REKLAMA




Sting: Skończmy wojnę z narkotykami

Tagi

Źródło

Krytyka Polityczna (narkopolityka.pl)

Tłumaczenie

Jan Smoleński (Krytyka Polityczna)

Odsłony

6777

Piszę to, bo wierzę, że Stany Zjednoczone – podobnie jak my wszyscy – muszą zrobić dokładnie coś w kwestii, która była i jest największą, najbardziej niesprawiedliwą porażką, a zarazem tematem politycznie nietykalnym. Chodzi o wojnę z narkotykami.

Wojna z narkotykami jest porażką. To jednak nie wszystko. Wojna ta wciąż wyrządza szkody naszemu społeczeństwu. W cieniu handlu narkotykami kwietnie brutalna przestępczość. Ludzie naprawdę potrzebujący pomocy nie otrzymują jej. Na pomoc nie mogą liczyć również osoby potrzebujące medycznej marihuany do tego, by leczyć potworne choroby. Wydajemy miliardy dolarów, zapychając nasze więzienia niegroźnymi przestępcami i poświęcając naszą wolność.

Zbyt długo wojna z narkotykami była przedsięwzięciem świętym, całkiem niemal odpornym na publiczną krytykę. Politycy godzili się na to, byle tylko nie przylepiono im łatki „miękkich wobec przestępczości”. Wszyscy działacze, którzy odważyli się wystąpić z odmiennym zdaniem, byli spychani na margines.

Ostatnio odkryłem, jak bardzo się to zmienia. I dlatego zdecydowałem się zabrać głos w imieniu niezwykłej organizacji Drug Policy Alliance.

O DPA dowiedziałem się z gazety, która wydaje się być ostatnim miejscem na przemyślaną dyskusję o wojnie z narkotykami. Przeczytałem o organizacji na stronie „Wall Street Journal” [prawicowy dziennik amerykański – przyp. tłum.]. Komentator WSJ wypowiedział w przemyślany i akuratny sposób coś, co każdy, kto poważnie przyjrzał się na tematowi, wiedział od lat: Wojna z narkotykami jest całkowitą porażką, której koszta społeczne stają się coraz trudniejsze do zniesienia i nie ma sposobu, by je usprawiedliwić.

Autorem tego tekstu jest były profesor Uniwersytetu w Princeton a obecnie aktywista Ethan Nadelmann, szef DPA. Byłem pod takim wrażeniem jego argumentów, że zacząłem przyglądać się organizacji. Jej praca przemówiła do mnie, jako działacza na rzecz sprawiedliwości społecznej – ponieważ to o nią chodzi w skończeniu wojny z narkotykami.

Przez lata wojna ta była używana jako pretekst do zamykania ludzi w więzieniach na zbyt długo, ludzi, których „przestępstwa” nie skrzywdziły nikogo, ludzi, którzy w chwili skazania żyli już na marginesie społeczeństwa, których głosy były najsłabsze.

Przez wojnę z narkotykami podeptana została wolność obywatelska. Egzekwowanie prawa jest zmilitaryzowane. Wydano setki miliardów dolarów, które mogły być przeznaczone na przeciwdziałanie biedzie czy zanieczyszczaniu środowiska. Osoby potrzebujące pomocy w walce z nałogiem traktowane są jak kryminaliści. W tym samym czasie środki na zwalczanie prawdziwej, brutalnej przestępczości zostały znacznie zredukowane. Wojna z narkotykami nie powstrzymała ludzi przed zażywaniem ich, nie powstrzymała przemytu ani sprzedaży na ulicach.

Wszystko to było dla mnie jasnym komunikatem – czas wyjść z naszej strefy komfortu i spróbować czegoś nowego. To właśnie proponuje DPA. Koncentruje się na redukcji szkód wyrządzanych przez narkotyki, a nie na obsesyjnych i bezsensownych zakazach.

Jestem partnerem DPA dlatego, że organizacja ta walczy o leczenie, postuluje wprowadzenie skutecznej edukacji o narkotykach dla młodych ludzi, a ponadto niezmordowanie broni wolności, które zostały poświęcone w imię wojny z narkotykami. Broni jej przechodząc niekiedy drogę od lokalnych sądów po Sąd Najwyższy.

Warunki polityczne w Waszyngtonie wydają się wreszcie sprzyjać głębokim zmianom w polityce narkotykowej. Prezydent Barack Obama otwarcie powiedział, że wojna z narkotykami jest porażką. Na Kapitolu trwają prace legislacyjne nad dekryminalizacją marihuany.

Nie mamy jeszcze sukcesu w kieszeni. Wciąż usłyszeć można echa starej polityki zastraszania i demagogii, która przez długi czas przyświecała wojnie z narkotykami. Musimy wspólnie dopilnować, by kwestia ta stała się priorytetem i by podchodzono do niej w rozsądny sposób.

Mam nadzieję, że dołączycie do mnie i staniecie się członkami Drug Policy Alliance. Potrzebny nam jest ruch, który postawi DPA w pozycji umożliwiającej wykorzystanie wszystkich szans wynikających ze zmian w Waszyngtonie. Potrzebny nam jest ruch, który pozwoli walczyć o zdrowy rozsądek w polityce narkotykowej w całym kraju.

Każdy wie, że wojna z narkotykami to porażka. Nadszedł czas, by wychynąć z naszych wygodnych miejsc, przyznać prawdę i wezwać naszych przywódców – i nas samych – do zmian.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Co jak co, ale to na pewno zakończy wojne.

Anonim (niezweryfikowany)

>Co jak co, ale to na pewno zakończy wojne.

