REKLAMA




Ciemna strona raju. Miejsca, gdzie wakacyjny błąd można przypłacić życiem

Tajlandia, Chiny, Indonezja, Malezja czy Wietnam to kraje, które odwiedza coraz więcej Polaków. Jeden popełniony na wakacjach błąd wystarczy jednak, żeby zamiast rajskich krajobrazów i egzotycznej kultury poznać ciemną stronę tych miejsc. MSZ ostrzega o bardzo surowych karach dla obcokrajowców przyłapanych z narkotykami. W każdym z tych państw można za to nawet zostać skazanym na śmierć.

Tagi

Źródło

Bankier.pl
Malwina Wrotniak-Chałada

Komentarz [H]yperreala

Wychodzi, że warto pomyśleć dwa razy. A potem przespać się z tematem, i rano pomyśleć jeszcze raz.

Odsłony

2361

Tajlandia, Chiny, Indonezja, Malezja czy Wietnam to kraje, które odwiedza coraz więcej Polaków. Jeden popełniony na wakacjach błąd wystarczy jednak, żeby zamiast rajskich krajobrazów i egzotycznej kultury poznać ciemną stronę tych miejsc. MSZ ostrzega o bardzo surowych karach dla obcokrajowców przyłapanych z narkotykami. W każdym z tych państw można za to nawet zostać skazanym na śmierć.

 

Michał był w Południowo-Wschodniej Azji kilka razy. W Bangkoku wynajmował pokój od Tajki, która odezwała się do niego już po tym, jak wrócił do Polski. Wiedząc o finansowych problemach znajomego, proponowała zarobek – kilka przesyłek z ecstasy. Około dziesięć takich anonimowych korespondencji uszło mu płazem. Resztę pieniędzy miał odebrać osobiście podczas kolejnej podróży do Tajlandii. Przyłapano go z towarem, kiedy zupełnie się tego nie spodziewał, na peronie kolejowym. Okazało się, że znajoma Tajka to policjantka, a całą akcję wcześniej zaplanowano. Aresztowany, Pauli został w końcu skazany na 12 kar śmierci. Ponieważ w ostatniej chwili przyznał się do winy, sąd łaskawie zamienił kilkanaście wyroków śmierci na dożywotnie więzienie. Z jakimi warunkami wiąże się bycie osadzonym za narkotyki w Tajlandii, opisał w wydanej przez siebie książce „12x śmierć”. Wyszedł na wolność jako jedna z kilku osób, które każdego roku doświadczają łaski uniewinnienia ze strony Króla Tajlandii. Pomogło mu w tym pisemne poparcie trzech polskich prezydentów: Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Kaczyńskiego.

Australijka Schapelle Corby została skazana przez indonezyjskie władze za przemyt narkotyków na wyspę Bali. W jej bagażu znaleziono ponad 4 kg marihuany, ale Corby nigdy nie przyznała się do winy, twierdząc, że narkotyki zostały jej podrzucone. Jej proces pokazywały wszystkie australijskie media, skazano ją na 20 lat  więzienia, prokurator domagał się dożywocia. Nieprzyznanie się do winy wykluczało możliwość ubiegania się przez nią o ułaskawienie prezydenta. W 2014, po 9 latach więzienia, została warunkowo zwolniona, ale trudno mówić w tym przypadku o wyjściu na wolność. Corby do 2017 roku musi pozostać w Indonezji, przy czym najmniejsze nawet wykroczenie ponownie zaprowadzi ją za kratki.

Głośna w mediach była również historia zabrzanki Sabiny Urygi. W 2011 roku Polka trafiła do tureckiego więzienia, prawdopodobnie wmanewrowana w przemyt narkotyków przez poznanego przez internet Afrykańczyka. Będące przedmiotem wyroku narkotyki znaleziono w walizce, którą dostała od Nigeryjczyka. Podobne przypadki w skali globalnej nie należą do rzadkości.

Nie ma obowiązku informowania Polski, nie ma danych

Polskie MSZ nie wie, ilu Polaków przebywa obecnie w zagranicznych więzieniach skazanych za przestępstwa narkotykowe. – MSZ nie prowadzi statystyk zatrzymanych z podziałem na rodzaj popełnionego przestępstwa – czytamy w komentarzu przekazanym do Redakcji Bankier.pl. Co więcej, resort nie posiada nawet wiedzy o tym, ilu Polaków w ogóle odbywa obecnie kary pozbawienia wolności za granicą. – Wybrane kraje nie mają obowiązku informowania polskich służb konsularnych o zatrzymaniu obywatela RP, o ile ten nie wyrazi na to zgody – tłumaczy. – Według danych opublikowanych [w kwietniu br. – red.] w „Raporcie Polskiej Służby Konsularnej” za 2014 rok prawie 3.000 Polaków odbywało w minionym roku karę pozbawienia wolności za granicą, z czego prawie 90% w państwach UE. Tylko w nielicznych przypadkach obywatele RP odbywają kary w więzieniach poza Europą – dodaje Biuro Rzecznika Prasowego MSZ.

