REKLAMA




Prawda i mity o marihuanie

a.

Kategorie

Źródło

unknown

Odsłony

19626

Przez wieloletnią propagandę antykonopną, brak dostępu do rzetelnych informacji potwierdzonych naukowymi doniesieniami w powszechnej, obiegowej opinii krąży wiele nieprawdziwych mitów na temat marihuany. Spróbujmy zaprezentować niektóre z nich i zastanówmy się czy przypadkiem nie padliśmy ich ofiarą. Marihuana nie uzależnia. Jest to prawdą tylko do pewnego stopnia więc de facto stwierdzenie takie jest nieprawdą. Marihuana i haszysz ma w wprawdzie niewielkie właściwości uzależniające fizycznie (3x mniejsze od alkoholu i 5 x mniejsze od nikotyny) jednak uzależnienie psychiczne następuje szybciej niż w przypadku alkoholu. Oznacza to, że po odstawieniu nie występuje syndrom z tym związany objawiający się delirium czy głodami, tak jak jest to w przypadku innych narkotyków łącznie z nikotyną i alkoholem. Do ponownego sięgnięcia po narkotyk zmusza jednak psychika, a nie ciało. I o ile z uzależnienie fizyczne stosunkowo łatwo daje się wyleczyć nawet w przypadku opiatów czy alkoholu detoksykacja o tyle uzależnienie psychiczne wymaga długotrwałej terapii. Głód psychiczny dużo trudniej jest przezwyciężyć, bo wspomagają go mechanizmy uzależnienia. Po odstawieniu marihuany po długotrwałym używaniu może pojawić się zespół abstynencyjny: ciągłe rozdrażnienie, senność lub bezsenność, bóle głowy, utrata chęci życia, spadek aktywności życiowej, obniżenie nastroju, zaburzone odczuwanie przyjemności (seks jest mniej atrakcyjny, muzyka mniej fascynuje, filmy są bardziej nudne). W ten sposób uzależniony mózg przejawia potrzebę zażycia THC. Uzależnienie takie pojawia się u ok. 20% okazyjnych palaczy i połowie chronicznych – jak podaje raport WHO. Przy paleniu okazjonalnym objawy odstawienia są mniej zauważalne, gdyż organizm odtruwa się powoli. THC odkłada się w komórkach tłuszczowych i nie jest wypłukiwany przez płyny zatem uwalniany jest z organizmu przez długi okres. Jak wykazują testy na obecność narkotyków przeprowadzane wśród osób palących możliwe, że to, co uważamy za czystą trawkę bywa nasączane roztworem innego narkotyku, który szybko uzależnia fizycznie, co jest tylko kolejnym argumentem wprowadzanie marihuany do kontrolowanego obrotu. Dlatego możliwe, że osoby decydujące się na powrót do trzeźwości, muszą zaczynać tę drogę od pobytu na oddziale detoksykacji. Marihuana uzależnia. Jeśli nawet zgodzimy się z tą tezą, to cała trudność polega na dobrym definiowaniu uzależnienia, które może być lekkie lub ciężkie, fizyczne, psychiczne, psychosomatyczne a nawet sytuacyjnie zależne, wymuszone czy też kulturowo uwarunkowane. Definiowanie uzależnienia jest szalenie trudnym zjawiskiem. Zespół uzależnienia można zdiagnozować, gdy w ciągu minionego roku wystąpiły co najmniej trzy z poniżej wymienionych zjawisk : * silne pragnienie lub poczucie przymusu zażycia substancji * trudności w kontrolowaniu zachowania związanego z zażywaniem substancji * fizjologiczne objawy stanu odstawienia * stwierdzenie tolerancji * narastające zaniedbywanie innych źródeł przyjemności lub zainteresowań z powodu zażywania danej substancji * zażywanie mimo wyraźnych dowodów szkodliwych następstw [g2:1496] Należy pamiętać jeszcze o interpretacji. Według tej definicji bowiem 90% posiadaczy odbiornika telewizyjnego jest uzależniona. Jak to możliwe? Telewidz odczuwa codzienny, silny pociąg do włączania TV w czasie gdy wyświetlany jest ulubiony serial, reality show, film czy talk show). Jeśli ktoś założył sobie, że będzie oglądać telewizję przez dwie godziny, a w efekcie ogląda ją cztery czy sześć, występuje objaw z punktu 2 definicji. Jeśli do tego okaże się, ze TV oglądamy coraz więcej... otrzymujemy typowe objawy zespołu uzależnienia. W ten sposób uświadamiam, że naprawdę można udowodnić to, że tak samo konopie uzależniają jak i TV, sex, hazard, gry video itp. Należy zdawać sobie sprawę z różnic w rodzajach uzależnienia i zagrożeniami z nimi związanymi. Marihuana jest nieszkodliwa. Bzdura! Hasło z tego samego poziomu co retoryka amerykańskich fanatyków delegalizacji z pierwszej połowy XX wieku. Badania i publikacje nie pozostawiają żadnych złudzeń, w dymie palonych konopi znajdują się substancje smoliste, które przy długotrwałym paleniu uszkadzają górne drogi oddechowe (krtań, oskrzela), płuca, wątrobę i mięsień sercowy. Jest ich prawie 4x więcej, niż w papierosach. Oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę, że marihuany pali się także o wiele mniej niż tytoniu, choć dym konopny w pluchach przetrzymuje się dłużej. Chroniczne palenie