21.05.2008
I. WSTĘP
Pora coś dodać o wyrażeniach związanych z narko-kulturą, o której od czasu "bakania" nie wspominałem.
Do katowickiego Spodka na listopadowy festiwal muzyki klubowej Mayday przyszło 9 tys. osób. Były jednak ofiary - kilka hospitalizowanych i jeden zgon. Ten ostatni mógł mieć związek z niszczącym działaniem pewnych substancji, które były obecne w Spodku. Otóż na niezwykle prężnym forum clubbing.waw.pl ktoś wtedy założył nowy temat dyskusji: "święto fety". Sera - o ile mi wiadomo - w Katowicach nie serwowano. Było za to sporo "fety", czyli amfetaminy lub też jej pochodnych w postaci tabletek (ecstasy). Też białe. Nie chodziło więc o "święto święta" (w końcu "fetuje się" też - zamiast świętować), tylko - jak to określa jeden z uczestników dyskusji - o tzw. naćpę, imprezę, na której było sporo używek.
Pora coś dodać o wyrażeniach związanych z narko-kulturą, o której od czasu "bakania" nie wspominałem. "Pixle" to pigułki ecstasy. Marihuana - znana już jako trawa, gandzia i maryśka - to "siuwaks", "szuwar", "staf" albo po prostu "materiał". Heroina występuje jako "herka" lub "helena". Na każdą z nielegalnych substancji jest po sto określeń - to swoisty kod, który pomaga zachować pewne sprawy w tajemnicy. "Wezmę materiał na imprezę" - można powiedzieć przez telefon przy rodzicach i nie spotkać potem ich zdziwionych spojrzeń. Funkcjonują też różne prywatne kody. Na przykład kod muzyczny: kasety to piwo, analogi - wódka, kompakty - trawka. "Zabierz kompakty" to tyle co "weź trochę gandzi". Tutaj - jak widać - znajomość żadnego słownika nie pomoże.
Zażywać fetę to "fukać". A jej miłośnicy to w najmłodszym słowniku "wielbiciele białego szaleństwa" albo "narciarze", bo branie amfetaminy określane bywa jako "narty", "snowboard" albo "białe". W filmie "Pulp Fiction" jedna z bohaterek szła do toalety, by "przypudrować sobie nosek". Kokainę jej polscy użytkownicy nazywają raz pieszczotliwie "koko", kiedy indziej - już bardziej brutalnie - "koks". Wszystko zależy od kontekstu. Ale "święto fety" brzmi wyjątkowo złowieszczo.
Puste mieszkanie matki. Świeczki, kadzidła. Nastawienie: szeroko pojęty pozytywizm.
21.05.2008
I. WSTĘP
Zdarzyło się sporo razy iż kochałem się po spożyciu różnych substancji psychodelicznych.
Były to bardzo ciekawe i pozytywne doświadczenia.
Spontanicznie piszę- więc wyrywkowo opiszę co mi się przypomni...
....
Na pięknej polanie w Beskidzie Niskim spożywamy z przyjaciółką meksykańskie psylocyby (fioletowe, duże, zjedliśmy po półtora grzybka i było bardzo mocno).
Spędzamy kilka cudownych godzin w przyrodzie, rozkoszując się przeżyciami w przyrodzie i na świeżym powietrzu, po czym postanawiamy przenieść się do domu.
Wolny dom na dłuższy okres, pozytywne nastawienie, ciekawość nowej, naturalnej substancji, zrelaksowanie i pełna gotowość na mocne doświadczenia.
Wstęp:
Komentarze