Alkohol w świecie Zachodu

W ciągu ostatniego tysiąclecia rola alkoholu w cywilizacji Zachodu dramatycznie się zmieniła. Postrzeganie go jako czynnika powodującego choroby, lansowane przez współczesną medycynę, jest następstwem bardziej skomplikowanych relacji

Tagi

Źródło

Świat Nauki
Bert L. Vallee, tłum. Andrzej Kopczyfski

Odsłony

8081

W ciągu ostatniego tysiąclecia rola alkoholu w cywilizacji Zachodu dramatycznie się zmieniła. Postrzeganie go jako czynnika powodującego choroby, lansowane przez współczesną medycynę, jest następstwem bardziej skomplikowanych relacji

Substancja, podobnie jak człowiek, może miećwyraźne, a nawet sprzeczne cechy osobowości. Dzisiaj alkohol etylowy, pitna odmiana alkoholu, jest czymś wielce różnorodnym:może nam ułatwiać stosunki towarzyskie, bywa wytwornym dodatkiem doobiadu, zbawiennym lekarstwem na serce lub zwiastunem upadku. Jednakże w historii cywilizacji zachodniej pełnił on najczęściej inną zupełnie rolę. W ciągu ostatnich 10 tys. lat alkohole były zapewne najpowszechniej spożywanymi napojami oraz niezbędnym źródłem wody i kalorii. W świecie zanieczyszczonych i niebezpiecznych zasobów wodnych alkohol w pełni sobie zasłużył namiano nadane mu w wiekach średnich - aqua vitae, czyli woda życia.Istnieją ważkie dowody świadczące o takich stosunkach społecznych związanych z alkoholem, jakie trudno sobie wyobrazic,w dobie obecnej. Rozważmy tylko oświadczenie z 1777 ro-ku Fryderyka Wielkiego, króla Prus, którego strategii gospodarczej zagrażał import kawy: "Obrzydzenie bierze na widok wzrastającego spożycia kawy wśród moich poddanych. W konsekwencji z kraju wypływa mnóstwo pieniędzy.

Wszyscy teraz piją kawę. Należy temu zapobiec. Jego Królewska Mość wychował się na piwie - tak jak jego przodkowie i oficerowie. Wzmacniający się piwem żołnierze staczalii wygrywali wiele bitew. Król nie wierzy, aby żołnierze popijający kawę potrafili znieść trudy następnej wojny."

Współczesnego przywódcę okrzyknięto by z pewnością osobnikiem niespełna rozumu, gdyby zachęcał poddanych, a szczególnie żołnierzy, do spożywania alkoholu zamiast kawy. Ale oto całkiem niedawno pewien wpływowy szef rządu mówił o piwie zupełnie tak, jak gdyby było ono mlekiem matki. I rzeczywiście - - najważniejszą rolę, jaką odegrał alkohol od "dziecięctwa" świata aż do nastania masowo wytwarzanych bezpiecznych zasobów wodnych w ubiegłym wieku, była rola odżywcza.

