Syntetyczny opioid o niewybiórczym działaniu na receptory opioidowe.
Więcej informacji: Tramadol w Narkopedii [H]yperreala
Zablokowany
Posty: 13734 • Strona 1160 z 1374
  • 36 / 9 / 0
Tak, 900 mg jak łykniesz przedtem benzo/wlaproinian nie grozi atakiem epilepsji, ale coś jest nie tak skoro 700 mg wcześniej nie działało przy tolerancji na 400-500 mg, nawet jeśli nie było typowo opioidowego działania to powinna się chociaż odpalić ta faza w stylu bieda-empatogenu. Chociaż może za dużo się po tramadolu spodziewasz, to nie oksykodon czy morfina.
  • 904 / 184 / 0
05 marca 2021ihaveaquestion pisze:
Przerabiał ktoś może jakieś opracowania i ma wiedzę na temat hepatotoksyczności tramadolu, chociażby w stosunku do paracetamolu, powiedzmy 600 mg Tramalu w stosunku do 2-3 g paracetamolu dziennie. No albo do pół litra gorzałki dziennie czy też jakieś duże ilości piwa.

No i jak z innymi podzespołami - nerki, trzustka, ogólnie flaki. Nie chcę poruszać kwestii psychicznych.
Jestem na kilku zachodnich grupach odnośnie przewlekłego zapalenia trzustki i z tego co widzę lekarze piszą go dodając, że działając jako antydepresant poprawia trochę jakość życia.

Nie wiem co do nerek ale na pewno nie obciąża tak jak np.baklofen, z którego sie przez to wymixowuję czując negatywne skutki. Suche usta, metaliczny posmak, za mało/dużo moczu jednorazowo i wiemy, że nerki maja ciężko i warto się wymixować albo co najmniej obniżyć dawkę.

Wątroba - nie mixować z alko i brać suplementy
i jak sie nie ma "historii alusowej" to drastycznie nie zwieksza. Mam w pracy goscia po operacji kregoslupa, jest od lat na trampku i wyniki ma w normie. Było źle gdy popijał dużo cydra, miał ryj opuchniety i czerwony ale potem przeszło gdy 2 miechy od rzucenia alko i supli i wyglada dobrze wciąż na 400mg. Efekt antydepresyjny minal wiec czesto oszczedza (lekarz w uk mu wyższej dawki nie wypisze) bedac na np. 300mg jakis czas żeby potem cieszyć się lepszym nastrojem przez pare dni tylko...
  • 633 / 154 / 0
Jak ktoś walnie 700-800 mg i w ten dzień nie zadziałało, to już raczej nie zadziała - nie porobi, a dokładki mogą co najwyżej spowodować zapaść, wymioty, albo drgawki.
To jest najgorszy stan, jeśli w dany dzień tram nie klepie, bo mamy złudne wrażenie tego, że organizm w ogóle go nie dostał, a dorzutka przy takich dawkach może mieć poważne konsekwencje, z padaczką włącznie.

Trzeba walczyć o wydłużenie przerw pomiędzy kolejnymi dawkami, a nie trzaskać na chama. Receptory nie regenerują się tak szybko.
  • 78 / 9 / 0
@BladziuchnyStrach Dzięki za odpowiedź, o baclo akurat wiem, że ryje nerki ale nie tykam tego świństwa. No i coż mam historię akusową, więc testy wątrobowe trzeba porobić.

Catch tak to jest z przećpaną głową dużo się nie pamięta, ale ja pamiętam jak mówiłaś że nigdy benzo bo już przechodziłaś przez wjebanie się w to i w twoim domu nie ma miejsca na benzo, nie można przynosić jest zakaz benzo i chuj :-) może coś pomyliłem. Dodawałaś też, że nigdy nie bierzesz podkładu nawet przy 600. Mam dobrą pamięć poza tym to moje nowe konto

Na Temat: ja dzisiaj 2x750mg i poza uspokojeniem i usypianiem w fotelu nic. na podkładzie z klona no i między dawkami wpadły 4 alpry 1 mg, żeby z rodziną miło czas spędzić, tzn. milej niż na suchelca. :krowa:
Uwaga! Użytkownik ihaveaquestion nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1659 / 1037 / 7
@ihaveaquestion, zgadza się, mówiłam tak i nadal to podtrzymuję, choć nie ukrywam, że epizodycznie przewijały się rolki, alpra, czy doraźnie opipramol. zolpidem po prostu mi wpadł, na pewno się przyda, tym bardziej że wpadłam w sidła tramadolu znowu i to, co dla normalnego człowieka kryje się pod definicją słowa sen, dla mnie to jakaś katorga i jeden wielki koszmar na jawie.
Krótki epizod z pregą i alprą, obecnie trzymam tylko w razie jakichś stimowych wywijasów, a dokładniej zwały po nich.
No nieważne.

