Anna K. - zwana w mieście dilkrólową - jest na wolności, ale tylko do czwartku

W środę w Sądzie Rejonowym w Gorlicach sześcioro z dziewiętnaściorga oskarżonych o handel narkotykami ze sprawy dzisiaj 20-letniej już Anny K., mieszkanki Gorlic, zwanej w mieście dilkrólową, dobrowolnie poddało się karze

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Krakowska
Anna K. - zwana w mieście dilkrólową - jest na wolności, ale tylko do czwartku

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

879

W środę w Sądzie Rejonowym w Gorlicach sześcioro z dziewiętnaściorga oskarżonych o handel narkotykami ze sprawy dzisiaj 20-letniej już Anny K., mieszkanki Gorlic, zwanej w mieście dilkrólową, dobrowolnie poddało się karze. Ogłoszenie wyroku jednak odroczono do przyszłego czwartku.

Młoda, bardzo ładna gorliczanka na rozprawę przyjechała z sądeckiego więzienia skuta w kajdanki w obstawie kryminalnych.

Na pierwszy rzut oka wygląda na zadbaną. Idzie z uniesioną głową, ale jej twarz to nie pogodne oblicze młodej, dziewczyny. Króluje na niej jakby grymas, wynikający chyba z ciągle zaciśniętych zębów.

Za kratkami jest od 19 lipca ubiegłego roku, po tym, jak „wpadła” na dilerce. Usłyszała wtedy blisko 400 zarzutów.

- Zakończył się przewód sądowy w tej sprawie - mówi Sławomir Korbelak z Prokuratury Rejonowej w Gorlicach. - Karze dobrowolnie poddało się sześcioro oskarżonych z dziewiętnaściorga, wobec których skierowaliśmy akt oskarżenia do sądu, przy czym tych sześcioro dopuściło się ponad 600 czynów przestępczych - dodaje prokurator.

Proces pozostałych trzynastu osób, które nie przyznały się do winy, będzie prowadzony w odrębnym postępowaniu. To jednak sprawy drobniejszych dilerów niż ta Anny K. i jej partnera, znanego w środowisku, jako „Romeo”.

Oboje, ale też inni oskarżeni, zajmowali się wprowadzaniem do obrotu dużych porcji narkotyków.

Bywało, że w obieg jednorazowo trafiało np. od 50 do 100 gram amfetaminy. Ta była porcjowana i rozprowadzana dalej.

- Główna oskarżona w całości przyznała się do zarzucanych jej czynów w tej sprawie i przyjęła proponowany przez nas wymiar kary. To bezwzględne pozbawienie wolności, a co do wymiaru, musimy poczekać do 15 listopada, gdy sąd odczyta wyrok - mówi prokurator.

Dodaje, że w przybliżeniu będzie to na pewno kilka lat odsiadki.

Anna K. była twarzą szajki, którą kierował „Romeo”. To on dostarczał dziewczynie odpowiednich porcji narkotyków, a do niej należało dalsze nimi dysponowanie.

19-letnia wówczas gorliczanka, by czuć się bezpiecznie, nie sprowadzała klientów do rodzinnego domu. Wynajmowała więc mieszkania, w których organizowała tzw. dziuple. Tam wydawała towar i zgarniała niemałą gotówkę.

Miejsca nigdzie nie zagrzała jednak długo. Prokuratura dotarła bowiem do wszystkich, od których wynajmowała mieszkania. Wcześniej czy później ci orientowali się, że dziewczyna prowadzi brudne interesy i zrywali zawarte umowy, albo nie przedłużali okresu najmu. Wtedy szukała kolejnego lokum i tak było ponad rok.

- Dziewczyna na pewno wiedziała, co robi. Co więcej, była zatrzymywana, przesłuchiwana i ostrzegana, że jeśli nie przerwie swej działalności, skończy za kratami - dodaje prokurator.