To pewne, że od milionów lat w procesach naturalnych powstawały produkty spożywcze zawierające alkohol. Przekształcając cukier w energię, drożdże wytwarzają alkohol etylowy jako produkt uboczny. Czasami zwierzętom zdarza się spożyć alkohol powstaływ naturalnym procesie fermentacji zepsutych owoców. Obserwowano ptakii ssaki w stanie upojenia alkoholowego. Człowiek ma gen enzymu dehydroge-nazy alkoholowej. Obecność tego genu pozwala przypuszczać, że w procesie ewolucji zwierzęta stykały się z alkoholem dostatecznie często, aby wytworzyc,mechanizm jego metabolizacji. Wśród ludzi jednak spożycie alkoholu było nie zamierzone lub przypadkowe aż do okresu sprzed około 10 tys. lat. W tym mniej więcej czasie jakiś smakosz z późnej epoki kamiennej spróbował zapewne zawartości garnuszka z miodem pozostawionym dłużej niż należało. W napoju zaszła naturalna fermentacja i degustatorowi tak bardzo musiały spodobać się skutki spożycia niewielkiej ilości alkoholu, że zechciał powtórzyć ów eksperyment. Koledzy i uczniowie tego pierwszego enologa sporządzili potem przepis produkowania takiego miodu lub win z miodu, daktyli czy soku. Technika była dośc,prosta - odstawić słodką substancję do fermentacji.Piwo wymagające dużej ilości skrobi ze zboża musiało poczekać aż powstanie i rozwinie się rolnictwo. Żyzne delty rzek Egiptu i Mezopotamii dawały ogromne plony pszenicy i jęczmienia; pożywienie ludności rolniczej, robotników i żołnierzy tych zamierzchłych cywilizacji opierało się przede wszystkimna produktach zbożowych. Możliwe, że odkrycie sfermentowanego ziarna było nieuniknionym faktem historycznym - tak jak w przypadku wina dzięki naturalnym eksperymentom znaleziono substancje alkoholowe, które wzbudziły zainteresowanie degustatorów. Już ponad 3 tys. lat p.n.e. Egipcjanie i Babilofczycy pili piwo z jęczmienia i pszenicy.

Również wino skorzystało z rozwoju rolnictwa. Większość soków owocowych, łącznie z sokami z dzikich winogron, ma zbyt małą zawartość cukru, aby można produkować z nich wino,lecz selekcja słodszych winogron w celu wyhodowania odpowiedniej ich odmiany doprowadziła do uprawy winnej latorośli. Praktykę uprawy odmianwinogron nadających się do produkcji wina 6 tys. lat p.n.e. przypisuje się ludom mieszkającym na terenie obecnej Armenii, choć ustalanie dat tak odległych może być w najlepszym przypadku szacunkowe.Powstanie rolnictwa doprowadziło do uzyskiwania nadwżek żywności,co z kolei skłoniło ludzi do skupiania się w coraz większe grupy we wsiachi miastach. Wkrótce osady te zaczął trapić aktualny do dziś problem zaopatrzenia mieszkańców w dostateczną ilość czystej wody, koniecznej do zaspokojenia ich stałej potrzeby przyjmowania płynów. Nie znaleziono na to sposobu aż do XIX wieku. Zasoby wodne szybko ulegały zanieczyszczeniu odpadami wytwarzanymi przez ludzi, powodując choroby lub nawet śmierć. Ilu naszych przodków zmarło, próbując zaspokoić wodą pragnienie - nigdy się nie dowiemy. Obserwując współczesne epidemie dyzenterii i chorób zakaźnych spowodowanych piciem zakażonej wody, łatwo się domyślić, że znaczna część naszych antenatów śmiertelnie zaniemogła z tego powodu.Ponadto brak płynów zdatnych do konsumpcji przez człowieka uniemożliwiał jeszcze stosunkowo niedawno dłuższe podróże morskie. Krzysztof Kolumb podróżował, wioząc na pokładzie swego żaglowca wino, a ojcowie pielgrzymi musieli wylądować właśnie w Plymouth tylko dlatego, że skończyło im się piwo.

Jednym z pierwszych zawodów, którego przedstawicieli usiłowano zwabić do ówczesnych kolonii, było piwowarstwo.

Alkohol a woda.

Z Biblii i tekstów starogreckich niewynika, aby szeroko stosowano wodę jako napój. Zarówno Stary, jak i NowyTestament nie zawierają właściwie żadnych wzmianek o wodzie jako rozpowszechnionym napoju.

2. Podobnie pisma greckie z rzadka wspominają opiciu wody; można w nich znaleźć jedynie pozytywne uwagi o jakości górskiej wody źródlanej. Hipokrates stwierdza wyraźnie, że woda ze źródeł i zgłębokich studni jest bezpieczna - po dobnie jak deszczówka zbierana w cysterny. Starożytni na podstawie swoich tragicznych doświadczeń zdawali sobie sprawę, że większość ich zasobów wodnych nie nadawała się do picia.W tym kontekście alkohol etylowy rzeczywiście mógł być jak mleko matki dla rodzącej się cywilizacji zachodniej. Piwo i wino nie zawierały drobnoustrojów patogennych. A antyseptyczne właściwości alkoholu oraz naturalna kwaśność wina i piwa zabijały wiele zarazków, gdy trunki mieszano z zanieczyszczoną wodą. Od czasu opanowania i świadomego stosowania procesu fermentacji ludność Zachodu, bez względu na wiek, chcąc ugasić pragnienie, piła wino i piwo, a nie wodę.

