Kokaina a piramidy i mumie

Tekst Aristajosa o wykrytych w mumiach śladowych ilościach tytoniu i kokainy, co sugeruje istnienie szlaku narkotykowego łączącego, na dlugo przed Kolumbem, Ameryke Płd. z Egiptem.

Anonim

Kategorie

Źródło

National Geographic/ A r i s t a j o s

Odsłony

7504

Gdy zapytacie się, kiedy po raz pierwszy noga Europejczyka dotknęła kontynentu amerykańskiego, większość osób bez wahania odpowie, że miało to miejsce w roku pańskim 1492, a właścicielem owej nogi i jednocześnie człowiekiem, który dzięki wyprawie przez Atlantyk znalazł na stałe miejsce w historii był Krzysztof Kolumb.

W tekście tym przedstawię wam wiedzę, z którą nie wszyscy historycy się zgodzą, a co niektórzy wyśmialiby mnie jako ignoranta. A jednak śmiało twierdzę, że to nie Kolumb, a Wikingowie, jako pierwsi przedstawiciele "Starego Świata" dobili do brzegu Ameryki pozostawiając po sobie dowody, jakimi są pozostałości osad charakterystycznych dla tego ludu wojowników i żeglarzy odnalezione na Nowej Funlandii. Mogę posunąć się nawet o krok dalej, twierdząc, że na długo przed wikingami istniało połączenie handlowe obu Ameryk z resztą globu. A co wywożono z "Nowego Świata"?

Kilka lat temu Muzeum Monachijskie zleciło uznanemu w Niemczech toksykologowi dr Balabanowej prace, których celem było przebadanie posiadanych przez tę instytucję siedmiu mumii, pod względem zawartości w ich organizmach narkotyków. Nie jest tajemnicą, że w starożytnym Egipcie doceniano niektóre rośliny, których urok tkwił nie w smaku ani w zapachu, ale w sposobie w jaki zmieniały postrzeganie otaczającego nas świata, dając poczucie oderwania od profanum i zbliżenia do sacrum. Egipcjanie dobrze znali działanie mandragory, konopi indyjskich i prawdopodobnie wytwarzali opium. Jednym z popularniejszych ornamentów zdobiących świątynie jest kwiat lotosu, który starożytni maczali w winie (alkoholu) w celu uwolnienia do niego środków halucynogennych. Kwiat lotosu pojawia się również w kulturze asyryjskiej i indyjskiej.

Powracając do dr Balabanowej, musicie sobie wyobrazić jej zdziwienie, gdy testy przeprowadzone przezeń wykazały, że oprócz wyżej wymienionych środków, wysuszone ciała zawierały nikotynę, oraz alkaloid C17H21NO4, czyli po prostu kokainę. Tytoń i kokaina pochodzą z Ameryki, a czasy o których mowa mają miejsce tysiące lat przed Kolumbem.

Wniosek - do badanych próbek dostały się zanieczyszczenia. Dokonano ponownego testu, który wykluczył zanieczyszczenia z zewnątrz. "Test włosa", którym się posłużono, jest od 25 lat wykorzystywany w sądownictwie. Polega on na tym , że wszystkie zażywane narkotyki odkładają się we włosach i pozostają tam kilka miesięcy, natomiast w przypadku śmierci pozostaną na zawsze. Na tej podstawie zapadł w sądzie niejeden wyrok. "Test włosa" jednoznacznie stwierdził, że kokaina i nikotyna zostały przyjęte przez mumie za ich życia. Pani doktor myślała, że owo odkrycie zapewni jej sławę i niezliczoną liczbę wykładów na najlepszych uniwersytetach za ciężkie pieniądze. Opublikowała wyniki, zdobyła sławę, ale chyba nie taką o jaką jej chodziło. Światek naukowy zamknął się przed nią, a ona sama wylądowała w jednym szeregu z kolesiami, którzy twierdzą, że Elvis żyje i ma się dobrze.

Możecie się zapytać jak poddano w wątpliwość wyniki owego "testu włosa". Otóż stwierdzono, że mumie nie są starożytne. Było to całkiem prawdopodobne, jako że w XIX wieku, każde wielkie miasto chciało mieć w swoim muzeum mumię. Tak sarkofag, których było sporo, jak i zmumifikowane zwłoki, których było znacznie mniej (mumii ubywało między innymi dlatego, że sproszkowane ciało dodane do jedzenia lub picia było uważane za panaceum na wszelkie dolegliwości). W ten sposób powstała sytuacja gdzie należało "dorobić" zmumifikowanych ciał. Nie było to trudne, gdyż gorący piasek pustyni wysysa wodę z organizmu konserwując go. Do Monachium zaczęli przyjeżdżać eksperci, mający udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że monachijskie mumie to nowożytne podróbki. Nic z tego. Mumie okazały się autentyczne, a ich wiek określono na 4 tyś. lat. Dr Balabanowa miała rację, faraonowie i kapłani stosowali kokainę i tytoń.

Pani doktor kontynuowała badania w Sudanie, gdzie znajduje się bardzo interesujący cmentarz. Jest on młodszy od "mumii monachijskich" ale na tyle stary by pamiętać Imperium Rzymskie. Przebadano 134 ciała z czego 33% zawierało nikotynę, a kilka kokainę.