Treść właściwa:
Gdybym mogła cofnąć czas i wymazać ze swojego życia jedną substancję z całej studni wynalazków, to na pewno byłby to tramadol.
Wiadomo nie od dziś, że z jakiegoś dziwnego powodu wracam do niego co jakiś czas, chyba tylko po to żeby się przekonać po raz enty jak destrukcyjny wpływ na mnie ma, że ma więcej cieni niż blasków i jaki tak generalnie chujowy i beznadziejny jest to twór.
Było obiecywane przed lustrem (proste że na zwale), że nie dam się wciągnąć w tram-tango ponownie, jak zwykle błysk blistrów mnie oślepiająco poraził i ochoczo wtargnęłam na parkiet tylko po to, żeby się szybko poślizgnąć.

Strułam się.

Po pierwsze primo, zaczęłam wrzucać w sobotę, popisując się sama przed sobą niebywałym geniuszem, gdyż w piątek było tańczone z MDMA.
Po drugie primo, pojebało mi się że jestem po dwumiesięcznej przerwie od tramadolu właśnie, więc program rządowy GRAM+ nie jest dla mnie, i mnie zwyczajnie zmiecie z planszy, bo jakby nie patrzeć jedyne co mogło smyrać opio receptory, to Kratom i kodeina dwa razy przez cały ten okres, więc tolerancja zerowa.
A po trzecie primo ultimo (pomijając, że oczywiście pomimo chujowizny nadal to ciągne, no bo jakże by inaczej? Nie skończę póki się nie skończy), nastał wczoraj moment krytyczny, gdzie nawet przez chwilę mi przemknęło przez pusty łeb, że coś złego może się wydarzyć i na przykład zemdleje. Jadłowstręt już od pierwszego dnia też mi nie pomaga, wieczorem w wirze dorzutek zaczęłam odczuwać jakieś dziwne, punktowe mrowienia na ciele, wyrywkowo i bezwarunkowo. Najczęściej jednak na głowie. Ćmiło mi się w oczach, oddech dostał w pizdę również i ogólny stan był opłakany, bo zamiast pobudzenia jakie zazwyczaj mi towarzyszy, doszło do efektu odwrotnego i poczułam, że momentami noddy mnie przerastają i zwyczajnie odpływam. Bynajmniej nie w przyjemnym znaczeniu słowa odpływać.

Nie ma wytłumaczenia dlaczego po prostu nie spuszczę tego w kiblu, i toksyczne szpony puszczą, zamiast tego oszukuje sama siebie, a każdy poranek koniec końców wygląda tak samo, w menu jest tylko jedna pozycja na śniadanie.

Od tych czterech dni ani razu nie było fajnie, zamiast się z tym pogodzić to na siłę próbuje sobie pokolorować, a to je amelinium, tego nie pomalujesz 😁

Nawet jeśli działał fajnie, antydepresyjnie i kojąco na rany życia poprzednimi razy, to tylko i wyłącznie po to żeby po zakończeniu zabawy sprowadzić do parteru, skopać i na koniec opluć, objawiając jeszcze większe depresyjne predyspozycje mózgu.
Sztucznie wygenerowane, zezowate szczęście.

Ktoś powinien podejść i zajebać mi liścia na przebudzenie, o ile mnie dogoni, bo w plebiscycie na zgagę stulecia jestem już z połowę okrążenia do przodu.

Posilę się jeszcze cytatem z knajpy, który idealnie wyraża to co o tym wszystkim myślę, mało tego: nie obrażając nawet synt. kanna.
16 marca 2021Mordarg pisze:
Ostatnio rozkminiłem że tramadol ze swoją chujowoscią i odmiennym działaniem a jednam wyraźną stymulacją receptorów opioidowych można przyrównać do marihuany i syntetycznych kanna - dla mnie różnica w działaniu jest tak duza. kiedy tram to te syntetki - tak z resztą jest bo ten opioid jest syntetyczny .
Pozdrawiam każdego, który się budzi w porę, a dla potomnych zalecam: spierdalać póki czas, gra nie warta świeczki a już na pewno nie kosztem zajechanych bebechów i nieuformowanej prawidłowo kupy w jelicie grubym. Najmądrzejsza jestem dopiero na skręcie, jak psychika klęka po samogwałcie. Nie polecam, Krystyna Catchówna.
  • 2392 / 654 / 0
Mi się swego czasu zdarzało stosować to jako metadon , buprę czyli zero fazy ale wszystkie elementy skręta zabite i musiałem gdzies 1g na dobę przyjac zeby było git. Wtedy to nie jest dopiero warte swieczki. Jak tak duze ilosci sotosujesz tylko po to zeby skręta nie miec i nie masz po nich nic poza otępieniem no i brakiem skręta
  • 358 / 73 / 0
@CATCHaFALL Już kiedyś tutaj o tym pisałam, ale powtórzę: tramadol to na dłuższą, czy na krótszą metę najmniej satysfakcynujące opio, żałosne powiedziałabym, a wpierdalające. Jestem na etapie brania 1g na dobę o jakim wspomniał @Mordrag zbijam tylko skręta na kilka h (a i to nie do końca), bo w głowie mi się pierdoli i jestem rozwalona psychicznie, zawiechy łapię, mrowienie i dreszcze mam, naczynia pokurczone, ciągłe uczucie zimna, poty i sraka. A pod koniec dnia jestem tak wyczerpana, że najchętniej padłabym na łóżko - a i tak nie zasnę. Celowo zeszłam kilkaset g w ciągu ostatnich 4-5 miesięcy. Powoli trzeźwieję, a dalej chodzę przyćpana.
Do tego dużo benzo, trochę pregaby... Pojebanie z poplątaniem. Zawsze szłam na ilość wszystkiego co miałam pod nosem, a nie logikę.