marihuany może powodować też raka dróg oddechowych. Dym konopi jest tak samo kancerogenny, niż dym nikotynowy który w dodatku zwykle trafia do płuc bez pośrednictwa filtra oraz dłużej w nich przebywa. U chronicznych palaczy podejrzewa się spadek odporności immunologicznej organizmu – choć nigdy tego nie udowodniono. Nie ma też dowodów, że THC działa toksycznie na jajniki i jądra a także płód, choć również są takie przypuszczenia. Palenie marihuany prawdopodobnie może przyczyniać się do przedwczesnego porodu oraz zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania dziecka na nowotwory. U osób z predyspozycjami do schorzeń kardiologicznych mogą wystąpić zaburzenia rytmu serca. Oczywiście wszystkie negatywne skutki palenia konopi są zależne od sposobu przeprowadzanych badań i spojrzenia nań. Jednak w porównaniu do tytoniu czy alkoholu konopie są mniej szkodliwe i stąd zapewne pojawił się mit o ich rzekomej nieszkodliwości. Konopie są szkodliwe – jak każda używka – w rozmaitych obszarach (zdrowie jednostki, zachowania społeczne itd.) i o tym nie wolno zapominać. Jednocześnie trzeba zdać sobie sprawę, że większość negatywnych skutków zdrowotnych jest wynikiem dwóch czynników: pierwszego – palenia jako sposobu zażywania oraz brakiem oceny toksyczności. Okazuje się bowiem, że większość szkodliwych implikacji zażywania można uniknąć przez wprowadzanie do organizmu THC drogą pokarmową. Drugi czynnik jest związany z brakiem kontroli nad sprzedawanymi na czarnym rynku suszem. Szkodliwość zdrowotna takiej używki jest nieprzewidywalna, w związku z brakiem kontroli nad jej produkcją, przechowywaniem i obrotem pod kątem szkodliwych domieszek. Ponieważ większość osób popalających nie pali codziennie, mit o zupełnie nieszkodliwym działaniu na organizm może być łatwo przyswajalny. Rzeczywiście przy jednorazowym poddaniu organizmu działaniu THC nie ma żadnych wyraźnych dolegliwości. Wymienione fizyczne skutki uboczne są też mniej groźne od tych, które towarzyszą piciu alkoholu czy paleniu nikotyny co nie znaczy, że ich nie ma – choć są relatywnie niskie. Przy długotrwałym używaniu THC może dojść do ujawnienia się chorób i zaburzeń psychicznych, jeżeli palacz był do nich predysponowany. Kilkakrotnie wzrasta ryzyko zachorowania na schizofrenię. Jak każda używka zmieniająca świadomość marihuana przyjmowana przez ludzi młodych opóźnia ich rozwój emocjonalny. Palacz nie uczy się radzenia sobie z emocjami ani też konstruktywnego rozwiązywania problemów. Marihuana palona w młodym wieku sprawia, że osobowość może być zniekształcona, dokładnie tak samo jak w przypadku alkoholu młody człowiek może stać się mniej odpowiedzialny, mniej odporny na stres i pozbawiony głębszych aspiracji życiowych. Najczęstszym i najłatwiej zauważalnym przez otoczenie osoby palącej marihuanę objawem jest zespół amotywacyjny. Choć niektórzy badacze spierają się o to czy traktować go za odrębną jednostkę chorobową to bezdyskusyjne są to objawy upajania się konopiami (haszyszem). Najczęściej są to: zmniejszona energia, spadek ambicji, nieadekwatna ocena sytuacji, wyraźne pogorszenie pamięci, roztargnienie, rozkojarzenie, nieracjonalne myśli, skłonność do ulegania sugestiom, kłopoty w porozumieniu się z innymi, zanik zainteresowań. Niektórzy badacze twierdzą także, że zespół amotywacyjny może wystąpić jedynie u osób o określonych cechach osobowościowych jednak obserwacje osób długotrwale palących wykazują, że zespół amotywacyjny występuje niemal zawsze. Aby prawdzie stało się zadość, trzeba przy tym powiedzieć, że objawy tego syndromu ustępują niemal natychmiast po odstawieniu używki. Marihuana prawdopodobnie osłabia też zdolność przyswajania sobie nowych informacji. Badania wykazują, że u palaczy marihuany zwykle pogarsza się pamięć, uwaga i koncentracja. Marihuana powoduje uszkodzenia mózgu. Najbardziej sławne studium, które utrzymuje iż pokazuje uszkodzenia mózgu wywołane dymem konopi jest badaniem rezusów (Rhesus monkey). Praca ta była recenzowana przez wyróżnionych naukowców sponsorowanych przez Institute of Medicine i National Academy of Sciences. Rezultaty były opublikowane pod tytułem „Marijuana and health” w 1982 r. Praca Dr Heath była ostro krytykowana ze względu na zbyt małą ilość próbek (tylko cztery małpy), niemożnością kontroli uprzedzenia eksperymentu i błędną identyfikacją prawidłowego mózgu małpy jako „uszkodzonego”. Małpy zatruto czadem a wyniki zmanipulowano jako efekt działania marihuany. Współczesne badania na ludzkiej populacji użytkowników marihuany nie ukazują żadnego dowodu na uszkodzenie mózgu. Marihuana zmienia