Poznajcie człowieka, który poświęcił życie odkrywaniu nowych gatunków grzybów

Tak, tych grzybów. :) Materiał Sarah Bellman z amerykańskiego Vice.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Vice US
Sarah Bellman

Odsłony

789

Lasy Meksyku są siedliskiem grzybów o spektakularnych właściwościach psychodelicznych, używanych od czasów prehistorycznych do celów rekreacyjnych, religijnych oraz, być może, leczniczych. Choć można je znaleźć w regionach tropikalnych i subtropikalnych na całym świecie, wielka obfitość ich rodzajów występuje Oaxaca. Wiele osób fascynuje się "magicznymi" efektami konsumpcji tych grzybów, ale są i tacy, których obsesja idzie o wiele dalej, na tyle daleko, że całe dnie spędzają na dokumentowaniu jednych z najrzadszych grzybów świata.

W ostatnim odcinku Farmakopei Hamiltona, poświęconej psylocybinowym grzybom psychodelicznym, główny bohater penetrował lasy Meksyku u boku eksperta, Alana Rockefellera, mykologa, który odkrywa, klasyfikuje i fotografie różnych odmiany grzybów.

Aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego, jak to jest być ekspertem od niektórych z najbardziej niezwykłych grzybów w świecie, VICE rozmawia z Rockefellerem o jego pracy oraz przyszłej możliwości legalizacji grzybów o właściwościach psychodelicznych.

VICE: Jakie są największe nieporozumienia dotyczące tego, czym się zajmujesz?

Alan Rockefeller: Przede wszystkim większość ludzi naprawdę nie ma pojęcia, czym to jest dla mnie. A dla mnie jest to coś naprawdę relaksującego. Przypuszczam, że wiele osób uważa, że to naprawdę chodzi w tym wszystkim o poszukiwanie haju. Dla niektórych osób faktycznie tak to wygląda, osobiście jednak nie jadam grzybów psylocybinowych zbyt często, jem je raz lub dwa razy w roku. Naprawdę więc nie o to w tym chodzi, a raczej o odkrywanie i uprawiania nauki. Wiele z tych gatunków to gatunki nowe, które mogę opisać i nadać im nazwy naukowe. Badam je i lepiej poznaję.

Które z doświadczeń podczas pracy w Meksyku spodobało Ci się szczególnie?

W zeszłym miesiącu sporo pracowałem nad grzybami, które rosną w ciemności. Są całkiem fajne, bo nigdy wcześniej nie zostały w Meksyku udokumentowane. Rosną w lesie mglistym, takim samym środowisku, w jakim rozwijają się inne gatunki psilocybe, toteż było przy tym sporo chodzenia po nocy, bez świateł. Odkryliśmy około 15 różnych gatunków, które świecą w ciemności. To było naprawdę ciekawe, znajdywanie ich wszystkich, a potem robienie im ładnych zdjęć z długim czasem ekspozycji.

Czy teraz, gdy coraz więcej stanów legalizuje marihuanę do użytku medycznego i rekreacyjnego, dostrzegasz szansę, by to samo stało się w nieodległej przyszłości z grzybami, zważywszy na ich właściwości lecznicze?

Tak i nie. Z pewnością posiadają one wiele realnych zastosowań medycznych i dla wielu ludzi postęp w walce z chorobą bywa dzięki nim szybki i znaczący, zwłaszcza gdy chodzi o zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, depresję czy alkoholizm, albo różne inne schorzenia psychiczne. Jednakże efekty psylocybiny są bardzo nieprzewidywalne. Zazwyczaj problemy pojawiają się w wypadku młodych ludzi. Wygląda na to, że osoby poniżej 21 roku życia biorą czasem coś z tych rzeczy i po prostu świrują, a media to podchwytują. Coś takiego nie zdarza się równie często w odniesieniu do trawki, która przy okazji ma wielu zwolenników. Korzysta z niej bardzo wiele osób. Każdy zna kogoś, kto pali trawkę. Tymczasem ludzie zainteresowani grzybami częściej trzymają się w podziemiu, bardziej się z tym ukrywają. Jest mniej prawdopodobne, że będą o tym rozmawiać z ludźmi, którzy grzybów nie używają. Nieprzewidywalne efekty grzybów sprawiają, że ludzie są wobec nich bardziej podejrzliwi. Nie dostrzegam zatem widoków na legalizację na takiej zasadzie, jak ma to miejsce w wypadku marihuany. Myślę, że jeśli to w ogóle nastąpi, będzie następstwem bardziej ogólnej tendencji do dekryminalizacji używania narkotyków i traktowania ich bardziej w kategoriach problem medycznego, niż kryminalnego.

Jaką radę dałbyś komuś, kto chciałby robić to, co ty?

