REKLAMA




Narkonastolatki. Tak się bawią polscy uczniowie

Tekst tyleż obszerny, co sztampowy, niemniej zawiera kilka smaczków, mi.n. cytaty z Neurogroove - sprawdźcie, czy nie z Waszego raportu ;)

Tagi

Źródło

Onet Dziecko
Eduta Brzozowska

Odsłony

4551

- Najczęściej są ujarani marihuaną. Choć najgorsze jest "combo", czyli picie alkoholu po wypaleniu trawki. Palą dzień w dzień. Przed szkołą, w szkole i po. Najpierw czują się dobrze, potem słyszą głosy, łapią depresję, nie sypiają - opowiada Damian. Jest studentem, dorabia "na bramce" w klubie we Wrocławiu. Dr. Piotr Burda, krajowy konsultanta ds. toksykologii klinicznej ostrzega, że dopalacze mogą uzależniać już po pierwszym, drugim zażyciu.

Coraz młodsi Polacy są uzależnieni od narkotyków. Bez dragów nie umieją się już bawić. Często to dzieci z inteligenckich, dobrze sytuowanych domów, bo narkotyki są dużo droższą rozrywką niż alkoholBadania GIS pokazują, że 60 procent nastolatków bardzo często pije alkohol, 45 procnet pali papierosy, co dziesiąty regularnie sięga po dopalacze. Po te ostatnie głównie chłopcy"Europejski Raport Narkotykowy z 2017 roku podaje, że Polacy najczęściej używają kokainy, MDMA, amfetaminy, opioidów. Nastolatki mogą uzależnić się już po pierwszym kontakcie z narkotykiem

- Nastolatki opowiadają kolegom, jakie mieli odloty po konkretnym narkotyku. Tamci się nakręcają i też chcą spróbować. Zbierają kasę i kupują większą ilość towaru od handlarza. Ćpają na potęgę. Najwięcej w weekend, wtedy to już masakra - opowiada selekcjoner z wrocławskich klubów. Problem dotyczy wszystkich dużych i nie tylko, miast w Polsce. Na tzw. speedzie są często nie tylko goście, ale i bramkarze, którzy ich selskcjonują.

Odloty dzieciaków

- Napatrzyłem się tam na wiele rzeczy. Całe szczęście jestem wrogiem wszelkich używek i nie mam z nimi żadnego problemu. Ale widzę, że coraz młodsi są uzależnieni. Bez dragów nie umieją się bawić.

- Skąd je biorą? - dopytuję.

- Wcale nie jest tak, że w knajpach grasują dilerzy. Może też, ale akurat nigdy nie widziałem handlu z ręki do ręki. Również mitem jest to, że dilera można poznać po tym, że nosi ciemne okulary, bo sam jest na dragach i chce ukryć zmienione źrenice - opowiada Damian.

Damian twierdzi, że prawie każdy z odwiedzających klub ma jakiegoś znajomego, który załatwia dragi. Bo pod szkołami dilerzy już nie grasują.

Dlatego rodzice powinni być wyczuleni, bo to, że w szkole problem nie istnieje, nie znaczy, że dziecko nie jest zagrożone, i że nie eksperymntuje z dopalaczami. Przed tragicznymi skutkami używania dopalaczy przez nastolatki ostrzegają lekarze i psycholodzy.

- Najczęściej działa to w ten sposób, że któryś z dzieciaków opowiada kolegom, jaki miał odlot po jakimś narkotyku. Tamci się nakręcają i też chcą spróbować. Wiadomo, zakazane najbardziej kusi. Wtedy ten pierwszy zbiera kasę i kupuje większą ilość od znajomego handlarza. I tak to się kręci – zaznacza.

Z rozmów, które toczą goście klubu chłopak wie, że w ich otoczeniu zawsze jest ktoś, kto hoduje "zioło". Zestawy do hodowli marihuany można kupić w sprzedaży internetowej, dla początkujących, zaawansowanych, profesjonalistów. Dla każdego.