Na babilońskich tabliczkach glinianych sprzed 6 tys. lat zapisano ilustrowane receptury piwa. Greckie słowo akratidzomai (jeść śniadanie) dosłownie znaczy "pić nierozcieńczone wino". Najwyraźniej na śniadanie podawano wino, w którym moczono chleb, a "chleb i piwo" stanowiły podstawę pożywienia, jak dzisiaj "chleb z masłem".

Praktyka Wschodu była zupełnie inna. Co najmniej przez ostatnie 2 tys. lat gotowanie wody, przeważnie na herbatę, dostarczało bezalkoholowego napoju zdatnego dokonsumpcji. Poza tym ważną rolę w odstręczeniu mieszkańców Azji od picia trunków odegrała genetyka - około połowy Azjatów nie ma enzymu koniecznego do całkowitej przemiany alkoholu, w związku z czym jego picie staje się dla nich nieprzyjemne. W ten sposób aż do końca zeszłego wieku piwo i wino jako podstawowe artykuły rozpowszechniły się tylko w społeczeństwach zachodnich.

Tradycyjna produkcja piwa i wina poprzez fermentację zboża i winogron lub innych owoców dostarczała napojów o małym procencie alkoholu w porównaniu ze znanymi dzisiejszym konsumentom. Napoje te zawierały także duże ilości kwasu octowego i innych kwasów organicznych wytwarzanych podczas fermentacji. Współczesny koneser kręciłby zapewne nosem, wąchając większość win z czasów starożytnych - owe wina w starym stylu bardziej przypominały dzisiejszy ocet z domieszką jabłecznika niż wykwintnego merlota.Ponieważ zawartość alkoholu w tych najpowszechniejszych napojach była mała, konsumentów bardziej interesował smak, gaszenie pragnienia, zaspokojenie głodu i przechowywanie napoju niż upijanie się. Mimo to efekty uboczne stałej konsumpcji niskoprocentowego alkoholu musiały być powszechne. I rzeczywiście - w historii Zachodu normalnym stanem umysłu było zapewne zamroczenie alkoholowe.

Wartość kaloryczna niepsujących się napojów alkoholowych mogła też odgrywać ważną rolę w zaspokajaniu codziennych potrzeb kalorycznych w społeczeństwach, które borykały się z niedoborami żywnościowymi. Ponadto napoje alkoholowe dostarczały istotnych śladowych składników odżywczych, takich jak witaminy i sole mineralne.

Alkohol łagodził również zmęczeniei nudę dnia codziennego, a także ból, na który nie było lekarstw. Dziś ludzie mają do wyboru mnóstwo leków przeciw mniejszym i większym bólom, lecz aż do XX wieku jedynym powszechnie dostępnym na Zachodzie remedium przeciwbólowym był alkohol. Oto rada z Księgi Przysłów:"Daj sycerę skazańcom, a wino zgorzkniałym na duchu: niech piją,niech nędzy zapomną, na trud już niepomni." 3. Sumeryjską tabliczkę z pismem klinowym zawierającą spis leków z 2100 ro-ku p.n.e. powszechnie uważa się za pierwszy historyczny zapisek dotyczący stosowania alkoholu w medycynie, choć możliwe, że wcześniej odnotowano to na egipskich papirusach. System terapeutyczny Hipokratesa wymieniawino jako remedium na wszystkie ostre lub chroniczne schorzenia znane w je-go czasach, a Aleksandryjska Szkoła Medycyny potwierdza zastosowanie alkoholu w medycynie.

