Odlot z uczelni

Wywalić kogoś z uczelni za posiadanie narkotyków? Ta osoba będzie handlowała trzy kroki dalej. I co nam to da? - mówi dr Janusz Sierosławski, socjolog z Instytutu Psychiatrii i Neurologii i Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii

Anonim

Kategorie

Źródło

Przegląd

Odsłony

5225
- Czy każda szkoła w Polsce ma swojego ćpuna?
– Trzeba rozróżnić podstawowe pojęcia: używania narkotyków i narkomanii. Nie jest tak, że w każdej szkole jest narkoman. Natomiast można poważnie się zastanawiać nad tym, czy w każdej szkole są osoby, które próbowały narkotyków. A pomiędzy jest jeszcze ktoś używający narkotyków okazjonalnie. Bo to nieprawda, że narkotyki uzależniają natychmiast. Na to trzeba sobie zapracować.

- Czy istnieje więc grupa nieszkodliwych narkotyków?
– Wszystkie narkotyki uzależniają, ale w różnym czasie. Inaczej oddziałują też na poszczególne osoby. Weźmy na przykład alkohol. To też w pewnym sensie narkotyk, od strony farmakologicznej – kolejny środek psychoaktywny. To, co odróżnia go od reszty, to akceptacja kulturowa i legalność. Niech każdy się rozejrzy wśród swoich znajomych. Będą tam tacy, którzy piją dużo i szybko się uzależniają. Ale znajdą się też osoby, które pijąc latami, nigdy nie wpadną w nałóg. Kłopot z używkami polega na tym, że nikt naprawdę nie zna swoich limitów. To jak z paleniem – jedni palą i dostają raka, a drudzy dożywają z papierosem w ręku późnej starości. Kokaina czy heroina są szczególnie groźne, bo niesamowicie szybko uzależniają.

- Wystarczy raz wziąć?
– W przypadku heroiny bardzo szybko wpada się w nałóg. Natomiast marihuana uzależnia dużo wolniej. I pewnie stąd bierze się głupie mniemanie, że nie uzależnia w ogóle. Są jeszcze narkotyki syntetyczne. Amfetamina, LSD, ecstasy. Uzależniają szybciej niż marihuana, ale wolniej niż heroina. Gdyby porównywać właściwości uzależniające i szkodliwość marihuany oraz alkoholu, rzeczywiście trudno byłoby udowodnić, że marihuana jest groźniejsza. Alkohol można przedawkować. W statystykach są tysiące osób (rocznie), które umarły z powodu śmiertelnego zatrucia alkoholem. Nie ma tam ani jednej, która umarła z powodu zatrucia marihuaną. Jest też sporo przypadków psychoz alkoholowych, spowodowanych bezpośrednio właśnie alkoholem. Dorzućmy do tego śmiertelne przypadki marskości wątroby, często związane ze spożyciem alkoholu. Jeżeli chodzi o marihuanę, sama nie wywoła psychozy, choć może ją uaktywnić u osób mających takie predyspozycje. Poza tym to substancja bardzo silnie kancerogenna. Substancji smolistych w jednym dżoincie jest kilkadziesiąt razy więcej niż w jednym papierosie. Między alkoholem a marihuaną w Polsce jest podstawowa różnica – jedna używka jest legalna i wbudowana w kulturę, a druga nie.

- Z ostatnich badań przeprowadzonych przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii z inspiracji Kancelarii Prezydenta RP wynika, że ok. 20% polskich studentów używało narkotyków w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Co piąty student. To dużo?
– Problem dotyczy marihuany i haszyszu. 20% stanowią ludzie, którzy używają ich okazjonalnie. Co do samego badania, to było pierwsze o ogólnopolskim zasięgu wśród studentów. Te wyniki można porównać z rezultatami badań szkolnych. Ostatnie robiono rok temu na młodzieży w wieku 17-18 lat. Spożycie marihuany w tej grupie utrzymywało się na podobnym poziomie, ale już amatorów amfetaminy i ecstasy było dwa razy więcej niż wśród studentów. Narkotyki syntetyczne wśród młodzieży szkolnej wiążą się z zabawowym stylem życia. A jeśli ktoś głównie się bawi, to jakoś serca do nauki szybko mu ubywa.

