LSD i grzyby halucynogenne w małych ilościach mogą poprawiać samopoczucie i funkcje poznawcze

Mikrodawkowanie psychodelików takich jak dietyloamid kwasu lizergowego (LSD) czy psylocybina (grzyby halucynogenne) skutkuje poprawą nastroju i wzrostem kreatywności nie powodując przy tym zbyt wielu skutków ubocznych. Do takiego wniosku doszli autorzy badania, które właśnie ukazało się w Journal of Psychopharmacology.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Spider's Web
Tomasz Domański

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

889

Mikrodawkowanie psychodelików takich jak dietyloamid kwasu lizergowego (LSD) czy psylocybina (grzyby halucynogenne) skutkuje poprawą nastroju i wzrostem kreatywności nie powodując przy tym zbyt wielu skutków ubocznych. Do takiego wniosku doszli autorzy badania, które właśnie ukazało się w Journal of Psychopharmacology.

Głównym autorem badania jest Rotem Petranker, dyrektor Kanadyjskiego Centrum Nauk Psychedelicznych. On i jego koledzy po fachu od dawna obserwowali rosnące zainteresowanie opinii publicznej przyjmowaniem podprogowych dawek lub też mikrodawkowania LSD i psilocybiny w celu poprawy funkcjonowania poznawczego i/lub emocjonalnego.

Mikrodawkowanie - skąd ten pomysł?

W sieci można znaleźć setki (jeśli nie tysiące) wpisów, których autorzy twierdzą, że odpowiednie dawki LSD lub psylocybiny pomagają im w pracy i znacząco poprawiają samopoczucie. Ile w tym prawdy? Z naukowego punktu widzenia odpowiedź do niedawna była tylko jedna: tak właściwie, to nie wiadomo. Nikt bowiem do tej pory nie przeprowadził żadnych badań na temat tego, czy mikrodawkowanie jest rzeczywiście tak wspaniałe, jak twierdzą osoby stosujące tę metodę podkręcenia własnego umysłu.

Kreatywność wyzwalana przez psychodeliki sprawiła, że używki te stały się niezwykle popularne na przykład wśród ludzi z branży IT mieszkających w Dolinie Krzemowej. I to nie od dzisiaj. Steve Jobs w swojej biografii stwierdził, że trip na LSD był jednym z ważniejszych doświadczeń w jego życiu. Douglas Engelbart, któremu zawdzięczamy zarówno komputerową myszkę, jak i funkcje kopiuj/wklej, był również wielkim fanem tej substancji.

Według legendy nawet tak ważne odkrycie, jak molekularna struktura DNA zostało dokonane tylko dzięki temu, że angielski biochemik Francis Crick lubił od czasu do czasu zażyć kwas. Jednak typowy trip po normalnej dawce LSD jest dosyć męczącym doświadczeniem. Powoduje nie tylko wyjęcie z życiorysu kilkunastu godzin spędzonych w towarzystwie kwasu, ale także sprawia, ze jeszcze cały następny dzień osoba po tripie jest strasznie zmęczona.

Dobrze opłacani pracownicy z Doliny Krzemowej nie mogli sobie pozwolić na taki dyskomfort. I tak narodził się pomysł przyjmowania mikrodawek, które w teorii nie wprowadzają użytkownika w zauważalnie odmienny stan świadomości, jednak sprawiają, że staje się on bardziej kreatywny i pozytywniej nastawiony do życia.

Tak przynajmniej wydaje się użytkownikom psychodelików, ale czy to działa?

Już we wcześniejszym badaniu Petrankera, przeprowadzonym na grupie 278 osób przyznających się do mikrodawkowania psychodelików, udało się wykazać, że przyjmowanie bardzo małych dawek substancji psychodelicznych przynosi poprawę nastroju, zwiększa skupienie oraz kreatywność.

W swoim nowym badaniu zespół Petrankera starał się rozszerzyć pozyskaną wcześniej wiedzę. Choć samo badanie, tak jak w przypadku poprzedniego, znów opierało się na analizie anonimowych ankiet, tym razem dane pochodziły z corocznego badania Global Drug Survey przeprowadzonego w 2019 r.

Badanie to zawierało odpowiedzi dot. przyjmowania nielegalnych substancji od 123814 uczestników z 215 krajów. 4783 uczestników zgłosiło w nim, że stosowało mikrodawkowanie LSD w ciągu ostatnich 12 miesięcy, 2832 zgłosiło mikrodawkowanie psilocybiny, a 862 uczestników mikrodawkowanie obu tych psychodelików.