Cóż, istotne rzeczą, jeśli chodzi mykologie, jest to, że nie ma z tego pieniędzy, wiec powiedziałbym, jest dość ważne, by najpierw znaleźć sobie przyzwoicie płatną pracę, o ile nie chcecie spędzić reszty życia po prostu wykonując swoje obowiązki, nie bywając w lesie i nie tak naprawdę nie uprawiając mykologii.

Oceń treść:

Average: 9.7 (3 votes)

Komentarze

Legalizacja nar... (niezweryfikowany)

Gdy młodzież wejdzie do Sejmu Rzeczypospolitej to zaleagalizuje narkotyki jako problem nie kryminalny a medyczny i administracyjny mądra ustawa zmieni kłopot w zaletę, chodzi o to że jest zysk niewielki podatek kontrola jakości i skład chemicznego oraz stworzenie barów stacjonarek i internetowych sklepów co mają wszystko opisane skład chemiczny jakie są skutki uboczne gdzie dzwonić i jak ratować życie oraz miarke i adnotacją sam znasz siebie i nie bierz publicznie po to są bary dom ogród i piwnica z dala od dzieci nie umiesz nie bierz, nie hałasu po 22 bo zatrzymaj Cię i juz.
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Domek w lesie wraz z kumplem M, Pozytywne nastawienie , czysty umysł , ekscytacja nadchodzącym doświadczeniem

Dwa tygodnie przed tripem , będąc z kumplem porobieni znaczącą ilością MJ wpadliśmy na pomysł by przeżyć coś większego. Mieliśmy na myśli Domek w lesie w którym mieliśmy zamiar spędzić trip . Gdy dotarliśmy na miejsce zaczęliśmy spożywac manga , po jednym na głowie . Dzięki mircenowi zawartemu w owych owocach THC zyskuje całowicie inne działanie - głębsze, bardziej mistyczne oraz  wydłużony czas działania. 

  • Mefedron
  • Pozytywne przeżycie

Wieczór spędzony z dziewczyną w naszym wspólnym, niedużym mieszkaniu jako mentalna przerwa od stresu powodowanego nadchodzącą za kilka tygodni przeprowadzką, pomieszkującym u nas ostatnie tygodnie kumplem, który wyjechał 3 dni temu na tydzień, oraz jako nagroda za nasze dotychczasowe postępy w dopinaniu zaległych obowiązków i spraw; następnego dnia mało wymagające obowiązki dopiero na popołudnie. Oboje chcieliśmy wspólnie "polatać na czymś", ot co.

Plany na wieczór w niedzielę (02.08.2020) wykrystalizowały się bardzo spontanicznie, zmotywowane pomyłką w obliczeniach finansowych - ot, kilkadziesiąt nieplanowanych złotych do przodu; jakiś wieczór z używką chodził za mną i moją dziewczyną (w tekście dalej opisywana literą K) wszakże już drugi tydzień, jutrzejszy dzień miał być łaskawy dla nas obojga, niechaj będzie, zgodziliśmy się, że ta noc jest odpowiednia.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Podniecenie, ciekawość, ekscytacja, Trip z grupą znajomych

            Impuls, krótka chwila zadecydowała o tym, że podjąłem próbę sklecenia tego trip raportu.

 

  • Cytyzyna
  • Pierwszy raz

I: Ciąg kofeinowy, brak snu, odprowadzanie dziewczyny na pociąg, działka, mieszkanie. II: Set: Jestem w dobrym nastroju, choć zmęczony. Ostatnio prawie ciągle czuję zmęczenie, może to przez to, że 5 dni temu odstawiłem kofeinę po ciągu, a może dlatego, że dużo zadań na siebie biorę, może przez pogorszenie odżywania, nie wiem. Nie jadłem nic od około 3 godzin. Jestem po pracy, z moją dziewczyną, Ajlo. Setting: Jesteśmy nad rzeką, w najbardziej naturalnych terenach, w które możemy dojść na spokojnie z buta z domu. Jest popołudnie. III: Set: Lekko niewyspany. Czuję się dobrze, lekko zmęczony ciężką drogą tutaj oraz rozmawianiem przez telefon o ciężkich rodzinnych sprawach. Jestem na czczo. Setteing: Jestem na krańcu naturalnej wyspy na rzece. Jest przed południem i jest ciepło.

Pierwszy raz wziąłem Desmoksan będąc na fazie w ciągu kofeinowym, na dużych niekontrolowanych dawkach i na braku snu. Wziąłem 3 tabletki i jedyne, co zaobserwowałem, to mocniejsze czucie serca, założyłem więc, że to optymalna dawka.

 

//Około 2 tygodnie później//

 

Substancja: Desmoksan 3 tabletki = 4,5 mg Cytyzyny = ~0.08 mg/kg. Postanowiłem wziąć taką dawkę po poprzednim doświadczeniu i przeczytaniu całego tematu na hypie oraz informacji w internecie.