przebieg fale mózgowych. Zmniejszając rzekomo ich amplitudę. Kłamstwo spreparowane przez Partnership for a Drug-Free America. Nadawali oni program telewizyjny który na początku zdawał się pokazywać normalną falę mózgowa, a następnie płaską falę mózgowa od 14-latka po marihuanie. Kiedy badacze zatelefonowali do stacji TV uskarżając się na tę czołówkę, Partnership musiało zdjąć ją z anteny. W rzeczywistości marihuana nieznacznie zwiększa aktywność fali alfa. Fale alfa (lekka relaksacja, „superuczenie”, pozytywne myślenie) są powiązane ze stanami medytacji i relaksacji. Marihuana jest mocniejsza niż kiedyś. Badacze utrzymywali mit o mocniejszej marihuanie bazując na zawartości THC w marihuanie zarekwirowanej przez policję we wczesnych latach 70. Kiepskie składowanie w przewiewnych składach materiałów dowodowych spowodowało ich rozpad i spadek potencji zanim przeprowadzono jakiekolwiek testy chemiczne. Współczesne, niezależne badania czarnorynkowej marihuany z wczesnych lat 70 wykazały zbliżoną siłę do współczesnej marihuany. Najsilniejsza forma tego narkotyku która kiedykolwiek była dostępna, była legalnie sprzedawana w latach 1920 i 1930 przez kompanie farmaceutyczną Smith-Klein pod nazwa „American Cannabis”. Natomiast ze względu, na nielegalny obrót zielem nie podlega ona żadnej kontroli, zatem nie można stwierdzić jakie domieszki są do niej dodawane na drodze parcelowania detalistów. Nie wiadomo także w jakich warunkach jest hodowana i jakie substancje chemiczne miały nań działanie (np. herbicydy, insektycydy, defolianty). To zjawisko mogło nasilić się w ciągu ostatnich lat i w związku z tym możliwe jest także takie wytłumaczenie tego mitu. Marihuana uszkadza system rozrodczy. Dr Gabriel Nahas, który eksperymentował z tkankami (komórkami) izolowanymi na szalkach petriego, a także na pracach badaczy którzy podawali zwierzętom niemal śmiertelne dawki kanaboidów. Przenoszenie wyników ze szczurów na ludzi na temat uszkodzeń układu rozrodczego zostały odrzucone przez środowisko naukowe. W przypadku doświadczeń na zwierzętach, te które przetrwały swoje doświadczenie powróciły do normalnego stanu w czasie mniejszym niż 30 dni od zakończenia eksperymentu. Badania na ludzkich populacjach nie były wstanie udowodnić iż marihuana niekorzystnie wpływa na system reprodukcyjny. Marihuana osłabia system odpornościowy. Tak jak w przypadku badań ukazujących uszkodzenia systemu rozrodczego, ten mit powstał w oparciu o badania, w których zwierzętom zostały podane ekstremalnie wysokie (niemal śmiertelne) dawki kannabinoidów. Wyniki te nie zostały nigdy powtórzone w przypadku ludzi. Interesującym jest fakt, iż dwie prace wykonane w 1978 i jedna w 1988 wykazały, że haszysz i marihuana stymulowała układ odpornościowy u badanych ludzi. Badania na chorych na AIDS również nie potwierdziły teorii jakoby marihuana osłabiała system odpornościowy. Marihuana upośledza pamięć krótkotrwałą. Prawda. Jednak pamięć krótkotrwała zanika także wraz z ustawieniem objawów zażycia. Efekt pamięci krótkotrwałej jest wiązany z wynikami badań na małpach Dr Heath, nasuwające wniosek iż te zmiany są trwałe. Marihuana kumuluje się w ciele. Tak jak np. sławne DDT. Prawda. Kannabinoidy są rozpuszczalne w tłuszczach, tak samo jak niezliczone odżywki i także kilka trucizn, w tym DDT i tam się również kumulują. Np. jedna z witamin, witamina A jest rozpuszczalna w tłuszczach, potem wydalana. Tak samo jest z produktami rozkładu THC. Marihuana to nie narkotyk. Mit, którego prawdziwość jest mimo wszystko dyskusyjna. Jeżeli THC zmienia świadomość i wprowadza w stan nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością a przy regularnym paleniu może uzależniać psychicznie trudno uznać, że nie jest to narkotyk. Jednak z drugiej strony jeżeli tak patrząc na problem uznajemy jednocześnie, że tytoń – choć uzależnia psychicznie i fizycznie, a jednocześnie w początkowej fazie chwilowo zmienia reakcje organizmu oraz już bezsprzecznie alkohol nie są uznawanie jako narkotyki to jest to niekonsekwencja. Dodatkowo jak wiemy szkodliwość marihuany w porównaniu z tytoniem i alkoholem jest mniejsza. Należy wiec zrównać te substancje w jednym mianowniku: albo uznać że wszystkie są narkotykami miękkimi albo że marihuana i jej przetwory narkotykami nie są a jedynie używką, tak jak alkohol i tytoń. Czy marihuana jest zatem narkotykiem? W moim odczuciu tak, choć jej niebezpieczeństwo wynika nie z popularności i aury niewinności, ale przede wszystkim głównie z podejścia do niej i braku rzetelnej informacji. Marihuana jest furtką do kolejnych narkotyków. To jest