Religia a umiarkowanie

Mimo że napoje w czasach starożytnych zawierały o wiele mniejszy procent alkoholu niż ich wersje współczesne, ludzie ówcześni zdawali sobie sprawę z potencjalnie szkodliwego wpływu picia na zachowanie. Apele o wstrzemięźliwość pojawiły się w kulturze hebrajskiej, greckiej i rzymskiej dość wcześnie i powtarzały się przez całą historię. Stary Testament często wyraża dezaprobatę pijaństwa 4, a prorok Ezra i jego następcy włączyli wino do codziennego rytuału Izraelitów, być może po części dlatego, aby zapobiec jego piciu bez miary; w ten sposób wprowadzili formę prohibicji inspirowaną i nadzorowaną przez religię.

W Nowym Testamencie Jezus wyraźnie sankcjonuje konsumpcję alkoholu, cudownie przemieniając wodę w wino.Akt ten można interpretować jako uznanie przewagi alkoholu nad zanieczyszczoną wodą. Uczniowie Jezusa zabiegali o utrzymanie równowagi między spożyciem, a nadużywaniem alkoholu, ale nigdy nie byli zwolennikami całkowitej prohibicji. Święty Paweł i inni ojcowie wczesnego chrześcijaństwa kontynuowali tego typu umiarkowane podejście. Nie potępiali wina za jego szkodliwy wpływ, a uważali je raczej za dar od Boga tak ze względu na jego właściwości lecznicze, jak i łagodzące ból oraz codzienne troski.Tradycyjnie piwo było napojem szarego człowieka, a wino - ludzi bogatszych.Wino gronowe stało się dostępne dla przeciętnego Rzymianina dopiero po stulatach rozwoju winnic który zakończył się około 30 roku p.n.e.; ówczesne ożywienie w tej dziedzinie spowodowane było większymi zyskami, które można było wyciągnąć z winogron w porównaniu ze zbożem. W końcu zwiększona podaż zbiła ceny i w ten sposób przeciętny Rzymianin mógł rozkoszować się winem prawie darmowym. Rzymska uprawa winorośli podupadła wraz ze schyłkiem imperium, została przejęta przez Kościół katolicki i klasztory - jedyne instytucje mające dostateczne środki do utrzymania produkcji.Przez prawie 1300 lat Kościół ze znacznym zyskiem uprawiał największe i najlepsze winnice. W średniowieczu zboże pozostawało podstawowym pożywieniem mieszkańców wsi, a piwo, wraz z miodem oraz domowym winem i jabłecznikiem - ich powszechnym napojem. Argumenty nielicznych krytyków konsumpcji alkoholu brzmiały mało przekonywająco, ponieważ wciąż brakowało bezpiecznej alternatywy. Stąd, pomimo przemian, które dokonały się w polityce, religii i sposobie życia, na Zachodzie niezmieniał się stosunek do piwa i wina ani obyczaje ich picia. Dopiero rozwój techniczny zmienił rolę alkoholu w społeczeństwie.

Po jakichś 9 tys. lat picia niskoprocentowych trunków, takich jak miód, piwo i wino Zachód zetknął się z alkoholemw skoncentrowanej postaci, dzięki procesowi destylacji. Opracowana około700 roku n.e. przez arabskich alchemi ków (dla których słowo al kohl oznacza-ło istotną część rzeczy) destylacja spo wodowała pierwszą ważną zmianęw sposobie i zasięgu konsumpcji al koholu od czasu powstania cywilizacji zachodniej. Choć drożdże wytwarzają alkohol, tolerują one jego stężenie najwyżej do 16%. Z tego powodu sfermentowane napoje miały swoją naturalną maksymalną zawartość alkoholu. Destylacja omija ograniczenia natury, korzystając z tego, że dla alkoholu temperatura wrzenia wynosi 78 oC(dla wody 100 oC). Gdy gotujemy rozcieńczony wodą alkohol, w parze ulatuje więcej alkoholu niż wody. Po skropleniu pary otrzymujemy roztwór o większym stężeniu alkoholu niż w płynie pierwotnym.

