REKLAMA




Pod wpływem LSD włamał się do domu sąsiadów, by uratować ich psa z wyimaginowanego pożaru

43-latek najwyraźniej halucynował, gdy przejechał samochodem przez płot sąsiadów i rozbił szybę w tylnych drzwiach ich domu, a następnie zabrał z niego ich psa w przekonaniu, że właśnie go uratował.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Daily Telegraph
Mark Molloy

Odsłony

2147

Obywatel stanu NY, mający wg policji działać pod wpływem narkotyków, włamał się do domu swoich sąsiadów, by uratować ich psa przed wyimaginowanym pożarem.

Przed incydentem, który miał miejsce 13 października w miejscowości Halfmoon (NY), Michael Orchard miał zmieszać LSD z lekiem na kaszel.

43-latek najwyraźniej halucynował, gdy przejechał samochodem przez płot sąsiadów i rozbił szybę w tylnych drzwiach ich domu, a następnie zabrał z niego ich psa w przekonaniu, że właśnie go uratował.

"Policjanci zastali go stojącego na środku jezdni z dużym, białym psem" – taką informację przekazał funkcjonariusz Mark Cepiel lokalnemu serwisowi informacyjnemu.

Policjantom, którzy zastali go stojącego na miejscu zdarzenia w bohaterskiej pozie z psem w ramionach, przyznał się do zmieszania LSD ze środkiem na kaszel.

"Był przekonany, że rezydencja płonie, a on musi uratować psa." – powiedział mediom Mark Cepiel. Dodał, że podejrzany "nie zachowywał się jak włamywacz" i spokojnie przekazał psa funkcjonariuszom.

Orchard, który wg policji miał wcześniej walić w drzwi innych sąsiadów alarmując ich o pożarze, został oskarżony o włamanie drugiego stopnia oraz występek stopnia trzeciego. Nie postawiono mu żadnych zarzutów związanych z narkotykami.

"Przejechał przez podwórko i płot. W żadnym momencie nie znajdował się na jezdni, nie znaleziono też przy nim żadnych nielegalnych substancji" – dodał Cepiel.

Za Orcharda wyznaczono kaucję w wysokości 15,000 $ i przewieziono go do aresztu w Saratodze. 28 października ma stawić się w sądzie.

Oceń treść:

Average: 9.9 (8 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Heroina

Każdy młodociany pseudo-ćpun (w tym i ja dawniej) wyobraża sobie heroinę jako nieosiągalną, przepotężną i boską substancję, rzeczywistość jednak jest odmienna od domniemań.

Każdy opiat/opioid ma w sobie to "coś", co go wyróżnia i czyni jednym z lepszych. Przykładowo kodeina daje uczucie ciepła, lekkiej euforii, a na twarzy zagaszcza uśmiech - przecież dzisiaj to nic! Lepiej wziąć DXM czy Benzydaminę, przynajmniej są jakieś doznania... no właśnie, więc po kiego tureckiego ludzie ją biorą?

  • Efedryna

Przedstawiciele rasy ludzkiej :D : Global i Baryla


Lek: Tussipect (1szy raz)


Wczesniejsze osiagniecia: Marycha (dosc czesto), DMX (rzadko)


Wymiary :P


Global : Lat 15, 45kg


Turduj : Lat 15, 54kg


Miejsce pobytu: Chatka :P Baryli - starsi w domu.



O godzinie 22:00 zarzucilismy karabinkiem po 10 tabsow ktore kupilismy w listku za 4,88 (dosc drogo) lek zapity duza iloscia

kawy i sprite'a.


  • Benzydamina
  • Bromazepam
  • Dekstrometorfan
  • Miks

Po 2 dni wcześniejszym zapoznaniu mnie z benzydaminą przez kumpla (po 1,75 na głowę) i ciekawych, delikatnych lotach byłem żądny przygód po większej dawce. Nastawienie pozytywne,byłem podekscytowany przed seansem 5D ;) Miałem wielką nadzieję zobaczyć jakąś postać. Towarzyszył mi kolega, który na swoje barki wziął niebanalną dawkę 4,4 g(90kg). Pokój niedoświetlony, lekki półmrok, wiele przedmiotów w zasięgu wzroku, w lewej ręce jogurt pitny ( polecam, zmniejsza prawdopodobieństwo pawia ) w drugiej latarka na wszelki wypadek( daje poczucie bezpieczeństwa, chociaż żałuję że z niej korzystaliśmy ).

Po godzinie od zażycia poczułem lekkie ogólne znieczulenie i odrętwienie, poruszając ręką zobaczyłem za nią ciemną poświatę, doświadczyłem też efektu nieostrości widzenia. Litery w czasopiśmie zmieniły się w chińskie znaczki, które po 20 minutach były nie do odczytania nawet przy maksymalnym świetle. Po spojrzeniu na sufit, na żyrandol, zaczął on wyciągać w moją stronę swoje listki i powolutku pełznąć po suficie, odebrałem to jako przyjacielski gest przytulenia się .

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Set: Olbrzymie podniecenie na myśl o tym, że w końcu spróbuję psychodelika z prawdziwego zdarzenia. Bałam się jednak , że przeżycie prawdziwej psychodeli jest zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Setting: Zwykłe, piątkowe popołudnie, rodzice byli w domu, nawet z nimi rozmawiałam na fazie, ale nie narobiłam sobie lipy.

12:45 – Po powrocie ze szkoły zajrzałam na pocztę i spytałam, czy nie przyszła do mnie przesyłka. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu okazało się, że czeka na mnie list. Zapłaciłam i wypełniona radością wróciłam do domu.

randomness