Ryby uzależnione od metamfetaminy, czyli jak nasze ścieki zmieniają zwierzęta

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

swiatoze.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

96

Leki, używki czy narkotyki, które zażywamy, nie są możliwe do przefiltrowania w pełni. Wydalane przez nas pozostałości po nich trafiają wraz ze ściekami do rzek, zamieszkałych przez zwierzęta. Jak się okazuje, może to wywierać duży wpływ na ich funkcjonowanie, a nawet możliwości przeżycia.

Szokujące wyniki eksperymentu czeskich naukowców

Badacze poddali eksperymentowi 120 ryb. Połowa z nich (grupa kontrolna) przez osiem tygodni żyła w niezanieczyszczonej wodzie, zaś drugą połowę w takim samym przedziale czasowym hodowano w zbiorniku, którego woda skażona była obecnością narkotyków o stężeniu spotykanym w czeskich rzekach.

Następnie przeniesiono pstrągi potokowe żyjące w zbiorniku z zakażoną wodą do takiego, w którym dopływ miała zarówno woda przefiltrowana, “czysta”, jak i ta zawierająca określoną dawkę amfetaminy. Okazało się, że osobniki z pierwszego akwarium, czyli tym bez substancji psychoaktywnych, nie wykazywały zainteresowania tą częścią zbiornika, do której dopływała skażona woda.

Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej w przypadku pstrągów, które przez osiem tygodni miały styczność z narkotykiem – te o wiele chętniej podpływały do takiej wody. Co więcej, zaobserwowano, że zarówno w tkance ich mózgu, jak i zachowaniu zachodziły wyraźne zmiany. Zwierzęta stały się dużo mniej aktywne i często traciły zainteresowanie jedzeniem, czy kojarzeniem w pary. Warto też podkreślić, że w środowisku naturalnym, ryby uzależnione od narkotyków mogą gromadzić się w pobliżu ujścia ścieków do rzeki, co może stanowić dla nich zagrożenie.

Zażywane przez nas leki zmieniają ryby

Niedawno w czasopiśmie Nature Sustainability ukazał się artykuł naukowy o podobnej tematyce. Tym razem jednak uwaga naukowców nie koncentruje się wyłącznie na narkotykach. Badacze wzięli pod lupę także skutki wydalanych przez ludzi składników farmaceutyków, które przedostają się wraz ze ściekami do rzek.

Jeden z autorów badania, Michael Bertram, adiunkt na Szwedzkim Uniwersytecie Nauk Rolniczych, w wypowiedzi dla The Guardian ujawnił, że do środowiska w dużym stopniu przenikają między innymi takie substancje, jak: leki przeciwlękowe, antydepresyjne i przeciwpsychotyczne, kofeina, kokaina, metamfetamina oraz inne narkotyki. Niektóre z wymienionych są nastawione na wywołanie zmian biologicznych. Tym samym nie pozostają też obojętne dla środowiska. Mogą powodować dramatyczne wręcz skutki w kontekście funkcjonowania zamieszkujących je organizmów.

Przykładowo, zbadano pod tym kątem zachowanie okonia europejskiego. Ten po zażyciu składników zawartych w antydepresantach może utracić swój naturalny strach przed drapieżnikami. Z kolei naukowcy z Uniwersytetu Umea, podczas jednego z przeprowadzonych eksperymentów – opisanego i opublikowanego w Science – zaobserwowali, że substancje z leków przeciwlękowych sprawiły, że ryby te chętnie odłączały się od grupy i żerowały w samotności, co w warunkach naturalnych może stanowić dla nich duże zagrożenie. Stawały się przy tym także bardziej agresywne.

Ekologiczne leki?

W obliczu zagrożeń powodowanych coraz większą ilością dostarczanych do ekosystemów substancji, w przestrzeni publicznej pojawiły się głosy naukowców i osób skupionych wokół ochrony środowiska, postulujących produkcję leków ekologicznych.

Chodzi o to, aby zreformować cykl życia produkcji leków, by stał się on mniej szkodliwy dla środowiska. W tym celu, jak głoszą naukowcy, należałoby przeszkolić farmaceutów, pracowników ochrony zdrowia oraz weterynarzy z zakresu wpływu leków na ekosystem.