jeden z bardziej utartych mitów. Nie jest to normą. Czyli jest to nieprawdą. Marihuana może być taka furtką – owszem, ale równie dobrze można ją otworzyć bez sięgania po konopie. Wiele osób pali też tylko marihuanę i nie sięga po inne narkotyki a nawet to papierosy czy alkohol. Nie pomaga temu nielegalność trawki, przy zakupie na nielegalnym rynku powstają interakcje pomiędzy kupującym a sprzedawcą, któremu zależy przede wszystkim na zysku. Może on oferować darmowe próbki twardszych narkotyków, aby tak pozyskać kolejnego klienta. W tym miejscu należałoby przestrzec przed takim rozumowaniem, że eksperymentowanie z paleniem konopi, może powodować chęć przejścia na ciężkie narkotyki. Tak samo można powiedzieć o tytoniu (szczególnie, że się go przede wszystkim pali) a wiec kto pali papierosy, będzie sięgał także po marihuanę, a kto pije piwo skończy na denaturacie. Jest to tzw. teoria eskalacji. Marihuana może, choć nie musi prowadzić do sięgnięcia po inne, groźniejsze narkotyki ale rzadko dlatego, że palaczom przestają wystarczać doznania towarzyszące paleniu. Zwykle chęć sięgania po narkotyki nie odbywa się w progresywnej kolejności – marihuana – haszysz – amfetamina – opiaty itd., ale odbywa się to równocześnie lub też równolegle. Niedawne badania wykazują, że sięganie po marihuanę zwiększa w znacznym stopniu prawdopodobieństwo do sięgania po inne narkotyki w przyszłości. Jednak przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać w prohibicji i jest to zagadnienie złożone. Dla przykładu można podać, że badania wskazują również, spożywanie alkoholu ma związek z konsumpcją tytoniu i marihuany. Rzeczywistym przykładem tego, co następuje gdy marihuana jest powszechnie dostępna, może być Holandia. Od 1970, kiedy częściowo zalegalizowano konopie użycie twardych narkotyków: heroiny i kokainy – stale malało. Obecnie jest to najniższy odsetek w Europie. Nauka i aktualne doświadczenia pokazują nam iż marihuana nie ma skłonności do bycia substytutem dla znacznie niebezpieczniejszych narkotyków, takich jak alkohol, nikotyna, kokaina i heroina. Marihuana to narkotyk, ale miękki. To zależy jak na to spojrzeć. W porównaniu np. z heroiną, przynosi mniej szkód dla organizmu. Jeśli chodzi jednak o siłę zależności psychicznej wcale nie jest ona lekka. W związku jednak ze stosunkowo niską toksycznością w kilku krajach została oddzielona od pozostałych narkotyków. To spowodowało szereg pozytywnych konsekwencji w społecznej, zdrowotnej i gospodarczej walce z narkotykami. W takim ujęciu marihuana to narkotyk miękki. Marihuana rozwija duchowo. Zażywanie konopi w celach duchowych, religijnych czy obrzędowych jest jednym z pierwotnych zastosowań tej rośliny w kulturze. Używali jej szamani, mędrcy i zwykli ludzie. Marihuana była nieodłącznym składnikiem wielu kultur. Marihuanę gloryfikują fascynacji filozofii RASTA. Doszukuje się argumentów za jej używaniem w Biblii. Biblia zaleca jednak szczególną dbałość o ciało (1 Kor 3:16-17, Rz 12:13, 1 Kor 6:19-20) oraz potępia odurzanie się (Ef 5:18, 1 P 1:13-16, 4:3, 5:8, Prz 23:3-35, Rz 13:13, 1 Tes 5:5-11). Konopie i haszysz towarzyszyły wielkim ludziom (np. XIX bohema francuska). Zażywanie konopi wiążę się z podjęciem po pewnym czasie pewnego stanu. W zależności od osobniczych skłonności, może to prowadzić do najróżniejszych zmianach. Przede wszystkim światopoglądowych. Nie można oczywiście porównać działania konopi do czytania książek, jednak charakterystyczna staje się większa tolerancja i elastyczność poglądów. Przeciwnicy konopi odbierają to jako początek syndromu amotywacyjnego, zupełnie zresztą błędnie. Część jednostek szybko reaguje z podatnością na ten syndrom. Marihuana wtedy nie zabija, lecz zmienia bardzo istotnie jakość życia: robi z palacza nieudacznika życiowego, outsidera spychanego coraz bardziej na manowce życia. Prawdziwe życie przemyka wtedy obok. Jest to ogromne niebezpieczeństwo przez palaczy kwestionowane jako rzekomo świadomy wybór. Marihuana jest bardziej niebezpieczna niż tytoń. Toksykologicznie na pewno nie. Palona marihuana zawiera więcej kancerogenów niż taka sama ilość tytoniu. Ciężki użytkownik tytoniu konsumuje znacznie więcej tytoniu niż ciężki użytkownik marihuany konsumuje marihuany. Palenie tytoniu, z ponad 90% odsetkiem uzależnienia, jest najbardziej uzależniające ze wszystkich narkotyków, podczas gdy marihuana jest znacznie mniej uzależniająca np. niż kofeina. Fajki wodne i bonga (używane do palenia konopi) powodują filtracje większości kancerogenów z dymu. Picie konopiastych napoi takich jak bhang (tradycyjny napój na środkowym