REKLAMA




Era partyworkera, czyli imprezowy wolontariat

Artykuł Marcina Hołoty z internetowego serwisu Korba.pl

Anonim

Kategorie

Źródło

www.kariera.korba.p

Odsłony

5669
Godzina trzecia rano. W jednym z klubów trwa impreza techno. Setki młodych ludzi kłębią się na parkiecie. Didżej podkręca tempo - rozbawiony tłum faluje coraz szybciej i szybciej. Sceniczny dym spowija tańczących, w lokalu robi się duszno. Kiedy w głośnikach słychać dźwięk z kolejnego winylu, na deski parkietu pada młody chłopak. Jest studentem, weekendowym bywalcem dyskoteki. Dostaje drgawek. W lokalu nikt nie potrafi udzielić mu pierwszej pomocy. Wezwana karetka przyjeżdża za późno. Chłopak nie żyje! Od października pomocą w takich sytuacjach będzie zajmować się specjalna grupa wolontariuszy - tzw. partyworkerzy.

Przed kilkoma laty na ulice polskich miast wyruszyli streetworkerzy, rozdający narkomanom jednorazowe igły i strzykawki. Budziło to wtedy wiele kontrowersji. Dziś dostępność tych środków uznawana jest za wyznacznik cywilizacyjnej dorosłości społeczeństwa. Podobnie może być z partworkerami, którzy niedługo rozpoczną pracę w dyskotekach. Na starcie pojawiły się krytyczne opinie, że będą oni uczyć brać narkotyki w sposób bezpieczny. - To nieprawda! - burzy się Barbara Bukowska z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii. - Od lat promujemy postawę "nie biorę" i nic się nie zmienia - dodaje.

Jak w praktyce będzie wyglądała praca partyworkerów? - Na obsługiwanej przez nas imprezie znajdzie się kilku wolontariuszy, którzy ulokują się w ustronnym miejscu - mówi Bartosz Wolski, warszawski partyworker. - Stworzymy coś na kształt kiosku z materiałami informacyjnymi dotyczącymi zagrożeń, jakie niesie ze sobą zażywanie narkotyków - dodaje. Ulotki i plakaty przygotują młodzi społecznicy. Chodzi bowiem o to, by rówieśnicy docierali do rówieśników. Ważny jest więc język i forma wypowiedzi, nie ma tu być miejsca na mentorstwo i nudne prelekcje. - Nie będziemy podchodzili do ludzi i do czegokolwiek ich nakłaniali. Jeśli zechcą się czegoś dowiedzieć, sami do nas przyjdą - tłumaczy Wolski. Kandydat na partyworkera musi być związany ze środowiskiem imprezy, na której będzie pracował. - Ważne, by był jednostronnie ukierunkowany na narkotyki, by promował przede wszystkim abstynencję - uzupełnia Monika Bielińska, koordynator akcji w Warszawie. Przyszli dyskotekowi wolontariusze przejdą też szkolenie udzielania pierwszej pomocy, by w razie nagłego zasłabnięcia móc interweniować. Będą też uważnie śledzić osoby wykazujące cechy odurzenia narkotykowego i proponować im chwilę odpoczynku w pomieszczeniu odizolowanym od sali tanecznej. - Gdy tempo imprezy będzie zbyt szybkie, partyworkerzy będą apelować u didżeja o wyhamowanie - wyjawia Bukowka. Bartosz Wolski, któremu klubowe realia są znane bardzo dobrze, zaprzecza. - Od kilku lat zajmuję się organizacją imprez i nie widzę żadnych możliwości wpływania na sposób serwowania muzyki. Didżej jest artystą, nie mogę ingerować w jego dzieło - przyznaje. - Z pewnością namawiając młodzież do abstynencji w jakimś stopniu narażamy się - mówi Bartosz Wolski. - Nasza akcja nie jest jednak wymierzona przeciwko handlarzom i ich bossom. Walka z dealerami to zadanie policji - dodaje. Zagrożenie nie odstrasza młodych ludzi, bo kandydatów na partyworkerów nie brakuje. - Zgłaszają się zwłaszcza studenci socjologii, psychologii i resocjalizacji, którzy poprzez społeczną pracę na imprezach chcą zdobywać niezbędne doświadczenie - mówi Monika Bielińska. Epizod wolontarystyczny w swym cv ceni również Bartosz Wolski. - Zanim przystąpię do pracy partyworkera, przygotowuję ulotki i plakaty, konstruuję stronę internetową. Jestem studentem Wyższej Szkoły Promocji, więc w tym przedsięwzięciu mogę sprawdzić teorię w praktyce - zachwala swoją pracę.