Metoda arabska, abstynencja, nie została jeszcze wówczas przyjęta przez islam - - rozpowszechniła się w Europie i destylacja wina w celu produkowania spirytusu rozpoczęła się na kontynencie około 1100 roku n.e. Wydarzyło się to w akademii medycznej w Salerno weWłoszech, ważnym ośrodku przekazywania teorii oraz metod medycznychi chemicznych z Azji Mniejszej na Zachód. Do tradycyjnych napojów, takich jak piwo i wino o niskiej koncentracji alkoholu i mających wartości odżywcze, dołączyły napoje o zawartości alkoholu wystarczającej do powstania problemów towarzyszących nam do dziś. Rozpoczęła się era alkoholi destylowanych.

Umiejętność destylacji stopniowo sięrozpowszechniała, docierając z Włoch do Europy północnej. Hieronymus Brunschwig, lekarz z Alzacji, opisał ten proces w 1500 roku w Liber de arte distillandi - pierwszej drukowanej książce o destylacji. Zanim Brunschwig stał się modnym autorem, destylowany alkohol zyskał renomę środka o "rozdwojonej osobowości": z jednej strony jako pożywny pokarm i zbawienne lekarstwo,z drugiej - szkodliwy narkotyk. Spirytualia zaczęto powszechnie pić wkrótcepo epidemiach dżumy w XIV wieku, a szczególnie - - czarnej śmierci w latach 1347-1351. Alkohol, choć zupełnie nie skuteczny jako lek przeciwko morowej zarazie, wpływał przynajmniej na po lepszenie samopoczucia jej ofiar. Żadna inna znana substancja nie wywoływała podobnych skutków. Optymizm średniowiecznych lekarzy związany z alkoholem można przypisać jego zdolności uśmierzania bólu i poprawy nastroju - efektów niezwykle pożądanych podczas epidemii czarnej śmierci, która pochłonęła blisko trzecią część ludności Europy.

Po ustąpieniu zarazy odrodzenie gospodarcze, które dokonało się w Europie, stworzyło nowe standardy luksusu i przyczyniło się do rozwoju urbanizacji. Był to okres nie mających precedensu ostentacji, obżarstwa, opilstwa i wszelkiego braku umiaru. Po szczęśliwym ocaleniu od zarazy w XIV wieku Europa jak długa i szeroka popadła w powszechne pijaństwo. Pomimo oczywistych negatywnych skutków opilstwa oraz wysiłków władz, aby je ograniczyć, kwitło ono w najlepsze aż do początku XVII wieku, gdy upowszechniły się napoje bezalkoholowe sporządzane z gotowanej wody. Kawa, herbata i kakao zaczęły przełamywać monopol alkoholu na bezpieczny napój.

W XVIII wieku rosnący opór religijny wobec opilstwa, podsycany przede wszystkim przez kwakrów i metodystów, głównie w Wielkiej Brytanii, niespowodował realnych efektów ani nie zyskał powszechnego poparcia. Ostatecznie ówczesna Tamiza była równie niebezpiecznym źródłem wody pitnej jak zanieczyszczone strumieniew czasach starożytnych. Dyzenteria, cholera i tyfus przenoszone przez brudną wodę pozostawały głównymi zabójcami aż do końca XIX wieku i na równi z dżumą były sprawcami masowej zagłady.

Dopiero wtedy, gdy uświadomiono sobie, że powodem chorób są mikroorganizmy,oraz gdy wprowadzono filtrowanie i uzdatnianie wody, stała się ona na Zachodzie bezpiecznym napojem. Dezaprobata religii wobec alkoholu oraz udostępnienie wody pitnej w połączeniu z jeszcze jednym czynnikiem zdołały wreszcie odstręczyć znaczną część społeczeństwa od picia mocnych trunków. Tym czynnikiem było uznanie, że uzależnienie odalkoholu jest chorobą.

