Witaj szkoło

Andrzej Pągowski - twórca plakatu promującego akcję Witaj Szkoło - o swoim przedsięwzięciu.

Anonim

Kategorie

Źródło

sciaga.pl 2000-09-01

Odsłony

2368
Andrzej Pągowski - twórca plakatu - o akcji "Witaj szkoło", której jest pomysłodawcą. 

Po niewątpliwym sukcesie poprzednich akcji społecznych prezentowanych na billboardach takich jak "Jest O.K nie pękaj", "Służy do grania nie do zabijania", "Narkotyki zażywasz przegrywasz" w tym roku kontynuując temat problemu narkotyków wśród młodzieży i dzieci w wieku szkolnym, 28 sierpnia br. rozpoczynam kolejną akcję społeczną prezentowaną na billboardach pod hasłem "WITAJ SZKOŁO".

Pierwszego września tysiące rodziców po raz pierwszy wysyła swoje pociechy do szkoły w przekonaniu, że jest to miejsce bezpieczne i odpowiednie dla ich maluchów. Następne setki dzieci idą do szkoły po raz drugi i trzeci. Itp. Kolorowe plakaty i reklamy w gazetach pod hasłem "Witaj szkoło" podkręcają radosną atmosferę rozpoczęcia roku szkolnego. Tymczasem według danych policji oraz organizacji społecznych szkoła jest dzisiaj jednym z głównych terenów dystrybucji narkotyków wśród młodzieży. Dealerzy docierają już nawet do najniższych klas podstawówek, coraz więcej dzieci nieświadomie sięga po narkotyki. Wiele zmieniły w świadomości rodziców i nauczycieli akcje profilaktyczne prowadzone przez Panią Barbarę Labudę, dlatego chciałbym uświadomić rodzicom by przyjżeli się szkole, do której oddają swoje dziecko. Co ona robi by nie dopuścic dealerów narkotyków do kontaktu z młodzieżą, jak chronione są dzieci. W akcję włączyła się firma produkująca i dystrybuująca na terenie całej Polski darmowe kartki pocztowe (dostępne w restauracjach, sklepach, pubach, dyskotekach, itp.) BOOMERANG POLSKA. Tablice pod billboardy udostępniła za darmo firma OUT DOOR, a druk też darmowy wykonała firma EURO PRINT.

Andrzej Pągowski

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Gorący, parny letni wieczór/noc. Wszystko, czego potrzeba do szczęścia, czyli --> ja, kwas i las!

20:15 – Intoksykacja. Jeszcze w domu, kartonik trafia tam gdzie czuje się najlepiej, a więc pod mój język. Trwają ostatnie przygotowania – zgrywanie muzyki na mp3, pakowanie prowiantu i śpiwora do plecaka.
Pół godziny później zakładam plecak i dziarsko wychodzę – humor dopisuje, co jest zapewne już pierwszym efektem zażytej substancji.

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Tripraport

Prawie pusty żołądek. Miejsce: miasto, później mój pokój. Substancje zeżarte rano tego dnia: Loratadyna 10mg, Fenspiryd 80mg. Za oknem pada deszcz, noc ma dobry klimat do tripowania. [edit]: Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że jadłem tego dnia również 600mg Piracetamu.

21:10 Pada deszcz, noc jakoś dziwnie sprzyja tripowaniu. Przypominam sobie, że zawsze chciałem spróbować kody. Wchodzę na hypka, czytam metody ekstrakcji, po czym stwierdzam, że dziś nie mam na to warunków i odłożę to na inny dzień. Ale chęć na tripa pozostała. Wybrałem się więc do apteki po coś co zdąrzyłem już dobrze poznać- Acodin.

21:45 Kupiłem paczkę i zacząłem zarzucać po 1. Poszedłem spotkać sie ze znajomymi.

22:30 Zarzuciłem już 20 tabsów, popiłem kilkoma łykami Harnasia. Dobrze mi się rozmawia.

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Set: dobre nastawienie, ogólny spokój psychiczny, brak zmęczenia, chęć odkrycia głębszych zakamarków własnego umysłu i określenia priorytetów życiowych Setting: trip samodzielny we własnym mieszkaniu. Brak innych osób.

Do tripa zacząłem przygotowywać się niecałe 3 tygodnie wcześniej. Jako że od 5 lat nie mam styczności z psychodelikami i nie mam zaufanego dealera, zdecydowałem, że najbezpieczniejszą opcją będzie zakup grow kit'a. Wybór padł na Golden Teacher. Gdy plon był gotowy, grzybki wysuszyłem. Tego dnia byłem trochę zmęczony, więc postanowiłem przełożyć trip na następny dzień.

 

  • Szałwia Wieszcza

tuż po północy położyłem się spać. jednak nie udało mi się zasnąć i... ciekawość zwyciężyła - spróbuję pierwszy raz w życiu salvii. zapaliłem lampę, przygotowałem sobie walkmana, woreczek z ususzonymi kilkoma liścmi salvii (thx, F.!) oraz lufkę (taką zgiętą do góry). ustawiłem taśmę na utwór green nuns of the revolution - "megallenic cloud" - stary, wykręcony psytrancowy kawałek, którego lubię słuchać zawsze i wszędzie (i w każdym stanie :)). trochę się bałem, bo w sumie ciężko się czułem cały dzień, byłem już na dobre zmęczony no i nie wiedziałem jak salvia na mnie podziała.

randomness