REKLAMA




Nabici w tytoń - Wojny tytoniowe

Pali coraz więcej kobiet i coraz więcej młodzieży. Nie ma w tym nic złego - mówią cynicznie producenci papierosów. - Przecież rosną wpływy z podatków.

Anonim

Kategorie

Źródło

Time

Odsłony

6059
Szacuje się, że roczna sprzedaż w tej branży osiąga wartość 300-400 miliardów dolarów na świecie, z czego 12 proc. przypada na Europę. I pomimo wprowadzenia przepisów antynikotynowych i zwiększonych podatków od produktów tytoniowych w całej Europie, zyski w tym sektorze utrzymują się na stabilnym poziomie - w przypadku samych tylko sześciu największych firm wyniosły one około 134,8 miliardów dolarów w 2001 roku.

Instrumenty restrykcyjne pomogły zmniejszyć odsetek palaczy z 47 proc. dorosłej populacji w UE w 1987 r. do ok. 30 proc. obecnie, ale jednocześnie wskaźnik ten wzrasta do poziomu 35-40 proc. wśród ludności krajów Europy Wschodniej, które przystąpią do Unii w 2004 roku.

Co prawda liczba palaczy spada najszybciej wśród dorosłych mężczyzn, ale koncerny tytoniowe z powodzeniem wabią obecnie kobiety i młodzież. Odsetek palących pań rośnie w całej UE i wynosi średnio ok. 27 proc. Tymczasem populacja palaczy w wieku 15-24 lat sięga aż 36 procent.

Napaleni

We Francji zmniejsza się liczba osób palących, rosną natomiast szeregi młodych palaczy, obejmując już 6 proc. wszystkich 13-latków, 36 proc. 16-latków i 51 proc. 19-latków. Władze francuskie przewidują, że moda na papierosy wśród nastolatków spowoduje wzrost rocznej liczby zgonów spowodowanych paleniem z ok. 55 tys. do 165 tys. przed 2025 rokiem.

To szczególnie zła wiadomość dla obecnie już i tak przeciążonych systemów opieki zdrowotnej w Europie. Leczenie chorób wywołanych paleniem pochłania co roku 15,4 miliarda euro we Włoszech, 9,9 miliarda euro we Francji, 2,3 miliarda euro w Wielkiej Brytanii. Koncerny tytoniowe twierdzą przewrotnie, że choroby i przedwczesne zgony palaczy zmniejszają obciążenie ekonomiczne krajowych systemów opieki zdrowotnej. Z raportu przygotowanego w 2000 r. na zlecenie firmy Philip Morris w Republice Czeskiej, wynikało na przykład, że przedwczesne zgony spowodowane paleniem przyczyniają się do zaoszczędzenia przez władze tego kraju 190 milionów dolarów rocznie.

Zgodnie z tym rozumowaniem rządy osiągają większy dochód z podatku od osób palących, niż wydają na leczenie chorych palaczy lub tracą z tytułu niepłaconych podatków przez przedwcześnie zmarłych palaczy. To ulubiona teza lobbystów z branży tytoniowej na całym świecie. Urzędnicy zajmujący się ochroną zdrowia uznają ją za ekonomiczną niedorzeczność i moralne oszustwo. - Niezależnie od przyjętej metody liczenia - mówi grecki wiceminister zdrowia, Ektoras Nasiokas - palenie jest źródłem ogromnych kosztów.

Fiskalny nałóg państwa

Przeciwnicy palenia wskazują, że rządy mogą się uzależnić od przychodów podatkowych z tytułu obrotu produktami tytoniowymi i ograniczyć swoje zaangażowanie w działania zniechęcające do palenia. Podatki od wyrobów tytoniowych wynoszą średnio 75 proc. ceny paczki w całej UE. W 2001 r. ich najwyższa stopa wyniosła 81,6 proc. w Danii, a najniższa 67,7 w Luksemburgu. Rządy w całej Europie zamierzają podnieść ich poziom w 2003 r. w nadziei na zwiększenie już i tak ogromnej kwoty 47,7 miliarda euro zainkasowanej w 2001 roku.

Pożywka szmuglerów

Jednak zamiast zniechęcać do konsumpcji, nowe podatki mogą sprzyjać rozwojowi przemytu papierosów na wielką skalę w całej Europie. Około jedna trzecia z 5,3 biliona papierosów produkowanych rocznie jest sprzedawana na czarnym rynku, a ten kwitnący biznes pozbawił Unię w 2001 r.co najmniej 10-12 miliardów dolarów z tytułu utraconych przychodów podatkowych. Skala tego procederu - i sumy, jakie wydziera on fiskusowi - skłoniła UE do pozwania firmy R.J. Reynolds do amerykańskiego sądu w październiku ub.r. za współudział w przemycie i pranie zarobionych w ten sposób pieniędzy.