Choroba alkoholowa

W XIX wieku zastosowanie zasad naukowych w praktyce medycznej pozwoliło wyróżnić objawy kliniczne, które można było w sposób racjonalny zaklasyfikować jako choroby. Nadużywanie alkoholu było jednym z problemów medycznych, na które najwcześniej zwrócono uwagę, stosując tę metodę. Dwóch absolwentów Edinburgh College of Medicine - Thomas Trotter z Wielkiej Brytanii i Benjamin Rush najpierw z kolonii,a potem z USA - poczynili pierwsze kroki mające na celu uznanie klinicznych objawów alkoholizmu za przewlekłą, zagrażającą życiu chorobę. Nawet jeśli w badaniach klinicznych kierowali się oni moralistycznymi i antyalkoholowymi naukami metodystów, wyniki ich badań były niepodważalne.W swym eseju na temat opilstwa z 1813 roku Trotter opisał nadużywanie alkoholu jako chorobę i stwierdził, że nałogowe i długotrwałe picie mocnych trunków powoduje uszkodzenie wątroby, żółtaczkę, wyniszczenie organizmu oraz zaburzenia umysłowe widoczne nawet wtedy, gdy pacjent jest trzeźwy. Rush opublikował podobne poglądy w Ameryce z lepszym jeszcze skutkiem, ponieważ był wybitnym obywatelem swego krajui jednym z sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości. Jego sława oraz prawidłowa ocena tej choroby społecznej przyczyniły się do wykształcenia takich postaw, które zaowocowały wprowadzeniem w USA w latach 1919-1933 prohibicji.Dziewiętnastowieczne opracowania podawały szczegółowy kliniczny obraz i patologiczną podstawę nadużywania alkoholu. Doprowadziło to do uznania, że jest to jeden z najważniejszych problemów zdrowotnych, przed którymi stoi Ameryka, a także cały świat. W USA alkohol powoduje 100 tys. zgonów rocznie, co czyni go trzecią z kolei przyczyną umieralności, której można zapobiec (po paleniu i schorzeniach związanych z niewłaściwą dietą oraz siedzącym trybem życia). Choć dokładną liczbę osób uzależnionych od alkoholu trudno oszacować, w Stanach Zjednoczonych mieszka zapewne 14-20 mln osób, których życie zniszczył alkohol.

Ogólnokrajowy problem alkoholowy ma daleko większy zasięg. Prawdopodobnie 40% Amerykanów zetknęło się z bliska ze skutkami choroby alkoholowej u któregoś z członków rodziny. Coroku 12 tys. dzieci pijących matek po zbawione zostaje możliwości pełnego fizycznego i intelektualnego rozwoju, rodząc się z objawami zespołu alkoholowego, który nabywają już w życiu płodowym; tysiące innych cierpi na mniej poważne zaburzenia. Farmaceutyczne leczenie alkoholizmu pozostaje małopraktyczne i nieskuteczne; trwałe efekty daje jedynie zupełna abstynencja.Społeczeństwo i nauka sięgają jednak po nowe strategie antyalkoholowe wdziedzinie farmacji i terapii behawioralnej. Jak w każdej chorobie, indywidualnej czy społecznej, najważniejsza w leczeniu jest prawidłowa diagnoza. Z historycznego punktu widzenia alkoholizm jako choroba został w Ameryce zrozumiany i uznany dopiero niedawno. Wciąż walczymy z tym nowym zjawiskiem, jakim jest pojawienie się wysokoprocentowego alkoholu. Popostawieniu diagnozy dalsze badania z pewnością zaowocują nowymi i skuteczniejszymi metodami leczenia opartymi na poszerzonej wiedzy o fizjologii alkoholizmu i substancji uzależniających w ogóle.W każdym momencie rozwoju historycznego ludzkość zastyga w swojej epoce niczym owad w kawałku bursztynu. Obyczaje, tradycje, przekonania właściwe danemu okresowi dają członkom żyjącej wówczas społeczności całą podstawę ich wiedzy, często pozbawiając ich szansy rozważenia innych możliwości. W naszych czasach alkohol kojarzy się głównie z wypoczynkiem, życiem towarzyskim i niestety, niszczeniem ludzi na masową skalę. Uznanie go za jeden z głównych czynników kształtujących całą kulturę może być szokujące, a dla niektórych nawet irytujące. Dobry lekarz jednak zapoznaje się najpierw z historią choroby, zanim podejmie się jej leczenia.

