Dlaczego LSD tak długo działa? Wbija się w nas, dosłownie

Psychedeliczny efekt potrafi trwać od 12 do nawet 18 godzin. To długo, znacznie dłużej niż inne narkotyki. Dlaczego tak się dzieje? Najnowsze badanie przynosi odpowiedź.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Focus, Błażej Grygiel

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

1805

Halucynogenny efekt narkotyku potrafi trwać od 12 do nawet 18 godzin. To długo, znacznie dłużej niż inne narkotyki. Dlaczego tak się dzieje? Najnowsze badanie przynosi odpowiedź.

Podczas badania narkotyku okazało się, że okres jego połowicznego rozpadu (wtedy można go wykryć we krwi przyjmującego) trwa mniej więcej od 30 do 60 minut. Tylko dlaczego efekty halucynogenne potrafią występować znacznie dłużej, nawet jeśli nie da się ich wykryć.

Żeby to poznać naukowcy wykonali specjalne zdjęcia za pomocą krystalografii by sprawdzić w jaki sposób cząsteczki LSD łączą się z ludzkimi receptorami serotoniny. To właśnie te połączenia prowadzą do halucynacji. Okazało się, że podczas reakcji cząsteczki narkotyku wtłaczają się w wolną przestrzeń wewnątrz receptora i robią to na tyle mocno, że nie mogą potem z takiej “kieszonki” wyjść. Następnie białkowa struktura receptora owija je i zatrzymuje jeszcze silniej. Można to porównać do zabliźniającej się rany, albo bardzo mocnego przytulania.

Właśnie ten mechanizm, według Bryana Rotha z Uniwersytetu Północnej Karoliny w Chapel Hill i współautora badań, decyduje o tak długiej skuteczności LSD. Dodaje, że najprawdopodobniej jest on charakterystyczny tylko dla tej substancji, ponieważ psylocybina (spotykana na przykład w halucynogennych grzybach) czy DMT (dimetylotryptamina) mają znacznie krótszy czas działania. Wyniki badań mają zostać użyte do prac nad nowymi skuteczniejszymi lekami psychiatrycznymi. Substancje czynne o równie silnym działaniu mogą pomagać w leczeniu na przykład schizofrenii oraz depresji. Już teraz ich technologia opiera się właśnie na interakcjach z receptorami serotoniny.

Przed naukowcami pozostaje jednak duże wyzwanie: wyeliminowanie efektów ubocznych w postaci halucynacji. Z drugiej strony Roth przekonuje, że podpatrzona u LSD metoda złączenia z receptorami może otworzyć drogę do tak zwanego mikrodawkowania – czyli sposobu podawania leku, gdzie nawet najmniejsza i tym samym jak najmniej obciążająca organizm dawka leku stanie się skuteczna. Na pierwszy ogień ma iść leczenie schizofrenii, a pierwsze testy nowej metody mogą rozpocząć się już za dwa lata.

Poznanie tego mechanizmu może posłużyć do wyjaśnienia fenomenu "flashbacków". To sytuacja gdy osoba czuje się jakby była pod wpływem narkotyku, mimo tego, że od ostatniego przyjęcia minęły tygodnie, a nawet miesiące. Przez wiele lat brak odpowiedzi na pytanie o ten fenomen doprowadził do powstania legend miejskich, jakoby narkotyk miał się odkładać w tłuszczu lub innych tkankach człowieka i stamtąd o sobie przypominać.

Źródło: Pop Sci

Oceń treść:

Average: 9.5 (6 votes)

Komentarze

nematic (niezweryfikowany)

