REKLAMA




UK: David Nutt wzywa do racjonalizacji prawa i opracowania antidotum na syntetyczne kannabinoidy

"Pewne jest, że nastał najwyższy czas, by rząd wsparł opracowanie takiego antidotum - jeśli nie ze względów humanitarnych i zdrowotnych, to przynajmniej ekonomicznych..."

W zeszłym roku wysłałem do sekretarzy zdrowia i spraw wewnętrznych pism z sugestiami na temat możliwości opracowania antidotum na spice. Ich odpowiedzi wskazywały na bagatelizowanie rozmiaru problemu syntetycznych kannabinoidów i ogólny brak zainteresowania ideą antidotum.

Wywołane przez spice epidemie „zombie” na ulicach Nowego Jorku i Manchesterze trafiły w minionym roku na pierwsze strony gazet. Stosowanie tych nowych, potężnych i szkodliwych form syntetycznych kannabinoidów jest coraz powszechniejsze w naszych więzieniach i wśród bezdomnych, z liczbą powiązanych z tymi substancjami zgonów szacowaną w ubiegłym roku na ponad 50 przypadków. Zażywanie tych środków może skutkować silnymi stanami psychotycznymi, często z towarzyszącym bardzo agresywnym zachowaniem. Zdarza się, że stan utraty świadomości [pod wpływem spice] kończy się zamarznięciem. Wszystkie te zagrożenia angażują ogromne ilości środków i czasu policji, służb więziennych i pracowników służby zdrowia, marnując tym samym ogromne kwoty publicznych pieniędzy.

Spice to ogólne określenie dla setek wersji tzw. syntetycznej marihuany, używanych w jej zastępstwie. Pierwsze syntetyczne kannabinoidy zostały opracowane w latach 70. XX w. jako potencjalne leki, ale wstępne badania na ludziach wykazały, że ich działanie jest tak mocne i nieprzyjemne, że żaden tego typu lek nie pojawił się w handlu. Z czasem zaczęto je oferować jako legalne alternatywy marihuany i nazwano „spice”.

Problemy ze „spice” są wielorakie. Pierwszym z nich jest brak jakiejkolwiek kontroli jakości: ilość syntetycznego kannabinoidu w każdej poszczególnej porcji jest z zasady nieokreślona. Po drugie, charakterystyki (safet data) substancji są bardzo ubogie, jeśli istnieją w ogóle. Po trzecie, wielu z nich to środki znacznie silniejsze od tradycyjnej marihuany, do stu razy aktywniejsze w badaniach pozaustrojowych i nigdy nietestowane na zwierzętach — nie mówiąc już o testach na ludziach — brak zatem danych na temat bezpieczeństwa ich rzeczywistego stosowania.

Większość z tych substancji nich nie jest wykrywana w ramach obecnie stosowanych procedur testowania, dlatego preferują je więźniowie. Wysoka moc oznacza z kolei, że są to narkotyki bardzo rentowne. Kosztującym kilka funtów roztworem można namoczyć arkuszu papieru formatu A4, który po wyschnięciu można pociąć na około 100 jednostek, z których każda będzie przyzwoitą „działką”, którą można będzie sprzedać za jakieś 5 funtów.

Reakcją rządu była zakazanie tych środków poprzez serię poprawek do ustawy o nadużywaniu narkotyków. Na dziś dzień wszystkie syntetyczne kannabinoidy są zatem nielegalne. Jednakże tak jak w przypadku innych narkotyków, zakaz nie zatrzymał używania spice. Heroina pozostaje nielegalna od 50 lat, jednak liczba [spowodowanych przez nią] zgonów osiągnęła w Anglii i Walii w ubiegłym roku szczyt wszech czasów.

Co więc powinien zrobić rząd w sprawie spice? Po pierwsze, należy uznać, że problemu tego nie można rozwiązać uciekając się do uproszczonych metod, takich jak mnożenie zakazów czy dotkliwsze kary dla użytkowników. Powinniśmy zrozumieć, że to stanowisko władz w sprawie używania konopi jest głównym powodem popularyzacji spice w Wielkiej Brytanii. Powinniśmy zatem skończyć z testowaniem więźniów i innych pod kątem używania marihuany, aby zachęcić ich do powrotu do naturalnego środka.

Komisarz manchesterskiej policji zastanawia się publicznie, czy problem pogorszyła „Ustawa o substancjach psychoaktywnych”, której następstwem jest przeniesienie handlu syntetycznymi kannabinoidami z headashopów na rynek podziemny. Może powinniśmy opracować strategię ograniczania szkód poprzez umożliwienie sprzedaży bezpieczniejszych wersji syntetycznych kannabinoidów, a nawet samych konopi, z powrotem w wyspecjalizowanych sklepach?

Mając jednak do czynienia z epidemią bieżącego użytkowania, musimy pilnie opracować substancje działające antagonistycznie do konopi jako odtrutki na spice do wykorzystania przez pracowników służby zdrowia.

