Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"

Neumarkt w Kolonii to jedno z zagłębi narkotykowych Niemiec. Mieszkańcy nie ukrywają, że robią wszystko, by unikać tej części miasta. Władze i służby stoją dziś przed ogromnym wyzwaniem i próbują ugasić kryzys. Czy Kolonia stanie się kolejnym symbolem niemieckiego upadku?

Tagi

Źródło

onet.pl

Komentarz [H]yperreala

Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz zawartych tez.

Odsłony

236

Neumarkt w Kolonii to jedno z zagłębi narkotykowych Niemiec. Mieszkańcy nie ukrywają, że robią wszystko, by unikać tej części miasta. Władze i służby stoją dziś przed ogromnym wyzwaniem i próbują ugasić kryzys. Czy Kolonia stanie się kolejnym symbolem niemieckiego upadku?

Jest zimny niedzielny wieczór pod koniec grudnia. Na Neumarkt w Kolonii rozbierane są ostatnie pozostałości jarmarku bożonarodzeniowego. Zużyte choinki leżą ułożone w stosy na skraju placu, światła straganów zgasły. Każdy, kto skręca w jedną z bocznych uliczek, szybko zauważa, że cisza jest myląca. Przed restauracją stoją postacie w podartych kurtkach, niektóre zgarbione, inne przygotowujące fajki do palenia cracku. Cuchnie ludzkimi odchodami i spalonym plastikiem.

Przez wąskie przejście dochodzi się do wewnętrznego dziedzińca. W ciemnym kącie stoi trzech mężczyzn, przed nimi nastolatek w szarym dresie, czapce Gucci i z torbą na ramię. Nagle zapalają się latarki. Policja niepostrzeżenie otoczyła dziedziniec. "Ręce na ścianę" — krzyczy funkcjonariusz. "Nie upuszczajcie niczego".

Nastolatek próbuje uciec, ale szybko rezygnuje. Policjanci już go znają. — Ile razy mamy powtarzać twojemu bratu i tobie, żebyście się tutaj nie kręcili. Masz 15 lat — szepcze jeden z nich. — A mimo to sprzedajesz tutaj twarde narkotyki.

Nastolatek wszystkiemu zaprzecza. W jego torbie policjanci znajdują dużo drobnych monet, banknotów — ale żadnych narkotyków. Być może są ukryte gdzieś między kostką brukową a krzakami? Funkcjonariusze systematycznie przeszukują podwórze, podnoszą luźne kamienie, sprawdzają zarośla i szczeliny w murze, ale nic nie znajdują. U trzech osób zabezpieczają niewielkie ilości heroiny i cracku.

Gdy służby przeszukują plac, chłopiec podaje policjantowi swój telefon komórkowy. Funkcjonariusz wybiera numer i włącza głośnik. Odzywa się kobiecy głos. To matka nastolatka. — Przepraszam — mówi łamaną niemiecką. — Proszę, przywieźcie mi mojego chłopca do domu.

Miasto pod presją

To, co dzieje się tego wieczoru, jest codziennością na kolońskim Neumarkt. Plac i przyległe ulice od lat są uważane za miejsce spotkań otwartej sceny narkotykowej. W ciągu dnia podejrzane osoby mieszają się z przechodniami, a wieczorem wycofują się do wejść do budynków i na podwórka. Narkotyki są zażywane otwarcie, często zaledwie kilka metrów od przystanków autobusowych i tramwajowych, sklepów i budynków mieszkalnych.

Dla wielu mieszkańców Kolonii Neumarkt stał się miejscem, którego się unika. Biznesmeni opowiadają o agresywnym żebractwie, obelgach, zaniedbaniu wokół wejść do budynków. Pasażerowie tramwajów, jeśli mogą, również omijają to miejsce. Widać to zwłaszcza wieczorem: zgarbione ciała, pośpieszne ruchy, głośne kłótnie o pieniądze lub narkotyki.

W tej części miasta widać dużo policji. Patrole regularnie przejeżdżają przez plac, funkcjonariusze kontrolują znane twarze, interweniują, gdy sytuacja się zaostrza. Jednak efekt jest ograniczony: gdy tylko kontrola się kończy, kilka metrów dalej tworzą się nowe grupy.

