O pułapkach, w które wpadają naukowcy badający psychodeliki

Matthew W. Johnson, profesor psychiatrii i nauk behawioralnych z Johns Hopkins University School of Medicine, ostrzegł przed trzema pułapkami, w jakie wpadają badacze psychodelików. Są to: pułapka błędu pomieszania pojęciowego; pułapka wprowadzania przez badaczy do ich praktyki własnych przekonań religijnych; oraz pułapka ‘psychodelicznej wyjątkowości’. Poniżej przedstawione są zalecenia Johnsona, których przestrzeganie pozwoli na ominięcie tych pułapek. Prócz zaleceń przedstawione zostają krótkie opisy sytuacji, do których się aplikują.

Tagi

Źródło

5HT2A.PL, Mariusz Sarnicki

Komentarz [H]yperreala

Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy serdecznie i zachęcamy wszystkich do odwiedzenia strony 5-HT2A - Psychodeliczny Przegląd Naukowy, gdzie znajdziecie mnóstwo równie ciekawych materiałów!

Odsłony

3274

Matthew W. Johnson, profesor psychiatrii i nauk behawioralnych z Johns Hopkins University School of Medicine, ostrzegł przed trzema pułapkami, w jakie wpadają badacze psychodelików. Są to: pułapka błędu pomieszania pojęciowego; pułapka wprowadzania przez badaczy do ich praktyki własnych przekonań religijnych; oraz pułapka ‘psychodelicznej wyjątkowości’. Poniżej przedstawione są zalecenia Johnsona, których przestrzeganie pozwoli na ominięcie tych pułapek. Prócz zaleceń przedstawione zostają krótkie opisy sytuacji, do których się aplikują.

Pułapkę błędu pomieszania pojęciowego można ominąć, trzymając się precyzyjnie zdefiniowanych terminów, podpartych dowiedzionymi empirycznie faktami.

Johnson nawiązuje do klasyfikacji Davida Chalmersa dotyczącej podziału na łatwe i trudne problemy świadomości. Te pierwsze są zagadnieniami stricte naukowymi, te drugie wykraczają poza warsztat nauki, sytuując się po stronie zagadnień filozoficznych. Tematyka ta była już omawiana: zobacz: https://5ht2a.pl/psychodeliki-a-swiadomosc/.

Gdy chodzi o łatwe problemy świadomości, mamy do czynienia z szeregiem perspektyw określających różne zjawiska. Dlatego lepiej określać je odrębnymi specyfikującymi je terminami. Są to m.in. zdolność odczuwania zmysłami środowiska i reagowania na nie [sentience], czujność [wakefulness], samoświadomość w sensie zdolności do auto-referencji [self-awareness], meta-kognicja, czyli zdolność opisywania swych stanów mentalnych, świadomość dostępności [proces czynienia dostępnymi stanów wewnętrznych, tzw. access consiousness], zdolność integrowania informacji czy zdolność kontroli zachowania. Psychodeliki jak na razie nie przyczyniły się za bardzo do rozwikłania powyższych kwestii. Cytując Johnsona, jak na razie prowadzone badania dały nam testowalne hipotezy względem tego, “jak psychodeliki działają, a nie względem tego, jaka jest natura świadomości”. Tym niemniej, można je tu wykorzystać w konkretnych celach – są one wyszczególnione w pkt 4.

O ile nie rozpatrujemy dobrze zdefiniowanych pojęć, lepiej omijać używania słowa świadomość w powiązaniu z badaniami z użyciem psychodelików.

Odnosiłoby się to do zmian w tym, co rozumiemy jako doświadczenie subiektywne. Dla części badaczy zmiany te siłą rzeczy konstytuują konieczność badań świadomości, z czym Johnson się nie zgadza. Traktowanie subiektywnego doświadczenia jako zmian zachodzących w treściach świadomości spowodowałoby, że musielibyśmy potraktować wiele dyscyplin psychologii czy neurobiologii jako dyscypliny badające świadomość. To z kolei prowadzi do jeszcze większego pomieszania terminologicznego.

Warto badać wpływ, jaki doświadczenia psychodeliczne mogą wywierać na doświadczające je osoby pod kątem ich rozumienia tego, czym jest świadomość.