Co potwierdziły, a co podały w wątpliwość badania na tak dużej grupie?

Według wcześniejszych badań dwie najczęściej zgłaszane korzyści wynikające z mikrodawkowania to poprawa nastroju i kreatywności.

W przeprowadzonym przez Petrankera badaniu poprawa koncentracji była zgłaszana przez microdoserów o wiele rzadziej niż oczekiwano. Mniej skuteczne okazało się również mikrodawkowanie substancji psychodelicznych w celu osiągnięcia większej produktywności i kreatywności, niż zażywanie ich w celu uniknięcia pewnych stanów psychicznych lub zachowań, takich jak ucieczka od negatywnych uczuć lub złych nawyków.

Naukowcy odkryli również różnorodność opinii, jeśli chodzi o to, czy mikrodawkowanie psychodelików jest korzystniejsze niż przyjmowanie większej dawki. Jedna trzecia uczestników stwierdziła, że tak, podczas gdy dwie piąte stwierdziło, że wyższe dawki były korzystniejsze. Jedna czwarta stwierdziła, że ​​obie metody działały w podobnym stopniu.

A te niechciane skutki uboczne?

Poproszono także o opisanie najczęstszego problemu związanego z mikrodawkowaniem. Ponad połowa uczestników w przypadku LSD wybrała pozycję „brak; Nie doświadczyłem żadnych skutków ubocznych. ”, a najczęściej zgłaszanymi problemami z tą używką były: dezorientacja i brak energii. Jeśli zaś chodzi o psylocybinę, to najczęściej zgłaszanymi problemami były dyskomfort psychologiczny i osłabienie skupienia.

— Pomimo tych badań, wciąż jesteśmy dalecy od poznania wszystkiego, co powinniśmy wiedzieć o psychodelikach i o ich mikrodawkowaniu - powiedział Petranker.

Zdaniem naukowca najlepsze i najdokładniejsze wyniki przyniosłyby randomizowane eksperymenty z udziałem grupy kontrolnej przyjmującej placebo.

— Nadal nie ma dowodów na to, że mikrodawkowanie w ogóle coś robi - być może wszystko, co opisano w literaturze, to efekt placebo. Opublikowane badania w tej dziedzinie opierają się o odczucia ludzi, którzy mikrodozują i chcą, aby to zadziałało - lub obejmują projekty o małej mocy, które tak naprawdę nic nam nie mówią. Nie wiemy również o długoterminowych skutkach zdrowotnych mikrodawkowania, które mogą być dobre, złe lub nieistotne - wyjaśnił Petranker.

Istnieje wiele poszlak wskazujących na to, że ta metoda działa, jednak mikrodawkowanie budzi nadal wiele wątpliwości, więc nie polecam eksperymentowania na własną rękę. Chociażby dlatego, że w Polsce posiadanie tych substancji jest nielegalne.

Oceń treść:

Average: 6.3 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Katastrofa

odklejenie, nawet nie do końca świadomość, że będę ćpać

Jest to raport nietypowy, ale obiecuję, że już ostatni - na temat DXM/DXO.

Tym razem o moim rekordzie. Jak można przeczytać w poprzednich raportach, 450mg dawało mi delirium i halucynacje kosmitów, a 600mg posyłało na IV Plateau. Jednak jeszcze zanim się o tym przekonałem, moją pierwszą dawką powyżej 330, było... 810mg. Rozłożone w czasie na 3 dawki, więc "funkcjonowałem" w świecie rzeczywistym 😆 to był najbardziej pojebany trip w moim życiu, a żadnej z 3 paczek Acodinu nie kupiłem sam.

  • Grzyby halucynogenne

Czas: Jesień 2004.

Miejsce: Kraków.

Ilość: 40 naprawdę małych "krasnalskich czapek".

  • Marihuana

nazwa substancji- THC


poziom doświadczenia użytkownika- intermediate (thc regularnie, xtc, sporadycznie


dawka, metoda zażycia- 1g na dwoch


"set & setting"- wlasny pokoj



  • MDMA (Ecstasy)

nazwa substancji- Extasy;


poziom doświadczenia użytkownika- kiedyś dużo mj, teraz dużo

XTC, amfetaminy;


dawka- dwie wiśnie, pół grama pyłu zjedzone (połówka dilerska,

nie ważona);


metoda zażycia- doustnie;


stan umysłu- pozytywne nastawienie, jak zawsze w klubach;


intencje- zajebista jazda ze znajomymi, jak zawsze :D;


miejsce spożycia- duży klub w moim mieście zwanym Bydgoszcz;