Jedyna obroną sceptyków pozostało twierdzenie, że w Afryce rósł gatunek tytoniu, który do naszych czasów wyginął. Jako osoba wyznająca słuszność teorii Darwina, zdaję sobie sprawę, że okres 3-4 tyś. Lat jest chwilą w trakcie której nie doszłoby do samozagłady gatunku. Gatunki które wyginęły w ostatnich czasach zawdzięczają to człowiekowi, a człowiek - jestem tego pewien - nie pozwoliłby sobie na utratę tak silnie uzależniającej używki (wiedzą o tym wszyscy palacze). Teoria ta nie tłumaczy też obecności kokainy poza Ameryką Południową. Jak kokaina i tytoń trafiły do Egiptu? Można tworzyć różne hipotezy. Lecz wydaje się całkiem prawdopodobne istnienie starożytnego szlaku narkotykowego, który jako pierwszy połączył "Nowy Świat" ze "Starym Światem", i że niekoniecznie był on obsługiwany przez Egipcjan.

A r i s t a j o s

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

:-) (niezweryfikowany)

A co się dziwić w starożytności też od czasu do czasu chcieli się wyluzować (no i co w tym takiego złego) to musieli sobie przecież jakoś radzić, no a przecież "ćpuna "nawet sam Atlantyk nie może powstrzymać.A tak na marginesie to ciekawe jak wyglądał taki starożytny dealer i ciekawe kto był nim jako pierwszy :-)
Deja_Q (niezweryfikowany)

<p>Taki dealer niemal na pewno wyglądałby jak zwykły kupiec, jeśli można nazwać zwykłym kupcem gościa, który w czasach antycznych handlował towarami pomiędzy Ameryką, a Azją i Europą. Może jednak to tylko nasz punk widzenia. Co więcej skłaniałbym się ku temu, że szeroko pojęte z dzisiejszego punktu widzenia narkotyki stałyby na tym samym poziomie legalności z tytoniem, solą, przyprawami, pachnidłami i innymi dobrami luksusowymi z tamtych czasów. Patrząc ponownie z dzisiejszej perspektywy jeszcze 100 lat temu dealerem powinno się nazywać ubranego w biały fartuch aptekarza, u którego można sobie było kupić prócz tytoniu heroinę, kokainę czy też benzynę jeśli ktoś w wolnych chwilach zapragnął pojeździć swoim automobilem.</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25


Kochać! Żyć! Kochać!

czyli kolejny LSD trip-report, o który prosiliście ;)



Zażyte substancje: 4 browary, 1 drops (wisienka) i oczywiście

1 papier (Campbells)

Miejsce: domek letniskowy kolegi

Czas: overnight


  • Bad trip
  • Marihuana
  • Marihuana

ostatnio wiele śmierci w moim otoczeniu, desperacka próba ucieczki przed rzeczywistością. Po prostu kolejne wiadro, kolejny dzień, znowu samemu w pokoju

To był kolejny dzień nudy podczas kwarantanny, ze względu na wręcz nieskończony czas całkowicie zajęłem się muzyką, codziennie po kilka godzin z tego powodu szybko dopadła mnie dysocjacja. 

 

Wczorajsze wiadro wydało mi się niezbyt sycące więc postanowiłem zmielić zielone przed wpakowaniem do lufy. Okazało się że skruszone mieści 3x bardziej  więc tyle też nabiłem. 

 

Wszystko spaliło się nim woda wylała się do połowy, i wtedy walnęłem wszystko na raz. 

  • Mieszanki "ziołowe"
  • Szałwia Wieszcza
  • Tripraport

wolna chata koleżanki, ciekawa efektów substancji, pozytywnie, ale minimalny dyskomfort psychiczny spowodowany koleżanką 'X'

Uradowana wbijam do wolnej chaty koleżanki. Jesteśmy tylko we dwie. Jest zajebiście, siedzimy, gadamy, myjemy sie i 
w końcu zabieramy sie do jarania. Wieczór, koło 20h - kompletnie zapominam, że nabijam lufe dopem a nie zielonym i zaczynam podpalać. Ściągam buch za buchem i wszystko w porządku chill prawie jak zwykle, aż w końcu zawartość szkła się wyzerowała, powoli uświadamiam sobie, że grubszy festyn sie zaczyna [hell yeah!].

  • 2C-E
  • 4-ACO-DMT
  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Mieszanki "ziołowe"

własny pokój, ciepłe łóżko, laptop pod ręką, zgaszone światło, zapalone świece i kadzidła.

Waga: około 60-70kg,

Nastawienie: chęć wykorzystania resztek RC, zamierzam spędzić parę chwil bez muzyki, w kompletnej ciszy i ciemności, by zobaczyć, co tak naprawdę oferuje ten mix.

21:53 - idzie 5 pierwszych acodinków, zarzucam po 5 co 3 minuty.

22:14 - 30 białych cukiereczków zostalo zjedzone, za 15-30 minut wkładam pod język fragment chusteczki nasączony roztworem 4-aco i 2C-E, który to postaram się utrzymać tam przez jakieś 15 minut przed połknięciem. Prawie jak blotter ;)