REKLAMA




„Heroina: bohaterka kolonialnego dramatu”

Ważną rolę w historii opium, surowca do produkcji heroiny, odegrali Brytyjczycy. Plantacje narkotyku znajdowały się w Indiach, kolonii angielskiej.

Tagi

Źródło

Albetr E.

Odsłony

3842

Ważną rolę w historii opium, surowca do produkcji heroiny, odegrali Brytyjczycy. Plantacje narkotyku znajdowały się w Indiach, kolonii angielskiej. Hindusi zapamiętali czasy panowania Brytyjczyków jako pełne przemocy i chciwości. Nieprzypadkowo jednym ze słów z języka hindustani, które weszły na stałe do angielszczyzny, jest loot (łup, haracz). Opium budowało fortuny wielu kapitalistów w XVIII i XIX wieku, szmugiel narkotyku był ulubionym zajęciem niektórych angielskich arystokratów. Kompania Wschodnioindyjska cieszyła się monopolem na dostawy opium do Chin. Gdy Chińczycy ustanowili prawa przeciw handlarzom narkotyku, Anglia stanęła w obronie brudnych interesów korporacji, rozpoczynając konflikt znany w historii jako Pierwsza Wojna Opiumowa (1839). W 1842 r. Chińczycy zostali pokonani i stracili Hong Kong. Buntowali się jednak dalej, wyrzucając opium do morza. Stoczono Drugą i Trzecią Wojnę Opiumową, dzięki którym import narkotyku do Chin zalegalizowano ostatecznie w 1860 r. Francja także wprowadziła monopol państwowy na handel opium w swoich koloniach, np. w Wietnamie. Zyski te stanowiły dużą część budżetów państw kolonialnych. Prekursorem haniebnej polityki był Warren Hastings, gubernator Bengalu na przełomie XVIII i XIX wieku. Stwierdził on, że opium jest szkodliwe i powinno być zakazane w obrębie własnego kraju, ale można je eksportować dla zysku. Od początku budziło to sprzeciw rozsądnych ludzi. W angielskim parlamencie w 1840 r. padły słowa potępiające niesprawiedliwą wojnę, którą wywołano, aby chronić kontrabandę. Polityk William Gladstone przestrzegał przed sądem bożym nad Anglią i karą za niegodziwość kraju wobec Chin. Duchowni ewangeliccy widzieli w handlu opium, obok handlu ludźmi, największe zło imperium brytyjskiego. Francja oraz inne kraje korzystały z wojen opiumowych i brały w nich czynny udział. Niektórzy widzą w tej historii brudny, imperialistyczny gen dzisiejszych korporacji. Także Japończycy w XX wieku wykorzystywali opium w celach rasistowskich – przeciwko Chińczykom, Europejczykom, Hindusom i innym „niższym rasom”. Podbite tereny Chin zmieniali w fabryki i meliny narkotyku.