- Coś tu jednak nie gra, bo od lat powtarzano, że przed sesją sporo studentów jedzie na amfie.
– I właśnie ostatnie badania obaliły ten mit. Żeby było ciekawiej, robiono je tuż przed sesją. Były nawet pytania o powód brania narkotyków i o to, czy jedną z przyczyn sięgania po nie była potrzeba szybkiego uczenia się. Taki powód potwierdziło 1,5% studentów. Było też pytanie: ile razy używałeś narkotyków w czasie sesji? Niecałe 2%.

- To jak pan wyjaśni tak dużą popularność marihuany wśród studentów?
– Bo wypracowała sobie image najbezpieczniejszej używki. Ot, niegroźne ziółko. Wystarczy spojrzeć na dane z lecznictwa. Tam około 70% to ludzie uzależnieni od heroiny. Uzależnionych od marihuany jest może 2%.

- A co z dostępnością narkotyków? Czy są czyste uczelnie?
– To błąd w myśleniu, bo uczelnie – jak poprzednio szkoły – nie są oderwane od rzeczywistości. I tak naprawdę nie ma większej różnicy, gdzie student kupi narkotyk. Czy to będzie uczelnia, dyskoteka czy kościół. 70% studentów deklaruje, że ma łatwy lub bardzo łatwy dostęp do marihuany. Z obserwacji młodzieży szkolnej, a taką prowadzimy od 1995 r., widać, że dostęp jest coraz łatwiejszy. I dzieje się to w czasie, gdy dilerom wydano ostrą walkę. Zaostrzono prawo, w 1997 r. wprowadzono karanie za posiadanie narkotyków, z wyjątkiem niewielkiej ilości, tylko na własny użytek. W 2000 r. zlikwidowano również ten wyjątek. Teraz karze się więzieniem za posiadanie każdej ilości. Uzasadnienia dla tych zmian prawnych były takie, że policja dostanie nowy, skuteczny instrument do walki z rynkiem narkotykowym.

- Jak więc to rozumieć: coraz ostrzejsze środki, a coraz lepsza dostępność i coraz większa popularność narkotyków?
– Kiedy popatrzymy na statystyki przestępczości, to widać, że policja wyłapuje coraz więcej osób łamiących to nowe prawo. Ale w ten sposób sytuacji na rynku się nie zmieni. Bo mimo tych działań ceny narkotyków wcale nie rosną. Gdyby dostępność się zmniejszała, ceny by rosły. Normalny mechanizm rynkowy.

- Czyli dotychczasowa polityka antynarkotykowa nie miała większego sensu?
– Twórcom tych rozwiązań wydawało się, że przesunięcie w kierunku ścigania, karania, represji przyniesie jakieś efekty. Ale to były miraże, utopia. To nigdzie na świecie się nie udało. Nawet w Ameryce, gdzie pieniądze przeznaczane na ściganie przestępczości narkotykowej są bez porównania większe niż u nas.

- A jakie metody, pana zdaniem, sprawdziłyby się w Polsce?
– Są trzy kierunki działań. Ograniczanie podaży, czyli walka z rynkiem, ograniczanie popytu, czyli oddziaływanie na ludzi, żeby nie sięgali po narkotyki, i ograniczanie szkód. Bo skoro są już tacy, którzy biorą i nie chcą zrezygnować, trzeba podjąć działania, żeby wyrządzali sobie jak najmniej szkód. Chodzi o bezpłatne igły, strzykawki i o edukację. W Polsce proporcje zachwiały się w kierunku walki z podażą. Czyli z rynkiem, a to walka z wiatrakami. Należałoby przesunąć działania w kierunku redukcji popytu. Akcja podjęta przez Kancelarię Prezydenta jest dobrym tego przykładem. Udzielanie pomocy, punkty konsultacyjne...

- A może to kolejna akcja, z której nic nie wyniknie? W końcu podobnych inicjatyw trochę już mieliśmy.
– Bo należałoby zmienić charakter profilaktyki, która często w naszym kraju jest biurokratycznym odfajkowaniem sprawy. Gdzieś napiszemy program, zrobimy w szkole pogadankę, zaprosimy policjanta, który urwie z planu jedną godzinę lekcyjną. Profilaktyka, żeby była skuteczna, musi być wbudowana w system wychowania. Musi angażować nie tylko szkołę, lecz także całą społeczność. Czyli i rodziców, i sąsiadów. Obecne szkolnictwo nie jest w stanie funkcjonować profilaktycznie, bo już sam system wychowawczy pozostawia wiele do życzenia.

