REKLAMA




Jak sprawić, żeby w 2016 ćpanie było lepsze?

Debaty przywódców świata na temat problemów z narkotykami trwały przez ponad wiek. Niestety nic to nie dało, jeśli chodzi o faktyczną ochronę ludzi czy naszej planety. Szeroko nagłaśniane szkody spowodowane nielegalnym handlem narkotykami – wykorzystywanie ludzi, degradacja środowiska, kryminalizacja, korupcja, konflikty, gangi morderców, uzależnienia i przedawkowania – stanowią dowód na to, że aktualne metody radzenia sobie z problemem nie są skuteczne.

Debaty przywódców świata na temat problemów z narkotykami trwały przez ponad wiek. Niestety nic to nie dało, jeśli chodzi o faktyczną ochronę ludzi czy naszej planety. Szeroko nagłaśniane szkody spowodowane nielegalnym handlem narkotykami – wykorzystywanie ludzi, degradacja środowiska, kryminalizacja, korupcja, konflikty, gangi morderców, uzależnienia i przedawkowania – stanowią dowód na to, że aktualne metody radzenia sobie z problemem nie są skuteczne.

Jedyne alternatywne rozwiązanie zdaje się leżeć w kierowaniu handlem narkotykami przez rząd poprzez kontrolowanie ich produkcji, sprzedaży i dystrybucji – czyli, jednym słowem, legalizacja.

W 2016 r. już widać, że polityka prohibicji ma spore wady. Cztery stany w USA zalegalizowały posiadanie marihuany w celach rekreacyjnych, a dwadzieścia trzy – w celach medycznych. Ogólnoświatowa tendencja pokazuje, że rząd, szczególnie w Ameryce Południowej i Europie, zaczyna powoli odchodzić od ekstremalnego stanowiska w kierunku polityki opartej na etycznej produkcji, redukcji szkód i legalizacji. Alternatywne sposoby na uporanie się z problemem narkotyków na całym świecie, desperacko poszukiwane przez kraje leżące w epicentrum wojny narkotykowej – na przykład Meksyk – będą omawiane na specjalnym zgromadzeniu ONZ w Nowym Jorku w kwietniu. Preludium do spotkania stanowił wyciek dokumentu autorstwa jednego z ważnych członków ONZ, popierającego legalizację wszystkich narkotyków. ONZ, pod presją jednego z państw członkowskich, którym ponoć była Ameryka, zbagatelizowało znaczenie raportu własnego eksperta. Niemniej reforma narkotykowa się rozpędza i trudno będzie ją zatrzymać.

Pomimo nadziei kilku pseudoreligijnych, żarliwie antynarkotykowych bojowników, narkotyki – niezależnie od formy, którą przybiorą, w naszej cyfrowej przyszłości – już z nami zostaną. Ludzie są zaprojektowani do ćpania – to naturalne; w swojej książce Intoxication (ang. odurzenie) z 1989 r., amerykański farmakolog Ronald K Siegel doszedł do wniosku, że poza trzema podstawowymi ludzkimi pragnieniami – jedzeniem, piciem i seksem – istnieje też „czwarty popęd", instynktowna potrzeba zmiany naszego codziennego stanu świadomości.

Oczywiście świat potrzebuje jeszcze trochę czasu, by wyrzucić do śmieci międzynarodowe traktaty narkotykowe uchwalone przez ponad 100 lat. Niewielu polityków czy partii z jakąkolwiek władzą ma odwagę przyjąć bardzo ryzykowną strategię odpuszczania narkotykom. Stają naprzeciw bardzo realnej perspektywy publicznego napiętnowania przez konserwatywne, staromodne media, trwających w potrzebie siania strachu, celem przypodobania się coraz starszym odbiorcom.

Koniec prohibicji w większości krajów (poza autorytarnymi reżimami, takimi jak Rosja czy Arabia Saudyjska) nadejdzie w ciągu 10 do 20 lat; szala przechyli się, kiedy najmłodsze pokolenie uświadomi media i polityków, że powinni zacząć radzić sobie z problemem narkotyków w inny, bardziej postępowy sposób. Zmiana w opinii publicznej, która zaczęłaby głosić, że lepiej pomagać ludziom, zamiast ich piętnować, może sprawić, że rząd wreszcie zauważy korzyści finansowe płynące z zalegalizowania handlu narkotykami.

W międzyczasie, kiedy będziemy obserwować jak międzynarodowa polityka narkotykowa zmienia się w żółwim tempie, przedstawimy wam sposoby żeby w 2016 r. ćpanie było lepsze. W tym artykule skupię się w szczególności na Wielkiej Brytanii, ponieważ tu właśnie żyję, ale propozycji, które wysunę, można użyć w kontekście całego świata.

Najwyższym priorytetem, jeśli chodzi o narkotyki, powinno być uczynienie ich mniej zabójczymi. Wnioskując z naszej aktualnej sytuacji, nie osiągnie się tego, zwyczajnie mówiąc ludziom, że dragi są złe i aresztując dilerów, bo to nie oni zabijają ludzi. Wprost przeciwnie: pierwsza zasada sprzedaży narkotyków po „osiągaj zysk" brzmi „nie powybijaj swoich klientów." Ludzi zabija odcięcie od służb, które mogą im pomóc przeżyć oraz od informacji zdolnych ratować życie.

