REKLAMA




Problem z dopalaczami nie zniknie, dopóki nie zniesiemy kar za tradycyjne narkotyki

Nowe substancje psychoaktywne, popularnie zwane dopalaczami, to najszybciej rozwijający się, a jednocześnie najmniej znany segment rynku narkotykowego. Piszemy o raporcie z Mołdawii, Białorusi, Gruzji, Kazachstanu, Serbii i Kirgistanu, który rzuca światło na sytuację w regionie.

Tagi

Źródło

Krytyka Polityczna
Jan Smoleński

Komentarz [H]yperreala

Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy serdecznie!

Odsłony

978

Nowe substancje psychoaktywne, popularnie zwane dopalaczami, to najszybciej rozwijający się, a jednocześnie najmniej znany segment rynku narkotykowego. Piszemy o raporcie z Mołdawii, Białorusi, Gruzji, Kazachstanu, Serbii i Kirgistanu, który rzuca światło na sytuację w regionie.

O nowych substancjach psychoaktywnych (tzw. dopalaczach) wiemy niewiele. Wynika to przede wszystkim z faktu, że zmieniają się one nieustannie. Wyprodukowanie produktów jest proste i szybkie. A rozwojowi rynku nowych substancji sprzyja narkotykowa prohibicja wobec tych tradycyjnych. Mechanizm działa w następujący sposób: kolejne nowe substancje są dopisywane do listy tych zakazanych, na co producenci odpowiadają minimalnymi zmianami w formule, co pozwala im ominąć istniejące zakazy.

To nie tylko przepis na ominięcie prawa, ale również na wygenerowanie dodatkowych zagrożeń dla użytkowników. Każda zmiana w formule konkretnej substancji zmienia to, w jaki sposób zadziała ona na osobę, która ją przyjmuje. Nieznane są też efekty mieszanek z innymi substancjami psychoaktywnymi – nowymi, tradycyjnymi czy alkoholem. A przez to nie wiadomo, jak skutecznie ratować ofiary przedawkowania.

Przećwiczyliśmy to w Polsce niemal dekadę temu. Najpierw producenci i sprzedawcy tzw. dopalaczy zakładali całą sieć sklepów z „przedmiotami kolekcjonerskimi”, które były takimi tylko z nazwy, a ludzie kupowali je po to, żeby je wciągać i palić. Potem, kiedy władze urządziły nagłaśniane medialnie naloty, producenci zaczęli wprowadzać drobne zmiany w formułach, a dystrybutorzy zniknęli z ulic i zeszli do podziemia. Mefedron i syntetyczne zamienniki marihuany jak były, tak są łatwo dostępne – raz wyprodukowana substancja tak po prostu nie znika. O skutkach ich używania wiemy więcej, ale wciąż za mało.

Cenne oczywistości

Dlatego każde badanie jest na wagę złota, bo uzupełnia wiedzę, której desperacko potrzebujemy. Do takich badań należą te nad nowymi substancjami psychoaktywnymi przeprowadzone przez Eurasian Harm Reduction Association we współpracy ze Szkołą Prawa Brytyjskiego Uniwersytetu w Swansea. Raport powstał na podstawie wywiadów i grup fokusowych z udziałem między innymi użytkowników i aktywistów. Ten materiał uzupełniają dane ilościowe.

Jakie wnioski płyną z tych badań? Przede wszystkim dowiadujemy się, że brakuje wiedzy na temat nowych substancji psychoaktywnych – nie tylko o efektach ich zażywania czy skutkach przedawkowań, ale też o skali zażywania i popularności tych środków.

Badania pokazują, że nowe substancje psychoaktywne w większości przypadków nie były lub wciąż nie są środkami pierwszego wyboru. Użytkownicy decydują się na nie dlatego, że ich posiadanie obarczone jest mniejszym ryzykiem zatrzymania (za torebkę syntetycznej marihuany grożą inne kary niż za torebkę tej tradycyjnej) lub dopiero wtedy, kiedy tradycyjnej substancji brakuje na rynku.

Potwierdza to powtarzaną często tezę, że za popularnością nowych substancji psychoaktywnych stoi represyjna polityka wobec tradycyjnych środków odurzających. Ludzie decydują się na zażywanie nowych substancji psychoaktywnych, ponieważ za posiadanie marihuany czy amfetaminy grożą im kryminalne konsekwencje. Z raportu dowiadujemy się również, że kryminalizowanie nowych substancji psychoaktywnych nie sprawia, że znikają one z rynku – w większości krajów są one łatwo dostępne, niekiedy łatwiej niż tradycyjne narkotyki.

Wiedza z pierwszej ręki

Brak podstawowych informacji – nie mówiąc już o dobrej jakości danych ilościowych – z zasady utrudnia przeprowadzanie badań. Autorom raportu udaje się jednak zdobyć wiele ważnych informacji, ponieważ ich źródłem są sami użytkownicy. Co prawda wywiady i grupy fokusowe nie zapewniają danych w skali makro, ale dostarczają istotnej wiedzy na temat motywacji samych użytkowników. Dowiadujemy się, że najważniejsza dla osób korzystających z nowych substancji psychoaktywnych jest ich łatwa dostępność, a podstawowym kanałem dystrybucji jest internet, konkretnie aplikacje typu WhatsApp, Telegram i sklepy darknetowe. Co prawda użytkownicy mówią, że boją się policyjnych prowokacji, jednak nie jest to istotnym czynnikiem zniechęcającym ich do zażywania.