Właściciele polskich klubów nie są zobligowani do zatrudniania ratowników, którzy w razie wypadku mogliby udzielić pierwszej pomocy. - Ich funkcję spełniać będą więc partyworkerzy - mówi Barbara Bukowska z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii. - Zagrożenie jest duże, bo wytężony wysiłek po zażyciu nawet niewielkiej dawki narkotyków może doprowadzić do śmiertelnego zejścia - dodaje. Dyskotekowa klientela dealerów to najczęściej ludzie, którzy biorą raz w tygodniu, by "dobrze się bawić". Traktują więc środki odurzające jak paliwo niezbędne do parkietowych szaleństw. Nie kupują heroiny czy brown sugar. Raczą się syntetykami, zwłaszcza amfetaminą. Kluby są miejscami, które w sposób szczególny sprzyjają narkotykowemu biznesowi. Ciemne zaułki korytarzy, a także toalety tworzą idealny klimat dla zakamuflowanego zażycia działki. Jak wynika z przeprowadzonej niedawno ankiety, dystrybutorami narkotyków na imprezach są najczęściej bramkarze. - Istnieje pewien paradoks. Z jednej strony właściciele klubów nie chcą u siebie narkotyków i są zainteresowani uczestnictwem w naszych akcjach. Z drugiej jednak nie chcą, byśmy informacje o takiej współpracy upubliczniali, bo boją się utraty klienteli - mówi Bukowska. Wniosek z tego prosty: ludzie przyjmujący narkotyki to duży odsetek bawiących się na dyskotekach, skoro przedsiębiorcom tak bardzo zależy na tym, by nie przypinać ich lokalom plakietki "czystego klubu". Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii nakłania właścicieli do tworzenia w dyskotekach warunków odpowiadających europejskim standardom. - W każdym lokalu powinno być wyodrębnione pomieszczenie, w którym osoba źle się czująca mogłaby odpocząć; należy usprawnić wentylację oraz monitorować schody i korytarze - wymienia Barbara Bukowska. - W przyszłości na wzór brytyjski chcielibyśmy licencjonować te kluby, które zagwarantują swoim gościom zabawę bez narkotyków - dodaje.

- Kluby bez narkotyków to utopia - twierdzi tymczasem Bartosz Wolski. - Środki te będą na imprezach tak długo, jak długo będzie na nie popyt wśród młodych ludzi i to niezależnie od tego, czy można je będzie kupić na terenie dyskoteki, czy też nie - mówi. W Polsce z roku na rok zwiększa się liczba osób przygodnie zażywających narkotyki. Obraz narkomana w łachmanach, brudnego i wałęsającego się po ulicach już dawno jest nieaktualny. - Obecnie do naszej poradni zgłaszają się studenci, osoby pracujące w agencjach reklamowych czy dużych konsorcjach finansowych - przyznaje Monika Bielińska, terapeutka z warszawskiego Monaru. Uzależniają się stopniowo, przyjmując niewielkie ilości narkotyków kilka razy w tygodniu. Motywy takiego postępowania są bardzo różne: od próby zwalczenia stresu po nadążanie za światowym trendem. - W środowisku studenckim i uczniowskim istnieje na przykład przekonanie, że amfetamina pozwala się szybciej i wydajniej uczyć - mówi Bielińska. - To brednia! Częste przyjmowanie tego syntetyku spowalnia w konsekwencji aktywność psychofizyczną - tłumaczy.

