...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 1399 • Strona 140 z 140
  • 159 / 10 / 0
30 października 2025przodownik pisze:
ja obecnie przebywam na znanym mi już dobrze oddziale detoksykacyjnym w Świeciu (XIV) i niestety moja opinia uległa diametralnej zmianie - na gorsze...

co prawda obstawę dobrali w miarę - metadon 40 mg/d + Clonazepamum TZF 0,5 mg systemem 2-2-2, więc ten trzeci dzień leci znośnie, ale mimo faktu, iż personel zna mnie dobrze, bo nie pierwszy raz się tu odtruwam, to coś musiało się zmienić, bowiem robią mi pod górkę z wszystkim - pozbawili mnie winpocetyny oraz donepezilu, łaskawie zostawiając na 2400 mg memotropilu piracetamu na dzień. ponadto nie zaordynowali mi metylofenidatu, który biorę pod postacią Concentry w niedużej dawce. czuć jakąś taką wrogość lekarzy wobec pacjentów - nie tylko mnie, wprowadzono większy "lekowy rygor", a o substytucji programowej nie było mowy.

dobrze, że zbijam tu tylko tolerancję i po dwóch tygodniach będę w domu, więc zaktualizuję raport.

póki co pozdrawiam wszystkich - przodo.
memotropil = piracetam ;) na forum używamy nazw substancji czynnych /Devixo
Mnie spotkała podobna sytuacja, leżałem na detoksie od alko + benzo to nawet rolek mi nie chcieli dać ani innego benzo, gdzie na początek prawie zawsze dostaje się rolki. To dostawałem Perazyne samopoczucie straszne na tym zejściu z buta z benzo ani spać ani nic i tą perazyne dawali w śmiesznych dwkach.
Zdaje mi się że nagonka medialna i rządowe akcje zastraszyli lekarzy.
  • 165 / 22 / 0
Niewyobrażalne jest to co piszecie, to nadaje się na jakąś grubą skargę albo artykuł w gazecie. To jawne znęcanie się nad pacjentami a nie leczenie. Dziwię się, że nikt nie zrobił z tym porządku do tej pory. Dobrze byłoby jakby jakiś pacjent znał przypadek jakichś powikłań czy nie daj Boże śmierci któregoś z pacjentów z powodu zaniedbania przez personel i wypomniał im to głośno, często nawet takie zakończone afery zmieniają nastawienie personelu czego sam byłem świadkiem. Albo w końcu coś komuś się stanie jak padaczka i są osoby co nie odpuszczą, oskarżą szpital, pójdą do prasy i szpital znajdzie się pod lupą czego żadna placówka nie chce. Nienawidzę konfidentcwa, ale w końcu ktoś mający jakieś układy/znajomości- jak zwał tak zwał zrobi z tym myślę porządek. Dobrze, że już nie muszę przebywać w takich miejscach, ale sam będąc w takiej sytuacji zjechałbym przynajmniej równo całe grono lekarzy i pielęgniarek na wizycie wypisując się tego samego dnia mówiąc, że tak tego nie zostawię. Mam nadzieję, że chociaż to sprawiłoby, że reszta pacjentów odetchnęłaby z ulgą i zmieniłoby to sytuację. Raz wyleciałem z detoksu, na szczęście przed końcem bo niby obrażałem niektóre pielęgniarki, ale jak były kurwami to jak po nich nie jechać i mieć w dupie to co mówią jak same robią po złości:). Nawet to, że szmaty odwracają choćby plakietki z nazwiskiem co nie powinno mieć miejsca to jak tu można było być grzecznym:).
  • 165 / 22 / 0
W Suchym Jarze jakieś zmiany czy każdy dostaje 3x0,4 bupry choćby nie wiadomo przy wywiadzie jakie dawki opio podał?
Słyszałem, że kadra się zmieniła.
Mam nadzieję, że z nią wszystko inne bo to najgorszy detoks w Polsce na którym byłem, chwalili go jedynie stali bywalcy, którzy przyjeżdżali z różnych miejsc Polski odpocząć i zmniejszyć tolerkę.
  • 13 / 1 / 0
Jeśli chodzi o substytucję słyszałam, że właśnie w Suchym Jarze ją stosują i w Lublinie, na oddziale detoksykacyjnym na który próbowałam się dostać zanim zrobiłam detoks w domu. W Lublinie plus jest taki, że znają się na redukcji opio i schodzą metadonem/buprą i nie ma ograniczenia czasowego ile tam trzeba być, wychodzisz jak się odtrujesz albo jak jesteś już na bardzo małej dawce. Niestety NFZ i terminy robią swoje, zamiast czekać wolałam spróbować jak najszybciej zrobić detoks w domu i o dziwo, wyszedł lepiej niż 10 detoksów szpitalnych.
W Lublinie ordynator od wielu lat sprawuje nad wszystkim pieczę i od znajomego, który utrzymuje od 2 lat abstynencję słyszałam same pozytywne opinie, a był tam nie raz, nie tylko tam, więc sugeruje się jego opinią, bo jak widać zrobili ten detoks na tyle skutecznie, że po wyjściu dalej utrzymuje do dziś abste.
  • 5 / 1 / 0
30 października 2025przodownik pisze:
ja obecnie przebywam na znanym mi już dobrze oddziale detoksykacyjnym w Świeciu (XIV) i niestety moja opinia uległa diametralnej zmianie - na gorsze...