Z nasionami marihuany jest podobnie. Można zamówić zakupy z dostawą do domu, w internecie jest mnóstwo ogłoszeń w stylu: "tylko najlepszy stuff", "feminizowane ziarenka", "najlepsze nasiona konopi, serwer za granicą. Szyfrowanie danych i usuwanie po zakupach".- Co najczęściej zażywają imprezowicze? - dociekam.

- Najczęściej są ujarani marihuaną. Choć najgorsze jest "combo", czyli picie alkoholu po wypaleniu trawki. Narkotyk działa z taką siłą, że trudno przewidzieć reakcję organizmu - dzieli się swoimi obserwacjami Damian. – Często ze mną rozmawiają i wiem, że palą dzień w dzień. Przed pójściem do szkoły, w szkole i po szkole. Najpierw jest im całkiem OK. Choć potem "maria" powoduje u nich, że mają "zmuły", słyszą dziwne głosy, łapią depresję, nie mogą spać.

Skutecznie oszukać rodziców

Małolaty często wymieniają się uwagami, jak ukryć przed rodzicami, że palą. I mają swoje sposoby.

Na takie "porady" można bez trudu natrafić na forach internetowych. Doświadczeni zalecają, jak zatuszować zaczerwienienie oczu, co dodać do moczu, by narkotyki nie wyszły w testach.

- Opowiadał mi uczeń pierwszej klasy liceum, że rodzice przyłapali go na paleniu gandzi. Zagrozili odebraniem telefonu komórkowego, odcięciem internetu i zakazem wieczornego wychodzenia z domu – wspomina student - Musiał regularnie i na żądanie robić testy na obecność narkotyku w moczu. Ale śmiał się z tego, bo i na zafałszowanie wyników badania jest sposób.

Testy badające obecność narkotyku w moczu można wykonać w laboratorium lub przeprowadzić je w warunkach domowych. Na przykład zestaw NarkoDiag-Marihuana dostępny jest w aptece, kosztuje kilkanaście złotych.

- Ale cwane dzieciaki oprócz kropli do oczu, noszą też ze sobą substancje, które zafałszują wynik i zniweluje obecność THC, czyli narkotyku - mówi Damian.

Według "Europejskiego Raportu Narkotykowego" z 2017 roku, najczęściej używanymi w Polsce substancjami pobudzającymi są: kokaina, MDMA, amfetamina i opioidy. Aby je kupić, wystarczy zostać użytkownikiem ukrytej sieci - darknetu. Witryny - strony internetowe, sklepy, fora, portale są tam anonimowe i w domenie mają odpowiednie rozszerzenie. Zapewniają użytkownikom większą anonimowość.

Na darknecie można kupić dosłownie wszystko: broń, fałszywe dokumenty, no i oczywiście narkotyki. Środkiem płatności są tu bitcoiny lub inne kryptowaluty, które wymienia się na prawdziwe pieniądze.

Paranoja, słowotok, wizja śmierci

- Po czym rozpoznajesz, że ktoś jest pod wpływem narkotyków? - dopytuję.

- Często takie osoby czują niepohamowaną potrzebę mówienia, wpadają w słowotok. I wydaje im się, że poruszają bardzo głębokie tematy – wylicza Damian. - Wiele razy widziałem kolesi, którzy po zapaleniu siadali na podłodze i mówili, że będą zaraz umierać. Byli bladozieloni, albo mienili się na twarzy różnymi kolorami, jak kameleony. Po ecstasy sięgają najczęściej "niedzielni narkomani". Poznaję ich natychmiast, bo są wylewni, nagle kochają cały świat. Są w euforii, ale roztargnieni i nie do końca obecni. Poza tym mają szczękościsk i pocą się jak szczury. Ich pot śmierdzi jakimś takim chemicznym odorem – dodaje.