wschodzie) czy spożywanie w pokarmach eliminuje szkodliwość wynikająca z palenia. Odrębna kwestią są następstwa psychiczne. Marihuana to zioło lecznicze. Rzeczywiście ma właściwości lecznicze. Uznana za ziele lecznicze była już w starożytnych Chinach jako jedna z najważniejszych roślin. Od lat była stosowana w lecznictwie ludowym a obecnie z powodzeniem zaczyna być stosowana w medycynie w krajach gdzie jest częściowo zalegalizowana. Palacze marihuany powołują się często na jej medyczne zastosowanie w związku z nadzieją na legalizację. Również opium jest używane w medycynie do uśmierzania bólu u osób chorych na raka – to żaden argument. Wiele substancji, które uznajemy za lecznicze mogą być stosowane również do wywołania efektu narkotycznego. Jak choćby alkohol, który także ma zastosowanie w medycynie. Wiele z nich jest także legalne, jak choćby gałka muszkatołowa. Warto przy tym pamiętać, że czym innym jest marihuana a czym innym leki na wysyntetyzowanych składnikach marihuany. Jednak jest obecna w ziołolecznictwie od dawna i uznajemy rośliny z grupy Canabis za rośliny lecznicze. Marihuana jest półlegalna. W Polsce jest całkowicie nielegalna. Za posiadanie najmniejszej nawet ilości grozi za to do 3 lat pozbawienia wolności. Znane są w Polsce wyroki skazujące za znalezienie 0,18 g. Za handel grozi 8 lat, za częstowanie innych 3 lata, a jeśli częstowani mają mniej niż 18 la, grozi za to 5 lat odsiadki. Za hodowaną w doniczce roślinę prawo przewiduje karę do 2 lat więzienia identycznie jak za zbiór ziela konopi, nawet jeśli z nie ze swojej uprawy. Przemyt marihuany przez granicę zagrożony jest 5 latami pozbawienia wolności. Do każdego przestępstwa, sąd może orzec nawiązkę w wysokości do 50 000 PLN na cele zapobiegania i zwalczania narkomanii. Jednak w wielu innych krajach jak np. w Hiszpani, Portugalii, we Włoszech, Austrii, Szwajcarii, Niemczech, Rosji, Mołdawii i Danii jest zupełnie inaczej. W tych krajach posiadanie konopi, szczególnie w niewielkich ilościach jest może nie tyle legalne, co nie ścigane albo nie karane w razie znalezienia. To tzw. półlegalność. W Holandii możliwa jest nadzorowana sprzedaż narkotyku, za posiadanie którego w Polsce można otrzymać 3 lata więzienia. Nikt nie umarł od palenia marihuany. Nie licząc tych, którzy zginęli w wypadkach samochodowych, spadli z wysokości czy popełnili samobójstwo po załapaniu ciężkiego „doła” to rzeczywiście nikt. Jednak trzeba jednocześnie pamiętać, że podobnie jest z alkoholem. Ludzie giną bo jadą pijani w samochodzie albo piją dotąd aż umierają z przedawkowania. 5000 osób umiera co roku z powodu przedawkowania alkoholu każdego roku. Nikt nie umarł z powodu przedawkowania marihuany. I tutaj jest ta różnica. Przedawkowanie śmiertelne THC jest praktycznie niemożliwe, stąd twierdzenie nikt nie umarł od palenia marihuany. Testy na zwierzętach odkryły by uzyskać efekt śmiertelny wymagane są ekstremalnie wysokie dawki. Współczynnik ilości kannaboidów wymaganych aby oszołomić osobę względem ilości potrzebnej aby ją zabić wynosi 1:40 000. Innymi słowy, aby przedawkować potrzeba 40 000 razy więcej niż wystarczy do uzyskania efektu narkotycznego. Współczynnik ten dla alkoholu wynosi od 1:4...10. Od przedawkowania palenia niby zatem nie umarł nikt. Jednak wszystkie pozostałe możliwości (wypadek samochodowy, upadek z wysokości czy nawet samobójstwo) mogą mieć związek z zażyciem marihuany. Pozostaje jeszcze druga sztona medalu. Długotrwałe palenie może spowodować szkody dla organizmu, które doprowadzą do śmierci tak samo jak nieustanne picie doprowadzi do braku czynności wątroby i śmierć. Zatem w tym znaczeniu na pewno od palenia można umrzeć, pomijając oczywiście porównywalność z tytoniem. Ewentualna legalizacja marihuany zbierze żniwo na drogach. Raczej nie. Wprawdzie marihuana, upośledza czas reakcji w sposób podobny do alkoholu, obecne badania pokazują iż udział marihuany w częstości występowania wypadków samochodowych sugeruje iż marihuana zawiera dużo mniejszy faktor ryzyka niż alkohol. Zatem zachowanie kierowcy będącego pod wpływem marihuany, choć fizycznie upośledzone niemal tak samo jak przy kierowcy pijących to, styl prowadzania samochodu wyraźnie równie się od stylu kierowania kierowcy nietrzeźwego. Zachowania kierowcy palącego są wyeliminowanie z pierwiastku pobudzenia alkoholowego (przesadna prędkość, gwałtowne przyspieszenia i ostre hamowania). Przeprowadzono badania wskazują, że liczba ofiar wypadków spowodowanych oszołomionymi marihuaną względem ilości użytkowników marihuany w społeczeństwie daje współczynnik podobny do współczynnika