co prawda obstawę dobrali w miarę - metadon 40 mg/d + Clonazepamum TZF 0,5 mg systemem 2-2-2, więc ten trzeci dzień leci znośnie, ale mimo faktu, iż personel zna mnie dobrze, bo nie pierwszy raz się tu odtruwam, to coś musiało się zmienić, bowiem robią mi pod górkę z wszystkim - pozbawili mnie winpocetyny oraz donepezilu, łaskawie zostawiając na 2400 mg
Najwidoczniej mieli już dość głaskania po główce narkomanów %-D Od lat panowało przeświadczenie ze jeden z najlepszych oddziałów dtx i pod względem doboru leków przy odstawce jak i tolerancji do sprzętów elektronicznych a więc lgnęły tam ćpuny z całej polski, często wykorzystując dobre serce sympatycznych pielęgniarek i dobrą wolę kompetentnego ordynatora. Jakby nie było po tym co napisałeś doborze leków na odstawke dobrany bardzo dobrze oznacza ze w ciągu dalszym wykonują swoje obowiązki profesjonalnie, jedynie przestali trzymać paluszka w dupce pacjentowi pozwalając mu na samoistne decydowanie o tym jakie leki powinien brać. Dawno tam nie byłem ale z tego co opisujesz to w ciągu dalszym robią to co do nich należy czyli bezbolesna odstawka
  • 165 / 22 / 0
Brawo za ten post, przede wszystkim o "głaskaniu narkomanów" tylko dwie inne osoby napisały, że były tam odtruwać się od benzo a zamiast im zmniejszać odcięli im do zera naraz. To nie jest leczenie, to podlega pod znęcanie lub inny artykuł. Tak, że z tym masz rację, ale jednak to pojedynczy przypadek, przynajmniej dwa są "negatywy".
  • 3089 / 1053 / 0
ja tam może trochę w incydentalnej złości na kadrę ten post formułowałem, ale przyznam tu, iż nadal robią to, co do nich należy, według starej modły - tj. zachowując pełen profesjonalizm i zachodnie podejście odn. farmakologii (nie znęcając się nad nikim 10 ml słodkiego syropu, na przykład, a jak zawsze te 30-40 ml na start podadzą + podtrzymanie z klonazepamu), co mogę porównać np. z ostatnio zainicjowanym "detoksem" w dziurze zwanej "Radziejów" (oddział terapeutyczny +leczenie zespołów abst. - głównie alkomanom.

