"Legalizacja posiadania 15 gram marihuany na własny użytek to zły pomysł. Lepiej ją opodatkować"

Podobno ważą się losy ewentualnej liberalizacji prawa antynarkotykowego. Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany przygotowuje projekt ustawy, który być może dopuszczałby legalizację posiadania 15 gram marihuany na własny użytek. Rzecz w tym, że zgodę na procedowanie takiej ustawy musiałby wydać premier Donald Tusk. Tylko o co tu kruszyć kopię? Lepszym rozwiązaniem byłaby całkowita legalizacja tej używki oraz jej opodatkowanie niczym papierosy.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Bezprawnik | Rafał Chabasiński

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

201

Podobno ważą się losy ewentualnej liberalizacji prawa antynarkotykowego. Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany przygotowuje projekt ustawy, który być może dopuszczałby legalizację posiadania 15 gram marihuany na własny użytek. Rzecz w tym, że zgodę na procedowanie takiej ustawy musiałby wydać premier Donald Tusk. Tylko o co tu kruszyć kopię? Lepszym rozwiązaniem byłaby całkowita legalizacja tej używki oraz jej opodatkowanie niczym papierosy.

Okazuje się, że 15 gram marihuany to umowna granica, poniżej której sądy zwykle stwierdzają przypadek mniejszej wagi

Po raz kolejny część parlamentarzystów w pocie czoła pracuje nad możliwością złagodzenia prawa antynarkotykowego w stosunku do jednej z popularnych używek. Tym razem, jak podaje wprost, Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany, którego współprzewodniczącymi są Klaudia Jachira z KO i Ryszard Petru z Polski 2050, przygotowuje specjalny projekt ustawy. Warto wspomnieć, że w tym momencie nieznane są jeszcze ostateczne konkluzje, do jakich zespół ostatecznie dojdzie.

Jeżeli posłowie zdecydują się faktycznie powalczyć o liberalizację przepisów, to punktem wyjścia może być propozycja aktywistów ze Stowarzyszenia Wolne Konopie. Postulują oni granicę legalności na poziomie 15 gramów marihuany. Zgodnie z obecnymi przepisami posiadanie każdej ilości tej substancji jest nielegalne. Sądy jednak mogą warunkowo umorzyć postępowanie, jeżeli akurat uznają daną sprawę za przypadek mniejszej wagi. Brak jasnej granicy wyznaczonej przez ustawodawcę sprawia, że w orzecznictwie istnieje poważna luka. Przy czym pewne tendencje można dostrzec. Zdaniem Stowarzyszenia Wolne Konopie:

"Wspólnie uznaliśmy, że jest to minimalna ilość, która zapełnia lukę. Obecnie mamy około 10 tysięcy umorzeń rocznie za posiadanie nieznacznych ilości. One mieszczą się w granicach do 15 gramów, choć zdarza się, że i więcej."

Wprost zwraca uwagę, że los ewentualnej liberalizacji zależy tak naprawdę od decyzji premiera Donalda Tuska. Jeżeli ten postanowi, że sprawę należy ruszyć do przodu, to ustalenia parlamentarnego zespołu rzeczywiście mogą stać się pełnoprawną inicjatywą ustawodawczą. Jak to jest z Tuskiem? Trudno powiedzieć. Kiedyś przestrzegał: „Jeśli chcecie legalnej marihuany, wybierzcie innego premiera”. W 2023 r. stwierdził zaś „Jak ktoś ma jointa, to może nie robić z tego wielkiej afery”.

Na tym właściwie można by zakończyć całe rozważania. Będzie projekt ustawy, to będzie – wtedy będziemy sobie wszyscy zaprzątać nim głowę. Nie sposób jednak nie zauważyć, że w całym tym zamieszaniu coś, co nie daje mi spokoju. W czym tak naprawdę 15 gram marihuany jest gorsze od większej ilości tej substancji?

Nie ma sensu trzymać się z uporem maniaka amerykańskiego „war on drugs”, kiedy można po prostu wykorzystać akcyzę

We współczesnej Polsce prawo antynarkotykowe w postaci ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii pojawiło się dopiero w 1985 roku. Władze PRL-u wprowadziły wówczas poważne sankcje karne za handel i dystrybucję narkotyków. Za udzielanie, nakłanianie lub ułatwianie zażycia w celu korzyści majątkowej lub osobistej można było pójść do więzienia nawet na 10 lat. Komunistycznemu reżimowi nawet nie przyszło jednak do głowy karać za samo posiadanie substancji odurzających.