Na początku XX wieku gangsterzy z Korsyki kupowali opium w Turcji i Birmie, transportowali przez Wietnam, wówczas francuską kolonię i wytwarzali z niego heroinę w Marsylii. Stamtąd trafiała ona do nowojorskiej mafii. Jej szefowie „Lucky” Luciano i Meyer Lansky pomogli wojsku USA w czasie II wojny światowej wyzwolić Sycylię. Alianci mogli dzięki koneksjom Luciano zorganizować bezpieczny desant na Włochy – w walce z hitlerowcami wsparła ich tamtejsza mafia. Luciano dzięki temu układowi został wypuszczony z więzienia, gdzie odsiadywał wyrok 30 lat więzienia. Rozpoczął się nowy rozdział w historii współpracy służb specjalnych z handlarzami narkotyków. Film dokumentalny Heroina w Marsylii (2003, reż. D. Korn-Brzoza) pokazywany w kanale telewizyjnym Planete opisuje kulisy afery tzw. Francuskiego Łącznika (ang. French Connection). Francuskie służby specjalne jeszcze po II wojnie światowej handlowały opium, aby pokrywać koszty wojenne w buntujących się koloniach. Robiono to często w tajemnicy przed władzami w Paryżu. Niektórzy szefowie heroinowego interesu współpracowali w czasie wojny z gestapo, inni – z francuskim ruchem oporu. Gdy w 1947 r. wybuchł potężny strajk dokerów w Marsylii, amerykańska agencja wywiadowcza CIA uznało to za groźbę ze strony komunizmu i pieniędzmi oraz bronią wsparła tamtejsze gangi. Mafia skutecznie rozbiła strajk. Gdy kilka lat później strajki wybuchły znowu, objęły wszystkie porty Francji – protestowano przeciw wojnie w Wietnamie. Z więzień wypuszczono kryminalistów, aby pomogli w stłumieniu ruchu. Thomas Braden, były dyrektor sekcji międzynarodowej w CIA przyznał, że opłacanie bojówek łamistrajków pozwalało na rozładunek amerykańskich towarów. Mafia spacyfikowała i ten strajk, zaskarbiając sobie wdzięczność polityków na długie lata. Przemyt heroiny mógł rozkwitnąć na dobre, Marsylia stała się laboratorium chemicznym produkującym najczystszy narkotyk na potrzeby amerykańskiego rynku. Mafiosi z Marsylii cieszyli się poparciem burmistrza, byli zresztą wcześniej jego ochroniarzami i rozlepiali jego plakaty wyborcze. Marcel Francisi, zwany przez prasę Panem Heroiną, miał powiązania z guellistowską organizacją parapolicyjną, która werbowała członków w tajnych służbach i w środowisku przestępczym. Ten hazardzista i posiadacz kilku kasyn gry obracał się wśród elit politycznych i artystycznych Paryża. Wywiad, politycy i gangsterzy połączyli siły w intratnym handlu. Mafiosi stali się przedsiębiorcami, dyrektorami, politykami. Dzisiaj globalizacja objęła także i ten przemysł: przy czynnym udziale służb specjalnych, rządów, ponadnarodowych korporacji, banków, dzięki nowym rozwiązaniom takim jak raje podatkowe następcy French Connection mogą cieszyć się spokojnym snem.

Emerytowany generał Maurice Belleux, dawny szef francuskich służb wywiadowczych przyznał, że wszystkie operacje kierowanej przez niego agencji były finansowane dzięki zyskom z handlu narkotykami w Indochinach. Francuzi chronili przemyt opium w Laosie i Wietnamie w czasie wojny kolonialnej w latach 1946-1954. Francuski wywiad wojskowy kontrolował wietnamską mafię zajmującą się dystrybucją narkotyku, konta bankowe, podział zysków. Zdaniem gen. Belleuxa rolę Francuzów przejęła później amerykańska CIA, prowadząca podobną politykę. Celem wojskowych było zatrzymanie komunizmu przy pomocy wszelkich możliwych środków. Jako sprzymierzeńcy USA narkotykowi lordowie cieszyli się immunitetem i mogli swobodnie prowadzić swoje operacje. Alfred McCoy wykłada historię Azji Południowo-Wschodniej na Uniwersytecie Wisconsin-Madison, jest laureatem nagrody Grant Goodman oraz autorem dobrze udokumentowanej książki The Politics of Heroin: CIA Complicity in a Global Drug Trade (1972). McCoy opisuje w niej wiele przykładów działań CIA na arenie światowego handlu heroiną: dawnych nazistowskich pilotów zatrudnionych przez agencję do szmuglu narkotyku w latach 40. i 50. XX wieku czy wyciszanie przy pomocy heroiny gniewnych nastrojów w czarnych gettach USA przez lokalnych mafiosów, dawnych zabójców amerykańskich służb specjalnych. McCoy odsłonił także kulisy prania brudnych pieniędzy przez banki. Najemnicy ponad 30 lat temu przeprowadzili nieudaną próbą zamordowania naukowca – jego ekipę ostrzelano z broni palnej w trakcie badań terenowych w Azji. Od tamtej pory jego życie było zagrożone wiele razy. W kolejnej edycji książki w 1991 r. McCoy napisał, że w ciągu ostatnich 20 lat CIA przeszła drogę od transportu surowego opium w odległych górach Laosu do skomplikowanych metod dostarczania czystej kokainy na teren USA. Wskazał też na powtarzający się schemat wybuchów epidemii narkomanii napędzanych przez operacje agencji w różnych regionach świata i mniejszą podaż narkotyków przy braku aktywności CIA. Najnowsza książka prof. McCoya opowiada o metodach tortur stosowanych przez amerykański wywiad.