odnośnie jeszcze Świecia - nie pisałem o subiektwnym odczuciu (paranoi?) dot. mojej osoby i jakiegoś spisku kadry i zmian wobec mnie, a o ogólnej, raczej przepełnionej szczodrą dawką obiektywizmu (także zebraną z relacji innych pacjentów mi osobiście), właśnie wrogością, uprzedzeniem koordynatora (wiadomego) oraz jego ordynansa (krępej, niskiej pani dr. w okularach - również zbędne uważam nazwisko). pielęgniarki znając mnie z wielokrotnych pobytów (pierwszy - 2021 rok), pozostawały ze mną w dobrych relacjach, bez zbędnego spoufalania, czego nie oczekuję nigdy od nikogo. wyraźniejszy był natomiast respekt (eufemizm, moim zdaniem) oddawany panu dyrektorowi ds. medycznych całego kompleksu szpitalnego w Świeciu (także i nadal koordynatora oddziału - Pan "przyjemny" w siwawych włosach), bowiem od któregoś roku on pełni w/w funkcję - czyli, nie oszukujmy się - może tam co chce i nic nikomu do tego. stąd przeczucie stałej prezencji "wielkiego brata" u personelu zmianowego i podwładnych i słodzenie mu nawet przy "prezencji", że tak powiem - na terenie szpitala, a nie bezpośrednio przy nich. (zwiększona doza donosicielstwa ze strony pielęgniarek na uwagi dot. nieprofesjonalnego zachowania kadry medycznej).

ściślej odn. ów nieprofesjonalizmu i uchybień? czy gdzieś, na terenie EU już powiedzmy, zaistniałaby sytuacja, iż "zastępczyni szefa", w obecności oddziałowej, terapeuty i zmiany, nazywała pacjenta "cwaniakiem, mataczącym jawnie oszustem o fałszywej osobowości" (dając od razu po tym "ujęty fachowo" znak, że mogę sobie już pójść, bo im zawadzam (zero skarg ze strony pacjentów - w porządku ekipy akurat wówczas - taki bywam akurat, że mało kto ma gdziekolwiek ze mną jakieś kłopoty, czy odwrotnie - widać to po samym "wirtualnym" stylu "bycia" - nie wiem, nie mnie oceniać)? tekst był to w stylu:

"Panie X, wie Pan dobrze, że są inne placówki na terenie RP, które leczą agonistami OPI w sposób taki jak my i nie ma przymusu, aby Pan tu dziś został, więc proszę wziąć wypis na żądanie, albo zostać i nie prawić uwag nt. ordynatora i personelu, zostawiając, przekazane mi, niesmaczne obiekcje samemu sobie."

samo to + obelga o "cwaniactwie i krętactwie" (na tle "wyciągania", prawdopodobnie - ile, ich zdaniem, pot. ujmując - wlezie, jest oddanie emocjom wziąć górę i no, chwilową, ale rażącą, utratą profesjonalizmu i skrócenie (co śmieszne, ze strony lekarki, nie pacjenta) dystansu w relacji właśnie pacjent-lekarz.

pominę niewdrożenie stałego zestawu leków prokognitywnych, w tym odwracalnego inhibitora acetylocholinosterazy (donepezil, 5 mg/d), który w kontraście do piracetamu, cytykoliny, czy też winpocetyny, niesie za sobą powikłania nieco cięższe (poważny ubytek ze strony koncentracji/pamięci - co zdążyłoby zaistnieć przy tak niskiej dawce i 3-4 tyg. pobycie, tj. standardowa długość), a także branej codziennie Concerty (metylofenidatu w postaci 12-godzinnej formulacji uwalniania stymulantu, który ma miano łagodniejszego, o niższym pot. nadużywania, niż dajmy na to tabletki białe - szybko działające, które już po 20-30 min. potrafią ładnie trafić OUN zastrzykiem dopaminy i noradrenaliny - wówczas odmowę "rozpieszczania" ćpuna przywiezionym samodzielnie ćpaniem - zrozumiałbym w pełni, no, jestem pewien, ale MPH pod postacią leku raczej "leczniczego", niż "rekreacyjnego - nie bardzo, za co przepraszam uprzejmie), co spowodowało, od pobudki dnia drugiego, ciężką depresję i wzmożony spadek w zakresie kognicji i "odbitkę" obj. ADHD i ZA.

