Leczenie dzieci marihuaną tak, ale bez dr. Bachańskiego

entrum Zdrowia Dziecka zmienia zdanie. Proponuje pacjentom neurologa Marka Bachańskiego kontynuację jego terapii z użyciem medycznej marihuany. Ale recepty ma wystawiać inny lekarz.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza
Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska

Odsłony

333

Centrum Zdrowia Dziecka zmienia zdanie. Proponuje pacjentom neurologa Marka Bachańskiego kontynuację jego terapii z użyciem medycznej marihuany. Ale recepty ma wystawiać inny lekarz.

Szpital nie cofa bowiem zakazu leczenia doktorowi Bachańskiemu, który jako pierwszy zaczął w Polsce legalnie podawać medyczną marihuanę. Lekarz dostał zakaz w połowie lipca.

Leki na bazie medycznej marihuany podawał dziewięciorgu dzieciom - w tym pięcioletniemu Maksowi z zespołem Downa. Chłopiec cierpi na ciężką formę padaczki. Nim zaczął przyjmować leczniczą marihuanę, miał nawet 300 ataków dziennie. Teraz liczba napadów zmniejszyła się o 90 proc., a Maks śmieje się i gaworzy.

Centrum Zdrowia Dziecka zakaz tłumaczy tym, że dr Bachański nie dopełnił wymogów formalnych. Jak informowała prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak, zastępca dyrektora CZD ds. naukowych, lekarz nie przedstawił żadnych danych dowodzących skuteczności prowadzonego przez siebie leczenia tą metodą. Miał nie dostarczyć także informacji o tym, jakie dawki leków podaje, a "stosowanie medycznej marihuany bez dopełnienia wymogów eksperymentu jest w Polsce nielegalne". Lekarz nie wystąpił też do komisji bioetycznej szpitala z wnioskiem o rozpoczęcie eksperymentu.

Dyrekcja Centrum ogłosiła najpierw, że pacjenci będą mogli skorzystać z innego leku o nazwie Sativex. Ale to oznacza wydatek kilku tysięcy złotych miesięcznie, a proponowany lek jest na dodatek zarejestrowany w leczeniu stwardnienia rozsianego. Teraz szpital zmienił zdanie. Rodzicom dzieci leczonych przez dr. Bachańskiego zaproponował w środę kontynuację terapii leczniczą marihuaną w dawkach, które ten im ustalił. Lekarz z CZD dzwonił z taką propozycją do Doroty Gudaniec i kilku innych rodziców. Recepty ma wystawiać inny lekarz z kliniki, który ma też przejąć jego pacjentów.

- Szpital zakazał Bachańskiemu leczenia, ale zamierza je kontynuować, czyli jednak nie jest szkodliwe - podkreśla pani Gudaniec. - To dlaczego nie można uzupełnić braków formalnych i przekazać pacjentów Bachańskiemu? Chyba że te braki to tylko pretekst, by się go pozbyć.

Matka innego pacjenta, do której również dzwoniono z CZD, dodaje, że Bachański notował, jakie dawki leków dziecko brało, ile miało napadów, jakie wystąpiły skutki uboczne. W takiej terapii to rodzice obserwują dziecko i później relacjonują lekarzowi, czy jest poprawa. - Moje dziecko miało 80 proc. mniej napadów drgawek. Wiem jedno: medycyna była bezradna, a dzięki lekom z medyczną marihuaną widzę poprawę - mówi.

Zapytaliśmy wczoraj szpital, czy terapię pacjentów Bachańskiego będzie kontynuował inny lekarz, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. Dziś Ministerstwo Zdrowia ma podać informacje o szczegółach terapii prowadzonej przez Bachańskiego i zastrzeżeniach wobec lekarza.

Nieoficjalnie wiadomo, że u jednego z małych pacjentów stwierdzono niepożądane skutki uboczne po zastosowaniu medycznej marihuany. Ale według naszych informacji doktor Bachański powiadomił o tym szpital, zmienił dziecku leki i wyniki się poprawiły.

Andrzej Sawoni, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej, broni dr. Bachańskiego. - Jeśli nie prowadził dokumentacji medycznej, to fatalnie świadczy o organizacji pracy w szpitalu. Gdzie był nadzór? Dlaczego nagle wszyscy się teraz dowiadujemy, że nie wiadomo czym i kogo doktor leczył, skoro pierwsze leki podał we wrześniu ubiegłego roku? Jeśli nawet popełnił błąd organizacyjny, trzeba dać szansę, by to naprawił - podkreśla. - Proponuję, by zgłosił się do naszej komisji bioetycznej, chętnie mu pomożemy - dodaje.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Względnie dobre

PORA STRAWIĆ TO INACZEJ

Od mojego ostatniego wrzutu dekstrometorfanu minęło 10 dni i można rzec, że pewne rzeczy się ułożyły, wskoczyły na swe miejsce. Zachowuję trzeźwość, tak jak zamierzałem. Zabawa w świadome śnienie + medytacja + joga dają naprawdę zajebiste efekty. Może nawet za dwa miesiące opiszę co i jak się zmienia, oddając cześć tradycyjnej i zdrowej metodzie na zwiększanie świadomości- zwyczajnej kontemplacji. Dziś jednak mam w planach "naprawić" błędy sprzed kilku dni.

  • Dekstrometorfan


nazwa substancji: DXM [Acodin] + THC.[Piach]

poziom doświadczenia użytkownika: Ale co?! Do tej pory tylko. THC we Mnie i Etanol w dużych ilościach.

dawka: 300mg/75kg. 1G/3os. [Dwie myślami daleko]

sposób zażycia: Usta. Gardło. Przełyk.

stan umysłu: Doskonały

intencje: Chęć poznania.

efekty: Zmniejszenie stresu.

czy dane doświadczenie zmieniło Cię w jakiś sposób: Raczej nie. Wciąż ten sam tylko mniejszy dystans do tego typu rzeczy.


  • Marihuana

Nazwa substancji: Grzybki halucynogenne

Dawka: 75 świerzych

Doświadczenie: Mnóstwo jarania, amfetaminy, piguł, trochę kwasów

i niewiele opiatów. Różne mieszanki. Grzybki poraz chyba 7, ale

pierwszy raz w dwace powyżej 60.



  • Grzyby halucynogenne
  • Tripraport

Podróż, którą opisuję poniżej, była moją najbardziej intensywną do tej pory. Przeżywałem w jej trakcie wiele emocji, od smutku do euforii. Zakończyła się wręcz mistyczną ekstazą.

Moja waga: ok. 70 kg

 

Poprzednie doświadczenia z psychodelikami: LSD (raz w życiu jeden kartonik, konkretna dawka nieznana), innym razem 15g magicznych trufli Shambhala. Do tej pory moje wrażenia z tego typu substancjami były bardzo pozytywne, dobrze radziłem sobie z intensywnymi momentami fazy.