Dzięki raportowi dowiadujemy się również, jak użytkownicy przyjmują nowe substancje psychoaktywne. Większość miesza je, nie znając ich działania. Z rozmów wynika również, jakie usługi są najbardziej potrzebne użytkownikom. Obok systemu ostrzegania (powszechnie dostępnej bazy danych na temat działania poszczególnych substancji) mówią o usługach redukcji szkód dla osób zażywających substancje inaczej niż dożylnie (np. wciągających je nosem lub palących). Wspominają o punktach wymiany szklanych fifek i folii (wykorzystywanych do palenia) oraz miejscach do testowania składów substancji.

Co robić?

Pracownicy Eurasian Harm Reduction Association wspólnie ze Szkołą Prawa Brytyjskiego Uniwersytetu w Swansea przyjrzeli się sytuacji z tzw. nowymi substancjami psychoaktywnymi w sześciu krajach: Mołdawii, Białorusi, Gruzji, Kazachstanie, Serbii i Kirgistanie. Wnioski z rozmów, które zawarto w badaniach, pokrywają się w dużej mierze z tym, co wiemy o sytuacji z nowymi substancjami psychoaktywnymi w Polsce czy Wielkiej Brytanii. Mówimy o różnych państwach, z odmienną historią i kulturą polityczną, które dzielą tysiące kilometrów. Łączy je jednak to, że mają problem z tzw. dopalaczami.

Niezależnie, czy mówimy o Kirgistanie, czy Wielkiej Brytanii, źródło problemu jest to samo. To wysokie kary za przestępstwa narkotykowe związane z tradycyjnymi substancjami (np. marihuaną, amfetaminą, MDMA) pchają zarówno producentów, jak i użytkowników do wymyślania nowych niebezpiecznych mieszanek, które pozwolą im uniknąć kary. Raport euroazjatyckiego stowarzyszenia tylko potwierdza, że dopóki wymienione kraje nie rozważą zniesienia dotkliwych kar za posiadanie i używanie tradycyjnych substancji, nie powinny spodziewać się, że problem z tymi nowymi zniknie sam.

Oceń treść:

Average: 8.3 (6 votes)

Komentarze

alfostwor (niezweryfikowany)

https://www.youtube.com/watch?v=Jnd_xS8l5Ck&t=893s jak by kogoś interesowało gdzie się podziała alfa

D.M. (niezweryfikowany)

U nas idzie to jak po grudzie. Jedyną opcją jest edukacja i uświadamianie - wiadomo że większość moich rówieśników (rocznik '94) ogarnia ze nie każdy kto zapali splifa kończy ze strzykawką pod mostem, ale niestety jesteśmy jeszcze daleko, daleko w lesie. Prohibicja spycha rynek na niekontrolowane tory. Niemniej jednak najważniejsza jest edukacja ;) wszak nawet i piwo nie jest stworzone dla każdego.

Zajawki z NeuroGroove
  • 4-ACO-DMT
  • Pierwszy raz

Mieszanka ekscytacji i stresu, falami pojawiająca się niecierpliwość i chęć do eksperymentu, oraz strach o różnym natężeniu. Obsesyjne myśli o konieczności "oczyszczenia się" i "zrzucenia ciężaru" moich ostatnich osobistych problemów zanim zacznę eksperyment. Trochę jak oczekiwanie na jakiś wyrok. Praktycznie sama przez większość czasu, w moim pokoju, posprzątanym celowo z myślą o moich ewentualnych niekontrolowanych reakcjach.

Trudno nazwać to jednoznacznie eksperymentem planowanym. O legalnych psychodelikach dowiedziałam się właściwie kilka dni wcześniej. Do tej pory odmienne stany świadomości usiłowałam, ze skutkami różnymi, raczej marnymi, uzyskiwać przez próby treningu umysłu. A jak wiadomo, depresja, rozdrażnienie i długotrwałe złe samopoczucie podobnym próbom nie sprzyjają... Postanowiłam więc sobie przy okazji Nowego Roku, okrzykniętego ogólnie czasem zmian, poszukać krótkotrwałego sposobu jednocześnie na uwolnienie się od zatruwających myśli jak i wspomagany wzrost skuteczności.

  • Grzyby halucynogenne

13.10.2007

Na początek powiem, że historia jest niepełna, nie jestem w stanie sobie przypomnieć dokładnie wielu szczegółów z rozmowy i przytoczę tutaj najlepsze sytuacje i miejsca z podróży.
Kolega zwany dalej Michał, załatwił 120 grzybków. Umówiliśmy się wstępnie na godzinę 10 kolejnego dnia.

Trip

  • Kodeina
  • Uzależnienie

Dobijający trzeci dzień odstawki. Raport zacząłem pisać w momencie przyjęcia pierwszej tabletki.

Czy ja dobrze myślę? Czy mi się coś miesza? Czy ja rzeczywiście chciałbym zostać malarzem? A może to tylko kolejny wymysł? Kolejne marzenie? Które powstało pod wpływem działania kodeiny trzy dni wcześniej i przy odstawieniu wydawało się jedyną sensowną opcją na życie? Tak. To już trzeci dzień bez kodeiny, nigdy nie miałem tak dotkliwych fizycznych objawów odstawienia, nieźle jak na kodeinowca z 7 letnim stażem. Hmm... Każdego taki stan dopada? Widać racja. 7 lat stażu nigdy nie byłem w ciągu, dla jednych to bajka, dla innych powód do wkurwienia.

  • Pierwszy raz
  • Szałwia Wieszcza

Wstęp:

Na szybko opiszę efekty działania przed wczorajszym doświadczeniem z boską szałwią, lepiej będzie się czuło TR, a mnie zadowoli to, że zbiorę opis w jedną całość.
Podróż była raczej krótka, więc nie będzie długo.

Testowałem susz szałwii wieszczej (pięć prób, mogę złączyć w jeden miesiąc), były to nabicia metalowej fajki (średni cybuch), podpalane zapalniczką żarową (wysoka temp.)

Efekty zawsze były te same, trwające kilka minut.

randomness