Należy jednak zachować tu stosowny dystans epistemiczny. Johnson nawiązuje tu do wydanej w USA głośnej książki Briana C. Muraresku, The Immortality Key: The Secret History of the Religion with No Name. Muraresku sugeruje, że rozwój różnych idei dotyczących świadomości był związany z psychodelicznymi doświadczeniami filozofów starożytnej Grecji (np. podczas misteriów eleuzyjskich). Niektórzy badacze uważają też, że ich własne doświadczenia mogą dać wglądy odnośnie tego, czym jest świadomość. Problem w tym, że sugestie nie są dowodami: nie ma empirycznych badań, które potwierdziłyby takie sugestie. Problem też w tym, że doświadczenia takie niekoniecznie muszą być prawdziwe. Wręcz odwrotnie: mogą prowadzić do wglądów eskapistycznych, odbiegających od tego, co rozumiemy jako ustalone prawdy. Tym niemniej, zdaniem Johnsona warto zgłębiać to, jak psychodeliki mogą wpływać na to, co się rozumie przez termin świadomość.

Warto prowadzić empiryczne badania z psychodelikami jako narzędziami do zgłębiania tych obszarów, które denotują terminy powiązane ze świadomością.

Psychodeliki można wykorzystać jako narzędzia w zgłębianiu zagadnień dotyczących wymienionych w pkt 1. łatwych obszarów świadomości. Można je wykorzystać do wywoływania wspomnień autobiograficznych. Mogą być narzędziem służącym do odzyskiwania/procesowania/rekonsolidacji wspomnień związanych z takimi zaburzeniami jak trauma, depresja czy uzależnienia. Można też za ich pomocą próbować badać samoświadomość poprzez analizę wywoływanych doświadczeń zjednoczenia.

Dane z badań psychodelicznych próbowano też wykorzystać w próbach wyjaśnienia świadomości jako takiej. W dwóch takich teoriach, Global Workspace Theory oraz Integrated Information Theory, wykorzystywano dane z badań nad psychodelikami w celu wykrycia potencjalnych problemów, jakie te teorie mogły generować. Powodzenie tych teorii w zakresie wyjaśnienia świadomości jest wątpliwe, niemniej mogą one pchnąć do przodu nasze rozumienie wspomnianych łatwych problemów. Ponownie, ważne jest tu zachowanie precyzyjnych kryteriów klasyfikujących zagadnienia w celu uniknięcia błędu pomieszania językowego.

Nie należy do badań czy terapii wprowadzać pojęć religijnych, czy jakichkolwiek innych poza-empirycznych konstruktów.

Jest to ostrzeżenie dla badaczy/klinicystów, by nie przenosili na osoby badane czy pacjentów swych przekonań względem sfery religijnej/nadnaturalnej. Pojawia się tu ponownie ryzyko bałaganu terminologicznego: słowo duchowe [spiritual] może jednocześnie zawierać konotacje religijne jak i świeckie psychologiczne (np. rozwój duchowy w sensie dobrostanu psychicznego). Gdy chodzi o te pierwsze, badacze powinni zajmować pozycje wyznaniowo neutralne z jednoczesnym zachowaniem pełnej tolerancji wobec wierzeń pacjenta. W przypadku tych drugich – mamy tu do czynienia z takimi aktywnościami jak rozwijanie poczucia sensu własnego życia, przynależności do wspólnoty, dbania o innych. Są to cechy, których rozwijanie należy do najlepszych praktyk psychoterapeutycznych. Pacjenta można poprosić, by przyniósł ze sobą znaczące dla niego przedmioty. Mogą to być np. zdjęcia rodzinne. Mogą to też jak najbardziej być figury religijne, ale to ma być wybór pacjenta a nie terapeuty.

Nie należy umieszczać figur religijnych w przestrzeni, w której odbywają się sesje psychodeliczne.

Tak jak powyżej, jest to element narzucania na badane osoby niekoniecznie im odpowiadających światopoglądów. W rezultacie może to doprowadzić do efektu odwrotnego i odstręczania przedstawicieli innych religii. Mieszanie sacrum z profanum może również mieć negatywnie na rozwój badań i spowodować problemy z absorpcją psychodelików przez mainstream. Może to z kolei przekładać się na takie wymierne aspekty jak pokrywanie terapii przez ubezpieczenie czy rozwijanie medycznych programów rządowych. Sesje powinny być tak ustawiane, by pacjenci mogli wydobyć z doświadczenia ich własne znaczenie – to, co dla nich istotne.

Należy zapewniać jak największą przejrzystość procesu terapeutycznego.