ilości ofiar oszołomionych alkoholem względem ilości użytkowników alkoholu w społeczeństwie. Żadna różnica – głupota za kółkiem w obu przypadkach i w obu z takim samym skutkiem. Analiza ekonomiczna efektów dekryminalizacji marihuany pokazała iż w tam, gdzie zredukowano kary za posiadanie marihuany doświadczono wzrost zużycia marihuany kosztem spadku zużycia alkoholu. Spadła także ilość wypadków drogowych z udziałem nietrzeźwych i nie wzrosła z udziałem, będących pod wpływem marihuany. Zapalić od czasu do czasu to nic takiego. Wszystko zależy co znaczy od czasu do czasu. Identycznie zresztą jak w przypadku alkoholu. Marihuana szkodzi zdrowiu. Szczególnie palona. Decyzja o zapaleniu jest bardzo znamienna, bowiem od pierwszego razu może dojść do następnych a potem do chronicznego palenia ze wszystkimi swoimi negatywnymi skutkami. Niestety człowiek na skłonność do przesady i trudno zachować umiar. Dodatkowo pojawia się niebezpieczeństwo uzależnienia psychicznego. Palę trawę, bo lubię... Motywy sięgnięcia po trawkę po raz pierwszy są różne. Jednak przy następnych pojawia się świadomość, że pale bo po prostu lubię... To znak, że psychika zaczyna się uzależniać od THC. Wówczas motywy kolejnych kontaktów z marihuaną zaczynają się zmieniać, choć marihuanista będzie utrzymywał dalej, że nic go nie zmusza do palenie i w każdej chwili może z tym skończyć, jednak nie widzi sensu bowiem pali... bo lubi. Owo „lubienie” jest właśnie uzależnieniem psychicznym. Występuje u 1/5 początkowych palaczy i ½ chronicznych. Prawdopodobieństwo uzależnienie psychicznego występuje od pierwszego razu a wraz z każdym następnym (przynajmniej częściowo) coraz większe. Uświadomienie sobie momentu, w który sięga się po używkę jest tą chwilą kiedy możemy przyznać się do swojego nałogu. Od tej chwili można rozpocząć terapię i powrót do normalnego życia. Jeśli chcemy i jeśli jest to konieczne. Każda używka wpływa na nastrój zmieniając stan emocjonalny. Każdy szuka sposobu, aby czuć się lepiej. Nie jest to dobry sposób radzenia sobie z emocjami, bowiem prowadzi do utrwalenia mechanizmu chemicznej regulacji uczuć. Negatywne emocje często towarzyszom problemom i stanowią bodziec do ich przezwyciężania. Przy uzależnieniu psychiki od jakiejkolwiek używki, zamiast rozwiązywać problem, uciekamy przed nim. Naciskamy guzik zmieniający nastrój, bez podejmowania wysiłku zmierzenia się z problemem. Mechanizm chemicznej regulacji uczuć rozwija się w miarę kolejnych kontaktów z narkotykiem. Z czasem powodem do zapalenia może być nawet lekki ból głowy, zdenerwowanie czy nuda. Nagle palacz pali, bo właściwie musi gdy chce uniknąć przykrych stanów związanych z odstawieniem (jeśli pali dużo), albo już nie umie przeżywać problemów czy radości bez obecności narkotyku. Jest to szczególnie niebezpieczne u osób niedojrzałych emocjonalnie. W takim wypadku nie ma szans prawidłowo wykształcić się żaden mechanizm zdrowego radzenia sobie z uczuciami towarzyszącymi sytuacjom trudnym. Palenie w wielu wypadkach może prowadzić do takiej ucieczki z życia na wagary... co może powodować – jak każde wagary – tylko niepowodzenia. Jak ktoś ma silną wolę, to się nie uzależni. Pogląd popularny ale i nieprawdziwy. Szybciej uzależniają się osoby o słabej woli. Jednak nawet człowiek o wyjątkowo silnej woli, jeśli będzie powtarzał doświadczenia z marihuaną prędzej czy później może uzależnić od niej swą psychikę. Uzależnienie dla połowy palaczy jest wiezieniem. Palacz jest w więzieniu, skąd nie może wyjść, bo jego wolność jest ograniczona. Nie można już decydować. U drugiej połowy nawet chronicznych palaczy nie występuje uzależnienie ani fizyczne ani psychiczne. Stąd z pewnością pogląd, że silni psychicznie ludzie się nie uzależniają. Nie ma jednak badań potwierdzających, że tak jest. Wszyscy palą. Tak się rzeczywiście wydaje osobom, które palą marihuanę. To zwykle efekt długotrwałego obcowania z konopiami. Palacz z czasem coraz gorzej rozumie się z osobami niepalącymi. Nieświadomie szuka towarzystwa, które akceptuje palenie marihuany. Palacz marihuany ma szczególną wrażliwość na wszelką jej obecność w otoczeniu: muzyce, literaturze... W środowisku palaczy zatem łatwo przyznać, że wszyscy palą. Statystyki mówią, że pali na pewno 20...40 % młodzieży w Polsce. Lepiej jest zapalić, niż wypić. Jak nie kijem to pałą. Dylemat typu: czy lepiej być chorym psychicznie, czy fizycznie? Albo: czy lepiej chorować na żółtaczkę, czy na zapalenie płuc? Zarówno dla naszej psychiki, jak i dla naszego ciała najlepiej jest, kiedy żyjemy na trzeźwo. Tak czy inaczej badania wskazują, że