Im więcej substancji zostaje zakazanych, tym bardziej mroczne, nieprzewidywalne i niebezpieczne stają się ich zamienniki. W rezultacie sposobów na ućpanie się istnieje teraz więcej niż kiedykolwiek – co sprawia, że cel ONZ z 1998: stworzenie „świata wolnego od narkotyków", wydaje się urojony. Co więcej, w odpowiedzi na rosnący rynek nowych narkotyków, producenci ecstasy zwiększyli jej czystość do nieprawdopodobnego poziomu, sprawiając, że jest teraz dużo bardziej niebezpieczna niż kiedyś. Zgony spowodowane zażywaniem prawie każdego rodzaju narkotyków dramatycznie wzrosły w Szkocji i Anglii przez ostatnie dwa lata, z rekordową liczbą ludzi zmarłych z powodu przedawkowania heroiny.

Michael Linnell, pracownik sektora narkotykowego w Manchesterze od 30 lat i lider UK DrugWatch – sieci ekspertów zapewniających wiarygodne informacje na temat niebezpiecznych trendów w branży narkotykowej – powiedział mi: „Jeśli możesz przekazać jedną wiadomość ludziom zażywającym narkotyki w 2016, powiedz im, żeby brali mniejsze dawki. Będzie to wtedy bezpieczniejsze i lepsze. Muszą zapamiętać słowa starego narkomana: zawsze możesz wziąć więcej, ale nigdy mniej". Drugą najważniejszą rzeczą jest to, mówi Linnell, żeby ludzie wiedzieli jak radzić sobie z nagłymi wypadkami związanymi z narkotykami, jak pomóc swoim przyjaciołom czy komukolwiek innemu, kto ma kłopot z narkotykami.

Wydaje się to małostkowe i podejrzane pod względem moralnym – i takie też jest – że rząd nie ma obowiązku zapewniać ratujących życie lekarstw i rozpowszechniania przydatnych informacje o narkotykach, ponieważ substancje te są nielegalne. Mimo swoich możliwości ratowania ludzi na skraju śmierci, nalokson, substancja odwracająca skutki przedawkowania opiatów, jest dystrybuowana zaledwie przez mniej niż połowę angielskich władz lokalnych. Erin O'Mara, redaktor internetowego magazynu dla narkomanów "Black Poppy", sama długoterminowo uzależniona od heroiny, powiedziała mi, że w zeszłym miesiącu ocaliła komuś życie, podając nalokson. Ona przeżyła dzięki temu lekarstwu.

„Wiele osób uzależnionych od heroiny może doświadczyć widoku śmierci dziesiątki razy w ciągu swojego życia", mówi. „Praktycznie zawsze jest to wypadek, którego można było uniknąć. Mamy dziś sposób na ocalenie tysięcy ludzi, upewniając się, że każda osoba zażywająca opiaty, oraz ich bliscy i przyjaciele, mają przy sobie nalokson".

W Walii, gdzie nalokson jest rozdawany przez lokalne władze, ilość zgonów spowodowanych przedawkowaniem heroiny spadła o 16 procent.

Podczas gdy czystość MDMA w formie pigułek i kryształu wzrosła przez ostatnie dwa lata, brytyjski rząd nie robi nic poza wymyślaniem protekcjonalnych haseł o ryzyku idącym za przedawkowaniem nielegalnych narkotyków. Zostawiono tę sprawę grupom społecznym, na przykład The Loop w Manchesterze, która realizuje narkotykowe testy sądowe i rozpowszechnia informacje, np. w kampania „Crush, Dab, Wait" (ang. zetrzyj, wetrzyj, zaczekaj) – które są faktycznie przydatne dla ludzi zażywających narkotyki.

Strona UK Home Office (ministerstwa spraw wewnętrznych) z radami dotyczącymi narkotyków – nazwana Frank – to fatalna próba ochrony narkomanów. Pomimo swojej nazwy, Frank (ang. szczery) nie potrafi przekazywać wiarygodnych rad – ponieważ rząd jest sparaliżowany wizją, w której ktoś oskarża go o zachęcanie do brania narkotyków. Nie może więc mówić, by ludzie zażywali małe dawki – to byłoby zbyt ryzykowne. Dziesiątki tysięcy odpowiedzi w GDS (Global Drug Survey – Globalny sondaż narkotykowy) pokazują, że ludzie przyjmujący narkotyki lekceważą tę stronę.

„Frank jest ostatnim miejscem do jakiego udadzą się narkomani, żeby uzyskać informacje", mówi Dr Adam Winstock, zarządca GDS. „Frank to coś dla zmartwionych rodziców lub osób, które nigdy wcześniej nie brały narkotyków. Trudno dać dobrą radę, kiedy nie możesz być w pełni szczery, rozmawiając o narkotykach. Musisz wziąć pod uwagę również przyjemności płynące z ich zażywania, jeśli chcesz mówić o szkodach, jakie wyrządzają".

