REKLAMA




Narkotyki w aptece

W dziedzinie walki z narkotykami USA są coraz odleglejsze od liberalizującej swą politykę Europy i Kanady.

Anonim

Kategorie

Źródło

Newsweek

Odsłony

3390

Paul van Hoorn cierpi na przewlekłą jaskrę. Jego 70-letnia żona Jo ma bóle artretyczne. Więc co kilka dni starsi państwo mozolnie człapią do pobliskiej "kawiarni", żeby kupić trochę marihuany. W minionym tygodniu władze holenderskie zdecydowały, że państwo van Hoorn, tak jak wielu im podobnych konsumentów trawki, powinni zmienić obyczaje i zamiast do kafejki, chodzić do apteki. Handel nederwiet (niderziółkiem) - czyli konopiami indyjskimi, uprawianymi w koncesjonowanych szklarniach i sprzedawanymi legalnie na receptę - od teraz będzie podlegał rządowi.

Być może nie jest to aż tak wielki ewenement w kraju słynącym z awangardowego stylu życia, w którym kawiarnie legalnie sprzedają zarówno cappuccino, jak i marihuanę. Jeszcze nie tak dawno temu podobne posunięcie mogło narazić Holandię na ostrą krytykę nie tylko ze strony Waszyngtonu, lecz całej Europy. Dzisiaj amerykańscy uczestnicy krucjaty przeciwko narkotykom kręcą głowami w gniewie i konsternacji, tymczasem wielu Europejczyków zastanawia się nad zaakceptowaniem modelu holenderskiego.

Wielka Brytania, Belgia i Luksemburg szykują się do pójścia w ślady Holandii, rozważając legalizację posiadania marihuany na własny użytek, będą więc bacznie śledzić eksperyment ze sprzedawaniem jej na receptę. Wśród nowych, europejskich rozwiązań dotyczących problemu narkotyków nie jest to wcale posunięcie najbardziej kontrowersyjne. Także w minionym tygodniu w Hiszpanii 60 osób uzależnionych od heroiny przystąpiło do próbnego programu, w ramach którego przez najbliższe dziewięć miesięcy będą otrzymywać zastrzyki tego narkotyku pod nadzorem państwowego szpitala. Podobne programy realizuje się w Niemczech, Holandii i Szwajcarii. Dawno minęły czasy, kiedy polityka twardej walki z narkomanią promowana przez prezydenta Ronalda Reagana zyskiwała szeregi zwolenników. Jak mówi Ethan Nadelmann, dyrektor nowojorskiej organizacji Drug Policy Alliance, Stany Zjednoczone są w tej dziedzinie coraz dalej od Europy.

Nowa polityka Holandii nie jest jednak aż tak liberalna, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Marihuana będzie legalnie sprzedawana tylko do celów uśmierzenia bólu wywołanego ciężkimi chorobami. Ocenia się, że w ciągu pierwszego roku istnienia programu skorzysta z niego do 15 tysięcy osób. Znamienne jest jednak to, że państwa, które kształtowały swoją politykę wobec narkotyków, kierując się priorytetami USA, dziś są o wiele mniej do takiego działania skłonne. Europejczycy są coraz bardziej zdegustowani tym, co nazywają ekstremizmem Amerykanów - kampanią administracji Busha, głoszącą zero tolerancji dla przestępstw i narkotyków, konserwatyzmem w sprawach społecznych i kulturalnych, unilateralizmem w Iraku i niechęcią do przestrzegania traktatów oraz norm międzynarodowych drogich sercom Europejczyków: od porozumień ekologicznych po międzynarodowe trybunały karne.

Panuje przekonanie [w Europie - red.], że nie można wymagać od innych, by stosowali się do postanowień traktatów, a samemu dowolnie wybierać te, które będzie się respektować - mówi Eugene Oscapella, prawnik z Ottawy specjalizujący się w międzynarodowych procesach narkotykowych. Sceptycyzm wobec postawy Ameryki przenosi się na wiele obszarów, w tym także na podejście do narkotyków.

John Ashcroft, prokurator generalny USA, ucieleśnia tę dwuznaczność. Wielu Europejczyków postrzega go jako prawicowego, chrześcijańskiego fundamentalistę, karykaturalną wersję najgorszych wyobrażeń Europy o "paskudnym Amerykaninie". To pod jego kierownictwem departament sprawiedliwości wdał się w oskarżenia sądowe, wciąż niezrozumiałe dla obserwatorów po drugiej stronie Atlantyku .