palenie konopi jest toksykologicznie mniej szkodliwe od spożywania alkoholu. Marihuana powoduje agresję. To jest nieprawda. Mit w prostej linii od wrzasków Anslingera. Marihuana spowalnia myślenie, wydłuża reakcje i raczej na działanie uspokajające niż pobudzające. Po „trawkę” sięgają częściej także osoby o spokojnym temperamencie THC bowiem zwykle potęguje wewnętrzny nastrój człowieka. Dlatego palona trawka prawie w 100% nie wywołuje agresywnych zachowań. Mit jakoby marihuana powodowała wybuchy agresji jest nieprawdziwy tylko w części. Dlaczego? Stan rozdrażnienia, pojawia się przy powrocie do trzeźwości. Nie bez znaczenia jest także fakt, że osoba paląca dużo, przestaje sobie często radzić ze stresem czy trudnymi emocjami. Może zatem wybuchami agresji wyładowywać je na otoczeniu. Zwykle objawy te ustępują wraz z kolejnym upaleniem się. Marihuana rośnie w Polsce. Nie marihuana ale konopie. W Polsce naturalnie nie, ale jeśli je ktoś tam posadzi to tak. Rosną, owocują i dojrzewają, szczególnie w sprzyjających warunkach pogodowych a wiec przy temperaturze powyżej 25 °C i wysokim nasłonecznieniu. W takim wypadku mamy do czynienia z uprawą outdoor. Konopie przemysłowe są również uprawiane w ten sposób. Konopie indyjskie bywają także hodowane w uprawach szklarniowych lub też w domu. Jest to tzw. uprawa indoor. Uprawa beznasienna to tzw. sensemilla. Oto najważniejsze mity o marihuanie z którymi się zetknąłem i na jakie udało mi się znaleźć odpowiedzi. Pisząc starałem się przedstawić maksymalnie obiektywny pogląd na omawiany temat. Oczywiście mam świadomość, że treść zostania poddana ostrej krytyce z nich będzie jestem na to przygotowany. Artykuł ten do niczego nie zachęca poza zastanowieniem się nad tytułowym tematem. źródła: 1) J. Sierosławski: Raport z badania ankietowego na temat używania substancji psychoaktywnych. przez studentów w 2004 roku. Pracownia badań społecznych, Warszawa 2004 r. 2) J.K. Gierowski, Z. Lew-Starowicz, J. Mellibruda. Psychopatologia zjawisk społecznych w (red) J. Strelau , Gdańsk 2000 r. 3)B. Fatyga, J. Rogala-Obłędowska, Style życia młodzieży a narkotyki. Wyniki badań, Warszawa 2002 r. 4) B. Wyjadłowski, Wszelka wiedza o Marry Jane, 2001 r. 5) D. Gajek, Problem legalizacji konopi, Uniwersytet Jagielloński Wydział Prawa i Administracji, Kraków 2006 r. 6) The National Drug and Alcohol Research Centre (NDARC) was established at the University of New South Wales in May, 7) Program WHO, Implikacje zdrowotne używania konopi: Analiza porównawcza zdrowotnych i psychologicznych skutków używania alkoholu, konopi, nikotyny i opiatów

Aleksander Sowa www.wydawca.net

Oceń treść:

Average: 10 (4 votes)

Komentarze

dmt (niezweryfikowany)
"Dym konopi jest tak samo kancerogenny, niż dym nikotynowy który w dodatku zwykle trafia do płuc bez pośrednictwa filtra oraz dłużej w nich przebywa." No kurwa tłumaczu, myśl! Czytałem chyba ten artykuł po ang. i tam było mnie więcej (w tłumaczeniu) "Dym konopi jest BARDZIEJ kancerogenny niż dym nikotynowy, a w dodatku zwykle trafia do płuc bez pośrednictwa filtra oraz dłużej w nich przebywa." sugeruję poprawienie
Anonim (niezweryfikowany)
moze bys tak zapodal linka do oryginalu
dmt (niezweryfikowany)
http://en.wikipedia.org/wiki/Health_issues_and_effects_of_cannabis to bylo chyba tutaj ale moge sie mylic
dmt (niezweryfikowany)
"pamięć krótkotrwała zanika" upośledzienie pamięci krótkotrwałej zanika "Nauka i aktualne doświadczenia pokazują nam iż marihuana nie ma skłonności do bycia substytutem dla znacznie niebezpieczniejszych narkotyków, takich jak alkohol, nikotyna, kokaina i heroina." w tym też coś mi nie gra... "heavy user" można było na pewno lepiej przetłumaczyć niż "ciężki użytkownik" "styl prowadzEnia samochodu wyraźnie RÓŻNI się od stylu kierowania kierowcy nietrzeźwego." Już dalej nie spamuję :)
Anonim (niezweryfikowany)
Nie ze wszystkimi rzeczami bym sie tu zgodzil. THC spowalnia myslenie ? u mnie raczej je pobudza ;). Co do prowadzenia auta podczas bani w jakims programie zrobili test - wsadzili kolesia upalonego do auta i niech sobie jezdzi. Okazalo sie ze koles sie tak zeschizowal ze jezdzil super ostroznie ;).
Anonim (niezweryfikowany)
[quote=Anonim]Nie ze wszystkimi rzeczami bym sie tu zgodzil. THC spowalnia myslenie ? u mnie raczej je pobudza ;). Co do prowadzenia auta podczas bani w jakims programie zrobili test - wsadzili kolesia upalonego do auta i niech sobie jezdzi. Okazalo sie ze koles sie tak zeschizowal ze jezdzil super ostroznie ;).[/quote]
Anonim (niezweryfikowany)
rzetelny artykuł, trzeba sobie go wziąść pod uwagę bracia.