Niestety mnie gubi słabość do opio i walenie morfiny i oksykodonu w kanał, ponieważ mam bardzo łatwy dostęp do ampułek. A poczucie "czystości" fazy jaką daje morph czy oksy po wejściu jest nieporównywalna do tego tramalskiego parasyfu po którym wszystko mi śmierdzi (a kocham zapach wchodzącego mixu oxy i morph).
Nic mnie nie wzmocniło tak jak bycie biednym i na zwale.
  • 78 / 9 / 0
@CATCHaFALL Piszę to, bo Ty jesteś specjalistka i dobrze odpisujesz, bez byków, z metaforami itp. :krowa: To mój trzeci ciąg. Kilkumiesięczne przerwy między nimi, doszedłem do ponad 2 g.

Gdzieś pisałem 750mg rano, 750mg po południu i 900 mg wieczorem i dopiero mnie porobiło. Tzn. wcześniej też było działanie antydepresyjne, robienie porządków, grabienie trawnika, ale po tych 900mg zasnąłem twarzą na klawiaturze, najśmieszniejsze jest to że między klawą w jaźwą była kanapka nawet nie zaczęta :D Jakby nie patrzeć to łącznie przez cały dzień poszło 2,4g. Dzisiaj tylko 900mg, ale zarzucam zaraz drugie tyle, szkoda że fajek nie mam, bo nie palę ale po Tramalu slim jest w pytę. Bujnę się do sklepu.

To tylko 2 tygodnie chyba nie pojawią się żadne objawy podstawieniowe, w razie co mam benzole, najmocniejsze z aptecznych oraz w chuj Lineforu.

Ładuje zaraz gramulca....chociaż nie. Nie wyjdzie mi bo mam 150 (normalne Stada, nie jakieś niemieckie co ponoć po rozkruszeniu nie klipią) I akurat na jutro mi zostanie taki cały chuj żeby się trochę uspokoić i koniec, krótkiego acz ostrego maratomu.