Według dokumentu CIA z 1952 r. heroina była „rutynowo używana przez policję i przesłuchujących”. Doceniono w tym przypadku jej uzależniające właściwości jako swoiste serum prawdy: przesłuchiwany będąc „na głodzie” narkotyku był wyjątkowo skory do wynurzeń. Największa operacja CIA zaczęła się w 1979 r. w Afganistanie – agencja wspierała islamskich żołnierzy walczących z Rosjanami. Sąsiedni Pakistan nie produkował wówczas w ogóle heroiny i posiadał jedynie małą lokalną populację palaczy opium. Według amerykańskiego Prokuratora Generalnego gen. W.F. Smitha dwa lata później kraj ten stał się największym na świecie dostawcą heroiny, zaopatrującym ponad połowę uzależnionych w USA i Europie. Według rządowych statystyk Pakistan w 1979 r. nie zarejestrował żadnego przypadku uzależnienia od heroiny, w 1980 r. odnotowano 5000 takich przypadków, zaś w 1985 r. liczbę uzależnionych od heroiny szacowano na 1,2 mln ludzi. Produkcja opium w Afganistanie wzrosła z 200 ton w 1981 r. do 2000 ton w 1991 r. Dopiero w 1990 r. na łamach Washington Post urzędnicy amerykańscy przyznali, że najwięksi producenci narkotyku to afgańscy dowódcy walczący z komunistami.

Zyski z handlu narkotykami czerpie na świecie polityczna prawica i lewica - przy czym lewicę utożsamia się zazwyczaj z tzw. miękkimi narkotykami pochodzenia naturalnego, prawicę zaś z narkotykami twardymi. Próbowano niszczyć w ten sposób całe narody i rasy lub klasy społeczne. Przemyt narkotyków bywał w historii ulubioną zabawą rządzących, służb specjalnych i tzw. wyższych sfer. Kurierzy często kryją się za paszportami dyplomatycznymi (np. w 2007 r. były doradca ministra spraw zagranicznych, dyplomata i hrabia Piotr D. został skazany we Wrocławiu za przemyt 75 kg heroiny wartej 10 mln złotych). Różni światowi przywódcy byli oskarżani w sądzie o przemyt narkotyków (np. premier Włoch S. Berlusconi). Wielu autorów zwraca uwagę na rolę zysków z handlu heroiną w finansowaniu dzisiejszych konfliktów w Pakistanie, Afganistanie, Birmie i innych krajach azjatyckich. Lokalni wojenni lordowie i narkotykowi baronowie byli starymi znajomymi brytyjskich i amerykańskich klas rządzących już w XIX wieku, ich potomkowie i następcy byli także znani wywiadom tych krajów jako sprzymierzeńcy na wypadek inwazji. Pod rządami talibów produkcja heroiny w Afganistanie spadła do zera, co odnotowały zachodnie media. Dzisiaj Afganistan znowu produkuje większość światowego opium. W ostatnich latach ceny heroiny w Europie spadły o połowę, w USA nawet o 70%, jej produkcja wzrosła o 400%. Kilkakrotnie wzrosła też liczba uzależnionych. Stosunkowo niewiele heroiny trafia do rąk białej młodzieży – jest ona zwykle rozprowadzana w skupiskach mniejszości etnicznych lub w innych krajach z rasistowskich pobudek. Coraz więcej Amerykanów domaga się śledztwa i specjalnej komisji Kongresu USA ds. roli amerykańskich służb specjalnych w światowym handlu narkotykami. Od dawna powszechnie wiadomo, że Osama bin Laden został wyszkolony przez amerykańskie służby do walki z Rosjanami dzięki zyskom z afgańskiego opium – opisuje to m.in. reporter i znawca współczesnych konfliktów Wojciech Jagielski w swojej książce Modlitwa o deszcz (2004).

W ten sposób zarabia się pieniądze na prowadzenie wojen, broń i inne palące potrzeby świata polityki. Wyjściem z tej matni jest tylko edukacja i leczenie, a nie więcej propagandy, więzień i przemocy.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Warto dodać, że nasz premier na pierwszą wizytę poleciał do Peru po kokainę :) No bo po co innego tam pojechał?

Anonim (niezweryfikowany)

co w tym złego, że kontrole nad obiegiem towaru sprawują najsilniejsi?