Ilu z tych skazanych utknęło w więzieniach w Chinach, Tajlandii czy Indonezji, gdzie kary są najsurowsze? – Z informacji ambasady RP w Pekinie wynika, iż w więzieniach w Chińskiej Republice Ludowej i Mongolii nie ma obywateli RP. – Władze indonezyjskie, obywatele polscy w Indonezji ani ich adwokaci, bądź rodziny, nie zgłosiły tego typu sprawy. Z naszych informacji wynika, że w indonezyjskich zakładach karnych nie przebywa obecnie żaden Polak – mówi Maciej Duszyński z Ambasady RP w Dżakarcie. – Obecnie jeden obywatel RP przebywa w areszcie w Tajlandii, jednakże nie z tytułu przestępczości narkotykowej i/lub przemytu narkotyków – informuje MSZ. Polskiej placówce jest znany jeden przypadek obywatela RP skazanego w Tajlandii na karę dożywotniego pozbawienia wolności z tytułu popełnienia przestępstwa narkotykowego. Niemniej po odbyciu kilku lat kary pozbawienia wolności ww. osoba została ułaskawiona przez Króla Tajlandii – wspomina resort, przywołując historię Pauliego.

Jaka część osadzonych świadomie zdecydowała się na przemyt narkotyków za pieniądze, a ilu z nich zostało wmanewrowanych lub zmuszonych – o tym nie mówią żadne statystyki. Pewne jest, że część z nich pada ofiarą działania gangów narkotykowych, nierzadko współpracujących z władzami. Przemycając – świadomie bądź nie – nawet niewielkie ilości narkotyków, stają się często przykrywką dla przemytów na większą skalę.

Na co uważać za granicą

Mechanizmy wykorzystywane przez handlarzy narkotyków są doskonale znane pracownikom placówek dyplomatycznych. – Przemytnicy często wykorzystują nieświadomych ryzyka turystów, by przewieźć narkotyki przez granicę. Dlatego zawsze sam pakuj swój bagaż, upewnij się, że jest odpowiednio zabezpieczony i nigdy nie pozostawiaj go bez opieki. Nie przenoś przez granicę żadnych przedmiotów należących do nieznanych osób, nawet jeśli sytuacja wydaje się niegroźna – apeluje MSZ do turystów. – Jeżeli podczas kontroli zostaną znalezione przy tobie narkotyki, nie unikniesz odpowiedzialności za ich posiadanie. Z tych samych powodów bądź ostrożny podczas przyjmowania prezentów od osób, których nie znasz, nie przyłączaj się podczas przekraczania granicy do osób, których nie znasz i nie daj się przekonać do przemytu narkotyków – pisze resort na swojej stronie internetowej.

W internecie nietrudno o informacje o konsekwencjach posiadania narkotyków w poszczególnych krajach. – Tajlandia należy do krajów o bardzo surowym ustawodawstwie antynarkotykowym. Posiadanie przy sobie jakichkolwiek narkotyków, nawet w najmniejszych ilościach (np. papierosa z marihuany czy tabletki ecstasy) lub przyrządów wskazujących na zażywanie narkotyków (np. strzykawki) powoduje natychmiastowe zatrzymanie do czasu wyjaśnienia sprawy. Odnosi się to do całego terytorium Tajlandii, w tym także stref tranzytowych portów lotniczych. Przestępstwa narkotykowe zagrożone są karą wieloletniego więzienia, a nawet śmierci – ostrzega na swojej stronie internetowej polska ambasada w Bangkoku.

 

O karze śmierci wspomina się również w ostrzeżeniu dla turystów wyjeżdżających do Indonezji. – Nie wolno wwozić, wywozić ani posiadać narkotyków - grożą za to surowe kary, łącznie z karą śmierci – przestrzega MSZ. – Posiadanie i zażywanie narkotyków jest zabronione. Za przestępstwa związane z narkotykami prawo chińskie przewiduje surowe kary, z karą śmierci włącznie – to z kolei ostrzeżenie dla wybierających się do Chin.