nasuwa mi się jeszcze śmieszna anegdotka z lecytyną, którą wówczas stosowałem suplementarnie jako formę zwiększenia wychwytywanej później przez donepezil, choliny i jej zamianę, dzięki temu, na większą "ilość" dostępnego neuroprzekaźnika acetylocholiny (to tłumaczę w b. dużym uproszczeniu - natomiast od kilku msc., wdrożyłem cytykolinę, tj. CDP-cholina). po porannym "obchodzie", napotkałem jeszcze koordynatora na korytarzu i z grzeczności zapytałem, czy miałby może czas na zadanie przeze mnie jednego pytania. zgodził się, a ja tylko zdążyłem wypowiedzieć "ta lecytyna, o której" (kończąc - miałem pow. rozmawialiśmy przed weekendem, wtedy przy obchodzie, na pytanie odn. wit B12, cytrynianu magn. oraz tejże lecytyny odparł, że porozmawiam z panem ściślej o tym w PN - parafrazując), po czym "szef" podniósł na mnie głos wypowiadając: "LECYTYNĘ KTO PANU ORDYNOWAŁ? NA CO PAN JEST CHORY, ŻE AŻ MUSI, TO BRAĆ? NIE JEST - ZATEM ŻEGNAM" (bliska parafraza, również - nic nie wyolbrzymiam).

:tabletki: :extasy: :uwaga:

potem przestałem już rozmawiać z nikim - mówiłem im tylko, co mają wpisywać w kartę (odejmując sobie, co jest, moim zdaniem, godne pochwały, a nie upomnienia, które później otrzymałem - oczywiście mówimy tu o 2.5-5 ml metadonu, czy 0.25-0.5 mg klonazepamu, a nie 25%-50% ścinach i nocnymi padaczkami z wymiotami i biegunką w zestawie). za treść opisaną w nawiasie otrzymałem od "zastępczyni koordynatora", chłodną prywatę, tj.; Panie X, a może ja Panu po prostu dam kartę i długopis i na sali nr. X będzie Pan pisał sobie leki, kolegom także? Bo rano Pan, wbrew zaleceniom, robi szybszą redukcję opioidów i BNZ, a o 21:00 wyłudza Pan od lek. dyżurnych gabapentynę i baklofen, albo neuroleptyki?". gdzie faktycznie, parę razy byłem po w/w - a to dlatego, że z 600-900 mg/d pregabaliny z domu, miareczkowano mi od 300 mg/d (150-75-75 mg - schemat, pode mnie, bezsensowny), a później 450 mg/d (3x1 - 150 mg, również nie po mojemu) i dopiero dnia 4-5 zastosowano moje "domowe" 600 mg/d schematem 300 mg rano i 300 mg południe.

