Postanowiłem wypróbować na sobie działanie efedryny. Jak do tej
pory ze środkami odurzającymi nie miałem do czynienia, więc
nadszedł czas coś tu zmienić (chociaż efedryna środkiem
odurzającym nie jest na pewno! :)))
Dworzec w Hamburgu przyciąga coraz więcej bezdomnych, a obie grupy — bezdomnych i narkomanów — trudno od siebie rozróżnić. Wszyscy próbują omijać je szerokim łukiem, zwłaszcza uczniowie z pobliskiej szkoły podstawowej. Oto jak dzielnica dworcowa w Hamburgu zamieniła się w mekkę bezdomnych i narkomanów. Także tych z Polski.
Trawa jest zdeptana a teren wokół dworca tonie w śmieciach. Dworzec w Hamburgu przyciąga coraz więcej bezdomnych, a obie grupy — bezdomnych i narkomanów — trudno od siebie rozróżnić. Wszyscy próbują omijać je szerokim łukiem, zwłaszcza uczniowie z pobliskiej szkoły podstawowej. Oto jak dzielnica dworcowa w Hamburgu zamieniła się w mekkę bezdomnych i narkomanów. Także tych z Polski.
Uzależnieni spotykają się w August-Bebel-Park, dzielnicy Hamburga, od ponad 20 lat. Na parterze stojącego tu szarego wieżowca mieści się Drob Inn — najbardziej znana sala konsumpcji narkotyków w Hamburgu. To miejsce, w którym osoby uzależnione mogą bezpiecznie i pod okiem medyków przyjąć dostępne zamienniki narkotyków.
To niemiecki projekt, który ma ograniczyć ilość zażywania narkotyków dostępnych na ulicy i ochronić osoby uzależnione przed panoszącymi się wśród bezdomnych chorobami. A jednak coś się ostatnio w Hamburgu zasadniczo zmieniło.
Można zauważyć, że okolica wokół Drob Inn staje się coraz bardziej zaniedbana, a nawet zubożała. Wychudzone postacie włóczą się, tworzą małe grupy i biorą narkotyki. Ponadto dworzec główny przyciąga coraz więcej bezdomnych, a obie grupy — bezdomnych i narkomanów — trudno od siebie rozróżnić.
Władze również są zaniepokojone. Aby powstrzymać negatywny rozwój, Ralf Neubauer, szef dzielnicy, zorganizował już rok temu w październiku "spotkanie na szczycie". W rezultacie odpowiedzialne wyspecjalizowane organy, wraz z organami bezpieczeństwa, nie tylko opracowały koncepcje pomocy i bezpieczeństwa, ale także próbowały znaleźć wyjaśnienia tego kryzysu. To oczywiście nie było proste.
"Można zaobserwować mieszanie się grup osób bezdomnych i uzależnionych od narkotyków" — głosi pierwsza wersja raportu stworzonego po "spotkaniu na szczycie". Towarzyszy temu zmiana uzależnienia z alkoholu na narkotyki syntetyczne.
Wolfgang Arnhold, rzecznik władz twierdzi, że główny problem tkwi w tym, że na dworcu w Hamburgu znacznie wzrosło zażywanie cracku. — To narkotyk na bazie kokainy, ale znacznie silniejszy — mówi Arnhold.
Podczas palenia cracku substancja czynna dostaje się do krwiobiegu w ciągu kilku sekund i wywołuje bardzo silne odurzenie, któremu towarzyszy natychmiastowa euforia. Efekt ten ustępuje jednak po zaledwie kwadransie. Niebezpieczeństwo uzależnienia psychicznego jest bardzo wysokie. — Osobie uzależnionej towarzyszy silna presja, żeby ponowne użycie cracku po bardzo krótkim czasie — mówi Arnhold. Podczas fazy haju narkomanii są trudno dostępni, jeśli chodzi o pomoc i wsparcie. Niektórzy palą crack, aż po prostu ich "odcina". Podobnie dzieje się m.in. we Frankfurcie nad Menem. Tutaj również crack dominuje w dzielnicy dworcowej.
Istnieją jednak również inne oceny dramatycznej sytuacji w Hamburgu. Christine Tuegel jest dyrektorem stowarzyszenia Jugendhilfe, które prowadzi Drob Inn w mieście. Prawie 400 uzależnionych codziennie korzysta z usług ośrodka; 100 jest tu leczonych metadonem — narkotykiem zastępczym. — Zachowania konsumpcyjne nie uległy zmianie, problem w tym, że osób uzależnionych jest jeszcze więcej — mówi Tuegel.
Wiele osób, które przychodzą do Drob Inn, jest w bardzo złym stanie zdrowia. Mają nieleczone i otwarte rany oraz duże problemy psychiczne. Dotyczy to Niemców, którzy stracili ubezpieczenie zdrowotne, ale przede wszystkim tych, którzy w zasadzie nie trafiają do regularnego systemu opieki medycznej — na przykład ludzi z Europy Wschodniej i Południowej, którzy utknęli w Hamburgu i nie mają prawa do świadczeń.
Władze uważają również, że duża liczba narkomanów z Europy Południowej i Wschodniej jest czynnikiem wpływającym na kryzys w Hamburgu.