Obalanie takich i podobnych mitów to również jedno z zadań dyskotekowych wolontariuszy. - Działania partyworkerów są elementem programu ograniczania ryzyka związanego z przyjmowaniem narkotyków - wyjaśnia Barbara Bukowska. Osobom, które nie chcą porzucić narkotykowego nałogu, wyszkoleni pracownicy socjalni mają uświadomić zagrożenia związane z uzależnieniem. Celem akcji jest zminimalizowanie konsekwencji zażywania syntetyków. - Po pierwsze trzeba uzmysłowić tym ludziom, że dealer nie daje żadnych gwarancji na sprzedawany towar - zauważa Monika Bielińska. Przekonała się o tym cała Polska, gdy przed dwoma laty nieznany specyfik o rynkowej nazwie UFO zebrał żniwo w postaci śmierci kilkorga młodych ludzi.

- Przez niewiedzę młodzi ludzie, często bardzo dobrze rokujący na przyszłość, mogą zmarnować sobie życie. Stąd pomysł prowadzenia szerokiej kampanii informacyjnej bezpośrednio na imprezach - mówi Bukowska.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

xil (niezweryfikowany)
beda namawiac aby DJ zwolnil tempo :D buhahahahahahaha no czegos takiego to jeszcze nei sluszalem :D niezle niezle :) a co do reszty to moglibyscie na wzor zachodu wprowadzic testowanie XTC i bylo by good zawsze by sie wiedzlao czy sie je MDMA MDA DXM czy cholera wie jeszcze co...
LuD (niezweryfikowany)
Wyrwałem się niedawno z cotygodniowej X-owej imprezy i robie teraz dłuższe przerwy (3-4 tyg.) ale pomijając - na każdej imprezie każdą niemal sekundę na parkiecie spędzam z gwizdkiem w zębach energicznie łamiąc nim rytm i pływając po parkiecie- do mnie to pewnie zaczną podchodzić z prośbą o wyluzowanie bo tylko patrzeć jak legnę na parkiecie jak mi tchu zbraknie :-) - nie no JAJA PANOWIE I PANIE !!!
xil (niezweryfikowany)
Wyrwałem się niedawno z cotygodniowej X-owej imprezy i robie teraz dłuższe przerwy (3-4 tyg.) ale pomijając - na każdej imprezie każdą niemal sekundę na parkiecie spędzam z gwizdkiem w zębach energicznie łamiąc nim rytm i pływając po parkiecie- do mnie to pewnie zaczną podchodzić z prośbą o wyluzowanie bo tylko patrzeć jak legnę na parkiecie jak mi tchu zbraknie :-) - nie no JAJA PANOWIE I PANIE !!!
Klameczka (niezweryfikowany)
A patrzac na to z drugiej strony to ok bo bedzie mozna na wycpaniu pofazowac z nimi a oni beda cie sluchac.ale jak tyko pojawi sie okazja to im cos do picia dorzuce
Prorok (niezweryfikowany)
Zastanawia mnie to, po co kupować np. fetę w klubie. Czy nie łatwiej sięw niązaopatrzyć u znajomego dila znaczny czas przed dyskoteką? Wg mnie tak jest lepiej. A to, ze dragsy sątak popularne, wszechobecne i łatwo dostępne w dysko to nie do końca sięz tym zgodzę. A ci partyworkerzy (czy jak im tam) to nawet spoko mogą być ludzie. Tylko, że nie spotkałam ich jeszcze nigdy. A na wielu imprach bywałam. Może udało by się im przemówić im do rozumu? Uważam, że idea informowania ćpających o zagrożeniach związanych z ćpaniem nie przyniesie większych rezultatów. Kto chce - ten i tak będzie ćpać... Jednakże każdy dobry pomysł jest po prostu dobry. I szanuję tych, którzy chcą lepiej dla innych. :) I tak będę adal przy swoim. Heheh.
Lucjan z Szamotuł (niezweryfikowany)
Mogliby jeszcze stworzyć grupę tzw. Sexworkerów, pokazywaliby jak uprawiac bezpieczny sex w klubie np. w kiblu.
Zielas (niezweryfikowany)