- Nauczyciele, w tym akademiccy, tłumaczą się często swoją bezradnością. Dlatego pojawiła się propozycja, żeby dać uczelni prawo bezwzględnego wydalania studentów, u których znaleziono narkotyki. Ponoć wzorem renomowanych uczelni zachodnich. Czy to jest dobra metoda?
– To jest myślenie wedle schematu, który już się nie sprawdza, a prawdopodobieństwo złapania kogoś i tak jest niewielkie. Nie zlikwiduje się zjawiska, ale doprowadzi się do jego zepchnięcia w jeszcze głębsze podziemie. Wywalimy kogoś z uczelni, to ta osoba będzie handlowała trzy kroki dalej. I co nam to da? Jeżeli używanie na terenie uczelni będzie skutkowało jakimiś represjami, ludzie będą używali przed zajęciami albo po nich. Koniec, kropka.

- Pewnie dlatego pojawił się pomysł, aby w ramach obowiązkowych badań studentów wprowadzić analizę krwi i moczu.
– To znowu ślepa uliczka. Po pierwsze koszty, które są olbrzymie. Na początek względnie tanie testy przesiewowe, jakieś 40-50 zł. Wykrywają narkotyki i ich metabolity. Ale wynik pozytywny mówi tylko tyle, że ktoś brał. Problem w tym, że jeżeli była to marihuana, ktoś mógł ją wziąć nawet miesiąc wcześniej. Jej metabolity tyle czasu utrzymują się w organizmie. Jeżeli natomiast jest to heroina, w grę mogą wchodzić tylko ostatnie dni. Dlatego dalej trzeba przeprowadzić dokładne badania laboratoryjne, a te kosztują już kilkaset złotych. Jednak dopiero po nich można powiedzieć, ile, czego i jak.

- Strony internetowe, książki. Na przykład książka Amerykanina Aleksandra Szulgina o jego narkotykowych wynalazkach rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. Dodajmy do tego, że 90% roślin psychoaktywnych w Polsce nie zostało jeszcze do końca przebadanych. Tylko czekać, jak dorośnie kolejne pokolenie zdolnych eksperymentatorów.
– Najważniejsze, żeby nie stawiać sobie zbyt wygórowanych celów. Jeżeli ktoś mówi, że szybko i sprawnie poradzi sobie z problemem jakiejś substancji psychoaktywnej, to nie wie, co mówi. Alkohol można pędzić ze wszystkiego. Sam znam człowieka, który użył do tego celu nogi od stołu. To samo jest z narkotykami. Przepływu informacji nie da się zahamować. Lepiej przyjąć, że substancje psychoaktywne istniały, istnieją i będą istnieć. A ludzie ich używali, używają i będą używać. Można tylko minimalizować nieszczęścia.

- A rodzice dostają podręczniki w stylu, jak rozpoznać, że dziecko brało. Zaglądają swoim pociechom w oczy, mierzą puls. Gdzie zaufanie?
– To kolejna błędna droga wynikająca z histerycznych prób zaradzania czemuś, czego i tak się nie rozumie. Nie ma gorszej rzeczy niż ustawienie się względem własnego dziecka w roli śledczego. Tym bardziej że to i tak się nie uda, bo dzieci zazwyczaj są cwańsze od rodziców.

- To może w końcu zalegalizować narkotyki? Legalny zakazany owoc nie byłby już tak atrakcyjny.
– Rozmowa o legalizacji tylko w ramach Polski nie ma sensu. Nie wyobrażam sobie, żeby nagle Polska – czy jakikolwiek inny europejski kraj – wypowiedziała konwencje ONZ w sprawie kontroli narkotyków. To tak jakbyśmy teraz zaczęli budowę bomby atomowej. Zamieszanie byłoby podobne. Światowe rozmowy w tej sprawie jednak już się toczą. Chociażby organizacja Kanaba. Dyskusje można śledzić w Internecie. To długa droga, która może kiedyś zakończy się powodzeniem.