Różnorodne reakcje po zażyciu ecstasy opisuje w swoim opracowaniu Społeczna Inicjatywa Narkopolityki. Sporządziła je na podstawie "wrażeń konsumentów". Są wymienione między innymi: "Truskawka1 – wywołuje skrajną empatię", „Hello Kitty - możliwe roztargnienie", "Domino 6 – krótkie i mocno psychodeliczne działanie", "Spongebob 2- może wywoływać paranoję".

Takich opisów ecstasy jest dokładnie 267 i towarzyszy im ostrzeżenie, że stężenie i skład substancji psychoaktywnych w tabletkach nieustannie się zmienia, a żadna z nich nie jest bezpieczna. Spis pigułek ma służyć jedynie jako informacja o szczególnie groźnych środkach nazwanych wdzięcznie: "Playboy", "Różowa bomba", "Duszek", "Chupa -Chups", czy "Myszka Miki".

- MDMA, które "niedzielni" łykają przed imprezą, nazywają pixami, dropsami albo pigułami – wylicza Damian. - Wyglądają jak takie pudrowe, kolorowe cukierki i mają wytłoczone różne loga: serca, koniczyny, korony, motyle. Ale najczęściej MDMA występuje w postaci brązowych kryształków. Młodzi wciągają je nosem albo łykają na tak zwaną "bombkę" - w chusteczce higienicznej albo bibułce do kręcenia papierosów. Po zażyciu ich źrenice robią się ogromne. Ludzie wykazują wtedy nienaturalną troskę o znajomych i nieznajomych. Pytają w kółko innych, czy jest im dobrze, czy dobrze się bawią, czy nie chcą pić, jeść, usiąść, zapalić.

Dźwięk przechodzi przez ciało

W sieci łatwo znajduję opisy doświadczeń małoletnich z narkotykami. Jeden z serwisów jest kopalnią informacji o substancjach psychoaktywnych i ich stosowaniu. Pewna jego odrębna część opisuje przeżycia wywołane narkotykami.

Osoba o nicku "Kompetentny" pisze: "Gadka się klei doskonale. Można gadać o wszystkim, pomysłów we łbie kotłuje się setki. Nieważne czy znasz kogoś czy nie, na ecstasy jesteście najlepszymi przyjaciółmi (choćby na te kilka godzin). Muzyka wręcz płynie, więc potańczyć można jak najbardziej. Czuje się każdy dźwięk, jakby przechodził przez ciało. Do tego dotyk sprawia przyjemność i daje nowe doznania. Więc towarzystwo zróżnicowane płciowo bardzo wskazane. Nadaje się do klubu. Przeszalałem bardzo wiele imprez na ecstasy. Była to moja ulubiona substancja na piątkowe/sobotnie nocne melanże. Nawet nie jestem w stanie zliczyć ile razem (ja+MDMA) baletów wykręciliśmy. Muzyka, światła, ludzie, dotyk – magia. Nadaje się na domówki. Zdarzyło się wiele razy, że imprezując na chacie, ktoś pojawił się z guziczkami no i biba do godzin porannych, wręcz dopołudniowych murowana."

Natomiast "Mr. blonde", lat 19 wymienia, co w swoim życiu zdążył już zażyć: "grzyby (P. semilanceata i P. cubensis), DOC, bromo-dragonfly, LSA, szałwia divinorum, marihuana, haszysz, MDMA, MDPV, amfetamina, metamfetamina, efedryna, pseudoefedryna, metkatynon, kodeina, tramadol, benzydamina, dxm."

A po LSD zmieszanym z wódką tak opisuje doznania: "Mija 50 min. od wypicia "zupy". Nawet subtelny ruch ręką pozostawia za sobą ślad, szybkie gesty pozostawiają smugę długości metra. Euforia daje o sobie znać w postaci spazmów śmiechu, ogólnie humor dopisuje. Zaczynam czuć niesamowicie silny szczękościsk."