Zmiana nastąpiła dopiero po przemianach ustrojowych. Powodu można upatrywać w specyfice lat dziewięćdziesiątych oraz szeroko rozumianej integracji z zachodem, co mogło wiązać się także z przyłączeniem się z amerykańską polityką „war on drugs” (ang. wojna przeciwko narkotykom). To właśnie jej cechą charakterystyczną jest nieproporcjonalna wręcz surowość względem osób jedynie posiadających narkotyki na własny użytek. Nawet nie muszę silić się tutaj na złośliwość. Doświadczenia XXI wieku i liczne badania naukowe pokazują, że tak drakońskie podejście po prostu nie działa. Zamiast tego tworzy jedynie patologię i wypycha osoby uzależnione albo po prostu szukające wrażeń w objęcia przestępczości zorganizowanej. Oczywiście karanie posiadania w żadnym wypadku nie wyeliminowało problemu nakromanii.

Właśnie dlatego warto się zastanowić nad tym, co właściwie robimy jako państwo. Czy palenie marihuany jest szkodliwe dla zdrowia? Tak samo, jak palenie papierosów. Czy uzależnia? Na pewno nie bardziej niż alkohol. Czy może wpływać niekorzystnie na mózg? Niektóre badania tak sugerują, ale wciąż trudno mówić o skutkach gorszych od alkoholizmu. Nie ma też sensu wiecznie tłumaczyć „wyższość” jednych potencjalnie szkodliwych używek nad innymi. 15 gram marihuany nie różni się nie tylko od większej ilości tej substancji, ale na przykład od pół litra wódki albo paczki papierosów.

Zamiast kryminalizować posiadanie, należałoby traktować ją dokładnie w taki sam sposób jak właśnie papierosy i alkohol. To znaczy: zalegalizować i objąć ją podatkiem akcyzowym odpowiedniej wysokości oraz wszelkimi restrykcjami związanymi z produkcją, handlem i reklamą, jakie obejmują te dwie legalne używki. W grę wchodzą także przepisy karne przewidujące odpowiedzialność karną osób popełniających czyny zabronione pod wpływem, analogicznie do przepisów dotyczących alkoholu. W ten sposób trwale rozwiązalibyśmy problem legalności marihuany i przy okazji przysporzyli budżetowi dodatkowych pieniędzy.

Oceń treść:

Average: 8 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Chujowy, zły nastrój, pokłóciłem się z matką, nie wiedząc o co jej chodziło (nieracjonalna kłótnia) strasznie muliłem i spałem cały dzień. Stwierdziłem, że grzyby wyciągną to ze mnie, że ten stan minie.

No witam :D na wstępie zaznaczę, że trip miał miejsce po 4 dniach od zażywania mixu 250ug LSD + 2g grzybów, w dniu zażycia najarany od rana (standardzik). Mam ostatnio złe relacje z mamą, kłótnia zryła mi psychę, dziewczyna była u mnie na weekend (dalej wymieniana jako D) - nie chcąc być wrakiem człowieka postanowiłem poszukać ukojenia psychicznego w grzybach.  

 

Start: 20:00, 04.01.25

 

  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

    • Kodeina
    • Pierwszy raz

    Urlop we własnym domu, partnerka w pracy. Znudzony, pełen chęci spróbowania czegoś nowego.

    Był piękny pierwszosierpniowy dzień...

    Piękne plany na urlop pokrzyżowane nową pracą partnerki. Brak urlopu - brak wyjazdu. Rano odwoziłem ją na dworzec autobusowy, wracałem do pustego domu i zastanawiałem się jak wypełnić czas do wieczora. Przez pierwszy tydzień popijałem browary i popalałem MJ, ale i ta kombinacja, skąninąd moja ulubiona może się w końcu znudzić.

    • Grzyby halucynogenne
    • Pierwszy raz

    Otoczenie starych, dobrych znajomych; domek na Kaszubach.

    Psychodeliki wkradły się do mojego życia zupełnie niespodziewanie. Pamiętam siebie sprzed trzech lat i muszę przyznać, że kiedyś nie do uwierzenia było dla mnie zażywanie tak mocnych substancji. Los miał najwidoczniej w stosunku do mnie nieco inne plany. Stało się, ciekawość i fascynacja ostatecznie wygrała z silną wolą. Dnia 18 października postanowiłem zjeść te owiane mistyczną tajemnicą, niepozorne grzybki. Duża ilość jak na pierwszy raz wynika z tego, iż dzień wcześniej zarzuciliśmy z kolegą po półtora blottera miksu 25B/25C-NBOMe.