- Ale czy to dobra droga?
– Trudno powiedzieć, bo w sprawie narkotyków takiej nie ma. Weźmy Holandię. Nie zalegalizowała narkotyków, bo też nie wypowiedziałaby międzynarodowych konwencji. W holenderskim prawie nie tylko za handel narkotykami, lecz także za posiadanie ich niewielkich ilości grozi więzienie. Za jednego dżointa – do trzech lat odsiadki. Holendrzy jednak wprowadzili coś na kształt naszej znikomej szkodliwości społecznej czynu. Tych przestępstw nie karzemy – powiedzieli sobie. I w związku z tym można pójść do takiego coffee shopu, kupić dżointa i wypalić go elegancko przy stoliku w towarzystwie policjanta, który też przyjdzie tam w tym celu. Tyle że po służbie. A poważnie – w Holandii może nie spadła liczba osób sięgających po narkotyki, ale za to zmalała ilość powikłań związanych z braniem.

- Wyobraża pan sobie coffee shopy w Polsce?
– Nie, absolutnie. Nie, nie! Holendrzy umówili się, że w coffee shopach będzie tylko marihuana. I wszyscy tego przestrzegają. W Polsce zaraz byłoby tam wszystko: marihuana, heroina, amfetamina, kałasznikowy i nie wiadomo co jeszcze.