Z kolei dziewczyna o nicku "jajamm", lat 17 opisuje: "(...) kręcimy blanty. Palimy je, a fazki się mieszają, schodzi uczucie pobudzenia, lecz trawka podbiła efekt błogości jaką zafundowało MDMA, wracamy tańczyć. Tańczę jeszcze około 2 godzin, potem siadamy i delektujemy się muzyką. Żałuję, że nie ma tu mojego chłopaka, załącza mi się niesamowita miłość i zaczynam rozumieć, jak wielkim szczęściem i skarbem dla mnie jest. Dzielę się tym ze znajomymi. Zmęczeni około 5 stwierdzamy, że spadamy, na powrocie ciągle gadamy i opowiadamy sobie, jak niesamowita była ta impreza i jak uwielbiamy swoje towarzystwo. Kopcimy jeszcze jointa(...)".

"jajamm" opisuje także swoje dotychczasowe eksperymenty z narkotykami: "marihuana (pierwsze spotkanie w wieku 14. lat, od 16. roku życia praktycznie codziennie mi towarzyszy), haszysz (około dziesięciu razy w życiu), grzyby suszone (raz), magiczne "trufle" z Amsterdamu (dwa razy), tabletki Extasy (około raz na miesiąc), MDMA ( około pięciu razy), kokaina (około dwóch – czterech razy w miesiącu), Acodin (raz z ciekawości), szałwia (także raz z ciekawości), feta (raz), mefedron (raz).

Gdzie są rodzice tych dzieciaków?

- Imprezowicze posługują się kodem. Ich słownik wciąż ewoluuje. Ogólnie narkotyki to "dragony", "feta", "białko" to amfetamina, "trufle", "baluny" - grzyby halucynogenne. Też częste na klubowych imprezach – tłumaczy Damian – Po grzybach ludzie rozmawiają z wyimaginowanymi osobami i też są niesamowicie gadatliwi. Ale nawet lekarstwa kupowane w aptece bez recepty mogą być dla tych dzieciaków narkotykami. Na przykład syropy, tabletki na kaszel czy katar. Popijają je kawą i napojami gazowanymi bo wtedy, jak mówią, "bardziej kopią", "wyrywa ich z butów".

- Co sądzisz o tych ludziach, ich świecie? - pytam Damiana.

- Ten świat mnie przeraża. Najbardziej dziewczyny, dla których seks po narkotykach jest czymś tak łatwym, jak zjedzenie bułki z masłem. Uprawiają go po prostu w toaletach, niekoniecznie tylko z jednym partnerem. I najgorsze jest też, że takie małolaty, a już mają wielkie doświadczenie z dragami. Ostatnio widziałem trójkę dzieciaków, mniej więcej trzynastoletnich. W biały dzień, na placu zabaw, tuż przy piaskownicy wciągali kreski wprawnie ułożone na telefonie komórkowym. Nie wiem, gdzie są ich rodzice? Czy nie widzą, co się dzieje z ich dziećmi? - kończy Damian.

- Rodzice wiedzą, że narkotyki są powszechnie dostępne – diagnozuje dr Dorota Dyjakon - Znacznie trudniej im zainspirować dziecko, aby poszukiwało innych atrakcji. Ale ważne jest, aby nie szli w stronę zakazów. Bo zakazy nigdy nie działają, jeśli młodym ludziom nie pokażemy, że życie może być fascynujące i bez narkotyków - dodaje.

Oceń treść:

Average: 3.3 (33 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

XD

ferszczyna (niezweryfikowany)

Hodowla marihuany, uprawa psów

black_flame (niezweryfikowany)

Dobry, tendencyjny tekst. W sposób celny i idealny opisuję dlaczego Polska jako ostatnia w Europie zliberalizuję prawo narkotykowe. Otóż dlatego że każdy taki tekścik ocieka demagogią i jak zwykle przywołuję te biedne dzieci, ofiary śmiertelnie groźnych narkotyków. A opinia publiczna czyta, potakuję i wyrabia sobie odpowiednie zdanie. Potem na słowo narkotyki reaguję jak zakonnica, której objawił się sam Szatan.