W obliczu kryzysu rośnie presja polityczna na nowo wybranych władzach miasta. Już podczas jesiennej kampanii wyborczej do lokalnych władz sytuacja na Neumarkt odegrała decydującą rolę. W drugiej turze wyborów kandydat SPD (Socjaldemokratyczna Partia Niemiec) Torsten Burmester ostatecznie nieznacznie pokonał Berivan Aymaz (Zieloni). Obecnie wiadomo już, że Burmester będzie kierował radą miejską bez stałej większości. Po lokalnych wyborach system partyjny w Kolonii jest zbyt rozdrobniony.

Rozwiązać problem

W odniesieniu do Neumarkt nowy burmistrz mówi "Die Welt" o sytuacji, która jest "nie do przyjęcia dla nikogo". — Ani dla osób uzależnionych, ani dla mieszkańców i przechodniów — dodaje. Celem jego polityki jest "ostateczne odciążenie" przestrzeni publicznej wokół Neumarkt, a jednocześnie poprawa pomocy dla osób głęboko uzależnionych.

Burmester stawia na utworzenie nowego centrum pomocy dla uzależnionych poza Neumarkt. Planowaną lokalizacją jest dzielnica Pantaleonsviertel, w pobliżu dojazdu do mostu Severinsbrucke, w odległości spacerowej od centrum miasta. Mają tam znaleźć się pomieszczenia do zażywania heroiny i cracku, opieka medyczna, pomieszczenia wypoczynkowe i relaksacyjne, a także poradnictwo socjalne. Celem nowej oferty jest "uwzględnienie uzasadnionego pragnienia mieszkańców Kolonii, aby zapewnić większe bezpieczeństwo i czystość".

W Neumarkt pomieszczenie do zażywania narkotyków istnieje od lat. Jednak jest ono zbyt małe i nie ma w nim co robić. Inicjatywa nie odciąga uzależnionych od życia na ulicy. Dlatego nowe centrum pomocy ma wesprzeć skuteczne odciążanie okolicy placu.

Podejście to spotkało się z poparciem wszystkich partii w radzie miasta Kolonii. Również przewodniczący frakcji CDU (Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna) Bernd Petelkau opisuje otwartą scenę narkotykową i zaniedbanie Neumarkt jako stan, który "jest nie do przyjęcia dla mieszkańców, przedsiębiorców i odwiedzających" . Zdaniem CDU przeniesienie ośrodka pomocy dla osób uzależnionych może być koniecznym krokiem w celu odciążenia placu. Warunkiem jest jednak to, aby towarzyszyła temu znacznie silniejsza polityka porządkowa. W perspektywie krótkoterminowej potrzebna jest "konsekwentna obecność policji i służb, jasne środki porządkowe i wyraźne egzekwowanie obowiązującego prawa".

Partia Zielonych, która stanowi najsilniejszą frakcję w radzie miasta, kładzie nacisk na inne kwestie. Ostrzega przed stawianiem wyłącznie na represje. — Sama polityka porządkowa nie stanowi rozwiązania — mówi "Die Welt" przewodnicząca frakcji Christiane Martin. Same środki porządkowe prowadzą "do wyparcia i przeniesienia problemu, a nie do jego rozwiązania".

Decydujące znaczenie mają oferty dzienne, schroniska i opieka społeczna. Dopiero gdy środki zaczną działać, polityka porządkowa również może przynieść efekty. Celem jest przywrócenie przestrzeni publicznych jako miejsc, "z których mogą korzystać wszyscy".

Znacznie ostrzejszy jest język kolońskiej AfD (Alternatywa dla Niemiec). Sekretarz frakcji Matthias Buschges mówi o sytuacji, która jest "niegodna metropolii takiej jak Kolonia". Miasto zbyt długo jednostronnie skupiało się na pomocy, tracąc z oczu potrzeby pozostałej części społeczeństwa. — Publiczne zażywanie narkotyków musi skutkować co najmniej natychmiastowym wydaleniem z danego miejsca — domaga się Buschges. Sprzedaż nielegalnych narkotyków nie jest "drobnym wykroczeniem" i musi być konsekwentnie ścigana. Pomoc dla osób uzależnionych jest konieczna — "ale nie za wszelką cenę".