Departament sprawiedliwości postawił np. zarzuty sprzedawcom fajek wodnych, które mogą być wykorzystywane do palenia marihuany, chociaż nie stwierdzono, by używano ich do tego celu. Aktorowi Tommy'emu Chongowi grozi do trzech lat więzienia za to, że wyraził zgodę na sprzedaż przez Internet fajek wodnych sygnowanych jego nazwiskiem - "Chong's Bongs" (bong - fajka wodna). Przeprowadzono rewizje w hospicjach w kilku kalifornijskich miastach, choć Kalifornia jest tylko jednym z 10 stanów, w których przyjęto ustawy o leczniczym wykorzystaniu marihuany - zaskarżone do sądów i odrzucone przez konserwatywnych sędziów. Jak mówi Oscapella: - To rzeczywiście krucjata - utożsamianie narkotyków z diabłem.

Jeszcze niedawno można było liczyć na to, że państwa takie jak Francja będą wspierać konserwatywną politykę Stanów Zjednoczonych w sprawie narkotyków. Dziś już nie. Francuski minister spraw wewnętrznych Nicolas Sarkozy, rzecznik polityki twardej ręki, niedawno sam pomógł w znalezieniu miejsca na festiwal muzyczny, na który zjechało 40 tys. "raversów" (fanów muzyki techno). Tymczasem prokuratorzy z amerykańskiego departamentu sprawiedliwości, powołując się na nowo uchwaloną ustawę o przeciwdziałaniu rozprzestrzenianiu się nielegalnych substancji medycznych (powszechnie znaną jako "ustawa antyrave'owa") biorą na cel miejsca, w których ludzie zażywają narkotyki. Krytycy ustawy twierdzą, że pozwala ona na urządzanie nalotów na kluby nocne, dyskoteki, potańcówki, obiekty sportowe, a być może nawet hotele. Dla Europejczyków prawo takie jest drakońskie i może zagrażać swobodom obywatelskim.

Nie tylko Europejczycy lekceważą politykę USA. Nawet w sąsiedniej Kanadzie, tradycyjnie lepiej niż Europa współdziałającej z Waszyngtonem, rozważa się wprowadzenie nowych przepisów legalizujących posiadanie nawet 15 gramów konopi indyjskich. Wszyscy, począwszy od pełnomocnika prezydenta do spraw narkotyków Johna Waltersa aż po George'a W. Busha, zaprotestowali, grożąc zaostrzeniem kontroli granicznych i wprowadzeniem sankcji handlowych w razie, gdyby kanadyjski parlament przyjął te propozycje zmian. To jednak może okazać się dopiero początkiem "zdrady" Kanadyjczyków, przynajmniej z perspektywy Waszyngtonu. Na wzór Holandii Ottawa wprowadziła w życie program medycznego wykorzystania marihuany. Podobnie jak Hiszpania i Niemcy, rozpoczyna finansowany przez rząd program nadzorowanego podawania twardych narkotyków nałogowym narkomanom w Vancouver.

Jeśli dojdzie do liberalizacji przepisów antynarkotykowych w Kanadzie bądź w Europie, wówczas może się okazać, że kluczowe elementy niegdyś tak poważanej w świecie amerykańskiej "wojny z narkotykami" przestały się liczyć. Coraz więcej Europejczyków uważa, że czas najwyższy, by tak się stało. Bez względu na meritum sprawy uznają to za kolejną porażkę "aroganckiej Ameryki". Współpraca: Friso Endt, Holandia; Liat Radcliffe, Londyn; Stefan Theil, Berlin; Marie Valla, Paryż

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

__Michal__ (niezweryfikowany)
niestety jak narazie polscy politycy a w szczegolnosci nasz prezydent kwasniewski sa jak najbardziej za polityka USA.
QrA (niezweryfikowany)
niestety jak narazie polscy politycy a w szczegolnosci nasz prezydent kwasniewski sa jak najbardziej za polityka USA.
Kanalistic (niezweryfikowany)
pierdolic stany i ten ich caly mit o szklanych amerykanskich domach opartych na marzeniach...powtarzam raz jeszcze FUCK IT.....skurwysyny.....
net (niezweryfikowany)
Aktorowi Tommyemu Chongowi grozi do trzech lat więzienia za to, że wyraził zgodę na sprzedaż przez Internet fajek wodnych sygnowanych jego nazwiskiem - &quot;Chongs Bongs&quot; <br> <br>oglada ktos z was That 70s show? <br>ten kolo gral Leo w sezonach 2-4, potem Leo sie juz nie pojawil - pewnie przez to ze zamkneli tommyego <br>LEO IS THE BEST:)
randomness