Ścisłe dopasowanie do rceptora wyjaśnia chyba całkiem dobrze czas działania, relatywnie długi czas ładowania (tak ścisła interakja z receptorem wymaga czasu w którym cząsteczka może wniknąć do miejsca aktywnego receptora i się zagnieździć) i moc substancji (cząsteczki aktywują długotrwale receptory jednocześnie ukrywając się przed zmetabolizowaniem, o ile dobrze rozumiem). Ale nie ma wg mnie sensu wyjaśnianie w ten sposób flashbacków. Gdyby cząsteczki LSD cały czas znajdowały się w tych receptorach to po prostu powodowałyby cały czas trip. Niby jaki mechanizm ukrycia musiałby zachodzić żeby ta teoria miała sens? Nie pamiętam już gdzie o tym czytałem i nie mam na to źródła, ale zjawisko flashbacków to raczej wyolbrzymiona legenda. Sam nigdy nie miałem flashabcku w którym poczułbym się identycznie jak w trakcie tripa, ale miewałem stany które przypominały mi w pewien sposób odczucia tripowania i które mógłbym podciągnąć pod tą nazwę. Czasem wizualnie uczucie delikatnego falowania czegoś, połączone ze stanem pobudzenia emocjonalnego w przypadkowym momencie. Wydaje mi się że dużą rolę odgrywa w tym wspomnienie tripa i jakiś delikatny bodziec ze świata zewnętrznego (warunki świetlne, przyroda, wzory wokół), które aktywują ścieżki myślowe zbliżone do tych, które przebiegały w trakcie tripowania. Coś w stylu deja vu. To wszystko bez obecności nawet molekuły zagubionego LSD w mózgu. Jestem zdecydowanie bardziej za tym niż za wyjaśnieniem że to super dopasowanie LSD powoduje że chowa się gdzieś ono w uśpionych receptorach i czeka na ten specjalny moment, kiedy zsynchronizuje się aby kopnąć kogoś w zadek flash-backiem.
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne
  • psylocybina

pozytywne nastawienie z nutą przygodowej ekscytacji. wynajęty domek letniskowy na wsi

I.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Nigdy nie przywiązywałem dużej wagi do przygotowania psychicznego przed podróżą. Zadbałem tylko jak zwykle - o dobre nastawienie, bo kwas i tak pokaże mi to co on chce, nie co ja chcę. Ostatnio układało mi się w życiu, także tzw. set miałem zapewniony. Natomiast setting przygotowałem z jak największą dokładnością i dbałością o szczegóły. Wybrałem swoje mieszkanie, gdzie miałem spędzić samotnie peak, a potem wyjść na miasto i spotkać się z kumplami.

Witam wszystkich serdecznie!

Chciałbym podzielić się z wami moim ostatnim doświadczeniem wywołanym przez magiczną molekułę zwaną dietyloamidem kwasu D-lizergowego lub jak kto woli LSD. 

Pragnę zaznaczyć, że jest to mój pierwszy tripraport, a ja jestem osobnikiem nieposiadającym nadzwyczajnych zdolności pisarskich ani rozbudowanego słownictwa, jednak postanowiłem że spróbuję swoich sił. W końcu musi być ten pierwszy raz. Tyle ze słów wstępu, teraz lecimy z właściwą częścią opowiastki :).

 

Przygotowanie do tripa:

  • 25C-NBOMe
  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)
  • Przeżycie mistyczne
  • Tytoń

Pozytywny trip po pozytywnym dniu

Uczestnicy tripu:

 

Szaman (ja)-18 lat 

 

K.-Najmłodszy z ekipy, a wyglądający najstarzej (bardzo bujna broda)

 

M-Dobry kumpel, niegustuje w psychodelikach

 

I-Najlepszy kumpel, uzależniony od Mj (o tym póżniej)

 

 

 

Początek

 

  • 4-HO-MET
  • Bad trip
  • Dekstrometorfan

Poprzedniej nocy brałem 600mg DXM byłem trochę zmęczony i nie miałem za bardzo ochoty na kolejny trip. Mimo wszystko zdecydowałem się na to, bo chciałem przekonać się jak to będzie.

Nigdy wcześniej przed tym doświadczeniem nie miałem Bad Tripa. Co prawda drugie starcie z DXM nie należało do najprzyjemniejszych, ale nie było tak źle. Godzin podawał nie będę, bo nie pamiętam za dobrze, a zrestą nie mają one większego znaczenia.

Rano wypiłem litr 25% soku porzeczkowego i wziąłem 300mg DXM. Czekając na pierwsze efekty czytałem e-booka na tablecie. Po ponad godzinie obraz zaczął być nieostry, a ja mi było bardzo przyjemnie. 50mg M4-HO-METa rozprowadziłem po jamie ustnej i przytrzymałem z 10 min.
Zacząłem się ubierać z zamiarem wyjścia do lasu.