Trip raport
Po wykładzie idę na pocztę, odbieram przesyłkę, po czym zadowolony, że już przyszła jadę na stancję. Po jej otworzeniu dodatkowa radość, bo oprócz Ho-meta dostałem 3 bilety do kina (wkładasz pod język i czekasz na seans:) )
Tekst pochodzi z forum onet.pl i odnosi się do relacji z manifestacji 12. kwietnia 2003 zamieszczonej przez ten portal - tytuł: Chcemy płacić podatki za legalną trawkę.
Wolność zrzeszania się w Polsce, to wspaniałe osiągnięcie naszej demokracji. Jednak nie mogę spokojnie przejść do porządku dziennego nad tym, że w majestacie prawa odbywają się w Warszawie manifestacje narkomanów, nawołujących do zażywania narkotyków. Grupa osób, która sama nazywa się ruchem na rzecz legalizacji narkotyków "Kanaba", zorganizowała w sobotę 12 kwietnia manifestację pod gmachem sejmu nawołując do legalizacji posiadania i zażywania narkotyków. Demonstracja złożona z ok. 300 narkomanów, przeszła Krakowskim Przedmieściem krzycząc i skandując THC! THC! Wyjaśniam niewtajemniczony m, że THC to tetrahydrokanabi nol, związek chemiczny będący środkiem odurzającym zawartym w konopiach indyjskich. Za posiadanie, dystrybucję, pomoc w użyciu lub nakłanianie do zażycia każdego środka odurzającego wg. polskiego prawa, grozi kara pozbawienia wolności do lat 3, a w przypadku gdy dzieje się tak z chęci osiągnięcia korzyści majątkowej, nawet do lat 10.
Zgodę na demonstrację wyłudzono w Urzędzie Miasta, informując Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, że jest to manifestacja na rzecz poparcia racjonalnych i efektywnych sposobów walki z narkotykami. Władze miasta nie oponowały przeciwko jej zorganizowaniu wierząc, że manifestacja głosić będzie ideę walki z narkomanią. Śródmiejska Policja została postawiona na nogi, aby swoimi siłami zabezpieczyć niezakłócony przebieg tej manifestacji. Narkomani manifestowali więc do woli swoje poparcie dla zażywania narkotyków, grając władzy i wszystkim normalnym obywatelom na nosie. Pod pozorem zorganizowania manifestacji na temat zwalczania narkomanii, zorganizowali manifestację nawołującą do zażywania narkotyków nic sobie nie robiąc z tego, że takie działanie jest przestępstwem naruszającym art. 46 Ustawy o zapobieganiu narkomanii. W czasie trwania manifestacji rozpowszechniano hasła i ulotki mówiące o nieszkodliwości zażywania narkotyków. O tym, że świat naukowy kłamliwie i tendencyjnie wyolbrzymia skutki brania narkotyków, które w mniemaniu demonstrantów są bezpieczne, dają się kontrolować i nie powinny być zakazane przez prawo. Narkomani głosili teorie, że Polska jest krajem zacofanym pod względem obowiązującego prawa, które powinno zezwalać na posiadanie, zażywanie, handel i uprawę roślin narkotycznych...
Nóż się otwiera w kieszeni.
Na domiar złego okazuje się, że manifestację zorganizowali ludzie, którzy dobrze znają się na prawie i procedurach administracyjnyc h i dysponujący niemałymi funduszami. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ludzie którzy czerpią zyski z nielegalnego handlu narkotykami, posługując się ćpunami i wykorzystując ich głupotę, chcą doprowadzić do legalizacji tego co przynosi im ogromne zyski, a jeszcze wciąż nie może być legalnym interesem. Wcześniej wspomniany enigmatyczny i tajemniczy ruch "Kanaba", finansuje i utrzymuje kosztowne serwisy internetowe, w których kwitnie handel narkotykami, nasionami do własnych plantacji "marychy" oraz pełen jest instrukcji, jak dochować się własnych plonów w domowej szafie, czy zacisznym miejscu parku czy Lasów Kabackich. Opisywane w nich są także pseudo-rewelacyj ne efekty działania, a także publikacje pseudo-naukowe na temat tego, jak bardzo mylą się i kłamią oficjalne kręgi naukowe w temacie szkodliwości zażywania narkotyków.
Jawna propaganda pro narkotykowa, będąca niczym innym jak tylko nawoływaniem do brania oraz wytwarzaniem błędnego poczucia bezpieczeństwa dla młodych osób po raz pierwszy stykających się z narkotykiem, przynosi swoje żniwo w postaci coraz większego kręgu uzależnionych i rosnącej kabzy osób pociągających za sznurki narkotykowego biznesu.
Jak do tej pory, działania te uchodzą uwadze organów powołanych do ścigania przestępstw, które nie za bardzo wiedzą co mają począć z internetowym handlem narkotykami. Służby te zdają się nie dostrzegać, że ziarno konopi indyjskich, zawiera niewielkie ilości THC i samo w sobie może być uznane za środek odurzający. Nie dostrzegają także tego, że przepis art. 46 Ustawy o zapobieganiu narkomanii, mówi także o nakłanianiu do zażywania środków odurzających i przewiduje za takie namawianie karę pozbawienia wolności do lat 10. Młodsza część naszego społeczeństwa, coraz bardziej brnie w uzależnienie i "rozjarana na maxa", coraz bardziej wywraca sobie do góry nogami życie. Sobie, swoim najbliższym i społeczeństwu w całości. Bełkocze przy tym coś o wolnym wyborze, o demokracji, o samodzielnym dysponowaniu swoim życiem i zdrowiem. Skanduje, że chciałaby płacić podatki za legalne narkotyki kupowane w sklepach, zapominając wszakże o tym, że żadne z nich nigdy podatku nie płaciło i prawdopodobnie nigdy nie zapłaci brzydząc się uczciwej pracy i uważając nas, pracujących, za frajerów i nudziarzy.
Nie przeszkadza im to przy zakupie coraz to nowych porcji narkotyków, korzystać codziennie z naszych pieniędzy. Pieniędzy uzyskiwanych z ulicznych rozbojów, pozyskiwanych za kradzione radia samochodowe, komórki wyrwane z ręki na ulicy i walkmany najmłodszych uczestników pieszego ruchu w stolicy. Obywatele płacący podatki płacą w ten sposób najpierw za narkotyki, później płacą za detoksykację i leczenie narkomanów, a następnie jakby tego było mało, płacą za godziny pracy Policji pilnującej "wolności zgromadzeń". Narkoman siedzi z wywróconymi oczami i śmieje się. Nie wiadomo jedynie tego, czy śmieje się ze swych narkotycznych wizji, czy z absurdu w jaki wpędził nas wszystkich z władzami tego pełnego absurdów miasta na czele.
(~Narkotykom NIE, 2003-04-14 21:42:02)
Dobry nastrój, ekscytacja spowodowana myślą o kolejnym przeżyciu psychodelicznym. Miejsce: jednoosobowy pokój na stancji, ranek, za oknem ładna jak na jesienną pogoda.
Trip raport
Po wykładzie idę na pocztę, odbieram przesyłkę, po czym zadowolony, że już przyszła jadę na stancję. Po jej otworzeniu dodatkowa radość, bo oprócz Ho-meta dostałem 3 bilety do kina (wkładasz pod język i czekasz na seans:) )
Dwuosobowy pokój w studenckim mieszkaniu, wynajmowany wraz z kolegą. Samopoczucie dobre, lekkie zmęczenie spowodowane kacem.
17.40 Rozpoczęcie. Wsypuję 78 mg po język. Słucham muzyki. Próbuję się wyciszyć.
Komentarze