dodam, że na wszystkie leki neurologiczne miałem zaświadczenia, a na Concertę 18 (!) (metylofenidat) kilka poprzednich recept (z informacją odn. wydania: "F90") - wydrukowanych, jako "szczegóły recepty" z e-pacjent (z formatu PDF) i to jeszcze wystawcą tychże był w większości jego bliski znajomy (nie wiem, czy kolega, więc nie będę zmyślać, ale ów profesora zna dobrze i to wiem) - dokumenty widział sam koordynator (dopiero dnia trzeciego) i litując się wpisał mi piracetam do karty (2400 mg/d, no bo nie moje 3600 mg/d) i rzekł, że "jeśli Pani psycholog podtrzyma (heh, jego ulubione słowo - uwaga) RZEKOME diagnozy, to włączę winpocetynę i metylofenidat w niskiej dawce, aby Pan miał". zaświadczenie stanowiące o tzw" "mild cognitive impairment" oraz stanowisko prawdopodobieństwa ZA z "lekkim" ADD" w tle, dostał na biurko już na drugi dzień (gdzie poprzedniego trzy godziny udawałem, że nie umiem połączyć kropek, zamiast pobrać laptopa i kończyć DOOM-a 64). na obchodzie pada pytanie wiadome - Pan koordynator odpowiada, że zaświadczenie dot. kognicji nie jest od lekarza i może wynikać z powikłań zw. z detoksykacją, więc resztę nootropów sobie darujemy, a stanowisko oficjalne Pani psycholog nie diagnozuje jednoznacznie F90, więc nie będziemy włączać stymulantów - po tym pyta - "Panie X, co Pan tak dba o to zdrowie, widzę bogate zaopatrzenie w kosmetyki, kremy - do tego chroni Pan mózg i przyspiesza jego obroty takimi lekami, a jest Pan tu, już nie wiem który raz i stosuje dalej dożylnie opiaty przeznaczone do stos. oralnego - bo mnie to ciekawi, taki specyficzny zarys kliniczny Pana przypadku." natomiast ja mu na to ironicznie - "spieszę z zaspokojeniem zawodowej ciekawości - dla mnie opiaty i BNZ są, w pewnym zakresie, formą tego dbania o zdrowie, jak Pan to ujął. z mojej strony wszystko, dziękuję." zaśmiał się i poszedł.

%-D

gdzie w 2021 roku byłem tam aż trzy razy (raz, w młodym jeszcze dosyć bardzo wieku, skierował mnie do swojego programu substytucyjnego (Bydgoszcz), spełniając życzenia odn. wybicia sobie z głowy Bunorfinów i wdrożeniu tylko pełnego agonisty, proponując zwykły metadon 0,1% i konieczne zejście z klonazepamu do czystych testów - ponad chyba trzy bądź cztery tygodnie tam leżałem, aby mu dać próbkę z negatywnym "BNZ/BRB". każdego, prawie, że dnia ten metadon był zawyżany o 2.5 ml, a później już piątkami, dochodząc finalnie do 55 ml, ale jeśli mam mieć prometazynę (dostawałem od niego Diphergan 25 mg - do 75 mg/d!), to trzeba obniżyć do "równego 50, bowiem jestem nieco odurzony, a to nie temu służy". agonista rec. opioidowych, kiedyś zwany "morfiną syntetyczną", 5x silniejszy od morfiny, a przy stałej, chronicznej podaży do 10x silniejszy farmakologicznie (ekwiwalencja w przyp. syropu jest dosyć mocno "szacunkowa" - moim zdaniem - ale te 5x [+\-], to mu daję raczej). przypominam, że wówczas mój problem, to nadmierna nieco konsumpcja dihydrokodeiny (600 mg/d, niekiedy więcej) oraz oksykodon w dawce 10 mg (gryziony, aby złamać modyfikowane uwal. - dawki 40-90/d, ale były ekscesy i wyższsze), a także rzadka, już po inicjacji intrawenalnej, konsumpcja morfiny - wówczas czarnorynkowych listków po 100 mg bądź 200 (te drugie - wręcz na granulki). a tu proszę - programowa substytucja prawie, że najsilniejszym opioidem w obrocie na terenie kraju. brudne testy, szybkie poznanie ulicznej heroiny (koledzy spod punktu z okienkiem - pokazanie się razem z którymś wydającej - natychmiastowe uwzięcie się [testy, dmuchanie, lekarz i spytki - popuszczali chwilę myśląc, że młody chłopak będzie tam ich kamerą, infiltratorem "środowiska"], co doprowadziło do wywalenia i skierowania na detoksykację, która była dosyć bolesna - metadon pity trzy miesiące, b. często z "nadwyżką" za jakieś klony, rolki + tzw. brown kłuty 2-3x/d - jedna z najgorszych i najdłuższych, ale przebrnąłem i jeszcze okazano mi litość). później kilka normalnych pobytów (ostatni 01.2025) oraz ten, do którego się odnoszę, w kwestii "zepsucia się" oddziału, funkcjonowania tam, atmosfery, etc. (2025, jesienią).