Doświadczenia psychodeliczne powodują, że mające je osoby stają się bardzo podatne na jakiekolwiek sugestie ze strony otoczenia. Z drugiej strony – co szczególnie uwydatniło się w latach 60-ych [zapewne aluzja do Leary’ego, MS] – badacze eksperymentujący z psychodelikami mają skłonność do wpadania w pułapkę psychodelicznej wyjątkowości i ustawiania siebie w pozycji guru. Jest to pozycja nadużywania swej pozycji eksperta/autorytetu i narzucania innym swych poza-empirycznych poglądów. Po jednej stronie mamy więc osobę szczególnie podatną na sugestie, dla której doświadczenie psychodeliczne może stanowić jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu. Po drugiej stronie mamy osobę znajdującą się w pozycji uprzywilejowującej. Jest to obszar, w którym mogą tworzyć się swego rodzaju toksyczne relacje zależności i nadużyć, jak np. relacje seksualne. By tego uniknąć, proces terapii powinien być maksymalnie transparentny. Dla przykładu, zaangażowanie większej liczby profesjonalistów do opieki nad pacjentem podczas terapii może spowodować osłabienie natężenia relacji pomiędzy terapeutą a pacjentem.

Należy ściśle trzymać się mądrości zawodowych ograniczeń.

Tak jak powyżej, należy trzymać się wypracowanych cechujących daną dyscyplinę metod postępowania. Powinno to ograniczyć potencjalne pole do jakichkolwiek nadużyć w relacji między pacjentem a badaczem czy terapeutą.

Źródła: Johnson, Matthew W.. Consciousness, Religion, and Gurus: Pitfalls of Psychedelic Medicine. 2020. ACS Pharmacol. Transl. Sci. 2021, 4, 2, 578–581

DOI: https://doi.org/10.1021/acsptsci.0c00198

Oceń treść:

Average: 5.7 (7 votes)

Komentarze

:P (niezweryfikowany)

Doświadczenia enteogenne WYWOŁUJĄ sany mistyczne czy to się komuś podoba, czy nie i aby je skutecznie zintegrować prowadzący powinien samemu mieć ugruntowane stanowisko na temat duchowości i jej wpływu na życie pacjentów aby ograniczać ich zmienianie się w potencjalnych np. Jezusów albo zamachowców samobójców.

Zajawki z NeuroGroove
  • 2C-E
  • Pierwszy raz

Mieszkanie znajomego. Specyfik zjedzony o 21.00, koniec wszelkich doznań po ok. 10 godzinach.

Moją przygodę z 2C-E rozpoczęłam od przyjęcia dawki 20mg – ok. 2/3 połknęłam, 1/3 zaaplikowałam donosowo po upływie jakichś 20 minut od zjedzenia „bomby”. Już kilkanaście minut po wciągnięciu kreseczki poczułam pierwsze efekty. Żałuję, że nie zaaplikowałam sobie więcej tą drogą, bo wiem że w moim przypadku zjadanie narkotyku daje kiepskie efekty, lecz kolega nastraszył mnie, że proszek straszliwie żre w nos. Okazało się, że moje obawy były mocno przesadzone – specyfik rzeczywiście nie był najprzyjemniejszym, co wciągałam, ale nie plasował się też w czołówce najgorszych.

  • Powój hawajski

Wiek: 17

Doświadczenie: alkohol, THC, gałka, DXM, różne ziółka etnobotaniczne z większym lub mniejszym powodzeniem

S&s: zacisze własnego pokoju i spokój w domu

Zamówione 10g powoju (Ipomoea tricolor) leżało i kusiło dłuższy czas. W końcu w sobotę nadeszła okazja - reszta domowników wybyła na weekend poza miejsce zamieszkania, dając ku mojej uciesze możliwość odurzenia się :D

  • Benzydamina

Nazwa: Benzydamina (Tantum Rosa)


Poziom doświadczenia: Pierwszy raz


Dawka, metoda zażycia : 4 saszetki (po dwie na łebka); doustnie


“Set & setting” : dom, kolo 16:30


Osoby: 1. 95 kg 195 cm wzrostu (autor)


2. 70 kg 187 cm wzrostu (kumpel)

  • 25B-NBOMe
  • Pierwszy raz

Ekscytacja,chęć spróbowania psychodelików,otwartość na nowe doznania,idealne otoczenie(piękny,słoneczny dzień wiosny i dwóch najbliższych znajomych obok siebie)

 Tego dnia wstałem nadzwyczaj chętnie.Od dwóch dni,kiedy w ręce wpadły mi dwa kartony z 25b-nbome,byłem mocno podekscytowany.Właściwie było to moje pierwsze doświadczenie z typowym psychodelikiem,a już od dłuższego czasu czułem potrzebę poszerzenia horyzontów narkotycznych o te substancje.Przez ten czas posiadłem sporo wiedzy teoretycznej i starałem się jak najlepiej poznać substancję.Skutkiem tego wiem,że niezwykle istotne są set&settings.Tak więc,zadbałem o nie bardzo dokładnie - wybrałem ładny,słoneczny,wiosenny piątek w domu przyjaciółki(N) oraz poprosiłem kumpla(K) o(trzeźwe)dotrzy

randomness