Choć tak surowe wymiary kary brzmią jak mało prawdopodobny scenariusz, wcale nie są fikcją. Potwierdza to Natalia Węgrzyn z Amnesty International: – Chiny, Indonezja, Malezja, Singapur, Sri Lanka, Tajlandia i Wietnam w 2014 roku skazywały ludzi na śmierć za przemyt narkotyków.  

– Na te kary [za przestępstwa narkotykowe – red.] w stosunku do obcokrajowców w ostatnich latach było nałożone „de facto moratorium”, tj. wstrzymano ich wykonywanie – tłumaczy Maciej Duszyński z Ambasady RP w Dżakarcie. – Wraz ze zmianami na scenie politycznej, rząd w Indonezji zaostrzył walkę z przestępstwami narkotykowymi i przemytem narkotyków, co objawiało się m.in. zniesieniem „de facto moratorium” i przywróceniem wykonywania kary śmierci również na obcokrajowcach (w tym na uprzednio skazanych obywatelach Australii, Holandii etc.) – wyjaśnia Duszyński.

– Egzekucje za handel narkotykami odnotowano w 2014 roku w Chinach, Malezji, Singapurze i Wietnamie. Około 8% wszystkich odnotowanych egzekucji w Chinach zostało przeprowadzonych za przestępstwa narkotykowe. W Indiach w marcu rząd zastąpił obowiązkową karę śmierci opcjonalną karą śmierci. W Wietnamie dane o stosowaniu kary śmierci pozostawały tajemnicą państwową. Media doniosły o co najmniej 3 egzekucjach. Rzeczywista liczba jest prawdopodobnie znacznie wyższa. Amnesty International odnotowała, że sądy wydały co najmniej 72 nowe wyroki śmierci, 80% z nich za przestępstwa narkotykowe – mówi w rozmowie z Bankier.pl Natalia Węgrzyn z Amnesty International.

Jeśli nie śmierć, to złe warunki

Podróżującym do wymienionych krajów resort spraw zagranicznych resort konsekwentnie przypomina nie tylko o najwyższym wymiarze kary, ale też o warunkach w tamtejszych więzieniach. W wielu krajach odbiegają one od europejskich standardów i wyobrażeń.

– Wszyscy spieszyli się do koryta napełnionego wodą. Ten betonowy obiekt stał przy murze po drugiej stronie placu i był jedynym miejscem służącym do mycia. W środku chlupotała jasnobrązowa ciesz przypominająca kawę z mlekiem. Tajowie nabierali ją za pomocą małych plastikowych misek, po czym wylewali na siebie. Nie było innego sposobu. Po chwili sam przepychałem się, by nabrać trochę błotnistej cieczy – pisze Michał Pauli w swojej książce wydanej już po wyjściu na wolność z Bang Kwang – tajskiego więzienia uznawanego za najcięższe na świecie, przekornie nazywanego „Hiltonem Bangkoku”. – W klatce panował nieznośny zaduch. Mijały kolejne godziny. Z nadejściem nocy do świateł wiecznie jarzących się świetlówek zaczęły lgnąć gekony. Te małe jaszczurki polowały na wszechobecne tu komary i równie liczne owady. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem swoiste łowy. Niektórzy z Tajów czatowali przy świetle, trzymając w rękach powiązane ze sobą pęki małych gumek recepturek. Jeden z nich właśnie naciągnął solidnie gumę i wystrzelił, trafiając prosto w małą jaszczurkę. Ta odpadła od ściany, spadając drętwo na ziemię. – Oni je jedzą – wspomina dalej.

Biorąc pod uwagę różne kraje, standard więzień będzie różny. Amnesty International otrzymuje jednak sygnały z różnych państw, że skazanym odmawia się kontaktu z rodziną, prawnikiem, są izolowani itp. – Myślę, że sytuacja różni się w każdym z tych krajów. Niemniej jednak już sam fakt występowania kary śmierci godzi w prawa człowieka (patrz art. 3 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka: Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby) – mówi Natalia Węgrzyn.

W ostatnim tygodniu lipca amerykański oddział tej organizacji opublikował wyniki raportu o stosowaniu kary śmierci w różnych krajach. Choć niektóre kraje znoszą tego rodzaju sankcje lub skłaniają się ku temu, w innych jest wprost przeciwnie. W Arabii Saudyjskiej karę śmierci wykonano w tym roku już na 102 osobach – to więcej niż w całym poprzednim roku. Prawie połowa z tych egzekucji dotyczyła przestępstw na tle narkotykowym. Organizacja przypomina też o głośnych wydarzeniach z Indonezji. Pod rządami nowego prezydenta, w styczniu br. życia pozbawiono tam sześć osób. Wszystkie zostały skazane za przestępstwa narkotykowe.

Oceń treść:

Average: 6 (2 votes)