teraz z kolei program, to wielkie nie - gdzie tam? dla takiego krętacza i oszukańca jak mr. przodownik. niech niepokorny sobie zapomni - lepiej dać mu 30-40 ml i 3x po dwa małe klony z 300 mg pregi i wypisać, oczernionego stosownie, już po równiutkim tygodniu. teraz na pewno jest trzeźwy i dokończył odtrucie sam.

%-D :kreska: :nos: :tabletki: :papieros: :hel: :strzykawka:

drodzy koledzy, przepraszam za przydługi post (staram się krótko to redagować, dając najważniejsze z początku, ale musiałem opisać, co spowodowało u mnie zmianę opinii o oddziale XIV i tamtejszym koordynatorze - wraz z p.o.)

także nie chciałem siać tu "shitstormu" i rozpoczynać fali nienawiści na jakiś tam oddzialik dla narkomanów, których w naszym super kraju już parę mamy. po prostu takie były moje odczucia - o prywatnych historiach innych ludzi tutaj nie będę wspominać.)

odnośnie tegoż Radziejowa (mała miejscowość na Kujawach), to wtrącę jedynie kilka słów. tragedia - weźcie mnie za roszczeniowego, ale tutaj naprawdę miałem prawo mówić, co kiedy i jak, bo parę wizyt u psychiatry z tegoż oddziału (leczenia zesp. abst. od alkoholu i SP), płacąc 300 PLN i raz w (!) szpitalnej poradni, 420 PLN., że właśnie tam pracuje, jako jeden z dwóch psychiatrów, miałem uzgodniony termin przyjęcia (przyjazd na jego dyżur w Izbie Prz.) + rozpisanie (!) prywatnych leków, które miałem uzgodnione wraz z dawkowaniem ("bez tego, by Panu bupromorfinę [pis. oryg!] zamówili i dali 0,4 może 3xdz, albo 2-3 kapsułki Poltramu, bo to dla alkoholików jest u nas"). dodatkowo ładny wypis pod ZUS, bo przymało 550 zasiłku, o który trzeba stale ich męczyć, a leki drożyzna. okazało się, że siatkę leków, które mieliśmy dogadane (nootropy + MPH), poszły w depozyt (razem z Sevredolem i DHC Continus 60 - do schodzenia i na M-ki i G54.1 + dziwne nekrotyczne zmiany tkankowe, przez które niekiedy nie daję rady wstać, gdy dodamy do tego moje cholerne, lewe biodro (oddział chrirurgo-ortopedii na 14.014.26 - tragikomedia). dałem im 4x 100 ml butelki syropu 0,1 % (jedna w domu) - rozpisano mi 3x 10 mg diazepamu dziennie (wie, że Lorabex, to 7,5 mg/d lekko szedł) + zamiast mojego B12 jakieś zastrzyki o okrojonym składzie razem z białkiem 5gx2/d, walproinowy kwas (Depakina), zamiast 15 mg Chlorprothixene Zentiva, o którym wie (alergia na antypsychotyki) - wpisał 50 mg w/w, a po obiekcji zmienił idiota na 50 mg kwetiapiny. natomiast z metadonu mnie okradziono, bowiem na drugi dzień wziąłem wyjście na żądanie i z 4 flakonów wydano mi 2x 100 ml (plomba) i jakiś napoczęty z 40 ml w środku (na oko, poszło na hejnał po wyjściu). a dano mi jedną dawkę 40 ml metadonu - jeden pełny (plomby) sobie przytulili, a resztę chyba sam wychlał kretyn z fetalnym zesp. alk. - naprawdę nie wiem, skąd ubyło 60 ml, gdzie tyle powinno zostać w otwartym flakonie (reszta depozytu - nieruszona, plomby). straszliwie się na tym konowale przejechałem - to jest po prostu oszustwo. ja wiem, że grałem z nim niby nieczysto, bo ktoś, kto nie ma sposobności tak zrobić musi czekać, a ja sobie organizuję prywatnie NFZ-towskie usługi, ale no u nas inaczej się nie ujedzie. co roku płacę lekarzom (psychiatra, neurolożka, ortopeda) za śmieszny papierek A4, aby POZ mógł mi moje opiaty, stymulanty, neurole i BNZ co miesiąc dać, abym nie padł. temat na inny wątek.