Rozmawiała Paulina Nowosielska

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

K.Sandra (niezweryfikowany)
...mądrze facet gada, aczkolwiek legalizacja jest wg mnie najlepszym rozwiązaniem.
Was (niezweryfikowany)
hmm to lsd uzależnia bardziej niż stuff...a stuff jest bardziej szkodliwy niż tytoń...no i komu mam teraz wierzyć?
.chudy. (niezweryfikowany)
hmm to lsd uzależnia bardziej niż stuff...a stuff jest bardziej szkodliwy niż tytoń...no i komu mam teraz wierzyć?
książę (niezweryfikowany)
&quot;Holendrzy umówili się, że w coffee shopach będzie tylko marihuana. I wszyscy tego przestrzegają. W Polsce zaraz byłoby tam wszystko: marihuana, heroina, amfetamina, kałasznikowy i nie wiadomo co jeszcze.&quot; <br>Podoba mi sie to ztwierdzenie. rozbawiło mnie
Armageddon (niezweryfikowany)
Między alkoholem a marihuaną w Polsce jest podstawowa różnica &amp;#8211; jedna używka jest legalna i wbudowana w kulturę, a druga nie. <br>No i to stwierdzenie mi sie podoba :) bez zamydlania oczu.... <br>Przepływu informacji nie da się zahamować. Lepiej przyjąć, że substancje psychoaktywne istniały, istnieją i będą istnieć. A ludzie ich używali, używają i będą używać. Można tylko minimalizować nieszczęścia. <br>Bardzo trafne stwierdzenie :) <br>Profilaktyka wbudowana w system wychowania zminimalizuje szkody. Używki narkotyczne :) bedąc powszechnymi, nie beda niczym niezwyklym. NIe bedzie problemu:) <br>w Holandii może nie spadła liczba osób sięgających po narkotyki, ale za to zmalała ilość powikłań związanych z braniem. <br>A to wystarczy.... <br> <br>
master (niezweryfikowany)
hmm to lsd uzależnia bardziej niż stuff...a stuff jest bardziej szkodliwy niż tytoń...no i komu mam teraz wierzyć?
e232 (niezweryfikowany)
hmm to lsd uzależnia bardziej niż stuff...a stuff jest bardziej szkodliwy niż tytoń...no i komu mam teraz wierzyć?
C!chy (niezweryfikowany)
Między alkoholem a marihuaną w Polsce jest podstawowa różnica &amp;#8211; jedna używka jest legalna i wbudowana w kulturę, a druga nie. <br>No i to stwierdzenie mi sie podoba :) bez zamydlania oczu.... <br>Przepływu informacji nie da się zahamować. Lepiej przyjąć, że substancje psychoaktywne istniały, istnieją i będą istnieć. A ludzie ich używali, używają i będą używać. Można tylko minimalizować nieszczęścia. <br>Bardzo trafne stwierdzenie :) <br>Profilaktyka wbudowana w system wychowania zminimalizuje szkody. Używki narkotyczne :) bedąc powszechnymi, nie beda niczym niezwyklym. NIe bedzie problemu:) <br>w Holandii może nie spadła liczba osób sięgających po narkotyki, ale za to zmalała ilość powikłań związanych z braniem. <br>A to wystarczy.... <br> <br>
Saladin (niezweryfikowany)
Artykuł ten jest całkiem całkiem z niektórymi stwierdzeniemi nie całkiem się zgadzam lecz ogónie jest w porządku
danielek (niezweryfikowany)
no pewnie ze lsd i inne syntetyki uzalezniaja szybciej nin ganda -logiczne bo ganda prawie wcalle nie uzaleznia
alleycat (niezweryfikowany)
&quot;Holendrzy umówili się, że w coffee shopach będzie tylko marihuana. I wszyscy tego przestrzegają. W Polsce zaraz byłoby tam wszystko: marihuana, heroina, amfetamina, kałasznikowy i nie wiadomo co jeszcze.&quot; <br>Podoba mi sie to ztwierdzenie. rozbawiło mnie
wid (niezweryfikowany)
&quot;Holendrzy umówili się, że w coffee shopach będzie tylko marihuana. I wszyscy tego przestrzegają. W Polsce zaraz byłoby tam wszystko: marihuana, heroina, amfetamina, kałasznikowy i nie wiadomo co jeszcze.&quot; <br>Podoba mi sie to ztwierdzenie. rozbawiło mnie
e23 (niezweryfikowany)
&quot;Holendrzy umówili się, że w coffee shopach będzie tylko marihuana. I wszyscy tego przestrzegają. W Polsce zaraz byłoby tam wszystko: marihuana, heroina, amfetamina, kałasznikowy i nie wiadomo co jeszcze.&quot; <br>Podoba mi sie to ztwierdzenie. rozbawiło mnie
jasiu (niezweryfikowany)
hehe najbardziej rozbawil mnie ten kałasznikow
ACeRAcRis (niezweryfikowany)
Między alkoholem a marihuaną w Polsce jest podstawowa różnica &amp;#8211; jedna używka jest legalna i wbudowana w kulturę, a druga nie. <br>No i to stwierdzenie mi sie podoba :) bez zamydlania oczu.... <br>Przepływu informacji nie da się zahamować. Lepiej przyjąć, że substancje psychoaktywne istniały, istnieją i będą istnieć. A ludzie ich używali, używają i będą używać. Można tylko minimalizować nieszczęścia. <br>Bardzo trafne stwierdzenie :) <br>Profilaktyka wbudowana w system wychowania zminimalizuje szkody. Używki narkotyczne :) bedąc powszechnymi, nie beda niczym niezwyklym. NIe bedzie problemu:) <br>w Holandii może nie spadła liczba osób sięgających po narkotyki, ale za to zmalała ilość powikłań związanych z braniem. <br>A to wystarczy.... <br> <br>
artur (niezweryfikowany)
- Pewnie dlatego pojawił się pomysł, aby w ramach obowiązkowych badań studentów wprowadzić analizę krwi i moczu. <br>----- <br> <br>niestety wyglada na to ze ta propozycja jest bardzo powazna, przygotowujemy odpowiedz... <br> <br>podobna rzecz usilowal rok temu wprowadzic doradca prezydenta na Litwie, pol roku temu w Chorwacji, a obecnie w Polsce i Rumunii... <br> <br>
Racibor (niezweryfikowany)
- Pewnie dlatego pojawił się pomysł, aby w ramach obowiązkowych badań studentów wprowadzić analizę krwi i moczu. <br>----- <br> <br>niestety wyglada na to ze ta propozycja jest bardzo powazna, przygotowujemy odpowiedz... <br> <br>podobna rzecz usilowal rok temu wprowadzic doradca prezydenta na Litwie, pol roku temu w Chorwacji, a obecnie w Polsce i Rumunii... <br> <br>
artur (niezweryfikowany)
- Pewnie dlatego pojawił się pomysł, aby w ramach obowiązkowych badań studentów wprowadzić analizę krwi i moczu. <br>----- <br> <br>niestety wyglada na to ze ta propozycja jest bardzo powazna, przygotowujemy odpowiedz... <br> <br>podobna rzecz usilowal rok temu wprowadzic doradca prezydenta na Litwie, pol roku temu w Chorwacji, a obecnie w Polsce i Rumunii... <br> <br>
drut (niezweryfikowany)
No jak to mowia zakazany owoc smakuje lepiej a ceny dalej spadaja:) <br> <br>Dlaczego nie wymienil ze w obrocie alkoholowym znajduje sie spirytus przemyslowy i inne badziewia alkoholowopodobne[ktore zbieraja powazne zniwa] mowmy otwarcie a bieganie z akapitu na akapit to tylko zamydlanie oczu no a z maria to pewnie zdaje mu sie ze sie to pali jak fajki ,to nie prawda czysta ma o wiele mniej substacji szkodliwych niz papieros ale pewnie w kosciele powiedzieli ze tak jest i tak musi byc:) <br> <br>A pieniadze to pewnie z buta wyciagnie na te programy profilaktyczne.Chyba ktos chce zdobyc elektorat buhaha
distroj (niezweryfikowany)
Jeszcze zatęsknią nasze mądre umysły rządowe za czsami w których marihuana spędzała im sen z powiek, przecież rosnie nam nowe młode chemiczne pokolenie .Dzisiaj 12 i 13 latki powykręcane od tabletek uskuteczniają bauns na dyskotekach.To co bdzie za 5 czy 6 lat ......zmądrzeją ? wątpie . <br> Mam nadzieje że mimo tych przeszkód zmieni się nasze podejście do marihuany i spełni się moje marzenie &gt; poranna kawa i joincik na dobry początek dnia ;] <br> <br>Pozdrawiam miłośników relaxu !!
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne

Taki jak zwykle: pusto w domu, głęboka noc, zero oczekiwań i dobry nastrój.

Przyszedł czas by się pożegnać z ostatnimi kosmitami w pudełku. Ze dwa lata wcześniej wyhodowałem z kita kilkadziesiąt gramów suszu, w międzyczasie kilkanaście rozdałem i w ten oto sposób doszliśmy w naszej wspólnej podróży do chwili, gdy gramatura pozwalała na jeden konkretny trip, albo dwa na poziomie podstawowym (a muszę tutaj nadmienić, że odrobinę mocy już straciły). Zdecydowałem się na opcję "raz, a dobrze", ze względu na pełne zaufanie do Grzybów, a także chęć nieco donioślejszego uczczenia zdarzenia. Wszak przez ten czas przeszliśmy razem wiele.

 

  • Odrzucone TR
  • Szałwia Wieszcza

Dobry humor, spokój, opanowanie. Miejsce: Duży biały pokój z kolorowymi kafelkami.

Wszystko zaczęło się około godziny 17, postanowiliśmy zapalić ową szałwie, jednak ostatnim razem wyrzuciliśmy lufkę, a więc z braku czasu i pomysłu, wzięliśmy butle (0,7l).

Gdy wszystko było już przygotowane, ja położyłam się wygodnie na łóżku z butelką w ręce - zaczęłam palić, trzymałam jak najdłużej dym w płucach, coś około 20 sekund i wypuszczałam powoli, tak trzy razy. 

  • Inne
  • Pierwszy raz

Lekkie podekscytowanie towarzyszące chęcią spróbowania nowej używki, początkowo na zewnątrz, chłodny dzień

Ten wpis jest ostrzeżeniem dla wszytskich i jednocześnie liczę na Twoją wyrozumiałość. Zwróć uwagę na pochylone teksty, może dadzą do myślenia. Chcę, abyś przeżył to razem ze mną.

  • Bad trip
  • Dekstrometorfan
  • Pseudoefedryna

Piątek, brzydka pogoda, totalna nuda, 5 dyszek w kieszeni. Dzień zapowiadał się jak co tydzień- jaranko, szama i spać do domu. Postanowiłem zrobić sobie mały odskok w bok.

Godzina 16:20
Po odwiedzinach w aptece wracam z 2 paczkami acataru 30mg pseudoefedryny/tabs.
Razem z ziomkiem zjedlismy po 7 tabsów, reszte wyrzuciliśmy by najpierw dokładnie poznać dawkowanie.

Godzina 17:00
Zero skutków. Totalne dno i smutek na twarzy. Kolejna wycieczka do apteki.
W obawie przed brakiem fazy, tym razem pizdnelismy sobie po paczuszce acodinu- 30 tabs
15mg dekstromorfanu/tabs .
Następnie, poszliśmy do domu by wypić ciepłą herbatkę na rozpuszczenie tabsów w żołądku.

randomness