Skuteczność naloksonu jako ratującego życie antidotum na przedawkowanie heroiny jest obecnie dobrze znana, jest on z tego powodu udostępniany użytkownikom opioidów i osobom z ich otoczenia. Kilka antagonistów receptorów kannabinoidowych jest już znanych i dla jednego z nich, rymonabantu, istnieją obszerne dane na temat bezpieczeństwa stosowania u ludzi. Został on zarejestrowany w Europie dziesięć lat temu jako środek pomocny w hamowaniu przyrostu masy ciała u ludzi, którzy przestali palić. Jednakże badania przeprowadzone już po jego wprowadzeniu do obrotu ujawniły, że u niektórych osób leczenie rymonabantem wiązało się ze zwiększeniem reakcji depresyjnych, czasami występowaniem myśli samobójczych (choć nie samych samobójstw). Spowodowało to, że został wycofany z rynku z uwagi na zbyt niski w odniesieniu do tego wskazania medycznego stosunek korzyści do ryzyka. Jednakże w odniesieniu do kwestii odwracania efektów spice zastrzeżenia te nie mają zastosowania – substancja byłaby używana tylko raz, interwencyjnie, aby odwrócić złą reakcję, w celu powstrzymania użytkownika spice od zrobienia krzywdy sobie lub osobom z otoczenia.

Inną droga są prace nad ziołowych antidotum THCV. Jest ono wytwarzane w konopiach obok d9THC i wielu innych kannabinoidów. Niedawno wykazano, że charakteryzuje je antagonistyczne działania przeciwko efektom psychotycznym indukowanym przez d9THC, a zatem niemal na pewno mogłoby łagodzić zatrucie spice. Niestety, zaledwie kilka miesięcy temu, Rada Doradcza ds. Nadużywania Narkotyków odmówiła udostępniania go w tym celu, opierając się na fałszywej przesłance — pojedynczej adnotacji z opracowania z roku 1974 głoszącej, że podane dożylnie w dużych dawkach THCV, miało przypominać w pewnym stopniu d9THC.

Pewne jest, że nastał najwyższy czas, by rząd wsparł opracowanie takiego antidotum - jeśli nie ze względów humanitarnych i zdrowotnych, to przynajmniej ekonomicznych.

Oceń treść:

Average: 10 (4 votes)

Komentarze

andrzejrr (niezweryfikowany)

Adoptowalbym go Davida Nutta ,ma racje czas by moje pokolenie zalegalizowalo narkotyki.
Dostalo sie nowa partia calkowicie z mlodych ludzi w swietle prawa w sejmie w blasku fleszy zakegalizowalo na poczatek morfine ,amfetamine,mariuhane,MDMA i jej analogi MDxx APBx

Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza

łąka, spokojna miejscówka z dala od ludzi, dobre nastawienie, odpowiednia muza ;>

19.10.2008

Niedziela, jesienne, szare popołudnie. Jak co dzień, od pewnego czasu udaję się na popołudniowy spacer celem zajebania się gdzieś w plenerze, ot taka moja ziołolecznicza terapia. Dzisiaj urozmaiciłem menu i wziąłem ze sobą dość pokaźny worek suszu szałwii wieszczej. Snickers, coś do picia, zapalniczka, dobra muzyka na uszy i już mogę wyruszać w swój własny zielony świat. W drodze na wcześniej zaplanowaną miejscówkę spaliłem nabitkę mj, szło się miło i gładko mimo iż było kurewsko pod górę.

  • Marihuana

Postanowilsmy,ze pojedziemy na sylwka do Zakopca-wszystko udalo sie przygotowac i w koncu pojechalismy. Oczywiscie, kolezanka zalatwila trawe-jak mowila "delikatna" (jak sie pozniej okazalo, byl to straszliwy skun-ale o tym pozniej). Po sylwestrowej zabawie, ktora skonczyla sie dla nas pare minut po 12, poszlismy do pokoi-razem bylo nas 5 osob, ktore postanowily sie najarac(reszta jeszcze balowala). Moj koles z widoczna wprawa nabil lufe i puscil dookola raz i jeszcze raz... W czasie samego jarania wyglaszlismy tezy o wyzszosci srodkow halucynogennych roznej masci nad alkoholem.

  • Grzyby halucynogenne
  • Użycie medyczne

Codzienna depresja

Cześć wszystkim,

dzisiaj nie będzie o kosmitach, czy sigma Plateau. Dzisiejsza opowieść to opowieść o upadku i ponownych narodzinach. Opowiem Wam jak zaczęła i jak zakończyła się moja przygoda z amfetaminą, a na koniec jako bonus dorzucę historię o pożegnaniu z kodeiną. Mam nadzieję, że komukolwiek to pomoże, jeśli zobaczy, że nie jest sam i rozpozna u siebie pułapki myślenia, w które wpadałem ja.

Moja historia z amfetaminą

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Podróż odbyłem sam w głównej mierze odbywała się ona w domu, jednak opisuję tutaj również doświadczenie po wyjściu na zewnątrz. W dniu brania grzybów byłem nieco zmęczony i senny, a mój humor był neutralny. Byłem jednak w stanie podniecenia faktem, że będę brał grzyby.

Moja podróż odbyła się raczej spontanicznie, gdyż tego dnia nie planowałem tripować i chciałem poczekac, aż grzyby się wysuszą. Ciekawość wzięła jednak górę. 

O godzinie (około) 20:30 zjadłem pierwsze (świeże) grzybki Psilocybe Cubensis "Colombian". Dokładnej gramatury nie znam, ponieważ nie miałem w domu wagi. Po upływie około 30 minut nie odczuwałem żadnych efektów, więc postanowiłem dorzucić jeszcze kilka. Efekty nie przychodziły. Podejrzewam, że to przez fakt, ze tego dnia zjadłem całkiem sporo jedzenia.