ekipa zebrała się w domu E. Jako, że nadeszła pora obiadowa postanowiliśmy zaserwować sobie dania główne.
K. spożył 2mg 25D-NBOME
F. spożył 25mg 4-ho-met
E. spożył 200uq LSD ( 1 blotter z serii "May Calender" )
Ja spożyłem 100uq LSD ( 1/2 blottera z serii "May Calender")
Zaczęło się wszystko o godzinie 18:30 kiedy spotkałem się z kolesiem który miał dla mnie workeczek białego i woreczek zielonego. Spodziewałem się fajnej jazdy bo koleś zawsze ma fajny materiał, ale wszystko i tak przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Tak przy okazji to powiem jeszcze, że praktycznie wszystkie osoby biorące udział w tej jeździe miały około dwóch tygodni przerwy w paleniu (bo nie liczę świństwa z wrocławskiej Bramy Oławskiej czy Samego życia).
Tego lata, zdarzyło mi się być na kwasie w dużym zbiorowisku ludzi (duży,
pokojowo zorientowany festiwal ogólnopolski).
Był to mój pierwszy kwas od ostatnich trzech lat. Nasza (biorąca) ekipa
liczyła sześć osób i każdy z nas zjadł połówkę "Policjanta" (hehe niezła
nazwa dla kwasa, co?). Zdawaliśmy sobie sprawę, z tego że "setting" jest
trudny - dużo ludzi, odnalezienie się ponowne graniczy z cudem, trudności z
powrotem do namiotu nawet na trzeźwo. Ale atmosfera była bardzo pozytywna,