W psychedelicznym rozdzicielstwie chodzi o coś więcej niż tylko narkotyki

Trzymałem najmłodszą córkę w ramionach, tańcząc i śpiewając pieśni, przy których wcześniej zgubiłem się i odnalazłem, podczas gdy najstarsza patrzyła z miłością w moje oczy. Miałem poczucie, że ta chwila z moimi córkami stanowiła kontynuacją ceremonii. W tym momencie całkowicie zdawałem sobie sprawę ze swojej obecności - dla nich.

Tagi

Źródło

Motherboard

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Komentarz [H]yperreala

Idealistyczne? Może. Ale na pewno bardziej świadome i pozytywniej ukierunkowane, niż powszechna u nas w tym obszerze okołoużywkowa hipokryzja.

Odsłony

1775

Pewnej nocy, po szczególnie trudnym doświadczeniu z ayahuaską, wróciłem do domu, aby zastać moje dziewcznki - wówczas maluchy – męczące się podczas bezskutecznych prób zaśnięcia.

Byłem wyczerpany, ale one popłakiwały. Wyjąłem telefon i włączyłem playlistę z ceremonii świętego leku. Trzymałem najmłodszą córkę w ramionach, tańcząc i śpiewając pieśni, przy których wcześniej zgubiłem się i odnalazłem, podczas gdy najstarsza patrzyła z miłością w moje oczy. Miałem poczucie, że ta chwila z moimi córkami stanowiła kontynuacją ceremonii. W tym momencie całkowicie zdawałem sobie sprawę ze swojej obecności - dla nich.

Uświadomiłem sobie wówczas, że to jest właśnie najwyższa wartość, jaką lek pomaga mi urzeczywistniać. To powód, dla którego nadal z niego korzystam i opowiadam się za znalezieniem dla niego miejsca w życiu rodzinnym.

W erze nowoczesnej psychedelii zanurzeni jesteśmy co najmniej na głębokość trzech pokoleń. Pierwszy autoeksperyment doktora Alberta Hofmanna miał miejsce w dniu 19 kwietnia 1943 roku, 72 lat temu. Timothy Leary rozpoczął swoje zwiedzanie wewnętrznego świata od podróży do Cuernavaca i spotkania z grzybami ponad 50 lat temu, w roku 1960.

Większość psychedelicznej historii skrywa skorupa prohibicji, co uniemożliwia racjonalną, rzeczową dyskusję o tym, jakie pożytki leki te mogą przyniesć naszym rodzinom.

Idea, że psychodeliki mogą odgrywać pozytywną rolę w dobrym rodzicielstwie, może wydawać się radykalna. Nasze szkoły są przecież zdeklarowanymi "strefami wolnymi od narkotyków". A jednak przy bliższym oglądzie w klasach pełno jest psychotropowych leków na receptę. antydepresanty i leki na ADHD są najwyraźniej przepisywane niczym witaminy. Substancje te mogą być bardziej akceptowalne społecznie niż LSD czy grzyby, ale nie rozwiążą przez to zasadniczych psychologicznych i socjologicznych problemów wynikających z rodzinnych dysfunkcji, szerzących się w amerykańskim społeczeństwie.

Z drugiej strony - psychodeliki wykazują niezwykle obiecujące efekty w przezwyciężaniu uzależnień, leczeniu zespołu stresu pourazowego i uzdrawianiu relacji. Zamiast wytłumiać najgłębsze emocje naszych dzieci, moglibyśmy doświadczać własnych - i ich - pełniej. Jest to konkluzja, która doprowadziła mnie do koncepcji psychodelicznego rodzicielstwa.

Żeby wszystko było jasne: nie opowiadam się za podawaniem tych środków małym dzieciom. Nikt nie powinien doświadczać działania psychodelików wbrew woli, dziecko poniżej wieku przyzwolenia w szczególności. Jednakże jako ojciec pięcio- sześcio- i dziewięciolatki, który wyciągnął głębokie korzyści z długiej relacji z nauczycielskimi roślinami, poczułem się zobowiązany do podzielenia się historią mojego związku z nimi i jego wływem na pogłębienie relacji z moimi dziećmi.