Informacje o autorze

BERT L. VALLEE otrzymał stopień doktora medycyny wNew York University w 1943 roku, po czym pracował w Massachusetts Institute of Technology, a od 1945 roku w Ha-rvard Medical School. Obecnie wykłada tam jako Zasłużony Profesor z fundacji im. Edgara M. Bronfmana. Zajmuje się głównie enzymologią cynku - dziedziną, którą sam stworzył. Jego praca nad dehydrogenazą alkoholową - enzymemcynku - sprawiła, że zainteresował się następnie historią alkoholu. Vallee, autorowi ponad 600 publikacji naukowych,członkowi National Academy of Sciences, nadano liczne honorowe stopnie naukowe i profesury.

Literatura uzupełniająca DRINKING IN AMERICA: A HISTORY. Mark E. Lender i James K. Martin. Free Press(Macmillan), 1987.

TOWARD A MOLECULAR BASIS OF ALCOHOL USE AND ABUSE. Red. B. Jansson, H. Jo"rnvall,U. Rydberg, L. Terenius and B. L. Vallee. Birkha"user Verlag, 1994. THE ALCOHOL DEHYDROGENASE SYSTEM. H. Jo"rnval, O. Danielsson, B. Hjelmquist,B. Persson i J. Shafqat, Advances in Experimental Medicine and Biology, vol. 372,

ss. 281-294; 1995. KUDZU ROOT: AN ANCIENT CHINESE SOURCE OF MODERN ANTIDIPSOTRONIC AGENTS. W.M. Keung i B. L. Vallee, Phytochemistry, vol. 47, nr 4, ss. 499-506; II/1998.

PATIENTS WITH ALKOHOL PROBLEMS. P. G. OęConnor i R. S. Schottenfeld, New EnglandJournal of Medicine, vol. 338, nr 9, ss. 592-602; 26 II 1998. LIBRARY OF CONGRESS

źródło: Świat Nauki, autor: Bert L. Vallee, tłumaczył Andrzej Kopczyfski, a podesłał niezrównany peyotl

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

jahguar (niezweryfikowany)

stosunek do etanolu...
Wuda sux, ale dobre wino jest super.
Zreszta zdaje sie w kilku jezykach istnieje powiedzenie "Pijany jak templariusz" - toz to przeciez komplement ;-)

Zajawki z NeuroGroove
  • Inne
  • Inne
  • Uzależnienie

Noc, łóżko

Klonazolam miał pierwotnie być dla mnie tanią benzodiazepiną do usypiania po innych dragach i na początku w istocie tak było. Dzięki wysokiej aktywności szybko kończył działanie substancji przynosząc upragniony i na pewno bardziej regenerujący sen od innych usypiaczy, np. GBLa który robił z człowieka po przebudzeniu szmatę. Usypia bardzo mocno i w miarę szybko - to trzeba przyznać. Nie raz wyciągał mnie ze schiz po mocnych tripach na dxm, czasem 1p-lsd czy przegięciu z alkoholem.

  • Szałwia Wieszcza

Hej, ho ! Okazuje sie ze SD to masakrycznie potezny psychedelik.
Szkoda ze mialem tak malo. T-R w sumie malo spektakularny ale mi sie
nudzi to napisze, ha !. Szkoda ze mi biedactwo uschlo, musze sie
zaopatrzyc w nowa sadzonke :)



  • Benzydamina
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Mieszkanie kumpla, chwilowo klatka bloku oraz las /park

Z góry uprzedzam, że jest to mój pierwszy Trip Raport, więc postaram się opisać wszystko jak najlepiej i wszystko, co pamiętam. Byli ze mną mój ziomek jak brat M  i jeszcze dwóch kumpli T i W.