Jest też sporo wesołych smaczków merytorycznych w tym tekście:
"Według "Europejskiego Raportu Narkotykowego" z 2017 roku, najczęściej używanymi w Polsce substancjami pobudzającymi są: kokaina, MDMA, amfetamina i opioidy" - Nie sądzę żeby EMCCDA, która wydaje ten raport była tak niedouczona. Odpowiednia dawka heroiny, fentanylu, morfiny a nawet głupiej kodeiny w żadnym wypadku nie jest środkiem pobudzającym. Chyba że depresję OUN xD

"Najbardziej dziewczyny, dla których seks po narkotykach jest czymś tak łatwym, jak zjedzenie bułki z masłem. Uprawiają go po prostu w toaletach, niekoniecznie tylko z jednym partnerem" - Bez narkotyków też to robiły, robią i będą robić, wszystko zależy od mentalności. Jak ktoś ma dobrze poukładane w głowie, to nawet naćpany jak świnia będzie postępował według swoich zasad.

"Ostatnio widziałem trójkę dzieciaków, mniej więcej trzynastoletnich. W biały dzień, na placu zabaw, tuż przy piaskownicy wciągali kreski wprawnie ułożone na telefonie komórkowym. Nie wiem, gdzie są ich rodzice?" - Dzieci, plac zabaw, piaskownica, kreski... nie ma to jak grać na emocjach czytelnika.

"- Rodzice wiedzą, że narkotyki są powszechnie dostępne – diagnozuje dr Dorota Dyjakon - Znacznie trudniej im zainspirować dziecko, aby poszukiwało innych atrakcji. Ale ważne jest, aby nie szli w stronę zakazów." - Brzmi jakby dzieci od małego były zaprogramowane w kierunku dążenia do poznania narkotyków. Czyżby to ten słynny grzech pierworodny? :D To zakażcie piłki nożnej, może idąc tą logiką zacznie je ciągnąć do sportu.

Poza tym w tym tekście podoba mi się swobodne mieszanie narkotyków z dopalaczami. W gruncie rzeczy dobry tekst, pośmiać się idzie :)

chemiczny30fun

black_flame całkowita racja! stawianie na równi marihuany, MDMA, opatów i dopalaczy to czysta manipulacja i klamstwo

Książę Osiatyński (niezweryfikowany)

Europejski Raport Narkotykowy z 2017 roku podaje, że Polacy najczęściej używają kokainy,

MatiŚ (niezweryfikowany)

Pani dr. Dyjanon myli się nie zmiernie uważając że rodzice wiedzą że narkotyki są powszechnie dostępne, jest ogrom rodziców tak zwanych teraz "januszy“ którzy nie mają pojęcia jak bardzo są one dostępne i to w każdym miejscu niewazne czy wieś zabita dechami czy duże miasto lub bardzo duże miasto.

0NDSL (niezweryfikowany)

no to niezły Damian z Wrocławia miasta srogich ćpunów degeneratów

Mr. Big T (niezweryfikowany)

Jaki jest kurza twarz populistyczny ten tekst to aż mi się srać zachciało, ale niestety co zostało zobaczone... a kupa może być jedynie symboliczną. Damian mówi: "Choć potem "maria" powoduje u nich, że mają "zmuły", słyszą dziwne głosy, łapią depresję, nie mogą spać."
Ja pierdole Damian, czy Ty chodzisz po ich chałupach i patrzysz jak śpią? Obserwujesz ich samopoczucie, czy jesteś wykwalifikowanym terapeutą albo kurwa jakimś cudownym mentalistą że wiesz coś o ich zmułach czy stanach depresyjnych ? Czy po prostu słyszałeś jak w klubie ktoś mówi "ale stary mam zmułe/stan depresyjny/słyszę dziwne głosy po tej marichunaenen" ? Damian, wyciągnij głowę z dupy. Adminie błagam usuń ten artykuł bo wiele ludzi to czyta a takich głupot (no powiedzmy 80 %) to jeszcze tu nie widziałem.
Pozdrawiam

randomness