Zacząłem również nawiązywać kontakty z innymi osobami ze społeczności psychedelicznej. Wiele z nich dzieli zobowiązanie do bycia uczciwym wobec swoich dzieci, jeśli chodzi o temat ich własnych tego rodzaju doświadczeń i przekonań. Mówią oni, że pracując z tymi substancjami byli bardziej otwarci na odczuwanie własnych emocji, bardziej szczerzy wobec samych siebie, czuli, że w większym stopniu byli w stanie zapewnić należytą troskę i wspierające rozwój środowisko swoim dzieciom.

Słowo "psychedeliczny" zostało stworzone przez psychologa Humphreya Osmonda, oznacza ono "objawiający umysł." W zależności od przekładu słowa "psyche" może również oznaczać "czyniący duszę widzialną." Kiedy my, jako rodzice, ukierunkowujemy nasze życie i zachowania przez pracę nad tym, by "uczynić nasze dusze bardziej widzialnymi" za sprawą doświadczenia psychodelicznego, mamy możliwość tworzenia bardziej wspierających środowisk w najważniejszych, najbardziej kształtujących latach życia naszych dzieci. Znamy siebie pełniej, ponieważ stawaliśmy twarzą w twarz z naszymi cieniami i pławiliśmy się w błogości.

I znów: w psychodelicznym rodzicielstwie nie chodzi o dawanie psychodelików dzieciom zanim dojrzeją. Przeciwnie, chodzi o zastosowanie nauk wyciągniętych z naszych własnych doświadczeń mistycznych do ulepszenia naszego codziennego życia, użycie ich do stworzenia magicznego domu dla naszych dzieci. Psychodeliki zachęcają do zgłębiania duchowości i świadomego życia, wspierają ciekawość, uczciwość i autoekspresję. Który rodzic nie chciałby rozwijać tych cechy u swoich dzieci?

Kiedy Katherine MacLean pracowała z pacjentami pod wpływem psylocybiny w ramach swoich badań w Johns Hopkins, widziała, jak silny na skadinąd zdrowe osoby wpływ miały sytuacje, których osoby te doświadczyły jako niemowlęta. Wiele osób na przykład nadal czuło ogromny strach pozostały po tym, jak rodzice zostawiali ich "żeby się wypłakali".

Te spostrzeżenia doprowadziły ją do przekonania, że ​​lepiej jest dziecko "zagłaskiwać", niż próbować uczyć je niezależności poprzez wstrzymanie się pod okazywania miłości.

"Czuję, że każde doświadczenie z psychodelikami, które miałam przyjmując je osobiście lub wspierając przy tym innych, przygotowało mnie do macierzyństwa" powiedziała mi w rozmowie nagranej dla mojego podcastu.

Psychedeliczne rodzicielstwo opiera się o pracę nad integracją własnych doświadczeń mistycznych, aby móc tworzyć zdrowsze, szczęśliwsze rodziny. W ramach tej pracy, jak sądzę, mamy największe szanse stać się katalizatorem znaczącychh zmian kulturowych, niezbędnych do przekształcenia naszej kultury konsumpcji i materializmu w coś nowego; w podejście oparte o uzdrowienie, uczciwość i miłość.

A jeśli dziecko zechce wziąć grzyby będąc w liceum? Cóż, przynajmniej będzie wiedzieć jak rozpoznać te właściwe i do kogo przyjść, kiedy zrobi się niefajnie.

Oceń treść:

Average: 8.4 (9 votes)

Komentarze

debile (niezweryfikowany)

dorabianie ideologii do ćpania poziom ekspert

Smutek (niezweryfikowany)

Popieram komentarz powyżej. Wzniosła ideologia dla prostej słabości do mózgotrzepów. Ćpaj i pogłębiaj się w autonomicznym przekonaniu, że to Ty robisz dobrze, a świat jest w błędzie - to klasyczny i najczęstszy symptom żarcia psychodelików. Szkoda mi tylko twoich dzieci.

pokolenie Ł.K.