Jako punkt odniesienia służy tu wielokrotnie tzw. model zuryski. Szwajcarskie miasto zdołało wyprzeć otwarte sceny narkotykowe z centralnych lokalizacji poprzez połączenie ofert pomocy, opieki medycznej i możliwości zakwaterowania, przy jednoczesnym konsekwentnym egzekwowaniu przepisów porządkowych w przestrzeni publicznej. Nie ma jednak zgody co do tego, która część modelu powinna być na pierwszym planie.

Perspektywa uzależnionego

Markus R. przedstawia perspektywę wykraczającą poza politykę. 41-latek jest przewodnikiem alternatywnych wycieczek po Neumarkt, podczas których pokazuje i wyjaśnia scenę narkotykową. Dzięki tej pracy regularnie przebywa na miejscu i kontaktuje się z uzależnionymi, mieszkańcami i organizacjami pomocowymi.

— Nie jestem czysty. To byłaby iluzja — mówi "Die Welt". Od lat przyjmuje substytuty heroiny. — To jedna z niewielu możliwości ustabilizowania osób uzależnionych od opiatów.

Na podstawie swojego doświadczenia Markus R. idzie o krok dalej, patrząc na nowe centrum pomocy uzależnionym. Kto naprawdę chce odciążyć Neumarkt, musi zaoferować ludziom miejsce, w którym mogą pozostać, a nie tylko konsumować. Oznacza to również uznanie rzeczywistego funkcjonowania narkotykowej sceny. — Ludzie muszą gdzieś zdobywać swój towar — mówi mężczyzna. Dopóki handel detaliczny będzie całkowicie wykluczony z otoczenia ofert pomocy, dopóty pozostanie on nieuchronnie na ulicy.

Markus R. opowiada się zatem za tym, aby przynajmniej tolerować handel detaliczny w centrum pomocy dla osób uzależnionych. Nie dlatego, że go popiera, ale dlatego, że uważa go za nieunikniony. — Dlaczego ludzie mieliby tam wchodzić, skoro wszystko muszą załatwiać na zewnątrz? — pyta. Jego zdaniem bez tego warunku nie da się naprawić kryzysu. — Wtedy wszyscy nadal będą na zewnątrz, a problem pozostanie w przestrzeni publicznej.

Konieczna jest również nowa lokalizacja, wystarczająco duża, aby pomieścić uzależnionych — z miejscami do spędzania czasu, terapią i przestrzeniami do spania. Tylko wtedy można przenieść codzienne życie osób dotkniętych tym problemem z ulicy.

Od lat decyzje dotyczące środowiska narkomanów są podejmowane bez wysłuchania tych, którzy znają życie na ulicy. Ludzie nie znaleźli się tam z własnej woli, ale często z powodu poważnych traum psychicznych. — Coraz silniejsze represje nie rozwiążą problemów — mówi Markus R. — Potrzeba więcej zrozumienia dla rzeczywistości tych ludzi, inaczej nic się nie zmieni.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Retrospekcja

Nastawienie zawsze było pozytywne, mój pokój, z dala od ludzi, miejskiej dziczy, pośród cudownej muzyki, drgań wszelkiej maści dźwięków.

Error 404

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Znakomita miejscówka, słoneczko świeci, najlepszy kumpel u boku- tripy w takim set&settings wychodzą dobrze :) Myśli optymistyczne, jednak trochę niedowierzania, bo myślałem, że zostało mi za mało towaru do upalenia się, a tu proszę =D

WSTĘP

  • 4-ACO-DMT
  • Dekstrometorfan
  • Mieszanki "ziołowe"

Na wstępie pragnę wytłumaczyć, że DXM w tych miksach służył jedynie wzmocnieniu 4-AcO-DMT, palenie w większości wypadków też.

Przedstawiam kilka krótkich opisów tripów z 4-AcO-DMT:

05.02.2010

Pierwszy miks: 17,(3)mg 4-AcO-DMT + 150mg DXM + ~1g Mean Green & TaiFun (2:1) + 0,5mg lorazepam

  • Metoksetamina
  • Tripraport

Dwuosobowy pokój w studenckim mieszkaniu, wynajmowany wraz z kolegą. Samopoczucie dobre, lekkie zmęczenie spowodowane kacem.

17.40 Rozpoczęcie. Wsypuję 78 mg po język. Słucham muzyki. Próbuję się wyciszyć.