Imigranci z Unii Europejskiej pozostają w mieście nawet jeśli ich próby zdobycia środków do życia, a zwłaszcza podjęcia pracy w Niemczech, zakończyły się niepowodzeniem. Ponieważ osoby te często nie mają dostępu do podstawowych świadczeń, są zależne od pomocy, takiej jak dystrybucja żywności i darowizny.
Jeśli do niepewnego pobytu doda się uzależnienie, nie ma prawie żadnych perspektyw. — Istnieje coraz większa tendencja do występowania wielu chorób, które mogą mieć zarówno charakter fizyczny, jak i psychiczny — mówią medycy pracujący na ulicach Hamburga.
Problem jest ogromny: Hamburg jest miastem z najwyższym odsetkiem bezdomnych w Niemczech. Dwie trzecie osób dotkniętych tym problemem pochodzi z innych krajów, jak wykazało badanie z 2018 r. Polacy, Rumunii i Bułgarzy stanowią ponad 60 proc. zagranicznych bezdomnych. Dlatego też miasto od lat oferuje specjalne usługi doradcze dla bezdomnych z Europy Wschodniej.
Są jednak również i tacy, którzy winą za ten stan rzeczy obarczają władze Hamburga. Możliwe, że ludzie szukający pomocy są w pewnym stopniu wciągani w chory system pomocy.
Na przykład w badaniu federalnym stwierdzono, że wysoka liczba osób bezdomnych nie oznacza wcale, że "bezdomność jest szczególnie dużym problemem w danej gminie, a wręcz przeciwnie, może to również oznaczać, że system pomocy jest tutaj szczególnie skuteczny".
Ale to nie tylko słabe zaopatrzenie dla osób dotkniętych bezdomnością z innych krajów UE powoduje zubożenie, które można zaobserwować z zewnątrz. — Wiele innych czynników odgrywa rolę — mówi Tuegel — takich jak wiek.
Obecnie osoby uzależnione od narkotyków żyją znacznie dłużej. Nierzadko do Drob Inn przychodzą starsi uzależnieni, którzy pchają przed sobą chodzik lub mają amputacje w wyniku wieloletniego nadużywania narkotyków.
Christiane Lieb, dyrektor zarządzająca Sucht.Hamburg, hamburskiej agencji specjalizującej się w kwestiach uzależnień, jest jedną z osób, które bacznie obserwują scenę narkotykową. Widok z okna jej biura wychodzi bezpośrednio na August-Bebel-Park. — Szczególnie pamiętam lato 2020 r., które było bardzo gorące i suche, a ludzie mieli trudności nawet ze zdobyciem wody — mówi Lieb i dodaje, że w ostatnich lata zaniedbań ze strony służb i nędza znacznie wzrosła.
Przy Spaldingstrasse 77 wydział opieki społecznej otworzył w styczniu nowy ośrodek dzienny dla osób uzależnionych i bezdomnych. Placówka, która zajmuje całe trzecie piętro dawnego budynku biurowego, jest częścią pakietu środków, za pomocą których władze chcą rozwiązać sytuację. Tylko osoby, które przejdą przez bramkę bezpieczeństwa, mogą wejść do środka; narkotyki i broń są zabronione. Wewnątrz znajdują się miejsca do siedzenia, spania. Jest też możliwość zjedzenia darmowego posiłku. W normalne dni przychodzi do 180 osób, a przy złej pogodzie czasami 300.
Postanowiłem wypróbować na sobie działanie efedryny. Jak do tej
pory ze środkami odurzającymi nie miałem do czynienia, więc
nadszedł czas coś tu zmienić (chociaż efedryna środkiem
odurzającym nie jest na pewno! :)))
To moja przyjaciółka od wielu lat, myślałam, że znamy się dobrze...Samotna noc w pokoju, w łóżku, od lat to mój rytuał
Myślałam, że znamy się dobrze. Już kilkanaście dobrych lat razem idziemy przez życie. Choć czasem potrafiła ranić, wiedziałam jak sobie z tym radzić. Nie miałam jej tego za złe, zawsze wytykała błędy, czasem w bolesny sposób, ale pomagała mi zmienić życie na lepsze. Otworzyła mi oczy na wiele spraw...Noc, noce są moje, to namiastka wolności. Mogę pobyć sama ze sobą, zatracić się w sobie, pomyśleć. Jestem introwertykiem, wiec czerpie energię z samotności. 2 w nocy łóżko, muzyka i tylko Ja.
Pisze znajomy: załatw H. Nie załatwię, mówię, nie załatwiam tego nikomu. Weź grama, przyjadę, oddam kasę, ćwiara dla ciebie - odbija znajomy.
Siedzę w autobusie, tłok jak cholera, ludzie wracają z roboty. Telefon - 'będę czekał na przystanku, kasa w drzwiach, zostawię Ci tam gdzie zawsze'. Ok, więc nie dostanę sreberka do ręki, muszę liczyć, że faktycznie będzie leżało tam gdzie leżeć powinno. Na każdym przystanku wykręcam głowę próbując przeczytać jego nazwę. Jeszcze 3, może 4.
450mg DXM [Acodin] 170cm, 65kg.
[txt pisany na "zejściu" DXM...12 godzin po całym zajściu]