pozdrawiam was, a walczącym - powodzenia!
w razie potrzeby proszę kontaktować się ze mną przy pomocy PM-ek, przy poruszaniu tematów "drażliwych" proszę o używanie PrivNote lub o kontakt mailowy.

skrzynkaprzodownik@protonmail.com

with regards, przodownik
  • 7 / / 0
22 stycznia 2026Grzejnik80 pisze:
W Suchym Jarze jakieś zmiany czy każdy dostaje 3x0,4 bupry choćby nie wiadomo przy wywiadzie jakie dawki opio podał?
Słyszałem, że kadra się zmieniła.
Nie wiem jak z kadrą, ale jeżeli chodzi o ośrodki które korzystają z substytucji to słyszałam właśnie o Suchym Jarze, gdzie podobno za sztywne "monarowskie" zasady i o szpitalu w Lublinie do którego sama próbowałam się dostać, ale chciałam zrobić detoks jak najszybciej i spróbowałam w domu, wg rozpisanego tutaj gdzieś na forum tematu o detoksie w domu. W Lublinie odtruwaja typowo od opio i nie ma limitu czasu ile możesz tam przebywać, a nie tak jak w innych szpitalach detoks to zwykle 8 tygodni bo za tyle placu NFZ. O Lublinie słyszałam same pozytywy, a mówił to przyjaciel, który kilka lat utrzymuje abstynencję, a grubo też walił opioidy IV.
  • 49 / 1 / 0
Czy był ktoś na detoxie w Człuchowie? jak odtruwają tam od opio? jaka obstawa lekowa, dają metadon? nie żydzą żeby pomóc jak naprawde chujowo sie czujesz?
ODPOWIEDZ
Posty: 1399 • Strona 140 z 140
Newsy
[img]
„Narkowaluta” w Warszawie. Za podwózkę zapłacili bezdomnemu... marihuaną

To historia, w której dramat życiowy przeplata się z dość absurdalnym paragrafem. Policjanci z warszawskiego Żoliborza, kontrolując zaparkowaną Kię, nie spodziewali się, że trafią na „mobilne mieszkanie” z bardzo nietypowym systemem rozliczeń za usługi transportowe.

[img]
CBŚP rozbiło narkotykowy biznes w darknecie. Zabezpieczono tysiące waporyzatorów, ciastek i batonów

Funkcjonariusze CBŚP rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która przez kilka lat produkowała i sprzedawała narkotyki za pośrednictwem sieci darknet. W ofercie grupy znajdowały się m.in. waporyzatory, ciastka i batony nasączone substancjami psychoaktywnymi THC i HHC. W sprawie zatrzymano 10 osób, z których osiem decyzją sądu zostało tymczasowo aresztowanych.

[img]
Fernando i Horacio gotowali "metę", teraz grozi im 20 lat więzienia

Poszukujący pracy obywatele Meksyku trafili, przez Hiszpanię, do gminy Osielsko. Tak brzmiały tłumaczenia zatrzymanych. Teraz w sądzie rozpocznie się proces dwóch obcokrajowców i Marcina P., właściciela posesji, na której działała fabryka metamfetaminy.