No chyba że mnie pojebie i zaraz załatwię receptę.
Uwaga! Użytkownik ihaveaquestion nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 177 / 26 / 0
Na kaca średnie.
Obudziłem się troszke struty alkocholem po upojnej nocy i małej ilości snu (~2h). Dziewoja zaproponowała mi trampka -125mg w kapsach z prochem. Forsowałem 150 ale ona tego dużo nie miała, pozatym robi ją to w ilościach leczniczych. Po 30min od załadowania lekka trzęsiawka palców i nudności, stan gorszy niż wcześniej. Do pełnych efektów czekałem 2h od łyknięcia.. długo. (Myśle że ten metabolit Tramalu co mocniej opioidowy jest mógł wejść do gry.) Poklepało całkiem sympatycznie: średnio ale nie słabo, pewnie przez osłabiony organizm. Nawet po powrocie do domu odczułem działanie antydepresyjne - osoby na które normalnie bym się wkurwiał i odpierdalał swoje egeszege potraktowałem ze spokojem ale i stanowczo. W porównaniu do kody to działanie bardzo aktywizujące, koda to typowy upierdalacz z cyklu nie mów nic do mnie bo mnie wkurwiasz, a tramal to i do ludzi i do czilery w domku. Ugrzanie jest subtelne. Całość działania długa, spokojnie 9-10h mimo że forma instant.
Napewno jeszcze do tego wróce w dawce x2, a w przyszłości z małym kloniskiem. Pozdro.
U mnie to bardziej chronicznie
Ty wolisz mieć stany psychodeliczne
  • 10 / 4 / 0
Dawno temu dostałem retardy 200 i miałem w zapasie jeszcze dorete 37.5. Niewiele myśląc będąc na kodowym ciągu skruszyłem 1 retarda i wrzuciłem do wody. Stwierdziłem że świetnym pomysłem będzie zrobienie do tego ekstraktu z dorety żeby zostawić parę retardow na później (retardów dostałem 7 a dorety miałem z 4 opakowania). Więc skruszyłem dorkę i akcja jak przy antidolu. Łącznie wyszło coś kolo 300(+/-)mg trampka. Połączyłem te dwie mikstury i siup. Po 30 minutach stwierdziłem że wrzucę retarda żeby dłużej trzymało (to był błąd) w między czasie wpadło 4mg klona żeby się nie trzepać. Odpaliłem film położyłem się i czekam. Po godzinie około zacząłem odczuwać pierwsze negatywne efekty - nudności, suchość w ustach, lekkie zdezorientowanie. Postanowiłem to przeleżeć i po paru minutach było już dobrze. W pozycji leżącej nadal nie czułem żadnych opioidowych efektów (dodam że to była jedna z pierwszych trampkowych przygód). Zdenerwowany postanowiłem zapalić papierosa na oknie, tu zaczęły się dziać cuda. Poczułem się jak bym dostał butelką w głowę. Na parę sekund mnie odcięło bo za szybko wstałem. Z chwili na chwilę noddy i uczucie błogo(opio)stanu wzrastało a mnie coraz bardziej zgniatało. Odpaliłem papierosa i ściągnąłem może 3 buchy a resztę szluga przespałem. Wróciłem na łóżko i stwierdziłem że będzie za wysoko. Napisałem do koleżanki żeby nadzorowała mój stan i wysyłała mi wiadomość co parę minut kontrolując czy jeszcze daje radę a jeśli nie to żeby dzwoniła, jeśli nie odbiorę - dzwoni do mojej mamy tłumacząc jej sytuację że potrzebuje pomocy (na szczęście do tego nie doszło ale to dalej). Po 2/2.5h od momentu wrzucenia stwierdziłem że to ogarnę i będzie luz. Netflix przewijał mi filmy a ja próbowałem wstać po wodę co było nielada wyzwaniem. Noddy dosłownie mnie zgniataly i czułem się jak puszka pod butem. Z jednej strony chciałem żeby to trwało cały czas a z drugiej strony zacząłem się obawiać kiedy pojawiły się problemy z oddychaniem. Lekka panika. Skupiłem cała swoją uwagę na oddychaniu przełączając go na tryb manualny %-D Po około 4/5 godzinach walki stwierdziłem że to pora na sen żeby chociaż trochę się zregenerować. Niby usypiałem a jednak nie do końca. Budziły mnie myśli o zespole serotoninowym (byłem na paroksetynie co było skrajnie nieodpowiedzialne z mojej strony i odradzam łącznie opiatów/opioidów z antydepresantami /Albo się leczysz albo ćpasz :korposzczur: /). Po przebudzeniu rano cały czas byłem zjebany po trampcu co zapewniło mi dzień w łóżku i dobicie się wieczorem kodą.

Była to moja jedną z pierwszych przygód w trampkach. Pod koniec tej przelotnej miłości dochodziłem do grama i ledwo co czułem. Dzisiaj mija 32 dzień detoksu od opio i innych substancji stwierdziłem że na pierwszą w pełni czystą od dłuższego czasu "miesięcznicę" mogę się podzielić moją historią :D życzę wszystkim dużo zdrowia i wytrwałości! :extasy:
73 :strzykawka:
Zablokowany
Posty: 13734 • Strona 1160 z 1374
Artykuły
Newsy
[img]
Produkowali tyle amfetaminy, że narkotyki musieli wozić taczką

Ponad 64 kilogramy amfetaminy, nielegalna linia produkcyjna i dwie osoby zatrzymane – to efekt działań specjalnego wydziału antynarkotykowego łódzkiej policji. Ilości narkotyków były tak duże, że do ich transportu sprawcy wykorzystywali… taczkę.

[img]
Trump uznał fentanyl za broń masowego rażenia. „Używają go, by zabijać Amerykanów”

Prezydent USA Donald Trump podpisał w poniedziałek rozporządzenie uznające fentanyl za broń masowego rażenia. W uzasadnieniu stwierdził, że „wrogowie USA używają go, by zabijać Amerykanów”. Oświadczył zarazem, że rozważa złagodzenie federalnych restrykcji obejmujących marihuanę.

[img]
Intensywne używanie marihuany wzmacnia związki kobiet, ale osłabia relacje mężczyzn

Nowe badanie wyjaśnia, dlaczego.