Dr Winstock w zeszłym miesiącu potępił ostatnie działania australijskiego rządu w zakresie edukacji o marihuanie, mówiąc, że jest to „zbiór wszystkich wad edukacji o narkotykach przez ostatnie 40 lat" i że ludzie biorący narkotyki nie będą słuchać, jeśli się ich „demonizuje, traktuje protekcjonalnie i wrzuca do jednego worka".

Najwartościowsze informacje o narkotykach można zdobyć od narkomanów. "Highway Code" – poradnik bezpiecznego brania narkotyków oparty na doświadczeniu 80 tys. badanych użytkowników substancji psychoaktywanych – stanowi właśnie takie źródło. Braki w danych o narkotykach, spowodowane prohibicją, zmuszają do szukania opinii w internecie. Specjalistyczne strony i fora, połączone z internetowym czarnym rynkiem, oferują dostęp do opisów różnych substancji oraz doświadczeń, danych, opinii, dyskusji i rad.

Dr Dredge, psychonauta (osoba bezpiecznie biorąca narkotyki, w celu sprawdzenia jak zadziałają na jego organizm), były internetowy diler i doświadczony internetowy nabywca, twierdzi, że internet jest istotnym źródłem dla ludzi zażywających narkotyki. „Głównym sposobem na poprawienie doświadczeń są badania, szukanie informacji. Skorzystaj z pillreports.com zanim weźmiesz ecstasy, z Erowid, zanim weźmiesz coś, o czym wcześniej nie słyszałeś, z Bluelight lub Reddita, jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości – znajdziesz tam sporo rad i informacji potencjalnie ratujących życie", powiedział mi. „Nie kupuj narkotyków od ludzi, których nie znasz, lepiej użyj darkwebu, jeśli to możliwe. Są tam recenzje na temat produktu i sprzedawcy, jest też taniej niż na ulicy. No i podczas powrotu do domu nie złapie cię policja".

Internet nie jest perfekcyjnym źródłem informacji, ale według ekspertki do spraw handlu narkotykami Judith Aldridge, wykładowczyni na Uniwersytecie w Manchesterze, rywalizuje on teraz z badaniami naukowymi.

„Sprawienie, że obecnie nielegalne narkotyki będą bardziej bezpieczne, przyjemne i etyczne jest skomplikowane", powiedziała. Według Aldridge dwie najważniejsze zmiany, jakie prawdopodobnie zajdą „w obrębie prohibicji" w 2016 można wprowadzić dzięki internetowi: „Liczba użytkowników, która dzieli się informacjami pomagającymi zminimalizować szkody, w szczególności na temat dawkowania, na forach takich jak Bluelight stała się powodem rywalizacji między wiedzą opartą na doświadczeniach ludzi i tą opartą na naukowym rozumowaniu. Tyczy się to zwłaszcza nowych substancji i wielu istniejących już psychodelicznych związków chemicznych".

Aldridge mówi, że internetowy czarny rynek narkotyków jest w stanie zmniejszyć szkody nie tylko w przypadku zażywających, ale także samego rynku. „Miejsca sprzedaży tego typu mają cechy sprzyjające łagodzeniu konfliktów, takie jak depozyty, opinie innych klientów i oceny handlarza. Mogą one sprawić, że konflikty pojawiające się na rynkach poza siecią, często połączone z powszechnymi w tej branży pożyczkami, będą mniej prawdopodobne", powiedziała. „Dzięki temu, że ludzie kupujący narkotyki mogą porównywać oferty sprzedawców z całego świata, internetowi dilerzy są bardziej odpowiedzialni za swoje czyny, niż ci z ulic, i operują w mniej monopolistycznej przestrzeni. W teorii to powinno zmniejszyć cenę i poprawić jakość, a wstępne dowody sugerują, że może się tak dziać już teraz".

Ale Aldridge zauważa pewne ograniczenia: internetowy czarny rynek jest w stanie zaopatrywać tylko w substancje, do których ma dostęp, a utrzymanie prohibicji sprawi, że nie będzie można zagwarantować dobrej jakości kupowanych narkotyków. Z początkiem 2016 r. wydaje się, że nie ma odwrotu od wizji świata pełnego coraz to obrzydliwszych substancji, które – mimo opakowania i dziwacznych nazw – są tak naprawdę kolorowymi plastikowymi torebkami pełnymi toksycznego pyłu produkowanego byle jak przez kiepskie chińskie pracownie chemiczne. W międzyczasie chęć pomocy narkomanom żyjącym na najniższym szczeblu społeczeństwa – tym zażywającym śmiertelną mieszankę heroiny, czarnorynkowego valium, dopalaczy i alkoholu – zanika kompletnie.

W obecnym systemie prohibicji nie możemy polegać na ustawowych władzach i rządzie w kwestii narkotyków, sprawianiu by były bezpieczniejsze. Ludzie biorący narkotyki muszą zadbać o siebie, swoich przyjaciół i upewnić się, że nie biorą ich – czemu sprzyja obecne prawo – w ciemno.

Oceń treść:

Average: 9.7 (15 votes)