dżambodżet (niezweryfikowany)
<p>Badania, badania, badania... To już powoli robi się nudne.</p><p>&nbsp;</p><p>Większość argumentów demonizujących zażywanie konopii w przytoczonych powyżej fragmentach (według mnie - pseudonaukowych) publikacji to tak naprawdę, karmienie ludzi papką i wciskanie im ciemnoty od głowy. Wszechobecna prohibicja konopii i manilupacja wynikami badań, które tak naprawdę do rzeczywistości mają się nijako, pogłębiają tylko dezinformację, piętnują palaczy w naszym społeczeństwie, działając jak woda na młyn konopnej prohibicji. Paląc 10 lat z kilkumiesięcznymi przerwami nie zaobserwowałem żadnego negatywnego dla mojego organizmu efektu ubocznego towarzyszącego (według autorów w/w fragmentów) zażywaniu konopii. Dlaczego? Tak naprawdę większa część konsumentów konopii jest zwyczajnie za głupia ażeby móc palić konopie bez robienia krzywdy swojemu mózgowi. Problem szkodliwości psychicznej leży tak naprawdę w każdym z nas, predyspozycjach umysłowych i uwarunkowaniach genetycznych - dla każdego człowieka jest różna. A szkodliwość fizyczna? Cóż - dla mnie ona nie istnieje, po 10 latach napewno ja sam, jak i mój lekarz zauważyli byśmy jej nastepstwa.</p><p>&nbsp;</p><p>Tak naprawdę, dopóki konopie nie będą w pełni zalegalizowane, dopóty nie pojawią się w 100% oficjalne, wiarygodne i niezmanipulowane wyniki czasochłonnych badań, których koszta byłyby ogromne i bez rządowego/centralnego finansowania tak naprawdę nie mają racji bytu. Za mojego życia zapewne ich nie doczekam, dlatego w świetle prawa obowiązującego w naszym pięknym kraju dalej pozostaję kryminalistą z wyboru i mam to gdzieś. Nie będę słuchał hipokrytów, którzy mowią mi co jest dla mnie dobre.</p><p>&nbsp;</p><p>Polecam dokument: "The Union - The Business Behind Getting High"</p><p><em>"Życie jest tragedią dla tych co czują i komedią dla tych co myślą..."</em></p><p>&nbsp;</p><p>pzdr.</p><p>&nbsp;</p>
<p>Historia marihuany jest znana od czasów 70-80 w ameryce od kiedy hipisi zaczeli traktować mery jen jako substytut który pogłębia duchowo i zwieksza percypcje życiową wtedy nikt nie nażekał na tą substancje oprócz władz ale po kilku latach przyjmowania tydrohydrokanabilonu wystąpiły skutki uboczne u osób które przjmowały systematycznie mer objawy takie jak złe samopoczucie ,koncetracja ,bezssenność ,palpitacje serca, zwiekszenie ćiśnienia w ukł limfatycznym ,miażdzyca ,problemy z płucami toksyczna mini roślinka zmienia kąty i sposób patrzenia na świat wszystko staje się trudne potrzeba dużo wysiłku aby funkcjonowanie było normalne nie chce poruszać wad i zalet ale jeden argument który jest nie do podważenia i jest fundamentem egzystencji na dobrym poziomie to jest pamięć jeśli masz z nią problemy to zaczynasz być mało efektywny dlatego trzeba doceniać siębie poświecić troche na swój żmudny rozwuj który przez edukacje szkolną która trudna ale opłacalna przynośi wielowymiarowe kożyści :)praca, znajomi każda jednostka sama decyduuje tylko nieukrywam że jak jesteśmy młodzi nie mamy wyobraźni myślimy że do odważnych świat należy a później jest za późno dlatego warto się u czyć do 26roku jesteśy wtedy podatni na przyswajanie wiedzy materiałów a thc jest jak skuteczny izolator wiedzy który dodatkowo defrauduje ośrodek pamieći poczytajcie o kampakach które są odpowiedzialne za pamieć aksonach i&nbsp;&nbsp;&nbsp; neuronach bez których nie jsteśmy wstanie źyć nie przeszkadzam i pozdrawiam ziom który bardzo dużo spalił a teraz żałuje że poznał nieszczęsną roślinke która mnie zwineła w bletke (a powinno być na odwrót)</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>lecz sie czlowieku, najlepiej THC. nic innego Ci nie pomoze.</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Bardzo sie ciesze ze trafilem na ten tekst, dowiedzialem sie wiele rzeczy o ktorych nie wiedzialem wczesniej, a tagze potwierdzilo to kilka "mitow" ktore slyszalem. Dziekuje i pozdrawiam!</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Człowieku wkurwiasz mnie ,wciskasz jakies bajki ludziom a idoci w to wierza ,lepie byc agresywnym i bic zone niz palic trawke i bys spokojnym w 100% pomysl kurwa zaczym takie cos znowu napiszesz .Wiec nie wieżcie w te bajki,Bless polska.</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Bradzo dobry artykuł, zgadzam się w 99% (1% to kwiatki dot. tłumaczenia na j.polski.). Wszystko dobrze i żetelnie opisane. Trawa jak wóda, wóda jak trawa - wszystko jest dla ludzi, a reszta zależy od ilości, jakości, częstości zażywania oraz OSOBISTYCH PREDYSPOZYCJI.</p>
Fanatyk (niezweryfikowany)
<p>Może to zabrzmieć troche śmiesznie, lecz czy udało się komuś wprowadzić człowieka do swojego świata, przez otworzenie bariery "namiotu"?&nbsp;<br>Słyszeliście kiedyś o czymś takim?&nbsp;</p>
yankes (niezweryfikowany)
Dużo prawdy w tym co napisałeś, pod warunkiem że zaczynasz dzień od bonga czy skręta a sztuka kończy się w południe i na wieczór robisz drugą. Ja lubię zapalić ale tylko wieczorem po pracy i innych obowiązkach 1 lufka i jest OK. Mam 52 lata i nie mam problemów takich jak opisałeś może dla tego że nie zaczynam dnia od skręta tylko go kończę lufką, nadmieniam że sztuka starcza mi na 3-4 tygodnie a potem 2-3 bez palenia i tak od ładnych kilku lat.
randomness