R.J. Reynolds i inne koncerny tytoniowe odrzuciły te zarzuty i uznały stojącą za nimi argumentację za niedorzeczną. - Na szmugiel przypada od 20 do 25 proc. rynku i znajduje się to całkowicie poza naszą kontrolą - mówi Michelle McKeown z brytyjskiego koncernu tytoniowego Gallaher. Przedstawiciele branży twierdzą, że problem przemytu można by rozwiązać przez obniżenie podatków. McKeown szacuje, że w samej Wielkiej Brytanii cięcie podatków, które doprowadziłoby do obniżki cen papierosów, byłoby wystarczające do zahamowania ich szmuglu na wyspę.

Działacze organizacji zwalczających palenie odpowiadają, że problemem nie są wysokie podatki, lecz sposób wykorzystania uzyskanych tą drogą wpływów. Często służą one jako finansowe kroplówki dla systemów opieki zdrowotnej, w ramach których rosną koszty leczenia chorób związanych z paleniem. Zamiast tego pieniądze trzeba wydawać na popularyzowanie niepalenia wśród młodych.

Lekki swąd

Zakaz reklamy tytoniu wzbudza w Europie kontrowersje. Największe w Niemczech.

Kraj ten jest jednym z głównych eksporterów tytoniu wśród krajów Unii Europejskiej i nieprzejednanym wrogiem wprowadzania zakazu jego reklamowania. Reklamy papierosów w prasie są tam wciąż legalne, podobnie jak w Hiszpanii, Grecji, Luksemburgu czy Austrii (oraz w Stanach Zjednoczonych - światowego epicentrum ruchu walki z paleniem). Dla większości pism niemieckich potencjalne straty z wpływów z tych reklam nie są jednak największym problemem. Twierdzą one, że jest to raczej kwestia zasady i obaw przed zbytnią ingerencją państwa w rynek mediów. - Wiemy, że jest to kontrowersyjny produkt, więc jeśli rząd chce podwoić cenę, aby zniechęcić kupujących, to nie mamy nic przeciwko temu - mówi Wolfgang Fürster, dyrektor Niemieckiego Stowarzyszenia Wydawców Czasopism. - Ale tytoń jest produktem legalnym, opodatkowanym przez rząd, a jego uprawy są dotowane przez Unię Europejską. Reklamy nie powinny być jedyną ofiarą walki z paleniem.

Nowa dyrektywa unijna wprowadza również od lipca 2005 r. zakaz reklamowania tytoniu na imprezach takich jak wyścigi Formuły 1, gdzie logo Marlboro i innych marek tytoniowych są dziś wszechobecne. - Prawo stawia nas w trudnej sytuacji. Może dojść do upadku międzynarodowego sportu samochodowego - mówi rzecznik Formuły 1. I rzeczywiście. Rząd belgijski już teraz zakazał reklamowania produktów tytoniowych na imprezach sportowych. Na skutek tej decyzji w tym roku nie odbędzie się wyścig o Grand Prix Belgii w Spa. Jeśli w ciągu najbliższych dwóch lat nie pojawią się jacyś nowi hojni sponsorzy, inne europejskie tory wkrótce również mogą świecić pustkami.

James Graff Time 13.01.2002 / Tygodniki Forum

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Vico (niezweryfikowany)
Gdzie można kupić legalnie nasiona tytoniu odmiany Marlboro Light oraz Camel Mentol? :P <br>Poszukuje również odszczepki Sobiecha czerwo. Ktoś ma jakieś namiary?
sepi (niezweryfikowany)
Nie mogę patszec na was i wiecej tu niepiszcie
drivere (niezweryfikowany)
Nie mogę patszec na was i wiecej tu niepiszcie
Anonim (niezweryfikowany)
[quote=Vico]Gdzie można kupić legalnie nasiona tytoniu odmiany Marlboro Light oraz Camel Mentol? :P <br>Poszukuje również odszczepki Sobiecha czerwo. Ktoś ma jakieś namiary?[/quote]
scr (niezweryfikowany)
przykładowy cytat - &quot;Koncerny tytoniowe twierdzą przewrotnie, że choroby i przedwczesne zgony palaczy zmniejszają obciążenie ekonomiczne krajowych systemów opieki zdrowotnej. &quot;<br><br>jawna manipulacja! jakim prawem, jak oni w ogóle mają czelność głosić takie tezy!<br>a w ogóle mało kto się teraz przejmuje, że tak dużo młodzieży pali tytoń. ten problem wyjdzie po jakimś czasie, a koncerny tytoniowe znowu będą zacierały ręce. PO PROSTU SUKINSYŃSTWO!<br>
Paral (niezweryfikowany)
&quot;Z raportu przygotowanego w 2000 r. na zlecenie firmy Philip Morris w Republice Czeskiej, wynikało na przykład, że przedwczesne zgony spowodowane paleniem przyczyniają się do zaoszczędzenia przez władze tego kraju 190 milionów dolarów rocznie. &quot; <br> <br>Norma zawsze chodzi o kase co za skurwysyny! <br>
Adi (niezweryfikowany)
Nie mogę patszec na was i wiecej tu niepiszcie