Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Wolne Konopie | Jakub Gajewski

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie Wolne Konopie! Wszystkich Czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

56

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.

Scenariusz powtarza się regularnie. Kolejna prośba o spotkanie z przedstawicielami MSWiA kończy się suchą odmową. Resort ucina dyskusję, twierdząc, że kwestie związane z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii leżą wyłącznie w kompetencjach Ministerstwa Zdrowia.

Taką argumentację można by jeszcze kupić, gdyby debata dotyczyła procedur refundacyjnych, czysto medycznych aspektów konopi czy programów wychodzenia z uzależnień. Nasze postulaty uderzają jednak w zupełnie inne tony – dotyczą systemowej machiny represji, która co roku mieli tysiące Polaków.

Kto naprawdę prowadzi tę wojnę?

Sprowadźmy dyskusję na ziemię i odrzućmy urzędniczą nowomowę. Wszak nie Ministerstwo Zdrowia zatrzymuje młodych ludzi na ulicach. Nie urzędnicy od medycyny przeszukują piwnice, samochody i prywatne telefony. Wreszcie, nie resort zdrowia organizuje wielogodzinne, stresujące przesłuchania i angażuje gigantyczne środki w nagonkę na ludzi, którzy nikomu nie wyrządzili krzywdy.

Wszystkie te działania realizuje Policja. Formacja bezpośrednio podległa pod MSWiA.

Próba przekonania opinii publicznej, że główny wykonawca polityki karnej nie jest stroną w dyskusji o jej sensowności, brzmi jak intelektualna kapitulacja. Trudno zaakceptować sytuację, w której ministerstwo nadzorujące tysiące funkcjonariuszy udaje, że temat masowych zatrzymań za śladowe ilości substancji go nie dotyczy.

O czym ministerstwo nie chce słuchać?

Nikt nie oczekuje od MSWiA, że z dnia na dzień napisze nową ustawę i zalegalizuje rynek. Rozmowa, której resort tak rozpaczliwie unika, ma dotyczyć realnych skutków obecnych przepisów. Chcemy rozmawiać o faktach, liczbach i społecznych kosztach:

  • O marnowaniu policyjnego czasu: Ile godzin funkcjonariusze poświęcają na ściganie użytkowników marihuany zamiast na walkę z realną, brutalną przestępczością, która zagraża bezpieczeństwu na ulicach?
  • O przepalaniu publicznych pieniędzy: Ile milionów złotych z kieszeni podatników idzie rocznie na opłacanie biegłych, procedury laboratoryjne i papierologię przy sprawach o ćwierć grama suszu?
  • O niszczeniu zaufania: Jak masowe trzepanie kieszeni nastolatków wpływa na wizerunek służb? Czy państwo karzące za wybory osobiste może budować szacunek do prawa?

Powyższe kwestie nie stanowią abstrakcyjnych pytań filozoficznych. Mówimy o efektywności państwa i racjonalności wydawania naszych wspólnych pieniędzy. Odpowiedzi na te pytania powinny znać oba resorty – zarówno ten od zdrowia, jak i ten od spraw wewnętrznych.

Dwadzieścia lat w ślepym zaułku

Od ponad dwóch dekad obserwujemy ten sam, zakurzony mechanizm. Resort A odsyła do resortu B, resort B wskazuje na instytucję C. Karuzela się kręci, a odpowiedzialność za błędy systemu rozpływa się w ministerialnych korytarzach.

Rzeczywistość nie czeka jednak na urzędników. Statystyki pęcznieją, pochłaniając kolejne życiorysy za czyny o znikomej szkodliwości społecznej. Wydajemy miliony na system, który nie rozwiązuje żadnych problemów zdrowotnych ani kryminalnych, za to świetnie radzi sobie z produkowaniem papierowych sukcesów w policyjnych tabelkach.

Piłeczka wróci. Zawsze wraca

Mówimy wprost: nie zamierzamy odpuścić. Jeśli MSWiA liczy na to, że obywatele zmęczą się ignorowaniem i urzędniczym spychaniem tematów, grubo się myli. Jeśli trzeba będzie wysłać setne pismo – wyślemy je. Jeśli trzeba będzie powtórzyć argumenty po raz tysięczny – zrobimy to bez wahania.

Działamy tak nie w pogoni za łatwym sukcesem. W demokratycznym państwie prawnym władza ma po prostu obowiązek rozmawiać z obywatelami. Szczególnie wtedy, gdy społeczeństwo głośno punktuje absurdy, upomina się o prawa człowieka i żąda logicznego zarządzania publicznym groszem.

MSWiA może dalej udawać, że nie ma z tą sprawą nic wspólnego. My konsekwentnie będziemy przypominać, w czyim imieniu i za czyje pieniądze ministerstwo wysyła patrole na ulice.

ODPOWIEDŹ MSWiA

NASZA PONOWNA PROŚBA O SPOTKANIE

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Kokaina
  • Tripraport

Dom, chill.

Kokaina to prawdopodobnie najsłabszy narkotyk jaki znam, biorąc pod uwagę lot i cenę detaliczną - bardzo słabo sie to kalkuluje. O tyle ze jeszcze mam b.dobry kontakt i  czystośc jest zawsze wysoka, inaczej jest tostrata czasu, pieniedzy i zatok na bóg wie co tam jest w worze. Zejście potrafi być szmaciarskie, na sczescie nie trwa za długo.

  • 25C-NBOMe
  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)
  • Przeżycie mistyczne
  • Tytoń

Pozytywny trip po pozytywnym dniu

Uczestnicy tripu:

 

Szaman (ja)-18 lat 

 

K.-Najmłodszy z ekipy, a wyglądający najstarzej (bardzo bujna broda)

 

M-Dobry kumpel, niegustuje w psychodelikach

 

I-Najlepszy kumpel, uzależniony od Mj (o tym póżniej)

 

 

 

Początek

 

  • DMT
  • Pierwszy raz

Październik 2014. Zaciszny leśny zakamarek. Ekscytacja, obawa przed nieznanym.

Dimetylotryptamina - zawarta w połyskującej żywicy koloru sraczkowatego błota - miała tego dnia inwokować duchowe doświadczenie najwyższej klasy, drastycznie zmienić jakość mej świadomości, a i być może dopuścić mnie do wielkiego misterium psychodelicznej paschy, odsłonić kotarę codzienności, ukazać co się kryje pod spódnicą matki Ziemi...

 

  • Metkatynon
  • Metkatynon (Efedron)
  • Tripraport

dom, komputer, praca z ojcem, dzień przed wyjazdem, humor dopisywał.

Jako że w dziale Stymulanty nie ma żadnego trip-reportu dotyczącego metkatynonu, a mam właśnie wolną chwilę i chęć do pisania, przedstawię co i jak. Opis dotyczy najsilniejszego działania metkatu, jakiego doświadczyłem.