Cóż, najrozsądniej chyba rzecz oceniać po skutkach. A możliwości pozytywnego wpływu rozsądnie dawkowanych sesji z psychodelikami na całościowe funkcjonowanie jednostki nie sposób zaprzeczyć. Pejotl na przykład funkcjonuje w kulturach, gdzie zażywa się go tradycyjnie, na mniej więcej takiej zasadzie, jak opisane jest to w artykule i z powodzeniem spełnia funkcję ingerującą te społeczności, nie niosąc jednocześnie żadnych znanych negatywnych skutków.

Pi (niezweryfikowany)

Humprey nazywa się Osmond, nie Osmand ;)

pokolenie Ł.K.

Prawda, zostawiłem literówkę z oryginału, dzięki!

Intergalaktyczny (niezweryfikowany)

Artykuł w stu procentach trafny. To co zaskakuje w psychodelikach to właśnie poczucie więzi rodzinnych o których często zapomina się w dzisiejszych czasach hejtu i paradoksalnego braku wiedzy elementarnej zaćmionej dodatkowo przez pseudo nauki pozbawiające nas wrażliwości. Szkoda że człowiek najczęściej zdaje sobie z tego sprawę w wieku 89 lat (jeżeli dożyje, podtrzymywany przez oczywiście "nie narkotyki", które zupełnie nie wpływają na organizm, a już na pewno nie na umysł), a wtedy jest już trochę za późno na zmianę czegokolwiek w swoim życiu.

patrykkutkiewicz

Legalizacja

Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina

Doświadczenie : Alkohol,marihuana,haszysz,lsd,extasy,(met)amfetamina,efedryna,DXM,benzodiazepiny


Set&setting: 8 rano, wolna chata do 16,chęć przeżycia czegoś nowego, a zarazem groza




        Ten dzionek zapowiadal się wyjatkowo.W przeddzien tego zajścia będąc na dropsie postanowilem ze wybadam coś nowego, a że benzia jest tania i dobra jak słyszałem zdecydowałem się właśnie na nią.


        • Etanol (alkohol)
        • Kofeina
        • LSD-25
        • Retrospekcja

        Podróż z dwoma bliskimi przyjaciółmi i zarazem współlokatorami biorącymi kwas po raz pierwszy - S i P, słoneczny styczniowy dzień, obecny przez większość czasu opiekun - J (też współlokator). Dobre nastroje, długo wyczekiwany trip. Sporo zmian otoczenia - plaża w ciągu dnia, ulice miasta, blokowisko w nocy, mieszkanie kumpla, samochód, jeszcze raz plaża w nocy i na koniec nasze mieszkanie. Mieliśmy do dyspozycji także ostatnią już osobę z mieszkania - H, który podjął się roli kierowcy.

        Trip opisywany po upływie długiego czasu. Podawane czasy są więc raczej orientacyjne. Podobnie jak z poprzednimi moimi TR - będzie długo i szczegółowo (tym razem naprawdę aż do przesady). Chcę spisać jak najwięcej z tego, co zapamiętałem. Rola którą staram się spełnić to raczej bycie dobrym kronikarzem niż gawędziarzem. Każdy kto nie poczuł się odstraszony powyższą zapowiedzią jest mile widziany w drugim akapicie, oraz każdym następnym.

        • Inhalanty

        Opiszę jedno z ciekawszych przeżyć, które doświadczyłem po kleju. Osiagałem je stopniowo (za każdym kiraniem coraz bogatsze w szczegóły, głębsze, ciekawsze tym bardziej, iż był to cev.)


        • Heroina

        marie claire nr 6/2002 - str 83-85 - kronika życia narkomanki





        randomness