Wyrwałem się niedawno z cotygodniowej X-owej imprezy i robie teraz dłuższe przerwy (3-4 tyg.) ale pomijając - na każdej imprezie każdą niemal sekundę na parkiecie spędzam z gwizdkiem w zębach energicznie łamiąc nim rytm i pływając po parkiecie- do mnie to pewnie zaczną podchodzić z prośbą o wyluzowanie bo tylko patrzeć jak legnę na parkiecie jak mi tchu zbraknie :-) - nie no JAJA PANOWIE I PANIE !!!
scr (niezweryfikowany)
Wyrwałem się niedawno z cotygodniowej X-owej imprezy i robie teraz dłuższe przerwy (3-4 tyg.) ale pomijając - na każdej imprezie każdą niemal sekundę na parkiecie spędzam z gwizdkiem w zębach energicznie łamiąc nim rytm i pływając po parkiecie- do mnie to pewnie zaczną podchodzić z prośbą o wyluzowanie bo tylko patrzeć jak legnę na parkiecie jak mi tchu zbraknie :-) - nie no JAJA PANOWIE I PANIE !!!
xil (niezweryfikowany)
Wyrwałem się niedawno z cotygodniowej X-owej imprezy i robie teraz dłuższe przerwy (3-4 tyg.) ale pomijając - na każdej imprezie każdą niemal sekundę na parkiecie spędzam z gwizdkiem w zębach energicznie łamiąc nim rytm i pływając po parkiecie- do mnie to pewnie zaczną podchodzić z prośbą o wyluzowanie bo tylko patrzeć jak legnę na parkiecie jak mi tchu zbraknie :-) - nie no JAJA PANOWIE I PANIE !!!
Ganco (niezweryfikowany)
Wyrwałem się niedawno z cotygodniowej X-owej imprezy i robie teraz dłuższe przerwy (3-4 tyg.) ale pomijając - na każdej imprezie każdą niemal sekundę na parkiecie spędzam z gwizdkiem w zębach energicznie łamiąc nim rytm i pływając po parkiecie- do mnie to pewnie zaczną podchodzić z prośbą o wyluzowanie bo tylko patrzeć jak legnę na parkiecie jak mi tchu zbraknie :-) - nie no JAJA PANOWIE I PANIE !!!
Danone (niezweryfikowany)
Nienawidzę tych gwizdających...i tych rolników z białymi rękawiczkami.. idźcie pedały na mecz A-klasy..a zrobią tam z wami porządek.
xil (niezweryfikowany)
Nienawidzę tych gwizdających...i tych rolników z białymi rękawiczkami.. idźcie pedały na mecz A-klasy..a zrobią tam z wami porządek.
mm (niezweryfikowany)
nartyworker, antywoker, cannaworker, hannibalwoker, uomoworker, jeantwoker, tramwajworker, operawoker, cypryjczykwoker, zoorroworker, yetiwoker, tatoażworker, alibiwoker, sexwoker, zapamietaćworker. <br> <br>Woker z workiem is working under water in new yorker to find another party and walk on it to have branch due to their tight.
Pajak (niezweryfikowany)
A patrzac na to z drugiej strony to ok bo bedzie mozna na wycpaniu pofazowac z nimi a oni beda cie sluchac.ale jak tyko pojawi sie okazja to im cos do picia dorzuce
lady snow (niezweryfikowany)
Zastanawia mnie to, po co kupować np. fetę w klubie. Czy nie łatwiej sięw niązaopatrzyć u znajomego dila znaczny czas przed dyskoteką? Wg mnie tak jest lepiej. A to, ze dragsy sątak popularne, wszechobecne i łatwo dostępne w dysko to nie do końca sięz tym zgodzę. A ci partyworkerzy (czy jak im tam) to nawet spoko mogą być ludzie. Tylko, że nie spotkałam ich jeszcze nigdy. A na wielu imprach bywałam. Może udało by się im przemówić im do rozumu? Uważam, że idea informowania ćpających o zagrożeniach związanych z ćpaniem nie przyniesie większych rezultatów. Kto chce - ten i tak będzie ćpać... Jednakże każdy dobry pomysł jest po prostu dobry. I szanuję tych, którzy chcą lepiej dla innych. :) I tak będę adal przy swoim. Heheh.