Podczas procesu tłumaczyła przed sądem, że zaimponowały jej pieniądze i wysoki status społeczny. Drogie ubrania, kosmetyki, perfumy - tego zaczęli zazdrościć jej równolatkowie, więc korzystała ze swej pozycji i brylowała w środowisku, jak prawdziwa celebrytka.

„Zarabiała” dość sporo. Choć trudno w to uwierzyć, w ciągu roku jej obroty wyniosły około 100 tys. złotych.

- Siatką jej ludzi Gorlice były pokryte naprawdę gęsto, a do tego dochodziły jeszcze kontakty w okolicznych wsiach - mówi prokurator.

W środę sąd przychylił się do wniosku o uchylenie aresztu dla Anny K.

Dziewczyna przebywa więc na wolności, ale tylko do czwartku, 15 listopada. Po odczytaniu wyroku wróci za kraty.

Sprawa „Romeo” jest niezakończona. Mężczyzny nie przyznaje się do winy. Można powiedzieć, że działał nieco w cieniu Anny i dlatego dowody w jego sprawie nie są powalające, choć śledczy twierdzą, że to on był mózgiem tej grupy przestępczej.

Na szczęście nie chroni go ani wiek, ani postawa procesowa, więc wymiar kary będzie na pewno wyższy niż w przypadku 20-latki.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Powoje
  • Przeżycie mistyczne

Z jednej strony się bałem, ale z drugiej miałem ogromne nadzieje wobec tej rośliny, a raczej jej nasion. Nastawienie miałem zdecydowanie pozytywne.

Jest godzina 16:24. Właśnie wypiłem cały kubek wodnej zawiesiny magicznych nasion. Zawartość kubka ma mętno-zieloną barwę. W smaku i konsystencji jest bardzo zbliżone do siemienia lnianego, albo krochmalu. Postaram się pisać raport na bieżąco. Z ledwością przełknąłem oślizgłą końcówkę. Mimo że zmieliłem wszystko na proszek i przed wypiciem zamieszałem, to całość od razu opadła na dno, formując kleistą, rzadką kluchę, która z ledwością przeszła mi przez gardło.

  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Nastawienie dobre, lekka głowa, bez problemów dnia codziennego, godziny po południowe. Ławeczki na boisku do koszykówki obok szkoły. Na początku dwie osoby, później samotnie.

Na wstępie chciałbym się przywitać, jako że jest to mój pierwszy trip raport na tym portalu. Może to być dla wielu osób raport lekko chaotyczny – opracowałem sobie taki styl pisania że piszę tylko gdy palę, pozwalając płynąć myślom i od razu je zapisując, bez używania „backspac’a” – dlatego jest to raport na temat palenia, na temat którego można by napisać osoby raport „Jak pisałem raport, będąc kompletnie zjaranym” – Pozdrawiam serdecznie i miłego czytania (mam nadzieję.)

Płyniemy! 

  • Marihuana

Nazwa substancji: tetrahydrokannabinol

Poziom doswiadczenia: C2H5OH, Nikotyna, Amfetamina, marihuana,

haszysz,

efedryna, pseudoefedryna...

Set & settings: nudny, senny, marcowy wieczor... samotnie.

  • Bad trip
  • Etanol (alkohol)

S&S Miejsce: Dom, Praca, Miasto Substancja: Alkohol, Marihuana, Amfetamina, Mefedron, Viagra, Kokaina, MDMA, LSD, Oksykodon, Klonozepam Nastawienie: Depresja z licznymi powikłaniami psychicznymi

 

 

Otwieram swoje ciężkie oczy i zerkam na neonowy wyświetlacz mojego budzika.

5:43.

Cholera - myślę sobie i na spokojnie wygrzebuję się z legowiska. Nawet nie próbuję się oszukiwać że uda mi się zdążyć na poranną odprawę.

- Kurwa mać - mruczę do siebie -który to już raz w tym miesiącu ? Piąty ? Szósty ?

Nie jestem w stanie sobie przypomnieć jak wyglądał wczorajszy dzień a co dopiero to.