Ponadto postulują między innymi: przebadanie leków pod kątem wywieranych przez nie skutków na naturę oraz wprowadzenie zmian w procesie ich produkcji. Chodzi o modyfikacje, dzięki którym leki łatwiej rozkładałyby się po użyciu. Badacze podnoszą także kwestie rozwijania technologii oczyszczania ścieków, aby docelowo było ono bardziej skuteczne i zdolne do wychwytywania niektórych z substancji przed wpadnięciem do rzeki.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

nastrój przed spożyciem raczej kiepski, obawiałam się bad tripu

Minął miesiąc
Wróciłam na kilka pięknych godzin do świata rodem z Alicji w Krainie Czarów.
Tradycyjnie o 13 spożyłam “grzyby szczęścia”, tym razem w nieco innej formie, mianowicie były one rozkruszone i pływały w soku cytrynowym, w ilości takiej samej jak ostatnim razem. Skład prawie identyczny, prawie bo dołączył R.
Po dłuższym czasie Wincenty zapytał;
- Czujesz już coś?
- Nic.
Znów byłam podekscytowna jak małe dziecko przed rozpakowaniem prezentu, ciekawa efektów eksperymentu z użyciem cytryn.

  • Dimenhydrynat

Mam tu tripa pewnego goscia po avio:


Jazda miala miejsce okolo rok temu dlatego nie pamietam jej zbyt dokladnie,

ale postaram sie ja opisac. Tego dnia nie chcialo mi sie isc do szkoly.

Okolo 8 rano odprowadzilem qmpla do jego szkoly. Los chcial, ze akurat wtedy

przyjechal do niej moj stary spotkac sie z dyrkiem (brrr) sciemnilem go, ze

teraz mam religie i odwiozl mnie na chate. Wiec poszedlem do apteki po

aviomarin (20 sztuk) kosztowaly jakies 17 zlotych. Mialem jeszcze jedna

  • Inne
  • Miks

Dobry humor, opioidowe ciepło w ciele, fajna atmosfera z kolegą na mieście.

Ciekawa amnezja

Tram+benzo+stim

 

Słowem wstępu chciałem powiedzieć, że opioidy/opiaty bardzo uzależniają i uważajcie żeby się w to nie wjebać.

 

Mój trip raport chciałbym całkowicie podporządkować tramadolowi, zolpidemowi i kofeinie.

 

Z tramadolem już trochę przygód miałem, więc myślę, że tolerancja na owy środek jest trochę większa. Zolpidem brałem pierwszy raz, kofeinę już ponad tysiąc razy, co jest chyba oczywiste.

 

Przejdźmy do sedna.

  • 4-ACO-DMT
  • Dekstrometorfan
  • Miks

Lekkie zmęczenie fizyczne jak i emocjonalne. Przez trzy dni gościliśmy u siebie ojca Kosmo i jego partnerkę. A, że goście to byli zabawowi to i lały się oporowe ilości browarów, a Akodin z Thiokodinem sypały się garściami. Mój organizm przyjął to nadzwyczaj dobrze, a nawet tego wyczekiwał, hehe. Nie mam swobodnego dostępu do ww. substancji. I bogu dzięki. Jedynymi efektami ubocznymi nadmiernego, bądź co bądź, eksploatowania organizmu, była lekka zgaga i niewyspanie, z powodu dzwięków wydawanych przez mojego teścia, kiedy śpi. Przypominają pracujacy kombajn. Decyzja o wrzuceniu tryptaminy była spontaniczna. Reasumując: stan fizyczny: 7 na 10, psychiczny: 9 na 10. Czułam kompletny luz i świadomość, że nic nie ciąży mi nad głową i pierwszy raz od jakiegoś czasu wszystko układa się po mojemu, nawet bez mojej ingerencji.

  Opisywany trip miał miejsce wczoraj, czyli trzeciego maja. Cały dzień (właściwie to tydzień) obfitował w dosyć intensywne przeżycia. Do tego w ostatnim miesiącu pobijam rekordy w częstotliwości jedzenia DXM w dawkach antydepresyjnych. A jak wielu z Was zdaje sobie sprawę, poprzeczkę zawiesiłam sobie wysoko. Ostatnim psychodelikiem jaki przyjmowałam było 2c-t-4 tydzień wcześniej, co w moim przypadku nie powinno mieć wpływu. Poprzednim razem przyjęłam 25 mg 4-aco-dmt i 300 mg DXM.