 

 

Pewnie nie, ale głos Stinga IMVHO jest bardziej słyszalny, jak mj np :-P.

 

greetz

 

C

Anonim (niezweryfikowany)

i nawet nie miem, gdzie i na jaki odwyk iść - plery wysiadają i oczy, że zdechnąć idzie.

Anonim (niezweryfikowany)

No panie sting, musiał pan wciągnąc nie złego blanciora..

Anonim (niezweryfikowany)

Raczej batona ....

Anonim (niezweryfikowany)

ogólnie ciężko.. ;/

Anonim (niezweryfikowany)

Panie Sting, zawsze uważałem Pana za mądrą osobę. Tutaj potwierdza Pan moje zdanie. Jeżeli ruszy się coś w Stanach to zapewne Polska może też coś zrobi w tym kierunku, bo jak wiemy Polska liże ostro dupę Amerykańcom.

 

Pozdrawiam

Anonim (niezweryfikowany)

...podobnie, jak zdecydowana większość publicystów na tylko sobie znany sposób przychylnych wolnej narkotyzacji.

http://maszyna.blog.onet.pl/Porazka-uytkownikow,2,ID404629589,n

Anonim (niezweryfikowany)

Brawo panie Sting :) im wiecej takich mądrych głosów tym lepiej, zwłaszcza wśród znanych ludzi :)

Anonim (niezweryfikowany)

No nareszcie wojna się skończyła...

Anonim (niezweryfikowany)

Zabrońmy wszystkiego. Zabrońmy alkoholu bo ludzie się upijają i umierają, zabrońmy pałek basebolowych i kominiarek bo są napady hooliganów w ich ręku, zabrońmy mieć w domu krzeseł bo jakiś małolat obij nim swoją matkę.

 

Dlaczego do u licha ja tak samo nie mogę dotać w aptece czystej wysoko  procentowej heroiny ? Do u licha zawsze wszędzie będzie jakaś prohibicja.

 

P.S. A może tak prohibicja na nasze władze i konstytucję ?

 

 

Anonim (niezweryfikowany)

Nadszedł czas, by wąchnąć z naszych wygodnych miejsc i  przyznać prawdę i wyzwać naszych przywódców!!!

Anonim (niezweryfikowany)

Te lewaki tylko potrafią gadać może od słów do czynów nareszcie?

Anonim (niezweryfikowany)

Takich narkomanów jak tutaj to do pieca ! Sting jest też narkomanem skoro tak mówi ! Od marihuany się zaczyna, a później jak mój Śp. syn będzie heroinę w żyły wstrzykiwał. Do pieca narkomani !

Anonim (niezweryfikowany)

Mam rozumiec ze zabilas wlasne dziecko ?, narkotyki nie sa przyczyna cpania,etc, tylko skutkiem problemow w zyciu, ktore zwykle maja poczatek w otoczeniu najblizszym. Rodzina. Jak juz masz na kogos narzekac, narzekaj na siebie, za bycie beznadziejnym rodzicem, za tchórzostwo i brak bezwarunkowej miłosci do dziecka, które spowodowało że jedyna rzecz jaka dawała mu przyjemność to narkotyk.

Miłość jest mocniejsza od każdego narkotyku, bo narkotyki dają tylko iluzje szczęscia.

Mówie o szczególnych przypadkach, bo można próbowac z ciekawości, etc.

 

Nie róbmy z siebie małych dzieci które jak się skaleczą to będą miały za złe że posiadanie noża jest legalne.

Ktoś umrzę z przedawkowania środka przeciwbólowego, zakażmy go. Jesteśmy nieświadomymi debilami, zakażmy wszystko co może nam zrobić krzywdę.

Tak naprawdę tylko zakazane rzeczy zwracają na siebie uwagę,  choć 1 przykład czegoś zupełnie legalnego co powoduje tyle cierpienia co cos nielegalnego.

Anonim (niezweryfikowany)

Do pieca? Skoro tak pani myśli to z całą pewnośćią winą za śmierć pani syna może obwiniać tylko siebie. Wygląda na to że będziemy musieli poczekać, (zabrzmi to trochę brutalnie) aż całe to stare niereformowalne pokolenie wymrze skoro takie jest ich myślenie. Nie mogę ogarnąć jak człowiek który rzekomo stracił bliską mu osobę poprzez chorobę taką jak każda inna, bo narkomania to choroba piszę że z takimi ludź to do pieca. Nie rozumię co przez panią przemawia ale z takiej postawy wynika jedno nie darzyła panie swego syna zbytnim uczuciem skoro pisze pani takie bzdury.

 

Anonim (niezweryfikowany)

Czy gdyby pani syn nadal żył i wiedziałaby pani, że ćpał - wpieprzyła by go pani do pieca? Wątpię. Z narkotykami jest tak (a  przynajmniej w większości przypadków) zaczyna się od problemów. Kłótnie w domu, problemy w szkole i znajomymi. Człowiek chce uciec od przykrej codzienności, zapomnieć na chwile i poczuć jak to jest, gdy się nie martwi i nie pamięta. Cieszy się chwilą zapomnienia. Chce zostać w takim uczuciu, ale ono mija. Chce to poczuć jeszcze raz, bierze więcej. I tak się zaczyna uzależnienie.

Wielu ludzi unika takich osób, traktuje ich jak zaraze. Sądzę, (anpewno nie tylko ja) że takim ludziom powinno się pomóc. A nie... wsadzać do pieca. Co Ty kobieto chcesz zrobić obóz zagłady dla narkomanów czy co?! Jestem jeszcze gówniarą, ale wiem jak take osoby się czują. Umiem, albo chociaż staram się je zrozumieć.